To moje nowe odkrycie. Na Cynamonowej (tam gdzie Zorba ale dalej w kierunku
Kabat przy rondzie na skrzyżowaniu Cynamonowej i Płaskowickiej) znalazła
swoje miejsce tawerna Nikolaosa Vasileiadisa przybyłego do naszego kraju za
żoną z Santorini. Oferta jedzeniowa w ciągłej rozbudowie - trzeba mieszkańców
okolicznych przyzwyczaić do greckich smaków (poprzednio była tam mordownia,
gdzie różny element popijał piwo, tudzież inne trunki). Ja troszkę z nim
walczę o więcej przypraw, żeby było bardziej grecko, a nie polsko. A on mi na
to siga, siga