Zapiski z podrozy na Rodos-2007

12.09.07, 13:50
dziele sie, moze nie tak emocjonalnie i nie tak pieknie jak jacek i
barbelek, za to po mojemu-tym, co przezylismy w grecji podczas
tegorocznego wyjazdu. padlo na Rodos, ogolem (z podroza do i z) 16
dni, z czego naturalnie opisze te wlasciwe, jesli starczy mi
cierpliwosci, i pamiec nie zawiedziewink
zdjecia zamieszczac bede na specjalnym watku na FF, pierwsza porcja
moze juz wieczorem dzis, jak znajde i wkleje kilka stosownych do
tresci pierwszej porcji...

ostrzegam, ze pierwszy zapisek nie bedzie zbyt podniecajacy, jako ze
odnosi sie do pierwszego dnia, aklimatyzacji...wiec roznie dobrze
mozna go pominacwink)
jednakowoz wkleje go, z kronikarskiego obowiazku.
voila!
    • azulejo Re: 26 sierpnia 12.09.07, 13:56
      Sni mi sie, ze stoje przed zamknietymi drzwiami pokoju, do ktorego
      koniecznie chce wejsc, bo wewnatrz jest lozko, na ktorym musze sie
      polozyc. Naciskam klamke, szarpie drzwi, oblewam sie potem…I nic.
      Za chwile otwieram oczy I uswiadamiam sobie, ze znajduje sie w
      lozku, i ze pot jest prawdziwy.
      I juz wiem, ze znow jestem w krainie bialo-niebieskich kontrastow…

      Odslaniam zaslony, wychodze na taras, chlone widok, jaki ukazuje sie
      moim oczom. To tylko skrawek morza wychynajacy zza naprzeciwleglego
      budynku o niebieskich okiennicach, to niebotyczne niemal, rudo-szare
      skaly widoczne bardziej na prawo, a ograniczajace nasza czesc
      kompleksu od strony wejscia. To wreszcie galezie kwitnacego
      oleandrowca, palmy, owocujacej limony I granatu na wyciagniecie
      reki. To ten specyficzny zapach morza, zmieszany z aromatem cytrusow
      I listowia.
      I ten niepowtarzalny dzwiek cykad, nieustannie koncertujacych w owym
      listowiu.
      Ale dla mnie to ucielesnienie rajskiej krainy…

      Oddycham gleboko I z mysla, ze jeszcze tylko 15 dni przed nami,
      wracam budzic ciagle spiacego P.
      Jest juz po 11, slonce prawie w zenicie, nieopisany skwar wisi w
      powietrzu, ktore wydaje sie byc lepkie, geste. Zagladam do naszych
      towarzyszy podrozy, zamieszkalych w pokoju z widokiem na skaly.
      Wstali juz, pija kawe na swoim tarasie…

      Jemy sniadanie skladajace sie z arbuza zakupionego w
      pobliskim ”super markecie”-nikt nie ma sily na nic wiecej, do
      apartamentow przyjechalismy ok 5 nad ranem, w zasadzie cala nasza
      czworka moglaby z powodzeniem startowac w castingu do filmu z
      serii “Poranek zywych trupow”. Staram sie podniesc morale ekipy
      zawiadamiajac radosnie, ze centrum wioski znajduje sie jakies 10 min
      spacerem w kierunku Lindos, I ze dobrze byloby sie tam wybrac na
      rekonesans. Niezbyt zwawe przytakniecia wyznaczaja kolejne nasze
      poczynania, ktorymi jest piesza wycieczka do centrum Pefkoi,
      dokladne obejrzenie tegoz, oraz male niezbedne zakupy artykulow
      pierwszej potrzeby, ktorymi trzeba zapelnic lodowke. Poniewaz z
      pogarda odrzucilismy oferty all inclusive, half board, a
      nawet “island wedding”- i co tam jeszcze biuro chcialo nam wcisnac
      przy wyborze akomodacji, dokonujemy owych malych zakupow, na ktore
      skladaja sie kawa, herbata, owoce, i zacny zapas Mythosa. Ten
      ostatni, to panowie oczywiscie.wink

      Co do Pefkoi (tudziez Pefkos lub Pefki-ja pozostane przy pisowni z
      tablic I map), jest to mala miejscowosc, skladajaca sie chyba w 90%
      z restauracji, barow I sklepow. I tak na dobra sprawe, jest nam to
      na reke. Mieszkajac w stosownym oddaleniu, nie bedziemy narazeni na
      wrzaski podpitych klientow i muzyczne przeboje owych barow, zas
      dystans do tych rozrywek jest na tyle niewielki, ze spacer stamtad
      moze jedynie wplynac korzystnie na trawienie po obfitej kolacji w
      tawernie…

      W “naszej” czesci Pefkoi, ktora wlasciwie przechodzi plynnie w
      administracyjne granice Lardos, znajduje sie tylko nasz hotel oraz
      konkurencyjny sasiedzki Coralli, ktorego kulinarne niebo mamy
      dopiero odkryc…poza tym wlasciwie pustki, na ktore-nie da sie ukryc-
      liczylam.

      Tymczasem wedrujemy na plaze przylegajaca do basenu i baru. Plaza
      okazuje sie byc miejscami wylozona plaskimi, duzymi skalami, poza
      tym wyscielona ciemnym grubym piaskiem. I, co najwazniejsze-
      calkowicie pusta! “So far, so good”, jak mawiaja Anglosasi.
      Reszte dnia spedzamy na owej plazy oraz przy basenie, ktory okazuje
      sie byc calkiem przyjemny, w tych temperaturach…a temperatury zaiste
      piekielne, termometr zawieszony wewnatrz malego budynku przy
      basenie, w cieniu! wskazuje 38-40 stopni Celsjusza ok godziny 16-ej.
      Nie musze dodawac, jaka jest odczuwalnosc tej temperatury, przy
      zerowym wietrze. Chwilami mam wrazenie, ze poruszam sie w lepkiej,
      zageszczonej masie, ktora tylko z nazwy jest powietrzem…

      Poznym wieczorem udajemy sie znow do Pefkoi na obiadokolacje.
      Wybieramy niepozorny lokal o wdziecznej, jakze greckiej nazwie “Blue
      Bay”, usytuowany na malym wzniesieniu przy drodze. Przasny wystroj
      ze stolami odzianymi w kraciaste obrusy nie powinien jednak mylic-
      okazuje sie, ze intuicja i kretenskie doswiadczenie nas nie zawodzi.
      Jedzenie (musaka, olbrzymie “talerze greckie”, chleb czosnkowy I
      obowiazkowe tzatziki, plus dzban Retsiny i Mythos)-niebo w gebie.
      Zostawiamy, wraz z napiwkiem, jedyne 50 E na cztery osoby, co
      zwazywszy na obsluge i jakosc posilku, jest suma nieznaczna.

      Wracamy do siebie, po drodze wstepujac na drinka do baru, nalezacego
      do wlasciciela naszych apartamentow. Grzecznosciowo li i jedynie, bo
      na dluzsze posiedzenie nie mamy ani miejsca w zoladkach, ani mocy
      fizycznej.

      Klade sie spac wsrod halasu czynionego przez cykady, otulona lepkim,
      goracym powietrzem, i mysle sobie: “nareszcie”…nareszcie jestem
      tutaj znow.
      • gacek95 O cholercia:) 12.09.07, 14:52
        już Was wszystkich rozumiem, że po kolejnych relacjach macie
        nieśmiałe obawy przed napisaniem od siebiesmile co relacja to znów
        fantastycznie się czyta!! żeby tak Was zmusic do codziennych
        odcinków! a na dodatek Barbelek nie powstawiał więcej zdjęc (a
        czekamy czekamy) Bebicka też coś zamilkła, Jacek zarzucił przynętę z
        kilku odcinków i teraz torturuje ludzi milczeniem, i tak to właśnie
        jest, człowiek najpierw czeka na te opowieści ale już zaczyna się
        bac, że sam literacko nie podoła.
        Przepraszam tych, których nie wymieniłam ale to tylko ze sklerozy.
        • azulejo Re: O cholercia:) 12.09.07, 15:01
          ...co swiadczy tylko o tym, ze wszyscy troszczymy sie o poziom
          forumwink
          bede sie starala zamieszczac odcinki regularnie-z kolejnymi juz
          bedzie wiecej roboty, bo wiecej sie dzialowink ale za to ze zdjeciami
          nie nawale, bo to moj konikwink
          teraz w pracy jestem, wiec nie mam zasobow pod reka...obiecuje na
          wieczor!
          gacek, nic sie nie boj!
          • barbelek azulejko- jak to co napisałaś nie jest emocjonalne 12.09.07, 16:21
            i piękne to ja jestem (parafrazując Z.Gilowską) synem Dżingis Chana. Pisz
            kochana, pisz i wklejaj zdjęcia. Wprowadzasz lato do naszej nieszczególnej
            pogody. Dzięki Tobie mam szansę poznać kolejną wyspę.
            • matheos2 Re: azulejko- jak to co napisałaś nie jest emocjo 12.09.07, 17:59
              Zapowiada sie setnie, z niecierpliwiością czekam na następne
              odcinki, bo mi dzisiaj nos zmarzł z zimna...brrrrrrrr. Przy Was
              wyglądam jak uczeń jakiś czy co...
              • gacek95 No coś Ty Matheos 12.09.07, 18:42
                przecież też kapitalnie zrelacjonowałeś swoją wyprawę (i na dodatek
                do końca czego o innych takich to powiedziec nie można) ale fotek to
                chyba jeszcze nie dałeś co? czy ja już ślepnę?
                • grecja-ellada Re: No coś Ty Matheos 12.09.07, 19:09
                  Ja co prawda nie Matheos ale wypowiem się na temat Jego fotek prześlicznych co
                  ja będę dużo mówić... a skąd wiem ? Wiem, bo płytki z fotkami leżą przede mną,
                  tzn. jedna jest w komputerze.
                  A linka gdzie będziecie - będziemy mogli oglądać zdjęcia autorstwa Matheos z
                  Kriti już niedługo wkleję smile
                  Dziękuję Matheos smile niesamowitą frajdę w ten zimny dzień sprawiłeś mi ! Uściski
                  przesyłam
                  • matheos2 Re: No coś Ty Matheos 12.09.07, 19:37
                    Dzięki za słowa otuchy. Cieszę sie, że się podobało. A ze zdjęciami..
                    No, tak Marta ma racje, wysłałem jak co roku zdjęcia właśnie do
                    niej. Poniewaz robię ich troczędużo i chciałbym się nimi wsystkimi
                    podzielić to kiedyś z Marta doszliśmy do wniosku, że tak będzie
                    najlepiej i robimy to wspólie od 5 lat. Zapraszam może nie zanudzą!
      • azulejo Re: 26 sierpnia -zdjecia 12.09.07, 21:43
        pierwsza porcja, na rozgrzewkewink
        dziekujac za slowa zachety, obiecuje nastepna porcje w najblizszym czasie...
        • azulejo Re: 26 sierpnia -zdjecia 12.09.07, 21:51
          upswink
          link;
          fotoforum.gazeta.pl/72,2,882,68942993,68943099,0,2.html?v=2
          • jacek1f śliczniue. śliczne. :-) mru! n/t 12.09.07, 22:03
Inne wątki na temat:
Pełna wersja