kriss67
02.06.06, 10:25
Od dwóch tygodni przezywam horror. Do pracy rowerem pomykam, a parkuje pod
pracą w pakamerce na parkingu. 2 tygonie temu Pan Parkingowy znalazł psa i
przygarnął go. Piesek wielkości jamnika. Bestia tak sobie mnie upatrzyła, że
mam przerabane. Rzuca sie kanalia na mnie, warczy, dwa razy mnie dziabnał:)
Jak wjeżdzam na parking to ciuchutko otwieram pakamerke, żeby wsciekła bestia
mnie nie usłyszała. Pare dni temu wyprowadziłem rower za siatke i myslałem,
że mam gnojka z głowy, a ten zasuwa za mną po ulicy. Kilkaset metrów mnie
gonił:) Jak dojeżdzałem do skrzyzowania, to modliłem sie żeby zielone na
czerwone sie nie zmieniło bo normalnie by mnie zeźiarł.
Od dwóch dni przynosze mu psie cukierki i nic. Cukierki zjada a potem znowu
swoje robi. Chyba kanalie otruje:)
Kumpel który motorem jeździ ma to samo. Na samochodziarzy Rudy (tak sie
nazywa) nie rzuca sie...
Pozdro
Krzysztof