Dodaj do ulubionych

samobojstwo

30.01.09, 06:33
znacie kogos kto popelnil?
Obserwuj wątek
    • liczby-11 Re: samobojstwo 01.02.09, 18:52
      Najwiecej samobojstw popelniaja osoby chore na bpd; oczywiscie jezeli nie
      podejmuja leczenia....
      • fancypacket Re: samobojstwo 01.02.09, 19:39
        nieprawda wg statystyk najwięcej samobójstw popełniają ludzie z depresja
        dwubiegunowa CHAD. A co do tematu to nie znam nikogo...
    • anna.dorota Re: samobojstwo 01.02.09, 20:59
      Znałam Kogoś, kto popełnił. Niesamowita osoba, która miała naprawdę dużo do
      dania innym. Świat bez niej stał się bardziej PUSTY. Dla mnie to był jakiś
      dowód, żeby jednak żyć i walczyć. Że warto. Że ludzie wokół są bardzo opuszczeni
      i bardzo chcieliby zrobić wiele, żeby dać tej osobie to, czego potrzebowała. Ale
      jej już nie ma.
      • nieznajoma_bpd15 Re: samobojstwo 01.02.09, 23:00
        ja znam kogoś.
        tzn, tak jakby.
        to kolega mojej mamy ze szkoły.
        opowiadała mi o nim ale nie pamietam.
        nie pamiętam kim był, czy był chory i dlaczego się zabił.
        wiem tylko, że się powiesił.
    • szklanka.do.polowy.pelna Re: samobojstwo 02.02.09, 01:22
      dlaczego się o to pytasz?
      • bojakinaczej Re: samobojstwo 02.02.09, 07:07
        bo tak...
        • hanging_garden Re: samobojstwo 02.02.09, 11:57
          ...nawet jeśli dzisiaj cały świat wydaje nam się "do bani" i
          (pozornie) jesteśmy w sytuacji bez wyjścia, warto wierzyć w to, że
          za jakiś czas NA PEWNO będzie lepiej i znów zaświeci słońce...
    • ja.mikolaj 'zawsze chciałem czytać. ale tak naprawdę' 04.02.09, 02:42
      Mój przyjaciel, jeszcze z liceum. Prawie rok temu.

      Chyba na nic nie chorował, nigdy o tym nie chciał mówić. Jedyny temat na jaki
      chciał rozmawiać to muzyka i książki. Przez ostatnie tygodnie przerabiał
      ogromne ilości książek, by nie mieć wątpliwości że pominął coś najbardziej
      wartościowego. W weekendy spotykaliśmy się by pić piwo, palić i rozmawiać
      o tym przez pół nocy.

      Jego śmierć była zaskoczeniem dla wszystkich, ale nie pozostawił nikomu wątpliwości
      co do sił na zamiary - 17 pięter.

      Nurtujący z perspektywy czasu jest fakt, że po wszystkim nikt o tym nie rozmawiał.
      Nawet jeśli wszyscy wiedzieli dlaczego to zrobił, nigdy wprost nie pojawiły się
      próby uświęcenia albo zrozumienia jego postawy, szerszego niż 'tak pewnie było'.
      Sprawa ad acta - bo Nam jednak się uda, nie ma sensu niczego zmieniać.

      Z punktu widzenia /mojego/ bpd, same myśli samobójcze nie oznaczają że chcę
      umrzeć teraz.
      Akceptuje śmierć, traktuję z majestatem bo perspektywa zakończenia wszystkich
      problemów
      i postawienia wszystkich w trudnej (?) sytuacji daje pewną satysfakcję. To taka
      duchowa
      masturbacja. Spontaniczny akt przynoszący ulgę i rozładowanie emocji,
      zostawiający nas
      jednak w głupiej sytuacji z tylko jednymi słowami w głowie: "Co ja kurwa robię?".
      Kiedy tak powiesz, w połowie drogi?

      W pewnym momencie życia sama rodzi się kwestia o raison d'etres. Bo nikt z nas nie
      zostanie gwiazdą rocka, nie będzie sypiał ze Scarlett Johansson ani nie odważy się
      wychylić za barierkę. Zostaje tylko substytut. To nie jest na prawdę, ale czy ty
      jesteś zawsze w pełni szczera?
      • jokado Re: 'zawsze chciałem czytać. ale tak naprawdę' 04.02.09, 07:42
        Mikołaj - mądre to co napisałeś, dojrzałe.
        W temacie samobójstwa - myśl o nim jest takim wentylem od natłoku emocji, a
        czasem realnych spraw, które przygniatają i są nierozwiązywalne.
        Jako młoda dziewczyna parokrotnie próbowałam zakończyć byt na tym świecie -
        czyli wołałam ZAUWAŻCIE mnie ...
        Teraz, czasami myślę, ze śmierć będzie wybawieniem, marzę o tym gdy jestem u
        kresu...ale...
        wczoraj, w poblizu mojego domu była potęzna awaria rury z gazem, trzy godziny
        trwało zanim właściwe służby opanowały sytuację...
        a przez ten czas, wiecie co ja czułam? ...strach....przed zatruciem, przed
        wybuchem, przez umieraniem, przed bólem....strach, zwierzęcy strach...
        i konkluzja - czym innym jest myśl o samobójstwie, nawet próba jego
        zrealizowania, a czym innym kiedy stajesz w obliczu prawdziwego zagrożenia,
        kiedy dzieje się coś, co może pozbawić cie życia bez pytania cię o zgodę....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka