light_trance
07.08.06, 13:14
www.media.wp.pl/kat,12471,wid,8443532,wiadomosc.html?rfbawp=1154948144.578
--
Henryk Fortoński, mieszkaniec Wałbrzycha, 11 lat temu w wypadku stracił nogę.
Mimo tego, prowadzi niezwykle aktywne życie. Właśnie wyruszył w długą podróż
rowerową do Turcji - powiadamia "Słowo Polskie Gazeta Wrocławska".
Na pewno spróbuję egzotycznych potraw, ale nie ma to, jak pierogi mojej żony.
Będę za nimi tęsknił - żartuje Fortoński. Niepełnosprawny podróżnik chce
pokonać na rowerze 3200 kilometrów w dwadzieścia dni. To już szósta wyprawa
Fortońskiego. Był już między innymi w Holandii, Belgii, Portugalii, Słowenii
i na Przylądku Nordkapp. Na pytanie, dlaczego tym razem zdecydował się na
Turcję, odpowiada wprost: Bo tam jeszcze nie byłem.
REKLAMA Czytaj dalej
W strugach deszczu, wyruszył z wałbrzyskiego Rynku. To nawet lepiej, że pada,
przynajmniej asfalt się nie kurzy - śmieje się pan Henryk. Dziennie chce
przejeżdżać nawet 250 kilometrów. Przyznaje, że sporo wcześniej trenował,
przejeżdżając po kilkadziesiąt kilometrów po okolicach miasta. Rodzina się
już przyzwyczaiła. Wiedzą, że jak nie ma mnie w domu, to na pewno jeżdżę
rowerem - przyznaje.
Kiedyś namówił do wyprawy, przez niemal całą Europę, swojego syna.
Przejechali wtedy blisko 9 tysięcy kilometrów. Od tej pory syn nawet nie chce
patrzeć w stronę roweru. No cóż, chyba nie będę miał następcy - żartuje. Tym
razem niepełnosprawny kolarz w ciągu siedemnastu etapów, po przemierzeniu
Polski (z zachodu na wschód), Ukrainy, Rumunii i Bułgarii, zamierza dotrzeć
do tureckich granic Europy i Azji. Będzie mu towarzyszyć Krzysztof
Stanisławczyk z działu promocji wałbrzyskiego Urzędu Miejskiego.
Zamierzamy spotkać się z Polakami mieszkającymi za granicą. Na Ukrainie,
przez krótki odcinek, poprowadzi nas peleton kolarzy. Takie spotkania zawsze
są miłe, wszyscy są bardzo uprzejmi i gościnni - mówi pan Henryk. Przyznaje,
że dzięki podróżom, wrócił do normalnego życia. Jedenaście lat pracował w
wałbrzyskiej kopalni. Tam miał wypadek i stracił nogę.
Minęło trochę czasu, zanim doszedłem do siebie - mówi. Kilka lat temu
obejrzał film, w którym niepełnosprawny bohater przejechał na rowerze 3000
km. Kiedy to zobaczyłem, pomyślałem, że też dałbym radę. I tak zaczęła się
moja przygoda z rowerem - wspomina pan Henryk.
--
Dobre nastawienie to podstawa ;-)
---------