mia80
19.09.11, 07:53
W poniedziałek się dowiedzieliśmy, że nasz synek ma zaćmę lub PHPV, właściwie dopiero w pt wykluczono siatkówczaka. Z początku dziękowałam Bogu, że to nie rak i synek widzi na drugie oczko. Teraz znów boję się i przeklinam los, dlaczego to spotkało moje dziecko. Przecież ciąża była wzorcowa. Boję się przyszłości, boję się, że nie dam rady, że nie poradzimy sobie też finansowo. Z tego co widzę koszty dojazdów i soczewek są przerażające. Czy dam radę krzywdzić własne dziecko dłubiąc mu codzień w oczku i zmuszająć do patrzenia tym słabo widzącym. Boję się, że nie będzie akceptowany przez rówieśników i że nie będzie mógł chodzić do masowej szkoły. Czy będę mogła dalej pracować? Nie wiem za co się zabrać. Niedługo jedziemy do Warszawy, a co dalej? Do kogo się udać? Siedzę nad moim synkiem i płaczę, wszyscy płaczemy...
Jak dają sobie radę wasze dzieci? Czy wada się zmniejsza? Jak funkcjonują w przedszkolu, szkole, na podwórku?