Forum Sport Rowery
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    [echo białołęckie]Złodzieje rowerów

    24.11.06, 13:21




    Dzięki informacji uzyskanej od mieszkańca Białołęki, policja złapała złodziei
    rowerów. Sprawcy są mieszkańcami Bielan i Żoliborza.

    Do komisariatu na Białołęce zadzwonił jeden z mieszkańców i powiedział, że wi-
    dział, jak dwóch mężczyzn kradło rowery z klatek schodowych. Dzięki
    dokładnemu rysopisowi mundurowi szybko namierzyli złodziei, którzy w
    najlepsze zmierzali na Bielany. Jeden z rowerów został ukradziony z klatki
    schodowej przy Światowida, drugi z klatki przy ul. Gębickiej. Funkcjonariusze
    odzyskali rowery i zatrzymali 23-letniego Marcina K. i 26-letniego Krzysztofa
    P. Podczas przeszukania ich mieszkań znaleźli jeszcze jeden rower pochodzący
    z kradzieży. Sąd podjął decyzję o tym-czasowym aresztowaniu mężczyzn na dwa
    miesiące. Grozi im do 10 lat więzienia. Byli już wcześniej notowani za
    posiadanie narkotyków i kradzieże.

    cehadeiwu
    na podstawie informacji policji





    Gdzie mój ó~o-o, tam mój E> Pozdó~o-o GRomanik-KL Białołęki bialoleka.masa.waw.pl
    rondo Myśliborska/Obrazkowa-17:05, Konwaliowa/Modlińska-17:20
    kom:668334249,tlen:gromanik,gg:1482994,e-mail:gromanik@wp.pl
    Obserwuj wątek
      • gromanik Re: [echo białołęckie]Nasze własne WTC 24.11.06, 15:13
        "Nasze własne WTC

        Nie o tragedii tu będzie ani groźbie terroryzmu. W cieniu kampanii wyborczej
        przemknęła niezauważona rocznica jakże szlachetnego i pożytecznego
        stowarzyszenia - Warszawskiego Towarzystwa Cyklistów, powołanego do życia w
        1886 roku.

        Zacne towarzystwo (skupiające zresztą "osoby z towarzystwa", a należeli do
        niego tacy ludzie pióra, jak Henryk Sienkiewicz, Bolesław Prus, czy Wacław
        Gąsiorowski, organizator tajnych czytelni polskich w zaborze rosyjskim) miało
        za cel propagowanie sportu kolarskiegoi przyczyniało się do umacniania więzi
        narodowej wśród Polaków żyjących pod zaborami, łacząc rozwój fizyczny z
        potrzebą wychowania patriotycznego młodzieży.

        "Sprężyści członkowie Towarzystwa"

        Ówczesna prasa zwróciła uwagę na muskularne sylwetki we sportowych trykotach.
        Bo pojawiający się na ulicach miast pierwszy welocypedyści wywoływali ogromne
        zaciekawienie. Oprócz ćwiczeń gimnastycznych "kołownicy" (na wzór towarzystw
        niemieckich) organizowali wycieczki krajoznawcze oraz zloty. Pierwsza wycieczka
        rowerowa Warszawskiego Towarzystwa Cyklistów wyruszyła z Warszawy do Płocka,
        trwała 13 godzin, a jej uczestników lud okrzyknął antychrystami. We wrześniu
        1887 roku cykliści z WTC ruszyli z Warszawy do Krakowa, skąd na ich spotkanie
        wyjechało 22 rowerzystów krakowskich. Rok później pan Józef Hartmansgruber
        pokonał trasę z Warszawy do Wiednia na stalowym welocypedzie w 12 dni. Przed
        wybuchem I wojny w czasie zlotów zaczęto ćwiczyć elementy musztry i zajęć
        terenowych, w których rolę gońców odgrywali rowerzyści.

        Wyścigi na Dynasach

        Chyba tylko starzy warszawiacy wiedzą co to Dynasy. Młodzieży ta cudaczna
        nazzwa niewiele mówi. A przecież był to tor kolarski, stanowiący własność
        Towarzystwa. Obiekt, położony przy ul. Oboźnej, istniał w latach 1891-1935.
        Malowniczo położony w Śródmieściu, w rejonie skarpy wiślanej, uchodził za jeden
        z najpiękniejszych i najnowocześniejszych ośrodków kolarstwa w Europie, z
        doskonałym welodromem, jak go wtedy nazywano, czyli torem, początkowo ziemnym,
        póżniej betonowym i drewnianym, dł. 385 m. W 1896 roku wzniesiono nad nim
        rotundę, w której umieszczono panoramę Tatr. Wewnątrz obwodu toru znajdował się
        staw, na którym zimą odbywały się konkursy łyżwiarskie i maskarady, później
        wybudowano boisko hokejowe. Dynasy były kolebką polskiego kolarstwa, miejscem
        spotkań czołowych kolarzy krajowych i zagranicznych oraz wystaw sportowych. A
        skąd dziwna nazwa? Z tendencji do spolszczania obcych wyrazów.Obiekty
        Warszawskiego Towarzystwa Cyklistów zostały wzniesione na dzierżawionych
        terenach ogrodów pałacowych książąt de Nassau, o których to nawet Wojski
        w "Panu Tadeuszu" mówi jako o "książetach niemieckich Denassów". W 1937 roku
        Dynasy jako obiekt sportowy przestały istnieć. Zlikwidowano je w związku z
        wymówieniem dzierżawy terenu. Ale zakusy czyniono wcześniej, z powodów takich
        samych jak dziś: cenne tereny budowlaneobok ścisłego Śródmieścia wpadły w oko
        inwestorom i obiekt sportowy w tym miejscu uznali oni za marnotrawstwo.
        Towarzystwo prowadziło działalność do 1939 roku. Reaktywowane w 1946 roku, już
        w następnym roku zorganizowało w Parku Skaryszewskim pierwsze po II wojnie
        wiatowej zawody kolarskie. W 1972 roku zbudowano przy ul. Podskarbińskiej nowy
        tor kolarski, który był własnością klubu sportowego Orzeł. Nadano mu nazwę Nowe
        Dynasy.

        120-lecie WTC

        Najstarsze stowarzyszeniae sportowe w Polsce świętowało bez fanfar. Rozpoczęło
        jubileuszowy sezon 9 kwietnia wyścigami na Służewcu. Udało się zorganizować
        parę czwartków kolarskich, ale wiele imprez, w tym zaplanowany na 29
        pażdziernika wyścig odwołano z braku funduszy. Działacze i kolarze WTC chcieli
        o sobie przypomnieć 11 listopada podczas Święta Niepodległości. Spotkali się
        pod pomnikiem swego patrona Bolesława Prusa i złożyli wieniec na Grobie
        Nieznanego Żołnierza - niestety, kamer przy tym nie było, bo śledziły żenujący
        spektakl, jakiwokół obchodów Święta Niepodległości urządzili politycy. WTC zaś,
        zamiast wywołać medialny skandal, zaprosiło warszawiakówna festyn, na którym
        między innymi można było obejrzeć dziewiętnastowieczne bicyklei kolarzy w
        strojach z epoki Królestwa Polskiego.
        Jubileusz zasłużonego (nie tylko dla sportu!) WTC miał skromną oprawę na jaką
        stowarzyszenie szczycące się 120-letnią historią, na pewno nie zasłużyło.
        Władze miasta zapomniały o nim. Odmawiając nawet najskromniejszej dotacji do
        imprez.
        Towarzystwo boryka się ztakże z problemami lokalowymi. Od zakończenia II wojny
        światowej jego siedzibą była piwnica przy ul. Oboźnej, w której przechowywano
        eksponaty. Wkrótce WTC będzie musiało wyprowadzić się ze względu na fatalny
        stan budynku. Dokąd? Gdzie podzieją się cenne, niekiedy unikalne eksponaty?

        Koleżanki i Koledzy, radni rady miasta i dzielnic!

        W 120 rocznicę powołania do życia Warszawskiego Towarzystwa Cyklistów wyraźmy
        nasze podziękowanie jego członkom i sympatykom. Choć nie było dla nich
        odznaczeń ani nagród, złóżmy im najszczersze gratulacje i wesprzyjmy ich
        starania. Stowarzyszenia takie, jak to, pielęgnują tradycję, promują zdrowe
        wzorce życia, a także "bawiąc - uczą i wychowują". Jednak bez wsparcia
        samorządu Warszawy i jej dzielnic mogą nie doczekać swojej 121 rocznicy.
        Żoliborz, Bielany, Targówek, Białołęka mają piękne trasy rowerowe. Mają
        samorządowców - pasjonatów kolarstwa. Czy nie znalazłoby się miejsce stosone na
        siedzibę i magazyn (muzeum) dla cennych zbiorów?"

        Agnieszka Kuncewicz (jedna z nowo wybranych radnych Warszawy)
        Echo Białołęckie Nr23 (152) 24 listipada 2006





        Gdzie mój ó~o-o, tam mój E> Pozdó~o-o GRomanik-KL Białołęki bialoleka.masa.waw.pl
        rondo Myśliborska/Obrazkowa-17:05, Konwaliowa/Modlińska-17:20
        kom:668334249,tlen:gromanik,gg:1482994,e-mail:gromanik@wp.pl
        • roweroraffi Re: [echo białołęckie]Nasze własne WTC 24.11.06, 16:57
          gromanik napisał:

          > Żoliborz, Bielany, Targówek, Białołęka mają piękne trasy rowerowe.

          Ale bzdura. Żoliborz ma jedną śmieszkę robioną przez dzielnicę i dwie przez ZDM.
          Białołęka buduje ściezki TYLKO na Tarchominie, tak jakby reszta dzielnicy nie
          istniała, Bielany do niedawna miały za to rezerwat, gdzie można było szaleć
          samochodem, a rowerem był zakaz wstępu. Że o ścieżce nie otwartej od lat nie
          wspomnę.

          > Mają
          > samorządowców - pasjonatów kolarstwa.

          Buhahahahahhahahahahahaha...

          > Czy nie znalazłoby się miejsce stosone na
          > siedzibę i magazyn (muzeum) dla cennych zbiorów?"

          Znaczy się tych radnych-pasjonatów tam wsadzić? ;-)

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka