Dodaj do ulubionych

dwu czy trzyjęzyczność w domu? co lepsze?

11.03.08, 12:36
Boje się, że być może powielam jakiś wątek, ale to na każdym forum
chyba nie do uniknienięcia. Mam 2 miesięczną córeczkę i mieszkam z
mężem w Niemczech. Od początku naszej znajomości rozmawiałam z mężm
po angielsku. Jednak szybko rozpoczęlam naukę niemieckiego, żeby
mieć możliwość porozumiewania się z jego rodziną i znajomymi.
Obecnie mam niezłą bierną znajomość tego języka, natomiast mierną
czynną-mówię po niemiecku z błędami, wolno etc. Skutek jest taki, iż
rozmawiamy między sobą w przedziwnym miksie językowym. Często mąz
mowi do mnie po niemiecku, ja odpowiadam po angielsku, chcąc
niechcąc wtrącając niemieckie zwroty (np. when comes Hebamme? bo
nawet nie wiem jak jest położna o angielsku). Chciałabym żeby nasza
coreczka nauczyła się mówić po polsku i niemiecku (to drugie raczej
nie będzie trudne skoro mieszkamy w Niemczech). wiem, że nie powinno
mieszać się języków przy dziecku i nie wiem co robić. Czy powinnam
kompletnie porzucić angielski i kalecząc niemiecki zmusić się do
używania tylko tego języka w rozmowach z mężem w nadzeji, że kiedys
w końcu nauczę się mowić poprawnie (zanim dziecko zacznie mówić).
Czy też całkowicie przejść z mężem na angielski, który też niestety
nie jest super poprawny w naszym wydaniu? Proszę o poradę.
Oczywiście do corki mowię wyłącznie po polsku i będę to kontynuować
w nadzieji, że nauczy się tego języka, mimo,że mąż nie rozumie
polskiego, ale to odrębny wątek.będę bardzo wdzięczna za opinie.
Obserwuj wątek
    • tawananna Re: dwu czy trzyjęzyczność w domu? co lepsze? 11.03.08, 22:10
      Wydaje mi się, że dopóki Ty będziesz mówiła do córeczki konsekwentnie po polsku,
      a Twój mąż - konsekwentnie po niemiecku, nie powinno być większych problemów.
      Łatwo powiedzieć: "rozmawiajcie ze sobą po angielsku"/"rozmawiajcie po
      niemiecku", ale najważniejsze jest, żebyście dogadywali się ze sobą jak
      najlepiej smile. Tak jak mówisz, córka niemieckiego się nauczy, skoro mieszkacie w
      Niemczech. A do polszczyzny nie wtrącasz słówek angielskich i niemieckich smile.
      • hanilein Re: dwu czy trzyjęzyczność w domu? co lepsze? 13.03.08, 17:19
        Rzeczywiście, masz chyba rację, że nasz specyficzny sposób
        rozmawiania raczej nie powinien wpłynąć na przyswajanie polskiego
        przez naszą córeczkę - dziekuje za słuszną uwagę. Zastanawiam się
        tylko na ile język używany przez rodziców, kiedy zwracają się do
        siebie ma wpływ na rozwój językowy dziecka, szczegolnie kiedy tak
        jak my mieszaja języki. Ale też kiedy np. używaja w miarę poprawnie
        trzeciego języka np. angielskiego. Czy z doświadczenia ktoś mi może
        powiedzieć, na ile dziecko przyswaja i ten język?
        • ese1 Re: dwu czy trzyjęzyczność w domu? co lepsze? 17.03.08, 14:08
          mysle, ze jezeli ty konsekwentnie do dziecka bedziesz mowic po polsku, maz po
          niemiecku, to juz obojetne jak wy miedzy soba bedziecie sie porozumiewac, ona
          najpierw bedzie dwujezyczna.
          My mamy podobna sytuacje, maz Francuz, mieszkamy w Niemczech. Na poczatku ja
          mowilam do dzieci po polsku, maz po francusku, my miedzy soba po angielsku, az
          zaczal sie niemiecki w przedszkolu i moj dramat, bo Niemcy maja bzika na punkcie
          czystosci swojego jezyka i madrosci dot rozwoju dziecka, wiec zaczelo sie
          ciaganie nas po psychologach i logopedach, bo moja corka nie reagowala na
          niemiecki. W koncu zdecydowalismy sie, ze maz zrezygnuje z francuskiego i bedzie
          mowil do dzieci po niemiecku, co tez czyni, ja po polsku, my po angielsku. I
          dzieci sa dwujezyczne, z przewaga na niemiecki, a choc angielskiego uzywamy, u
          dzieci jeszcze nie zauwazylam, aby poslugiwaly sie tym jezykiem, choc glowe
          daje, ze rozumieja sporo.
          Dlatego jak jest wam lepiej mowic ze soba po angielsku, rozmawiajcie po
          angielsku, bez znaczenia. Wazna jest tylko konsekwencja w komunikowaniu sie z
          dziecmi.
          • jan.kran Re: dwu czy trzyjęzyczność w domu? co lepsze? 18.03.08, 01:45
            Esel nie chce sie wtracac ale moim zdaniem niepotrzebnie
            zrezygnowaliscie z tego francuskiego.
            Nie wolno sie dac osobom niedoswiadczonam w wychowaniu
            wielojezycznym tylko dlatego ze maja papierek : pedagog , logopeda
            czy nauczyciel.
            Ja sie nie dalam , walczylam z niemiecka zasciankowoscia i tepota
            lata cale.
            Fakt ze mialam latwiej niz Ty bo tylko dwa jezyki ale nie wiem
            jakiego niemieckiego dzieci bz sie ode mnie i od exa nauczyly...

            Dzis mowia i polsku i po niemiecku , wbrew prognozom niemieckich
            besserwisserow nic im sie w glowie ni pomieszalo a kazdego
            kolejnego jezyka uczyly sie latwosmile))
            Moze jednak sprobujecie wrocic do tego francuskiego ?
            Pozdrawiam
            Kran
            • ese1 Re: dwu czy trzyjęzyczność w domu? co lepsze? 18.03.08, 09:24
              bardzo mozliwe, ze masz racje... mi po prostu te wszystkie panie przedszkolanki,
              logopedki, psycholozki z bozej laski zaczely robic wode z mozgu. Moja cora,
              jezeli chodzi o rozwoj umyslowy, jest w gornej granicy swojego przedzialu
              wiekowego, wiec wszelkie sugestie wczesniejsze pan o jakims niedorozwoju
              ucielismy krotko, jednak Audrey zaczela mowic dopiero cokolwiek wiecej niz slowo
              mama w wieku prawie 4-rech lat. Wiec moze rzeczywiscie mowa sama przyszla jej z
              trudem, teraz to wszystko musi sobie w glowie poukladac, porozdzielac jezyki
              jeden od drugiego bo mimo, ze ja mowie tylko po poslku, M tylko po niemiecku, to
              jednak ona miesza strasznie te dwa jezyki, a mi klepia tutaj do glowy, ze szkola
              juz lada moment, a ona nie potrafi dobrze po niemiecku mowic, wiec tez i pisac
              nie bedzie dobrze....
              choc jak dziadki przyjezdzaja na tydzien do nas, to przeinaczaja ja na
              francuski... smile
              powiem szczerze - troche sama sie juz w tym gubie, co dla niej bedzie dobre czy
              lepsze.
              • jan.kran Re: dwu czy trzyjęzyczność w domu? co lepsze? 18.03.08, 12:50
                Ma ojca Francuza , dziadkow ... powinna mowic po francusku.
                Poczytaj to forum , wiele osob ma problemy i watpliwosci...
                Nie chce Ci robic wody z mozgu bo moze Audrey ma jakis problem.
                Ale mysle ze badania by to wykazaly.
                Natomiast powiem Ci ese ze znam sporo dzieci , dzis juz nastolatkow ktorzy w
                domu nie mowili jezykiem otoczenia albo rodzice nie byli nativ i mowili jezykiem
                otoczenia z akcentem i bledami a kazde z nich nauczylo sie jezyka otoczenia jak
                nativ.
                Niemcy nie sa jakies wyjatkowe , w wielu krajach panuja uprzedzenia.
                Wielojezycznosc jest w wielu azjatyckich czy afrykanskich krajach naturalna mam
                wrazenie ze w naszym kregu kulturowym robi sie z tego wielkie halo.
                A w jakiej czesci DE mieszkasz ?
                Pozdrawiam
                Kransmile
              • jan.kran Re: dwu czy trzyjęzyczność w domu? co lepsze? 18.03.08, 12:53
                Ese 1 zrobilam z Ciebie Esel ale troche niedowidze , przepraszamsmile
                Hanilein , napisze do Ciebie wkrotce mamm malo czasu ale ciagle sie zbieram...
                Kran
                • ese1 Re: dwu czy trzyjęzyczność w domu? co lepsze? 18.03.08, 13:07
                  nie szkodzismile
                  mieszkamy pod Wolfsburgiem, ale jest mala nadzieja, ze wkrotce przeniesiemy sie
                  do Monachium, co byloby dobre mysle, bo tam przynajmniej jest szkola i
                  przedszkole francuskie.
              • tawananna Re: dwu czy trzyjęzyczność w domu? co lepsze? 18.03.08, 22:40
                Jeszcze nie jest za późno i warto, by Twój mąż zaczął mówić do Audrey tylko po
                francusku. Pierwsze miesiące w niemieckiej szkole nie będą pewnie łatwe, ale na
                pewno Audrey zrobi potem szybkie postępy... Wiele praktycznie niemówiących
                wcześniej po niemiecku dzieci potem okazuje się wręcz prymusami. Problemy mają
                raczej te, które z rodzicami rozmawiają w języku nie-natywnym, i np. utrwalają
                sobie ich błędy (nie wiem, na ile Twój mąż zna niemiecki). Opinią otoczenia nie
                ma się co przejmować, zwłaszcza córeczka jak najlepiej się rozwija. Jeszcze
                kiedyś wszyscy będą Audrey zazdrościć, że świetnie mówi po polsku i francusku (o
                niemieckim już nie wspominając...) smile. W przeciwnym razie zacznie na którymś
                etapie edukacji naukę francuskiego, będzie wkuwać koniugacje i żałować, dlaczego
                nie mówi po francusku jak po polsku...
                • jan.kran Re: dwu czy trzyjęzyczność w domu? co lepsze? 19.03.08, 03:07
                  Moje dzieci wychowane do czasu pojscia do szkoly bez glebszej znajomosci
                  niemieckiego i z pewnoscia majace gorszy start w szkole niz ich niemieccy
                  rowiesnicy nadrobily zaleglosci w lociesmile

                  Moja corka byla prymuska z niemieckiego , syn w niemieckiej szkole w Oslo < w DE
                  chodzil tylko pol roku do niemieckiej szkoly potem cztery lata do norweskiej ,
                  nastepnie do niemieckiej , teraz znowu do norweskiej > powalal nauczycieli
                  znajomoscia jezyka i literatury niemieckiej....
                  Ale sad Kazde niepowodzenie , potkniecie , odmiennosc byly z mety skladane na
                  karb wielojezycznosci. Ja sie nie dalam bo wiedzialam ze to wymowka i
                  wygodnictwo ze strony szkol moich dzieci.
                  Jednak przyznam ze czasem to mi sie noz w kieszeni otwieral i bylam bardzo
                  nieprzyjemna.
                  Ja mam te przewage ze jestem filologiem z wyksztalceniem pedagogicznym a do tego
                  mam sporo znajomych z dziecmi wielojezycznymi w wieku mojej Mlodziezy i naprawde
                  ciezko mi jakis kit wcisnac.
                  Na dzis nie zaluje tych lat walki i uporu choc byly momenty ze mialam dosyc...
                  Kran
                  • k.bazylejska Re: dwu czy trzyjęzyczność w domu? co lepsze? 19.03.08, 22:08
                    I ja dodam swoje trzy grosze do dyskusji.

                    Mam wrażenie, że urzędnicy niemieccy, nauczyciele, psycholodzy itp mają głównie doświadczenia z dwujęzycznnością dziećmi imigrantów zarobkowych z krajów śródziemnomorskich: Turcji, Włoch, Grecji. Byli to w większości niewykształceni robotnicy, którzy używali ubogiego języka w domu i rzadko byli w stanie pomóc dzieciom w szkole. Efekt był taki, że nawet całkiem zdolne dzieci takich imigrantów lądowały po czterech klasach podstawówki w "Hauptschule" właśnie z powodu niedostatecznej znajomości języka. Ewidentnie nauczyciele niemieccy mają dużo mniej do czynienia z dwujęzycznymi dziećmi, które pochodzą z inteligenckich domów, mają rodziców, którzy nie stronią od książek, którzy dzieciom dużo czytają w języku ojczystym, którzy są w stanie pomóc w szkole i zmotywować dziecko do nauki.

                    Wiec instytucje edukacyjne wkładają teraz wszystkie dwójęzyczne dzieci do jednego samego worka i zakładają, że będą one miały problemy w szkole i żeby tego uniknąć trzeba je jak najwcześniej nauczyć niemieckiego. Niby to dobrze, że chcą wszystkim dzieciom wyrównać start szkolny. Tyle, że tak jak kiepski lekarz, stosują jednakową kurację dla wszystkich bez uwzględnienia specyfiki danej rodziny.

                    W Bazylei (CH) gdzie mieszkam niedawno wprowadzono obowiązkowe dwuletnie przedszkole, właśnie by nauczyć dzieci cudzoziemców niemieckiego. Teraz zastanawiają się, czy by nie nałożyć obowiązku nauki poprzez zabawę na wszystkie cudzoziemskie trzylatki które po niemiecku jeszcze nie mówią.

                    Dziecko, które słabo zna swój język ojczysty, będzie miało kłopoty w nauce niemieckiego. Dziecko które nigdy nie widzi rodziców czytających cokolwiek, samo prawdopodobnie nie będzie chętnie czytało ani w języku ojczystym, ani po niemiecku. Im dziecko lepiej zna swój język ojczysty, tym lepiej i szybciej będzie mogło się ono nauczyć języka obcego. Bardzo wiele starszych dzieci (już w wieku szkolnym) po przyjeździe do nowego kraju po roku mówi tak dobrze w nowym języku, że trudno je odróżnić od dzieci tubylców. To, że wiele dzieci imigrantów w Niemczech ma problemy w szkole, wynika bardziej z ich pochodzenia społecznego, niż z wielojęzyczności.

                    Z drugiej strony różnym ludziom nauczenie się ich pierwszego języka zajmuje różnie długo i nie ma to wyraźnego związku z ogólną inteligencją, czy późniejszymi sukcesami w życiu. Mój ojciec nie mówił nic do wieku lat trzech. Pewnego dnia po prostu zaczął odzywać się pełnymi zdaniami, prawie bez błędów. Potem, bardzo wcześnie jak na owe czasy, nauczył się sam czytać i pisać. Więc jeśli zdarzają się jednojęzyczne dzieci, którym nauka języka ojczystego zajmuje dłużej niż innym, to co dopiero się dziwić, że czterojęzyczne dziecko ma kłopot z poukładaniem sobie wszystkiego.

                    Nasz pięcioletni syn chodzi do angielsko-niemieckiej szkoły. Pamiętam jak jego angielska nauczycielka namawiała nas byśmy ćwiczyli z Jasiem opowiadanie historyjek, bo Jaś się bardzo mało odzywał w czasie lekcji. My jednak powiedzieliśmy nauczycielce, że naszym priorytetem jest nauczenie dziecka naszych języków, angielski traktujemy jako miły dodatek i że będziemy Jasiowi pomagać w angielskim tylko jak będzie naprawdę gorszy od wszystkich innych dzieci. Oczywiście łatwo nam było tak powiedzieć, bo w Jasia klasie jest sporo dzieci, które mówią po angielsku dużo gorzej niż on, no i my nie mieszkamy w kraju angielskojęzycznym. Poza tym w dwujęzycznej szkole nauczycielki są dobrze zapoznane z problematyką wielojęzyczności.

                    Naprawdę nie ma się co przejmować opiniami niedokształconych specjalistów. Warto natomiast sobie poczytać niemiecką literaturę o wielojęzyczności, by potem móc łatwiej dyskutować ze nauczycielami i psychologami. Bardzo polecam książkę : "Mit zwei Sprachen groß werden" www.amazon.de/Sprachen-werden-Mehrsprachige-Erziehung-Kindergarten/dp/3466305969

                    k.bazylejska

                    • jan.kran Re: dwu czy trzyjęzyczność w domu? co lepsze? 20.03.08, 02:48
                      **** Dziecko, które słabo zna swój język ojczysty, będzie miało
                      kłopoty w nauce niemieckiego. Dziecko które nigdy nie widzi rodziców
                      czytających cokolwiek, samo prawdopodobnie nie będzie chętnie
                      czytało ani w języku ojczystym, ani po niemiecku. Im dziecko lepiej
                      zna swój język ojczysty, tym lepiej i szybciej będzie mogło się ono
                      nauczyć języka obcego.

                      ---------> To sa swiete slowa , wlasnie cos takiego mialam napisac.
                      Jezeli dziecko w ojczyatzm jezyku ma bogate roznorodne slownictwo,
                      mowi poprawnie i czyta ksiazki to znacznie latwiej mu sie nauczyc
                      kolejnego jezyka.
                      Bardzo ciekawy aspekt podejscia do problematyki wielojezycznosci w
                      DE zostal zawarty w powyzszym poscie. Nadal w DE pokutuje podzial na
                      jezyki lepsze i gorsze...
                      Kran
          • turzyca Re: dwu czy trzyjęzyczność w domu? co lepsze? 26.04.08, 01:55
            To ja jeszcze dodam, ze to opoznienie wcale nie musi byc zwiazane z
            dwujezycznoscia. Przeciez taka moze byc uroda dziecka - my obydwie z siostra
            (obydwoje rodzice Polacy, mieszkalismy w Polsce) zaczelysmy mowic dopiero po
            drugim roku zycia. Co w przypadku dzieci dwujezycznych jest czesto uznawane za
            opoznienie wywolane dwujezycznoscia.
            A siostra w dodatku przez dlugi czas miala swoj jezyk, ktorego nie rozumial nikt
            spoza rodziny i jak wyjezdzalismy na stale za granice, gdy miala 3,5 roku, to
            wiele osob straszylo moja Mame, ze to potworny blad, ze mala sobie nie poradzi,
            bo w zasadzie nie mowi po polsku, a tu pewnie wejdzie drugi jezyk do codziennego
            uzycia. Przez rok po przeprowadzce Mama opiekowala sie nia w domu i mala nagle
            zaczela mowic calkiem przyzwoicie (choc jeszcze miala problemy z rozroznianiem
            niektorych dzwiekow), potem poszla do miejscowego przedszkola i nie bylo
            wiekszych problemow.
            Nie daj pierwszemu lepszemu specjaliscie wmowic sobie, ze z dzieckiem jest cos
            nie tak. smile
          • conejito13 ese1 26.04.08, 20:28
            bo Niemcy maja bzika na punkci
            > e
            > czystosci swojego jezyka i madrosci dot rozwoju dziecka, wiec
            zaczelo sie
            > ciaganie nas po psychologach i logopedach, bo moja corka nie
            reagowala na
            > niemiecki. W koncu zdecydowalismy sie, ze maz zrezygnuje z
            francuskiego i bedzi
            > e
            > mowil do dzieci po niemiecku


            wiesz co, naprawde, nie wiem co oni rozumieja poprzez czystosc
            jezyka? ze dwu czy trzyletnie dziecko nie mowi plynnie po
            niemiecku?? a wszystkie niemieckie dzieci sa takie utalentowane, ze
            nie maja problemow czy o co chodzilo? koszmar. przeciez to tylko
            jakis domorosly psycholog czy logopeda mogl stwierdzic jako jakis
            niedorozoj mowy! szkoda, ze nie poradzilas sie jeszcze kogos. ja
            znam dzieci, jednojezyczne, ktore zaczynaly mowic ok 3.go roku zycia
            i to tez z bledami albo skracajac. czasami zupelnie nie zalezy to od
            jezyka, a od predyspozycji dziecka. nie wolno tego zwalac na karb
            dwu czy wiecej.jezycznosci. byc moze procesy myslowe dziecka
            dwujezycznego sa inne,ale nie znaczy to, ze wolniejsze czy gorsze.
            byc moze twoja corka miala inny problem, zupelnie niezdiagnozowany a
            oni zwalili to na wielojezycznosc. szkoda zaprzepascic taka ogromna
            szanse, jaka jest nauka francuskiego przez jej francuskiego tate! to
            jedyna mozliwosc dla niej nabycia tego jezyka 'za darmo' i bez
            wysilku. mysle, ze dobrze byloby, zeby twoj maz zaczal mowic do niej
            po francusku, nawet jesli nie od razu, tak drastycznie, to powoli,
            najpierw slowka, ksiazeczki czy filmy a pozniej juz calkiem. ja na
            pewno bym tak zrobila, bo uwazam, ze tradycja jezykowa jest rownie
            wazna jak kazda inna (np. obrazy, poezja, proza, nie wiem, dobra
            materialne danej kultury ktore mozna namacac, zwiedzic). francuski
            bedzie tez dla niej podstawa do komunikowania sie z rodzina meza. na
            pewno jest im przykro, ze zachowaliscie np. polski, a
            wyeliminowaliscie francuski. wiem, ze dlugi post, ale zachecam was,
            nie traccie optymizmu i niech corka korzystasmile powodzenia!
            • ese1 Re: ese1 06.05.08, 21:09
              chyba po prostu dalam sie zastraszyc. No i dodatkowo moj maz stwierdzil, ze
              skoro ci wszyscy specjalisci sa tutaj za darmo, to mozna skorzystac.
              Ostatnio rozmawialam na ten temat z logopedka i powiedzialam jej grzecznie co
              mysle o takim straszeniu rodzicow. Poniekad przyznala mi racje, ale dodala, ze
              no oni maja taki system w DE, jezeli dziecko do 4 lat jeszcze dobrze nie mowi po
              niemiecku, to zaczynaja terapie czy potrzeba czy nie, bo to nie zaszkodzi, a w
              wieku 6.ciu lat ma juz isc do szkoly i jezeli nie bedzie dobrze mowic, to nie
              bedzie tez dobrze pisac.
              Za pare tygodni przeprowadzamy sie do Monachium, moj maz znow bedzie mowil do
              dzieci po francusku, a dzieci pojda do francuskiego przedszkola i pozniej
              szkoly. Postanowilam tym razem ufac wlasnej intuicji, mam nadzieje, ze bedzie
              dobrze.
    • mamapodziomka Re: dwu czy trzyjęzyczność w domu? co lepsze? 20.03.08, 11:25
      Niemcy w ogole maja swira na punkcie poprawnosci jezykowej PRZED szkola. Za to
      pozniej kazdemu daja etykietke dysleksji i zwalniaja z pisania do 10 klasy
      wlacznie (oczywiscie bez zadnej terapii). Juz chyba wszystkie dzieci znajomych
      maja dyslekcje.

      Ergo, do piatego roku zycia zanim dziecko pojdzie do szkoly musisz nauczyc je
      wszystkiego, pozniej w szkole nie musza juz kompletnie nic. Za to do szkoly
      posylaja teraz wczesniej i skrocili nauke o rok. Mloda, jesli tu zostaniemy i
      wszystko dobrze pojdzie zrobi mature na 17 lat, a synek znajomych, tez z
      listopada, ktory jesienia przeskoczyl klase, bedzie mial tych lat 16. Paranoja
      doslownie.

      A pani logopeda, twierdzi co prawda, ze ja mam do mlodej mowic po polsku, ale
      ona bedzie mi odpowiadac po niemiecku i mam jej nie prosic o przejscie na
      polski, grrrrrr...
      • k.bazylejska Re: dwu czy trzyjęzyczność w domu? co lepsze? 20.03.08, 12:17
        Jeśli jesteś z panią logopedką w dobrych, przyjaznych stosunkach, możesz dać jej krótki wykład z historii stosunków polsko-niemieckich. Opowiedzieć o germanizacyjnej polityce Bismarcka w drugiej połowie XIX wieku. O strajku szkolnym dzieci polskich we Wrzesni, o przymusowej zmianie nazwisk polskich na niemieckie itd. Może jej powiedzieć, że chcesz by Twoje dziecko mówiło płynnie po niemiecku, ale Cię bardzo boli jeśli jest zniechęcane do mówienia po polsku.

        k.bazylejska

        Jaś 12.2002 Klara 02.2007 niemiecki, polski, angielski
    • hanilein Re: dwu czy trzyjęzyczność w domu? co lepsze? 20.03.08, 17:43
      Trochę ten wątek zboczył na temat edukacji niemieckiej i tym samym z
      lekka się przeraziłam, co nas za parę lat czeka, choć może do tego
      czasu wymuszę na mężu naukę polskiego i wrócimy do ojczyzny. ale
      wracając do mojego pytania, to wywnioskowałam, że dzieci niewielką
      uwagę zwracają na konwersacje rodziców i język, w jakim się
      porozumiewają, co mnie trochę pociesza. Postaram się skupić na
      polskim i być konsekwentną w jego używaniu, o niemiecki niech się
      martwi mąż i niemiecki system edukacyjny wink
      A książkę "Mit zwei Sprachen gross werden" też polecam.
    • jan.kran Re: dwu czy trzyjęzyczność w domu? co lepsze? 21.03.08, 02:31
      Hanilein , ja Ci napisze tak jak czujesmile
      Na Twoim miejscu bym sie zawziela i zaczela mowic z mezem po niemiecku.
      Po pierwsze jezeli Wasz angielski jest taki sobie to dziecko nie bedzie mialo
      dobrego przykladu z domu i bedzie mowilo jakims dziwnym angielskim jak przyjdzie
      co do czego ...
      Po drugie wykorzystaj mozliwosc nauczenia sie niemieckiego od nativ.
      Ja potrzebowalam cztery lata zeby zaczac w miare swobodnie mowic po niemiecku.
      Po czterech latac analfabetyzmu w ciagu pol roku nauczylam sie mowic niezle
      po niemiecku i wtedy zrozumialam jak bardzo moj swiat byl ograniczony...
      Na dzis niestety moj niemiecki nie jest taki dobry jak wtedy kiedy mieszkalam w
      DE ale mam takie podstawy ze w razie potrzeby powroce do stanu poprzedniegosmile
      A z dzieckim po polsku oczywisciesmile))))
      Pozdrawiam
      Kran
      • mamadominicka Re: dwu czy trzyjęzyczność w domu? co lepsze? 27.03.08, 18:49
        No to i ja sie dopisze do watku choc nie mieszkam w niemczech tylko
        a stanach. otorz moj synek ma 2 latka i 3 miesiace i od urodzenia
        mowie do niego po polsku moj maz jest meksykaninem i mowi do malego
        po hiszpansku a my miedzy soba rozmawiamy po angielsku i wynik tego
        jest taki ze maly rozumie we wszystkich trzech jezykach prawie
        jednakowo no moze tak: 100% po polsku jakies 80% po hiszpansku i 80%
        po angielsku na poczatku mowil tylko po polsku i angielsku ale
        ostatnio zauwazylam ze zaczyna i po hiszpansku choc ogolnie mowi
        niewiele jak na swoj wiek potrafi dwusylabowe wyrazy ale ma
        trudnosci z trzysylabowymi w jezyku polskim lekarz powiedzial ze
        powiniem juz wymawiac trzysylabowe wyrazy i ze jak do czerwca nie
        zacznie to zostanie wyslany na terapie czasami marwie sie ze cos
        jest nie tak ale mojego brata synek jest w tymsamym wieku co moj
        maly i tez niewiele mowi choc wychowuje sie w polsce i mowi sie do
        niego tylko po polskusmile
    • conejito13 Re: dwu czy trzyjęzyczność w domu? co lepsze? 26.04.08, 20:21
      mysle, jak reszta dziewczyn, i znam z bliskiego otoczenia, ze
      najlepsza formua bedzie kontynuowanie tego, co dotychczas
      rozpoczeliscie. ty po polsku, maz po niemiecku a do siebie po
      angielsku. mam wydanie hiszpanskie dokladnie identycznego zwiazku.
      ona po polsku, on po hiszpansku a do siebie po angielsku. na pewno
      ona nauczy sie po hiszpansku wkrotce, ale na razie robia tak, jak
      zaczeli. nie ma z tym zadnych problemow. ani dla dziecka ani dla
      nich. i tak jest najlepiej, bo jezyk sluzy porozumiewaniu sie
      glownie, wiec jesli maz ma cie w ogole nie rozumiec, kiedy dukasz po
      niemiecku, a ty sie denerwowac zanim cos powiesz, bo bledy, bo nie
      znasz slowa etc., to lepiej mowic plynnie, rozumiec sie i zyc sobie
      spokojnie. dzieci sie naucza na pewno od was, moze nawet i
      angielskiegosmile powodzenia!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka