q3a1 09.03.07, 09:30 www.upi.com/NewsTrack/Top_News/20070309-014427-2301r/ Ciekawe co zrobią Turcy? POzdrawiam, q3a Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
bah77 Re: Burzenie muru na Cyprze... 09.03.07, 11:47 Gdyby cypryjscy Grecy nie głosowali przeciwko wejściu Cypru Północnego do UE, to muru pewnie już by nie było... bah77 Odpowiedz Link
tomaszkozlowski1 Re: Burzenie muru na Cyprze... 12.03.07, 16:32 Zaraz, zaraz..Cypr Północny formalnie jest częścią Unii Europejskiej,ale na razie jest to zawieszone, ponieważ jest okupowany przez Turcję. Nie uznaje też zresztą, podobnie jak Turcja, jedynych legalnych w świetle prawa miedzynarodowego władz południowej części wyspy. To jest jakieś kuriozum- jak Turcy ( w tym cypryjscy) mogą opowiadać coś o członkostwie w Unii skoro nie akceptują jednego z jej członków? Unia jest znacznie głębszą strukturą niż NATO, w której znajdują się dwa wrogie sobie państwa- Grecja i Turcja, która to w swej doktrynie wojennej wciąż posiada regulacje (jawne) mówiące o tym za co może wypowiedzieć wojnę Grecji! (np. według Turcji powodem do rozpoczęcia wojny byłaby eksploatacja przez Grecję bogactw naturalnych spod dna wschodniego Morza Egejskiego;ostatnio zresztą podobny problem pojawił sie w kwestii Cypru..) .Tureckie elity tak naprawdę wiedzą, że turecka droga do Unii prowadzi przez Cypr i że muszą ustąpić, ale trudno im na razie poczynić ustępstwa, gdyż w Turcji zbliżają sie wybory a takie ustępstwa zostałyby natychmiast wykorzystane przez bardziej radykalne ugrupowania. A to,że np. parę lat temu Grecy cypryjscy odrzucili zjednoczenie, które zaakceptowali cypryjscy Turcy, wynika z tego,że kompromis ten w pewnych swych ustaleniach był dla Greków zbyt trudny do zaakceptowania.Teraz zresztą ONZ pracuje nad następnym projektem. Na razie pólnocny Cypr cierpi z powodu uporu władz w Ankarze- Turcja na razie wciąż nie wydaje się zainteresowana ostatecznym rozwiązaniem sprawy wyspy i uregulowaniem stosunków z Republiką Cypru (świadczy o tym choćby ostatnie stanowisko Turcji w sprawie unii celnej).W ten sposób północny Cypr cały czas pozostaje odizolowany a z milionów euro wsparcia wciąż korzystają tylko Grecy.. Ale w tej grze ruch należy teraz do Turcji.. Pozdrawiam! Odpowiedz Link
tomaszkozlowski1 Re: Burzenie muru na Cyprze... 12.03.07, 17:52 Jeszcze się sprostuję- północny Cypr otrzymuje z Unii pewne wsparcie, ale to nie jest to samo gdyby był w pełni we wspólnocie.. Odpowiedz Link
bah77 Re: Burzenie muru na Cyprze... 12.03.07, 20:53 > północny Cypr otrzymuje z Unii pewne wsparcie, ale to > nie jest to samo gdyby był w pełni we wspólnocie.. Tak, po referendum i "wystawieniu do wiatru" północny Cypr otrzymuje wsparcie, głównie moralne... bah77 Odpowiedz Link
takis3 Re:(incydent ) z granicy 12.03.07, 21:00 W polowie lat 90 tych grupa greckich motocyklistow udala sie manifestowac swoje poglady na granice cypryjska... trwala bijatyka kilkudziesieciu mlodych cywilow,zwasnionych stron... do lezacego nieprzytomnego greka, z kamieniem niewiele mniejszym od pustaka podbiegl turek i z impetem uderzyl w jego glowe..... w strefie buforowej mlody grek z papierosem w ustach powoli wspinal sie na maszt z flaga turecka,tym razem katem okazal sie turecki oficer celnie strzelajac z pistoletu w jego szyje... byly to kilkudniowe wydarzenia ktore w TV jak na filmie widzial caly swiat...(UE,NATO)... PS Apropo Cypru pytanie do ludzi z W-awy!!! Czy ktos z Was znal moze cypryjczyka Koste, ktory studiowal,ozenil sie,dwoje dzieci i zyl w polsce,ostatnio pracowal w polskiej centrali AC (AMER) NIELSEN -badania rynku,pozniej wyjechal na Cypr, mniejwiecej 10 lat temu...??? Odpowiedz Link
bah77 Re: Burzenie muru na Cyprze... 12.03.07, 20:46 Choć daleko mi do (np. turystycznych) sympatii do Turcji dodam kilka zdań do tego powyższego, jednostronnego, greckiego punktu widzenia. > Cypr Północny... jest okupowany przez Turcję. Warto przypomnieć tu o wielotysięcznych wojskach greckich, wysłanych na Cypr w 1963 r., pod osłoną których Grecy cypryjscy mogli zdziesiątkować Turków np. w enklawie Kofinou. Warto pamiętać przede wszystkim o bojówkach EOKA, która po trupach dążyła do 'Enosis' (przyłączenia Cypru do Grecji), co było straszną perspektywą dla tureckiej mniejszości, czującej się na wyspie jak dzieci wyrodnej matki. A przede wszystkim, znaleźć inne wyjście niż turecka inwazja w 1974 r., w obliczu puczu greckich pułkowników, obaleniu Makariosa i mianowaniu turkofoba i działacza EOKA-B, Sampsona na prezydenta. Jego bojówkom udało się szybko zamordować zarówno kilkuset Turków cypryjskich, jak i Greków cypryjskich, którzy nie dorośli do nacjonalistycznej idei i byli przeciwnikami dyskryminacji Turków cypryjskich. EOKA rannych grzebała żywcem... Turcja więc wysłała wojsko... > A to,że np. parę lat temu Grecy cypryjscy odrzucili zjednoczenie, które > zaakceptowali cypryjscy Turcy, wynika z tego,że kompromis ten w pewnych swych > ustaleniach był dla Greków zbyt trudny do zaakceptowania. A bardziej dlatego, że Grecy wiedzieli, że niczego nie stracą i tym razem, więc po co im jakiś kompromis? Zresztą przez wiele lat świetnie reżyserowali bojkot Północy i maksymalnie utrudniali przekraczanie wewnętrznej granicy, sami czerpiąc obfite dochody z pomocy zagranicznej, handlu i turystyki. Nawet niektórzy Grecy przyznają, że Grecja i Grecy cypryjscy działali tak, jakby Turcy cypryjscy w ogóle nie istnieli... bah77 Odpowiedz Link
tomaszkozlowski1 Re: Burzenie muru na Cyprze... 13.03.07, 14:54 Drogi bahu, przepraszam, ale czym jeśli nie jednostronną opinią jest Twoja? Nie mogę zgodzić się w wielu miejscach z Twoją, opartą na wyrwanych z kontekstu faktach, oceną.Trudna historia współżycia Greków i Turków na Cyprze liczy kilkaset lat i konflikty między nimi, racje obu stron, kto zaczął i kto jest bardziej winny, są równie trudne do rozsądzenia jak w wielu innych konfliktach na świecie (już daruję sobie przykłady aby uniknąć pobocznej politycznej dyskusji na tym forum). Jako ilustrację trudnej koegzystencji obu społeczności już w XIX w. można by podać choćby wymordowanie na Cyprze w związku z greckim powstaniem o niepodległość w 1821 r. setek greckich prawosławnych duchownych na polecenie ówczesnego osmańskiego gubernatora Kucuka Mehmeta, który obawiał się, że Grecy z Cypru (stanowiący 80% mieszkańców wyspy) zechcą wziąć przykład i przyłączyć się do zrywu. I Grecy i Turcy odpowiadają za obecną sytuację na wyspie.Obydwie strony mają krew na rękach i myślę, że w podobnych proporcjach.Ludzkie dramaty są po obu stronach.Wielu Greków cypryjskich wciąż liczy na cud i odnalezienie zaginionych w tureckiej inwazji 1974 r. bliskich (ponad 1600; choć prawdą jest też to, że część niewygodnych politycznie greckich przeciwników zabiła też EOKA-B).Nie dalej jak parę tygodni temu pewien turecki żołnierz z 1974 r. przyznał w mediach, że przewiózł porwanego małego chłopca greckiego (pamięta nawet jego imię i nazwisko) do tureckiej Adany.Dalsze losy chłopca pozostają nieznane, być może żyje dziś gdzieś w Turcji.Jego grecka matka przez wszystkie te lata nie uwierzyła w śmierć syna.Co teraz czuje, aż trudno sobie wyobrazić. Takich i innych dramatów jest wiele po obu stronach- oba narody są bardzo sprawne we własnej martyrologii.Już raz bahu odpisywałem Ci na tym forum aby nie kontynuować wątku cypryjskiego konfliktu, ponieważ jest zbyt skomplikowany (winni obecnego stanu rzeczy są też w dużej mierze np. Brytyjczycy, to długa historia).Tak jak piszesz,w istocie sami Grecy dali pretekst Turkom do ataku- ale Turcy i tak by uderzyli na Cypr, długo się do tego przygotowywali,byli po cich wspierani przez USA a sytuacja z wielu różnych powodów była bardzo napięta;bezsprzeczny jest też prymitywizm Sampsona,utopijne idee EOKA i EOKA-B i okrutne działania tych organizacji.Piszesz o greckim nacjonalizmie- ale czy nie zauważyłeś,że w tym konflikcie równie ślepym nacjonalizmem posługiwali się Turcy (stanowiąc 18% ludności wyspy oczekiwali bezprecedensowego dostępu do władzy, to tylko pierwszy z brzegu przykład)? Nie byli zabiedzonymi owieczkami. Dramat cypryjski jest poniekąd owocem polityki obcych mocarstw, które pozwoliły na przykład na przyłączenie do Grecji Krety (na wszelki wypadek dodam,że przed 1922 r. na Krecie mieszkało wielu muzułmanów-zarówno Turków jak i "przechrzczonych" na islam Greków),dając nadzieję Cyprowi, ale ten okazał się zbyt ważną strategiczną zabawką w rękach ówczesnych światowych możnowładców. Nie oznacza to oczywiście, że później Grecja nie miała szans aby Cypr przyłączyć- np. w 1915 r. Brytyjczycy po cichu proponowali Grecji Cypr w zamian za przystąpienie Grecji do I wojny światowej po stronie państw Ententy- tego jednak nie chciał bawarski król Grecji- Konstantyn I. Wobec przedstawionych jako czarne charaktery Greków, czuję się w obowiązku napisać jakimi to niewiniątkami byli w konflikcie cypryjskim Turcy. Sami Turcy w dużej mierze zradykalizowali EOKę jeszcze w początkach jej istnienia- poczatkowo organizacja ta (mordująca także wielu nieprzychylnych jej Greków) skierowana była przede wszystkim przeciw Brytyjczykom- na poczatku lat 50. w cypryjskiej policji było wielu Turków cypryjskich- schwytanych bojowników EOKi torturowali.Kolejny etap radykalizacji EOKi nastąpił w 1956 r. gdy publicznie powieszono 9 partyzantów organizacji, wkrótce potem Turcy zabili 7 kolejnych bojowników, najprawdopodobniej celowo uwolnionych z więzienia przez Brytyjczyków- uwolnieni partyzanci musieli przejść przez turecki posterunek i już z niego nie wyszli. Turcy utworzyli też na wzór EOKA równie agresywną organizację TMT. Również pierwszych wypędzeń- w 1958 r., dokonali także Turcy (właśnie po prowokacji TMT). Pod koniec lat 50. Turcja nagle przypomniała sobie o tureckich Cypryjczykach, których pospiesznie zaczęto indoktrynować narodowo- dotąd nie czuli się specjalnie związani z "macierzą". Dodam też, że po zawieszeniu broni na przełomie lat 50 i 60.,to turecka TMT uderzyła pierwsza- choć tym razem zamordowała dwóch Turków, którzy nawoływali do współpracy grecko- tureckiej- turecki aparat przemocy przesiąknięty był w owym czasie z pewnością nie mniejszym nacjonalizmem niż strona grecka. Wreszcie też dodajmy, że to Turcy pierwsi utworzyli własną policję, która chętnie prowokowała EOKę co później sprawnie propagandowo wykorzystywała Ankara. W inwazji 1974 r. Turcy ponieśli bardzo duże straty- ale i tu po części z własnej winy- sami przez pomyłkę zatopili dwa własne okręty desantowe a cały świat przecierał ze zdumienia oczy widząc w relacjach całe zastępy tureckich żołnierzy, prawdopodobnie celowo wprowadzanych w ekstazę religijną , na ślepo gnające wprost pod greckie karabiny. W inwazji 1974 r. okrutnych mordów, gwałtów na ludności cywilnej, grzebania żywcem rannych dokonywały obydwie strony! z równą zajadłością. Być może też wszystko potoczyłoby się inaczej gdyby nie bierna postawa Stanów Zjednoczonych -główny rozgrywający,Henry Kissinger, w zgodnej ocenie historyków, był ze względów strategicznych zdecydowanie bardziej przychylny Turcji (nic nie zrobił po bezprawnej inwazji na wyspę). Dyplomacja amerykańska z pewnością mogłaby zdziałać więcej, ale widocznie nie chciała. Grecy (i w Grecji i na Cyprze) do dziś nie mogą tego wybaczyć Amerykanom. To wszystko oczywiście maleńkie wycinki wydarzeń. Nie piszę tego by bronić EOKA (potępiam działalność tej organizacji) ani twierdzić, że racja lezy po stronie Greków (każda ze stron ma swoje racje).Przeciwnie, sami Grecy w dużej mierze wypaczyli ideę Enosis (gdyby nie ona, dzisiejsza Grecja składałaby się tylko z rejonu Aten, Peloponezu i Cyklad- wiele zamieszkanych przez Greków terytoriów, zostało przyłączonych później włąsnie w imię Enosis) i wierzyli w nią ślepo gdy, w wyniku różnych okoliczności-także miedzynarodowych, była już kompletnie nierealna do urzeczywistnienia. Zdecydowanie jednak nie zgadzam się również z jednostronną turecką płomienną propagandą, zręcznie serwowaną światu (i turystom przybywającym na Cypr Północny). Wszystkie rezolucje organizacji praw człowieka czy ONZ-u są na korzyść Grecji. Również Parlament Europejski wydał parę lat temu precedensowy wyrok o wypłatę przez Turcję olbrzymiego odszkodowania w sprawie z powództwa Greczynki cypryjskiej Titiny Luizidu, której majątek na pólnocy wyspy zagarnięto w 1974 r. Powtórzę jeszcze raz- za izolację pólnocy Cypru w pierwszej kolejności odpowiada moim zdaniem rząd w Ankarze (do dziś pod silnym wpływem generałów),niezdolny do podporządkowania się prawu międzynarodowemu (to, że pólnocna część Cypru jest okupowana przez Turcję, przyznała cała wspólnota miedzynarodowa) w myśl dawnych wciąż żywych mocarstwowych idei. W sprawie Cypru jestem jednak optymistą- wierzę, że to cypryjscy Turcy wymuszą na Ankarze zmiany. Oba narody na wyspie zaczynają być coraz bliżej siebie, przekraczanie granicy jest proste jak nigdy, dawne rany z pewnością przestaną kiedyś- oby jak najszybciej- przeszkadzać wspólnemu spoglądaniu w przyszłość. Konflikt cypryjski nad którym od dziesięcioleci zastanawiają się setki mądrych głów na całym świecie jest jednak zbyt skomplikowany abyśmy tu na naszym forum byli w stanie sformułować wyrok i bez zawahania wskazywać kto "czarny" a kto "biały". Myślę więc, że nie jest potrzebne dalsze kontynuowanie tego wątku. Pozdrawiam serdecznie Tomek Odpowiedz Link
bah77 Re: Burzenie muru na Cyprze... 14.03.07, 11:54 Witaj Tomku! > Już raz bahu odpisywałem Ci na tym forum aby nie > kontynuować wątku cypryjskiego konfliktu, ponieważ jest zbyt skomplikowany... Zwróć uwagę, że mój pierwszy post był tylko króciutką, bardzo smutną konstatacją faktu, że muru już mogłoby nie być. A drugi post - odpowiedzią na Twoją jednostronną opinię, która pokazywała, że n-ty plan ONZ został przez Greków cypr. odrzucony, ponieważ czują się zupełnie bez winy. Skoro tak, to nie dziwię się, że kompromis rozumieją oni jako 100% korzyści dla siebie, tym bardziej, że na braku kompromisu właściwie niczego nie tracą. A historia tego regionu, np. powojenna, była bardzo trudna i pewnie bardzo wiele mogliby powiedzieć Grecy, którzy musieli wyemigrować do Polski, szczególnie nt. roli USA i CIA. I to by było na tyle, oby ten mur runął. Pozdrawiam serdecznie bah77 Odpowiedz Link
tomaszkozlowski1 Re: Burzenie muru na Cyprze... 14.03.07, 14:02 > oby ten mur runął. Oby runął i to nie tylko symbolicznie Pozdrawiam Tomek Odpowiedz Link