marekgazek
01.01.15, 18:06
Chciałbym w tym miejscu zrobić małe objaśnionko z praktyki jak działa border.
Po pierwsze kiedyś myślałem, że moja to border potem że nie a jednak okazało się wielciutkie TAK!!!! BORDER!!! I TO HARCORE!!!
Nie każdy border jest taki sam. Mnie zmylił brak zdrad i uczęszczanie na terapię.
Może był brak zdrad bo nie było mega dewaluacyjki.
Działa to tak. Im bardziej jesteś dobry i spełniasz co oczekuje tym dla Ciebie gorzej. Stajesz się nikim.
Walka też jest bez sensiku. Nie dlatego, że nie wygrasz wcale. Po prostu szkoda Twojego czasu i podsycasz bordera.
Jeśli po różnych jazdeczkach tęsknisz, udając że nie szukasz kontaktu szukasz po tobie. Nie dotknąłeś swojego dna. Ja się w sumie cieszę, że dostałem po mordeczce. Otrzeźmienie na maksika. Plus akcyjka totalnego skłamania o mojej osobie jej rodzince, która jest tak zmanipulowana, że w zasadzie jedzą jej z rączki. Dlatego ja stałem się niebezpieczny. Chciałem powiedzieć PRAWDĘ o niej samej. Z troski oczywiście, żeby pomogli się zająć, bo sam już miałem dość. Myśl, że mogłoby być dobrze to dla bordera dramat. On nie chce żeby było dobrze. On lubi sobie dowalać i jednocześnie innym. Nie może patrzeć, że ktoś ma lepiej i rujnuje siebie i jego. Jak rujnuje to ktoś w miarę ogarnięty ucieknie bo ma dosyć. Ktoś zajeżdżony zostanie zdewaluowany i szpital psychiatryczny murowany lub chlanie lub próby samobójcze. Border ma po dewaluacji totalnie to w dupeczce. Jak uciekasz to border cię goni. I tu nie zgodzę się z niektórymi braćmi w postanowieniu ucieczki, że goni bo chce dobić. Ja kiedyś z moją borderką rozmawiałem co czuje do tych którzy uciekli, zostali dobici, odeszli itepeczka. ONA NIEZMIERNIE TĘSKNI NA NIMI I WIE, ŻE ICH SKRZYWDZIŁA I WIE ŻE TO JEJ WINA. Jednak jak krzywdzi to wszystko jest Twoją winą. Kosmosik.
Kiedyś bałem się dewaluacyjki. Teraz jej pragnę. Żeby się po prostu odwaliła.
Z drugiej stroneczki nie jesteś w stanie udawać że już nie żyjesz jak żyjesz i chcesz uciekać. Więc nie ma upragnionej dewaluacyjki. Też kosmos
Jak chcesz dewaluacyjki to byś musiał mieć dupę z tytanu i oglądać wszystko. Jak by dewaluacyjkę robiła to by ci do domu gachów przyprowadzała a Tobie by kazała sprzątać po nich gumeczki. Jakbyś sprzątał to by jeszcze gorzej cię dewaluowała i traktowała i tak bez końca. Wylądowałbyś w szpitalu lub samobójstewko to by rzewnie zapłakała na Twoim pogrzebie, zrobiła cyrczek i teatrzyk a po tygodniu stwierdziłaby, że w sumie sam tak chciałeś i twoja sprawa i że to ona musi teraz znaleźć kogoś nowiutkiego.
Jeśli ofiareczko jesteś w fazie - może bym zrobił tak i siak a uratuję, pomogę, będę wspierał i wygramy razem. Wiec jedno - NIE WYGRACIE!!! JESTEŚ GŁĘBOKO UZALEŻNIONY EMOCJONALNIE OD BORDERA!!! Tu jak ktoś na forum czytał moje posteczki to wie ile walczyłem. I tak i srak. Próbowałem wyczuwać schemaciki. Jak tu kiedyś jeden z kolegów pisał - czasem opieprz za darmo, lekkie podsycanie zazdrości w momencie kiedy zainteresownie spadało. Potem bycie dobrym i wspieranie na terapię ciągnięcie z jednoczesnym wyznaczaniem granic. A obcykałem w zasadzie wszystko dostępnego na temat borderline w neciku. DZIAŁA DO CZASU!!! KONCZY SIĘ KLĘSKĄ!!!! ZABIERA BEZSENSOWNIE CZAS!!! TRACISZ SWOJE ŻYCIE BO BORDER WYMAGA NIEUSTANNEGO ZAINTERESOWANIA!!!!
Jeśli to czujesz, że Twoja partnerka to border a na stóweczkę czujesz bo tu wszedłeś oznacza to, że już swoje zebraleś po rzyci. UCIEKAJ!!!! Póki border się od Ciebie jeszcze bardziej uzależni a ty od bordera. Tak!!Tak!! Border od Ciebie też. Bo jak nie ma ofiary to umiera. Musi żerować. Nie ma to jak dobrze odchowany, stały i pewny żywiciel. Nowego trudno znaleźć. To że border pokaże ci się z nowym. Może być to tylko i w zasadzie często jest przynęta na Ciebie. Nowych wrażliwców mało. Wielu bierze na raz i dowidzonka. WIĘC UCIEKAJ!!!!
pozdróweczki