Dodaj do ulubionych

jak sobie radzić ;(

11.07.09, 14:18
Niedawno lekarze zdiagnozowali u mnie właśnie BPD. Zabrzmiało to jak
wyrok. Nie wiem co ze mną będzie dalej. Czuję, że się wypalam,
znikam z dnia na dzień jest mnie coraz mniej...
Biorę leki ale one działają "na chwilę". Tonę w samej sobie, nie
wiem jak to wszystko wyrazić. Nie wiem jak sobie z tym radzić.


Krzyczę ale nikt mnie nie słyszy
Krzyczę ale wokół widzę pustkę
i słyszę tylko ciszę...
Obserwuj wątek
    • sysunia83 Re: jak sobie radzić ;( 11.07.09, 17:02
      Witaj:)
      Zaledwie kilka miesiecy temu bylam w tej samej sytuacji,a dzis z ta swiadomoscia
      jest mi juz o niebo lepiej.Wiem,ze to szok dowiedziec sie tego,ale to nie koniec
      swiata.Wiele rzeczy uswiadomialy mi moje dwie ulubione forumowiczki wlasnie tu
      na forum i dzieki temu sie z tym pogodzilam i ucze sie z tym zyc.Konieczna jest
      terpia,bo same farmaceutyki to nie wszystko.Trzeba zmieniac powoli twoje
      "wyuczone"zachowania i myslenie.Potrzeba do tego wiele pracy,samozaparcia i
      czasu,ale uwierz mi,ze troche mozna zmienic.Wiem,ze nie jest latwo,ale to nie
      choroba psychiczna,to sa poprostu zachowania i sposob bycia jaki w duzej mierze
      mozemy zmienic,ale podstawa jest chciec.Mozna nauczyc sie z tym zyc i
      wyeliminowac pewne cechy i zachowania.
      Co do tabletek to moze masz zle dobrane,albo jeszcze trzeba poczekac na ich
      efekt?Moze lekarz powinien ci zmienic?Mi zmienili i jest wielka roznica.Czasem
      na efekty trzeba czekac nawet okolo miesiaca,czasem wiecej,zalezy od czlowieka i
      jego organizmu.
      Glowa do gory,nie doluj sie i nie poddawaj,wszystko mozna przezwyciezyc:)
      Pisz,pisz i jeszcze raz pisz to naprawde wiele daje i pomaga rozladowac
      napiecie.,przedewszystkim zrzucasz z siebie ciezar.Pozdrawiam serdecznie:)
      • forever_sad Re: jak sobie radzić ;( 11.07.09, 22:11
        Dziękuję, że napisałaś. Wiesz trochę mnie to przeraża tym bardziej,
        że dwie najbliższe osoby, którym o tym powiedziałam odsunęły się ode
        mnie - potraktowały mnie jak trędowatą - a przecież tym się nie da
        zarazić :((
        Chcę nauczyć się z tym żyć, na razie jedyne co czuję to pustka i to,
        że się wypalam :(
        Liczyłam na wsparcie "normalnych" ale oni dziwnie zareagowali.
        U mnie to dopiero dwa miesiące ale nie umiem być z tym sama -
        myślałam, że dam radę. Tak jak z innym problemem (uzależnienie) ale
        tutaj jest o niebo trudniej. :((
        • sysunia83 Re: jak sobie radzić ;( 11.07.09, 23:46
          Przeraza i bedzie przerazac dopoki nie poznasz swoich mysli,dopoki nie
          przeanalizujesz na trzezwo swojej sytuacji.Ja w pierwszej chwili czulam sie
          jakbym dostala obuchem w łeb-poprostu.Chodzilam struta,dobita,mialam dola i
          ciagle o tym myslalam.Przyszedl czas,ze zaczelam analizowac swoje zachowania i
          zaczelam w koncu widziec i przyznawac sie do tego co robie,do tego co
          przezylam.Laczylam fakty,historie i w ogole wszystko.Nastapilo olsnienie he he i
          w raz z nim w koncu sie pogodzilam.Z dnia na dzien coraz bardziej sie z tym
          oswajalam i mowilam sobie,ze skoro wrzucili mnie juz do jakiegos "worka" to
          przynajmniej wiem co moge w tym kierunku zrobic.Tak bylo u mnie,ale kazdy godzi
          sie z tym indywidualnie.
          Napewno musisz sie wziasc w garsc i postawic sobie jakis cel,co chcesz z tym
          zrobic i czy chcesz prowadzic normalne zycie,bo sie da,ale trzeba wiele z siebie
          dac.Wiem,ze latwo sie mowi i choc kazdy jest inny to jednak jedziemy na tym
          samym wozku.
          Uwierz mi to nie koniec swiata,choc niestety jestesmy tymi ktorzy mimo jakiegos
          tam doroslego wieku nagle musza sie uczyc od podstaw,ale coz,nikt nie mowil,ze
          bedzie latwo.
          Co do ludzi to wiem o co chodzi i wiem dlaczego tak jest.Na sama logike jakby
          wziac nazwe "zaburzenia osobowosci" to wielu ludzi myli to z rozdwojeniem
          jazni,schizofrenia i tego typu chorobami psychicznymi.Ludzie za malo jeszcze
          wiedza,to ich wlasna niewiedza i niedoinformowanie sprawia,ze postepuja tak,a
          nie inaczej.Czesto z tej niewiedzy poprostu boja sie takich osob.Nie tlumacze
          tego,bo w tej chwili jest wiele zrodel by sie doinformowac,ale pokazuje ci tylko
          dlaczego pewnie tak zareagowali.
          Nie przejmuj sie takimi osobami,bo jesli zostawili cie w ciezkiej dla ciebie
          sytuacji to znaczy,ze nie byli tak bliskimi osobami jak myslalas.Chociaz nie
          spisuj nikogo na straty,moze sie okazac,ze to przemysla i bedzie jeszcze dobrze.
          Natomiast jesli chodzi o uzaleznienie to napisz dokladniej o co
          chodzi:alkohol,narkotyki,uzaleznienie od ludzi?Ja bylam uzalezniona od
          wszystkich trzech wymienionych przykladow,zostalo mi tylko jedno uzaleznienie:od
          ludzi,ale z tych trzech jest chyba najmniej grozne.Masz problem to pisz
          smialo,zawsze mozna znalezc jakies wyjscie:)Pozdrawiam Cie serdecznie:)
          • forever_sad Re: jak sobie radzić ;( 12.07.09, 14:37
            Oj tak masz rację strach przed samą sobą jest tutaj najgorszy. Byłam
            taka silna zawsze choć wiele się trudnego wydarzyło a dzisiaj jak
            bezbronne dziecko.
            Wiesz najgorsze, że ja zawsze byłam taka poukładana. Ludzie mieli
            mnie za silną istotę a dzisiaj nie wierzą, że to wszystko - ta
            chwiejność, te doły i wiele innych zachowań, że to wszystko to
            choroba. Myślą, że chcę się "wykręcić" od życia. Przecież to nie
            tak. Przez to czuję się cholernie winna, że choruję, że się
            poddałam, że wreszcie wiem co mi jest tak naprawdę.
            Gdzieś przeczytałam wypowiedź jednej dziewczyny też z borderki
            że "zrozumiałam że jestem "inna" i że teraz jako inna muszę żyć i że
            nie będę nigdy normalna". Czy to dobra postawa?
            Wiem, że teraz to ciężka droga, ale nie wiem dokąd mnie zaprowadzi.
            Jak odzyskać siebie? Dlaczego to wreszcie ja? Jak? Kiedy? Po co?
            tyle pytań i wszystkie bez jakiejś konkretnej odpowiedzi.

            Uzależnienie - alkohol.
            • sysunia83 Re: jak sobie radzić ;( 12.07.09, 15:45
              Wiesz ja tez bylam silna,musialam byc zawsze twarda,wszystko robilam sama,nikt
              mi nie byl potrzebny,niezalezna,zawzieta i wiele innych.Teraz zaczynam
              widziec,ze to byla tylko ta wierzchnia maska,przykrywka,bo w srodku bylam i
              jestem bardziej krucha niz wiekszosc ludzi i latwiej mnie zranic.Wsrod otoczenia
              silna,a w rzeczywistosci slaba jak male dziecko.Musisz sobie uswiadomic,ze
              wewnetrznie mamy w sobie male dziecko,ktoremu ktos nie pozwolil
              dorosnac.Dojrzalysmy fizycznie,w jakims stopniu psychicznie,natomiast nasza
              emocjonalnosc zatrzymala sie na poziomie dziecka.Czyz dzieci nie maja wybuchow
              zlosci,nie bija czasem,krzycza ze nienawidza rodzicow,a za chwile sie przytulaja
              mowiac cieplo kocham cie.Zatracaja sie w nienawisci tak samo jak w
              milosci.Zauwazylam,ze czasem gdy moj partner powiedzial do mnie cos
              specyficznego(zwrocil uwage tak jak matka,powiedzial w zartach,oj glupia jestes
              czy cokolwiek) to ja zaczynalam byc agresywna i wyzywalam go od roznych.Doszlam
              niedawno do tego,ze to nie jego wyzywalam tak naprawde,jemu sie dostalo,a
              wypowiedzialam slowa,ktore chcialam powiedziec matce podczas gdy mnie
              strofowala,wyzywala czy bila.Budzilo sie to podswiadomie,bo uzyl wyrazu ktorego
              ona uzywala,a podswiadomosc to wylapala i nie trzeba bylo juz nic wiecej...Warto
              sie przyjrzec emocjonalnosci naszej a dziecka,bo to pozwala zrozumiec troche to
              zaburzenie i daje jakas szanse na prace nad soba.Pozwala odgraniczyc sie od
              pewnych uczuc,odczuc i sytuacji.Musimy emocjonalnie dojrzec i to jest podstawa
              naszego "leczenia".Przyodzialysmy pancerz ochronny,ale tak naprawde
              doly,chwiejnosci itp zwiazane sa z naszym dziecinstwem i tym co przezylysmy.
              Nie masz powodu by czuc sie winna,wrecz przeciwnie.Wlasnie teraz dzieki temu,ze
              wiesz co ci jest masz sznase cos z tym zrobic,a nie sie pograzac.Nie wolno ci
              sie poddawac,wiem,ze nie latwo,bo sa doly,ale sa tez lepsze dni.Mnie osobiscie
              one zawsze motywuja,ze skoro udalo mi sie kilka dni byc normalna to dlaczego nie
              mialabym byc taka nastepnych pare dni-i tak w kolko.Sa dni,czasem ciagi,ze mi
              odbija,ale zawsze jest ta mysl,ze jednak potrafie cos ze soba zrobic.
              Co do wypowiedzi tej osoby to zgodze sie,ze jestesmy "inni" w jakims stopniu i
              musimy jakos zyc jak wszyscy z problemami,natomiast nie zgodze sie,zeby jej
              postawa byla ok z podejsciem "nie bede nigdy normalna".Normalnosc to pojecie
              wzgledne,bo kazdy na swoj sposob jest normalny,powiedzmy wiekszosc ludzi i my
              tak samo,mamy natomiast wieksze jazdy niz typowy czlowiek.Z reszta zawsze mamy
              szanse byc bardziej normalni jesli sami sie o to postaramy,bo ona akurat z gory
              zalozyla,ze nie bedzie.A jesli ktos z gory do tego tak podchodzi to niestety na
              stracie sam spisuje sie na straty.BPD to nie choroba psychiczna to porprostu
              wyuczone i zakorzenione w nas zle wzorce.
              Pamietaj,ze droga prowadzi tam dokad chcemy by prowadzila,to jak sie sama
              nakierujesz pokaze ci mozliwosci.Podstawa sa terapie na ktore trzeba chodzic i
              przelamywac sie,by nie opuszczac ich.One naprawde wiele daja,z czasem zaczynaja
              dostarczac radosci z powodu mozliwosci wygadania sie i tego,ze ktos moze
              spojrzec z innego punktu wiedzenia,pomaga nam dostrzegac rozne aspekty
              zycia,roznych sytuacji,ludzi itp.Nastepnie dobre leki to tez podstawa,takie
              ktore wycisza i poprawia kondycje naszej wiecznie zdolowanej psychiki.
              Ostatnia wazna rzecz to nauka samokontroli i praca nad soba,zaczynasz od malych
              kroczkow,ale w kazdej rzeczy ktora sie uda postaraj sie znalezc pozytyw.To
              naprawde motywuje jesli chcesz byc kiedys w zyciu szczesliwa.Ja sobie wlasnie
              postawilam taki cel,ze chce byc szczesliwa,a jak to zrobie to juz inna
              sprawa.Daze do tego malymi kroczkami:)
              Pytasz jak odzyskac siebie?Hmm odzyskasz praca nad soba,mozesz wtedy miec siebie
              zupelnie nowa,inna,lepsza,spokojniejsza,wolna.
              Zawsze bedziesz soba tylko w nowym wydaniu.Nie boj sie zmian,nie utracisz siebie
              do konca.Nie zastanawialam sie nigdy dlaczego ja,nie potrafie,bo zaraz mam
              wyrzuty,ze skoro mysle dlaczego ja to tak jak bym myslala dlaczego nie ktos
              inny,a szczerze nie zycze nikomu.Poprostu musisz sie z tym pogodzic,bo nie
              mialas szansy wplynac na to,ze ktos cie tak uksztaltowal w czasie,gdy ty
              chlonelas jak gabka.Masz natomiast teraz wplyw na to co z tym zrobic i to sie
              liczy,bo twoj los i zycie sa w twoich rekach.
              Co do problemu alkoholowego to rzeczywiscie jest to poniekad spory problem
              natomiast w tym przypadku tez sprawdzaja sie terapie i na tym powinnas sie
              skupic.Nie myslalas o terapi stacjonarnej np.w Krakowie?Mnie wysylaja tam,ale ja
              na razie nie moge moge wyjechac na 6 miesiecy.Moze porozmawialabys z
              lekarzem,zeby cie tam wyslal?Podobno jest to jeden z najlepszych osrodkow
              "leczenia"zaburzen osobowosci:)Pozdrawiam
              • forever_sad Re: jak sobie radzić ;( 13.07.09, 15:39
                Witaj
                ja też nie bardzo mogłabym wyjechać na aż tak długo, ale czytając
                Ciebie i inne osoby, widzę, że nie jestem sama. Że jest szansa na to
                by jakoś żyć z tym wszystkim. Dla mnie to jak jedna wielka układnka -
                jak porozrzucane puzzle które trzeba poskładać ... trudne bo nie ma
                się wzoru ale może się uda ...
                • p_takmalowany Re: jak sobie radzić ;( 13.07.09, 19:21
                  forever...przyszło mi do głowy
                  nie wiem w jakim jesteś wieku ale jeśli jesteś pełnoletnia, dobrze robi
                  wyprowadzenie się z domu...Nie jako ucieczka (to chyba ważne) ale stworzenie
                  sobie warunków do złapania jakiegoś dystansu. Z doświadczenia wiem, że dobrze robi.
                  • sysunia83 Re: jak sobie radzić ;( 13.07.09, 19:57
                    Tu sie również zgodze z p_takmalowany,bo ze mna bylo tak samo.Wyprowadzilam sie
                    i w koncu moje dzialania staly sie bardziej efektywne i nabralam dystansu do
                    wszystkiego,szczegolnie do siebie i to mi chyba najbardziej pomoglo:)
                    • forever_sad Re: jak sobie radzić ;( 13.07.09, 22:01
                      Dla mnie samotność była najgorszym rozwiązaniem :( gdy walczyłam z
                      piciem i z innymi sprawami - wiec to raczej by sie nie sprawdzilo.
                      Do tego mam matke chora na utrzymaniu :(
                      Najgorsze jest to ze ja sie czuje cholernie winna temu ze
                      zachorowalam. Mam siebie tak bardzo dosc. Nienawidze siebie - tych
                      wahan uczuc, emocji, tej gonitwy mysli. Gdyby nie praca to chyba
                      byloby jeszcze gorzej. Nia zagluszam to wszystko ale nie zawsze sie
                      to udaje:(
                      Wydaje mi sie to wszystko jak jakies duze puzlle do ulozenia :( Jest
                      zle - chcialabym jurto dostac meila od Losu, ze pojutrze juz mnie
                      nie bedzie.
                      Wszystko jest nie takie, ja jestem nie taka...
                      Nawalilam...
                      Zawiodlam...
                      • sysunia83 Re: jak sobie radzić ;( 13.07.09, 23:38
                        No tak przy problemach z alko samotnosc odpada,natomiast praca jest jak
                        najlepszym wyjsciem,bo czy chcesz czy nie musisz tam chodzic i masz zawsze
                        jakies szanse oderwania sie na chwile.Naprawde dobrym wyjsciem jest terapia i
                        bede do tego namawiala wszystkich,bo sama chodze i naprawde zaczyna to cos
                        dawac.Natomiast piszesz,ze "zachorowalas",ale na to nie mozna zachorowac!Jest to
                        zespol nabytych,wyuczonych zachowan,specyficznego podejscia i postrzegania
                        zycia,ludzi,uczuc,siebie,ale to nie jest choroba-to zaburzenie.Doszlam ostatnio
                        do wniosku,ze skoro sa to nabyte,wyuczone zachowania to przeciez niema nic
                        straconego i z czasem wkladajac duzo pracy mozemy sie oduczyc penych
                        zachowan.Nasze mozgi maja naprawde duze zdolnosci samonaprawcze i to od nas
                        tylko zalezy jak soba pokierujemy i z jakim nastawieniem.Mi lekarz ostatnio
                        powiedzial,ze moje niepadaczkowe stany napadowe mozgu swiadcza o jakims
                        "mikrouszkodzeniu mozgu" i powinnam byla sie zalamac,bo przeciez juz nikt i nic
                        tego nie naprawi,ale ja nadal wierze,bo chce by bylo dobrze.Wiem tez,ze coraz to
                        wieksze pograzanie sie w tych negatywnych odczuciach w koncu kiedys moze
                        zaprowadzic do choroby psychicznej,a tego chcialabym uniknac.Zaburzenie z
                        pogranicza to takie juz ponad norme,ale przed choroba psychiczna.Z samym BPD
                        jestesmy i tak blizej niz wiekszosc w miare normalnych ludzi,wiec po co
                        przyblizac sie do choroby jeszcze bardziej?Dla mnie jest to wielka motywacja by
                        niezaleznie od wszystkiego i wszystkich isc do przodu:)
                        • forever_sad Re: jak sobie radzić ;( 14.07.09, 10:48
                          Witaj,
                          no tak w sumie masz rację - to nie jest choroba, źle to nazwałam. To
                          po prostu część nas samych, którą trzeba "okiełznać". Wiesz ... po
                          prostu gdy powiedziałam bliskim "przyjaciołom" to utkwiło mi ich
                          przekonanie że to jest choroba i to pewnie nieuleczalna jak każda
                          choroba psychiczna :( tak to zrozumieli a ponieaż nie bardzo sobie
                          radzę z całą tą sytuacją, to też tak to nazwałam.
                        • forever_sad Re: jak sobie radzić ;( 14.07.09, 10:50
                          Chociaż dla mnie to wszystko to przypomnia jakieś wielkie puzlle do
                          ułożenia, teoretycznie zna się obrazek jaki trzeba ułożyć ale masz
                          go tylko w pamięci a nie na zdjęciu. I teraz trzeba te puzlle
                          poukładać ...
                          • sysunia83 Re: jak sobie radzić ;( 14.07.09, 17:53
                            Znam to uczucie,ale tez znam z praktyki fakt,ze ja np.szybko sie poddaje i
                            czesto przy ukladaniu prawdziwych puzzli potrafilam sie wkurzyc,rzucic je w kat
                            i juz nigdy nie wrocic do ukladania-poddawalam sie!Balam sie tego,ze skoro tak
                            robie i zawsze sie poddaje we wszystkim to moge tez nie wziasc sie za ukladanie
                            wlasnego zycia skoro jest tak porozrzucane jak puzzle.Wydaje mi sie jednak,ze ta
                            ukladanka jest latwiejsza,bo to my kierujemy swoim zyciem i bedzie ono takie
                            jakie my chcemy by bylo.Zaowocuje tym co w nim zrobilismy i co zrobilismy dla
                            siebie.Kazdy ma swoj rysunek w glowie,ja tez mialam,jak sie okazalo bledny.Moje
                            terapie pozwalaja mi tworzyc prawidlowe rysunki,ktore staja sie coraz bardziej
                            wyostrzone i dzieki temu latwiej ukladac element po elemencie.Jestem na poczatku
                            drogi,ale zaczynam widziec juz boczny fragment ukladanki,moze niema na nim
                            jeszcze konkretnego rysunku,ale ku temu zmierzam:)Warto sie zastanowic co robimy
                            ze swoim zyciem teraz?Co chcemy z nim zrobic?Jakie chcemy by bylo?Jakiej chcemy
                            przyszlosci?Jakich relacji z ludzmi?Co mamy z zycia teraz?I co bedziemy z niego
                            miec jesli sie za nie wezmiemy?To podstawowe wydaje mi sie pytania do tego by
                            uswiadomic sobie to,ze zyjemy w jakims bagnie i czas sie z niego wydostac.Bagna
                            wciagaja,powoli,az wciagna wszystko,ale chyba nie tego chcemy w zyciu?Ja napewno
                            nie chce i choc moze jeszcze z niego nie wyszlam to powolutku wychodze i tego
                            samego zycze Tobie.
                            • forever_sad Re: jak sobie radzić ;( 15.07.09, 19:18
                              nie bedzie zadnych puzli - jestem zmęczona - chce wreszcie zniknąć
                              może sie to uda - zycze Wam wytrwania w walce i pracy nad soba - ja
                              zamilkne i znikne - trzymajcie sie
                              • sysunia83 Re: jak sobie radzić ;( 15.07.09, 20:06
                                A o czym ty mowisz?Bo cos mi tu nie bardzo pasuje.Co zmierzasz?
                                • forever_sad Re: jak sobie radzić ;( 18.07.09, 20:09
                                  czesc
                                  zamierzam sama sobie pomoc - zawsze sobie radzilam wiec czemu nie
                                  teraz dam rade a poza tym ... bylam na innym forum i delikatnie
                                  mowiac poczulam sie tam jak piate kolo u wozu - jestem jaka jestem i
                                  jak widac nikt tego nie akceptuje a ja mam dosc bolu :( i poczucia
                                  winy a tam tak sie poczulam po raz kolejny - pozdrawiam cieplo
                                  trzymajcie sie
    • forever_sad Re: jak sobie radzić ;( 18.07.09, 20:14
      założylam tez blooga i gdy jest wrocilam do pisania wierszy,
      tworzenia grafiki - to zawsze mi pomagalo moze teraz tez tak bedzie -
      poszukam jeszcze kogos dobrego specjalisty z mego miasta ale jesli
      to nie pomoze zostane przy tej "terapii". Moze kiepski pomysl ale
      zawsze jakis... Prawda ? jak to tutaj ktos napisał - trzeba w tym
      wszystkim umiec znaleźc "swoj swiat" moim byla samotność,
      niezrozumienie, po czymś co zmenilo moje życie takze odrzucenie i
      potępienie - potem muzyka, slowo pisane, malowanie na szkle, potem
      grafika. Musze sobie znalesc swoj wlasny azyl...
      • p_takmalowany Re: jak sobie radzić ;( 18.07.09, 23:59
        a Twoją grafikę można gdzieś zobaczyć...? Ja trochę rysuję - ręcznie i tablet.
        Chociaż ten ostatni to tak nietypowo
        • the-crawl Re: jak sobie radzić ;( 19.07.09, 20:26
          witam. Borderline to nie wyrok można żyć z tą świadomością nie zmieniać nic
          liczyć tylko na siebie i powoli staczać się na dno można też zacząć działać,
          zacząć leczenie, przyglądanie się sobie poznawanie siebie i pracę nad zmianą
          tego co tak bardzo utrudnia codzienne funkcjonowanie chociaż zazwyczaj boli mnie
          to niewyobrażalnie i są chwile gdy mam wszystkiego dosyć samej siebie prób
          przełamania tego co tak we mnie wrosło. mimo wszystko myślę że cena nie jest aż
          tak duża. ja skończylam właśnie jedne studia wybieram się na kolejne, pracuję
          jestem w stałym związku i staram się trzymać to jakoś w kupie. a odkąd nie
          mieszkam z rodzicami a to już kilka lat relacje między nami poprawiły się i
          dzisiaj zawsze mogę liczyć na ich wsparcie chociaż nadal nie bardzo rozumieją co
          mi jest. nie jest różowo raczej zazwyczj gorzko, lękowo agresywnie często ciągle
          nie wiem kim jestem ale walczę upadam wstaje i staram się nie poddawać. nadal
          czuję się samotna z jednym dniem ujrzałam że poza rodziną i moim facetem nie mam
          znajomych przyjaciół nikogo i to chyba kolejne wyzwanie...pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka