Gość: Marcin
IP: *.if-pan.krakow.pl
03.02.06, 11:54
Opis sytuacji:
W trakcie wyprzedzania przez taksówkarza zostałem uderzony lusterkiem.
Na skrzyżowaniu podjechałem i mówię o sytuacji. "Sp..... na błonia z tym
rowerem". Oparłem rower o taksówkę i powiedziałem, że dzwonię na policję i
jak będzie próbował odjechac to porysuje sobie samochód. On oczywiście
ruszył. Przejechał 20 cm. Wysiadł i dał mi w czambo, gdy chciałem się bronić,
zaraz usłyszałem krzyk z innej taksówki, żebym nawet nie próbował, bo zaraz
ich będzie pięciu. Musiałem ustąpić.
Teraz fakty do łatwego stwierdzenia prze policję:
- mój rower mimo zimy w idelanym stanie technicznym (światła sprawne, hamulce
jak brzytwa, błotniki, nasmarowany)
- rysa na taksówce długości 20cm
- pamiętam numer rejestracyjny i model samochodu
- łatwo wyczuwalny guz na głowie
- brak świadków po mojej stronie
Pytanie:
Czy jest sens iść najpierw do lekarza zrobić obdukcję (to jest banał, bo guz
jest duży i dzisiejszy)?
Czy jest sens po tym iść na policję?
Czy jeżeli będę miał L4 na trzy dni to czy to będzie ścigane z urzędu jako
pobicie?
Czy jeszcze mnie dopadną i będę musiał płacić za lakier?
Może ma ktoś jakieś doświadczenie jak reaguje policja w takich sytuacjach.