Forum Sport Rowery
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Masa w Lublinie - relacja z Wypadu!!!

    01.07.03, 11:44
    Jak wiedzą wszyscy po Warszawskiej Masie kilka osób pojecheło na Masę do
    Lublina. Część rowerami, a część pociągiem. Jadący rowerami zaraz po
    zakończeniu Masy Warszawskiej wyruszyli do Centrum zabrać pozostawione tam
    sakwy. Ponieważ
    zbliżała się pora wyścigu kurierów, to wyjeżdżając na trasę zahaczyliśmy
    także o punkt startu czyli Mariott. Potem wraz z grupą Konstancińską
    wyjechaliśmy w kierunku południowym. Po drodze przy Polach Mokotowskich
    mignęła nam jeszcze grupka wycinaków na kolarkach mknących 40km/h w kierunku
    mety. Koło Konstancina zrobilismy sobie krótką
    przerwę... zostawiliśmy sprzęt grający Masy, gdyż niestety zawiódł (plan był
    taki by sprzęt ów zabrać do Lublina), zjedliśmy conieco i odsapnęliśmy. Około
    1.30-2.00 wyjechalismy na trasę. Trasa przebiegała przez Górę
    Kalwarię, Maguszew, Kozienice, Sieciechów, Gniewoszów, Puławy, Kurów i
    Garbów. Póki było ciemno kierowcy na sam widok rowerów z ludźmi w
    odblaskowych kamizelkach trzymali się z daleka wyprzedzając nas lewym
    poboczem... gdy było jasno kierowcy pozdrawiali nas albo machając nam, albo
    trąbiąć, a często robiąc obie rzeczy... miłe to i dopingowało do jazdy. W
    Lublinie pomimo moich problemów z kolanem (kontuzja po Maratonie) oraz
    problemów zdrowotnych Doroty
    (także kolano Jej się odezwało) bylismy już o 11.30. Tam dowiedzieliśmy się,
    że jadący pociągiem utknęli gdzieś na trasie z powodu awarii trakcji i
    byc może dojedzie na 15.00 (niestety ostatecznie nie dojechali). Niezrażeni
    tym faktem o 13.00 rozpoczęliśmy Masowanie.
    Masa w Lublinie jest zupełnie inna od naszej... przed Masą ludzie zbierają
    się przy Placu Litewskim, gdzie też parę osób zaczepiło nas z różnych
    powodów (byliśmy jedyni w kamizelkach i z flagami... brano nas za
    organizatorów, udzielaliśmy wywiadu do lokalnej gazety, wiele osób pytało
    skąd jesteśmy itp. Dostaliśmy też po ulotce z zasadami Masy :-).).
    Po ruszeniu wbiło mnie w ziemię kilka rzeczy:
    -Po pierwsze osób jadących po chodnikach, czy po prąd, czy po chodnikach
    prawie zupełnie nie było... ja naliczyłem w czasie całej Masy 3, z czego
    każdy został szybko upomniany po czym od razu wrócił do normalności. Czyli
    jednak można bez chamstwa i buractwa na Masie.
    -Po drugie jazda odbywała się tak, że zawsze trolejbusy, autobusy i auta
    mogły sprawnie się poruszać obok. Widocznie ktoś tam zna zasady i ideę Masy i
    wie, że nie chodzi o blokowanie.
    -Po trzecie sami kierowcy... tych co mieli coś do nas było dwóch z czego
    jeden na rejestracji miał Warszawkę (WF chyba)... obaj na swoją złość w
    odpowiedzi
    dostali dobre słowo co Ich tak zaskoczyło, że się uciszyli. Nie
    zarejestrowano tez żadnej stłuczki, zadymy, najechania na rower, potrącenia
    pieszych, czy czegoś podobnego. Znów mówię - można jak się chce!
    -Po czwarte, gdy Policja zdjęła z ulicy kolesia, który wykolarzył się na
    środku ronda (pewnie sądzili, że był nachlany bo mogło to tak wyglądać)
    uczestnicy Masy zaczęli mówić, że dawno takiej akcji z Policją nie było co
    oznacza, że u Nich Masy sa wyjątkowo spokojne. Kolejny szok nastał o 30m
    dalej, gdy dwóch policjantów zatrzymało całą Masę (a raczej Masa dała się
    zatrzymać dwóm Policjantom) na przystanku autobusowym by ustalić dalszą trasę
    i by uspokoić jednego czy dwóch takich, co wyglądali jakby zaraz chcieli coś
    zacząć kombinować. Słowem - Policja Warszawska też mogłaby się sporo nauczyć
    od kolegów po fachu z Lublina
    -Kolejną rzeczą dziwną była cisza... gdy zacząłem na dobre korzystać z trąbki
    ludzie wokół zaczęli mówić, że uszy bolą itp :-))). Co by było gdybym miał
    airzounda??? Na Masie nie było też flag, ludzi w kamizelkach... byli za to
    zwykli, niedzielni rowerzyści... często nawet rodziny - oj kiedy w Warszawie
    nie będzie strach zabrać kilkuletnie dziecko na Masę???

    Masa nie wróciła się powrotem na pl. Litewski, lecz pojechała na
    stadion by dopingować Pana Szurkowskiego, który właśnie kończył 100h maraton
    rowerowy na tamtejszym torze. Przy torze udało nam się także rozdać sporo
    nalepek tłumacząc przy okazji do czego każdy typ nalepek służy i kiedy trzeba
    je nalepiać. Potem o dziwo nie znaleźliśmy w mieście wytapetowanych tymi
    nalepkami aut (w maju w Wawie się zdarzyło).
    Później część Masy pojechała pod Urząd Miasta, gdzie położyliśmy rowery... po
    chwili wyszedł do nas człowiek w wieku około 40 lat z małym synkiem - z tego
    co wiem to chyba był to prezydent miasta. Nie było bram zamkniętych,
    delegacji, umawiania... po prostu wyszedł pogadać.... rowerzyści narzekać
    mają na co, bo Lublin ma jedną 9-ciokilometrową ścieżkę, ale mimo to obyło
    się bez scysji. Prezydent mówił, że nie ma funduszy, a rowerzyści 'odbijali
    piłeczkę' tłumacząc, że system ścieżek można budować powoli, przy okazji
    remontów ulic.
    To co, nastąpiło po zakończeniu Masy jeszcze bardziej wbiło nas z fotel...
    zostaliśmy zaproszeni do knajpy wegetariańskiej, gdzie właściciel jak tylko
    dowiedział się o naszej nocnej jeździe z Warszawy, na koszt firmy postawił na
    stół ciasto oraz trochę innego jadła... również czas zamknięcia został dla
    nas przełożony. Później zupełnie obce nam osoby zaproponowały nam nocleg za
    darmo. Niestety z powodu bólu kolan Doroty nastąpiła zmiana planów i zamiast
    wracać rowerami następnego dnia rano, o 2.12 wsiedliśmy w pociąg do
    Warszawy.
    Ja pociąg opuściłem w Pilawie około 3 nad ranem. Po godzinnej naprawie
    oświetlenia pojechałem odwiedzić znajomą do Garwolina (jakieś 10km od
    Pilawy). Tam spędziłem miły dzień i noc i popołudniową porą wraz z kolegą z
    Warszawy (Cezarem), który również ową koleżankę odwiedzał, wróciliśmy do
    naszego miasta przy okazji dziwiąc się, że za końcem Warszawy nawet w autach
    z rejestracjamy W mogą się znajdować kulturalni kierowcy pozdrawiający nas
    zamiast nas spychać z drogi.
    Obserwuj wątek
      • roweroraffi Re: Masa w Lublinie - relacja z Wypadu!!! 01.07.03, 13:19
        www.dziennikwschodni.pl/apps/pbcs.dll/article?
        AID=/20030630/LUBLIN/306300011 - pod tym adresikiem (można skopiować i wkleić
        do swojej przegladarki w polu adresu) jest artykuł o Masie Lubelskiej.
        Zobaczcie zdjęcie i zastanówcie się jakby u Nas wyglądałą pomoc dla kierowcy
        tego Poloneza. Oj musimy się jeszcze sporo ucyć od innych by było u nas tak jak
        w Lublinie!
        • shima1976 Re: Masa w Lublinie - relacja z Wypadu!!! 16.07.03, 18:00
          Masa w Lublinie

          Fajna taka masa. Niestety, nawet na tym forum sporo wypowiedzi osób, które wola konfrontację.

          Pozdrawiam

          Shima

          Forum łodzkiej masy
      • rano1 Re: Masa w Lublinie - relacja z Wypadu!!! 17.07.03, 20:45
        Fajnie spotkać taką otwartość i bezinteresowność. Coraz mniej takich reakcji.
        Ludzie gonią głównie za swoim interesem. Jednak często nie tam, gdzie
        największe zyski i biznesy, jest trochę więcej takiej zwykłej serdeczności.
        • roweroraffi Re: Masa w Lublinie - relacja z Wypadu!!! 24.07.03, 19:51
          rano1 napisał:

          > Fajnie spotkać taką otwartość i bezinteresowność. Coraz mniej takich reakcji.
          > Ludzie gonią głównie za swoim interesem. Jednak często nie tam, gdzie
          > największe zyski i biznesy, jest trochę więcej takiej zwykłej serdeczności.

          Zgadzam się i właśnie dlatego tyle uwagi poświęciłem temu, co działo się po
          Masie... cieszy mnie, że można jeszcze spotkać zwykłych, fajnych, miłych i
          pomocnych ludzi... z resztą nie tylko w Lublinie... właśnie wróciłęm z wypadu
          dookoła Mazur i tam też sporo osób mnie tym zadziwiło.
          Nawet Warszawscy kierowcy zachowują się na Mazurach jakoś bardziej przyjaźnie
          wobec rowerzystów... tak jakby mieli jakiś przełącznik Kultura/jazda po
          Warszawie :-))).
      • robbck Re: Masa w Lublinie - relacja z Wypadu!!! 22.07.03, 22:41
        > Po drugie jazda odbywała się tak, że zawsze trolejbusy, autobusy i auta
        > mogły sprawnie się poruszać obok. Widocznie ktoś tam zna zasady i ideę Masy i
        > wie, że nie chodzi o blokowanie.

        Pomysł z udostępnieniem lewego pasa dla SAMOCHODÓW OSOBOWYCH jest fatalny. Jest
        to bardzo niebezpieczne. Zastanowiłeś się nad tym? Ludzie jadą stłoczeni,
        wystarczy aby ktoś komuś zajechał drogę i mamy rowerzystę pod samochodem.

        Masa nie jest po to aby blokować.
        Masa nie tworzy korków.
        MASA JEST KORKIEM.

        > Kolejną rzeczą dziwną była cisza... gdy zacząłem na dobre korzystać z trąbki
        > ludzie wokół zaczęli mówić, że uszy bolą itp :-))). Co by było gdybym miał
        > airzounda??? Na Masie nie było też flag, ludzi w kamizelkach... byli za to
        > zwykli, niedzielni rowerzyści...

        I to jest super? Masa wygląda pięknie gdyż wygląda różnorodnie! Urzekło to mnie
        jak i bez wątpienia inne osoby. A dzwięki? Wspaniale, że każdy ma coś do
        robienia hałasu, że są ludzie którzy na masę biorą radia. Tworzy to
        niesamowity, niepowtarzalny klimat. Przejazd niedzielnych rowerzystów (mam na
        myśli przejazd osoób bez flag, gwizdków itp) ma się nijak do walki z władzami
        miast o prawa rowerzystów.

        Nie neguję potrzeby kulturalnego zachowywania się na masie, lecz w odpowiedzi
        na twój list mogę zaproponować tylko przeniesienie masy na jakąś ścieżkę
        rowerową (co by ulic nie blokować) i to najlepiej prowadzącą przez pole, bo
        jeszcze hałasem ludziom przeszkadzamy.

        ROB
        • roweroraffi Re: Masa w Lublinie - relacja z Wypadu!!! 24.07.03, 19:57
          robbck napisał:

          > > Po drugie jazda odbywała się tak, że zawsze trolejbusy, autobusy i auta
          > > mogły sprawnie się poruszać obok. Widocznie ktoś tam zna zasady i ideę Mas
          > y i
          > > wie, że nie chodzi o blokowanie.
          >
          > Pomysł z udostępnieniem lewego pasa dla SAMOCHODÓW OSOBOWYCH jest fatalny.
          Jest
          >
          > to bardzo niebezpieczne. Zastanowiłeś się nad tym? Ludzie jadą stłoczeni,
          > wystarczy aby ktoś komuś zajechał drogę i mamy rowerzystę pod samochodem.
          >
          > Masa nie jest po to aby blokować.
          > Masa nie tworzy korków.
          > MASA JEST KORKIEM.

          A jednak to co widziałem w Lublinie bardziej mi się podobało niż nasze
          blokowanie ulic, chodników, torowisk i czego tam jeszcze się da... no i
          kierowcy mając przejazd także zachowują się cokolwiek inaczej... wypadków
          wyśnionych według twojej wielkiej odpowiedzialności za innych i umiejętności
          przewidywania nie zaobserwowałem jednak.

          > > Kolejną rzeczą dziwną była cisza... gdy zacząłem na dobre korzystać z trąb
          > ki
          > > ludzie wokół zaczęli mówić, że uszy bolą itp :-))). Co by było gdybym miał
          > > airzounda??? Na Masie nie było też flag, ludzi w kamizelkach... byli za to
          > > zwykli, niedzielni rowerzyści...
          >
          > I to jest super? Masa wygląda pięknie gdyż wygląda różnorodnie! Urzekło to
          mnie
          >
          > jak i bez wątpienia inne osoby. A dzwięki? Wspaniale, że każdy ma coś do
          > robienia hałasu, że są ludzie którzy na masę biorą radia. Tworzy to
          > niesamowity, niepowtarzalny klimat. Przejazd niedzielnych rowerzystów (mam na
          > myśli przejazd osoób bez flag, gwizdków itp) ma się nijak do walki z władzami
          > miast o prawa rowerzystów.

          Nie pisałem, że to było super, tylko, że to było dziwne (czytaj: inne niż u
          nas)... sam wolę by Masa była głośna... łatwiej nas wtedy zauważyć. Ogólnie w
          mojej relacji jest głównie o tym co mnie zaskoczyło... nie tylko o tym, co mi
          się podobało.

          > Nie neguję potrzeby kulturalnego zachowywania się na masie, lecz w odpowiedzi
          > na twój list mogę zaproponować tylko przeniesienie masy na jakąś ścieżkę
          > rowerową (co by ulic nie blokować) i to najlepiej prowadzącą przez pole, bo
          > jeszcze hałasem ludziom przeszkadzamy.

          Hehehehehe.... może zaproponuj coś w okolicach Pcimia Dolnego :-)))). A tak
          baredziej serio... hałas być musi, jazda ulicami także (i to nie tylko na
          Masie, ale i na codzień, by kierowcy przyzwyczaili się do widoków rowerzystów
          na drodze... czyli by zaczęli nas traktować jak normalnych codziennych
          użytkowników dróg)... musi być też kultura, a to chyba powinniśmy sprowadzić z
          Lublina i to w hurtowych ilościach!

          > ROB
      • olecky Re: Masa w Lublinie 23.07.03, 12:06
        ja tylko chcialem zwrocic uwage, ze wsrod lublinian
        lublinska masa rowniez budzi mieszane emocje, poczytaj
        np. opinie na pl.rec.rowery. Mam wrazenie ze cudze
        idealizujesz, a swoje przejaskrawiasz.
        • skeler Re: Masa w Lublinie 23.07.03, 13:47
          W Lublinie przyjazd 3 radiowozow z policjantami, ktorzy nas kulturalnie
          zapytali czy nie chcileibysmy eskorty przez miasto, na co ludzie sie zgodzili,
          wywolal wielkie przerazenie wsrod uczestnikow masy i przez to teraz boja sie
          przyjechac w tym miesiacu.
          • roweroraffi Re: Masa w Lublinie 24.07.03, 20:02
            skeler napisał:

            > W Lublinie przyjazd 3 radiowozow z policjantami, ktorzy nas kulturalnie
            > zapytali czy nie chcileibysmy eskorty przez miasto, na co ludzie sie
            zgodzili,
            > wywolal wielkie przerazenie wsrod uczestnikow masy i przez to teraz boja sie
            > przyjechac w tym miesiacu.

            Nie no było jeszcze zwinięcie kolesia do radioli, który wykolarzył się na
            rondzie bo Mu się but z SPD omknął, czy z TIME'ów... mogło to wyglądać jakby
            był pijany, ale chyba właśnie ten incydent wywołał najwięcej reakcji wśród
            ludzi w stylu: 'co ta Policja wyprawia'. Ale ogólnie to moim zdaniem full
            kulturka, choć inni uczestnicy nie mając odniesienia do Warszawskiej Msy mogli
            mieć zgoła inne zdanie. Pamiętaj bowiem Olku, że nie każdy z Lublinian może
            sobie porównać Ich Masę z Warszawską... pewnie jakby porónali, to mieliby
            podobne zdanie jak ja, choć niewątpię, że Oni także mogliby się sporo od nas
            nauczyć (np. o nalepkach słuchała cała Masa z zapartym tchem :-) ).

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka