Dodaj do ulubionych

Choroba całej rodziny.

02.07.07, 20:29
W czasie choroby mojego tatusia ze wszystkimi problemami musielismy sobie
poradzic sami.Brakło wsparcie psychologicznego,choc po intensywnych
poszukiwaniach znalazłam ludzi zajmujących sie taka pomocą,stosowali terapie
Simontona.Zdobylismy też osławiony selol,rozmawiałam z wielona osobami o
terapiach wspomagających,niestety....mijają już,albo dopiero,4 miesiące.A ja
nie moge zapomnieć tych biednych załzawionych oczu,tego niemego
pytania....dlaczego?jak to sie stało??Tatus nigdy nie palił,ani nie
pił,zdrowo sie odzywiał,pił zielona herbatę,jezdził duzo na rowerze,pilnował
diety i nigdy nie chorował.Zasnąl ułożony do snu przeze mnie...pierworodna
córkę....wyć mi sie chce...to choroba całej rodziny i nie przechodzi....
Obserwuj wątek
    • b_a_l_b_i_n_k_a Re: Choroba całej rodziny. 03.07.07, 07:59
      Abba, nic dodawać nie trzeba... Dużo siły dla Ciebie i wszystkich bliskich.
    • mzgosia Re: Choroba całej rodziny. 03.07.07, 13:19
      To wszystko takie smutne....że i mi sie wyć chce....trzymajcie się, szczególnie
      Ty abbo40, bo ból i żal długo może się utrzymać.
      i tyle smutku wokół nas............
    • polimeraska Re: Choroba całej rodziny. 04.07.07, 21:06
      Kochana, rozumiem Cie i naprawde bardzo przykre jest to wszystko:( też jestem
      pierworodną i z tytułu "zawodu" najbardziej świadomą córką...czasem mam
      wrażenie, ze muszę wszytskim z rodziny dodawać wiary i wskrzesać nadzieję, że
      mam za zadanie "dopilnować" żeby wzyztsko sie dobrze skończyło...staram się
      wykozrystac każdą możliwość by pomóc tatusiowi, by coś przyspiesyzć,
      załatwić...robei wsyztsko co w mojej mocy, a i tak gdy zapada noc, schowana pod
      kołdrą mam ochote wykrzyczeć cały swój strach, wypłakać cały swój ból i znależć
      odpowiedź"dlaczego?"...
      ciepłe promyki dla Ciebie i Twych bliskich
    • agata781 Re: Choroba całej rodziny. 09.07.07, 16:11
      Ja jestem w tak dziwnej sytuacji że jestem pasierbica chorego.Najgorsze jest w
      tym że to ja i moja siostra(nie przyrodnia)Chodziłysmy do lekarza i
      dowiadywałysmy się co jest z ojczymem a jego własne dzieci polegały tylko na tym
      co usłyszały od nas(na dobra sprawe można by im było wcisnąć całkiem niezły
      kit)Kiedy jego dzieci odwiedzały Go w szpitalu to byly tam max.15 minut i
      kompletnie nie wiedziały o czym z ojcem rozmawiać...to straszne...teraz jest
      troszke lepiej
      Kiedy ojczym zachorował i zasiegałam informacji u lekarza to formalnie nie bylam
      nawet pasierbicą bo rodzice byli przed ślubem...Lekarz widywal u ojczyma tylko
      mnie i siostrę(no i oczywiście"żonę")wiec uwierzył że jesteśmy jego dziećmi(na
      szczęście)
      • lila123 Re: Choroba całej rodziny. 09.07.07, 23:10
        Dużo w tym racji,że chroba dotyka calą rodzinę. Syn z racji zawodu - informatyk
        iazany ze służbą zdrowia - doskonale zdaje sobie sprawę z powagi sytuacji i
        mimo, że stara sie trzymać, to po konsultacji, "od konsultacji" popłakał się na
        korytarzu 3 piętra niżej. I na nieszczęście tak znalazł go tata.Dalej płakali
        razem. Córka natomiast(9 lat), teoretycznie nie wie nic ale kiedyś czytałam
        książkę pt: "Jak żyć z rakiem" odłożyłam okładką do góry i widziałam jak
        przeczytała wzroiem tytuł. Odwróciła oczy i nie powiedziała nic. Myślałam, że
        serce mi pęknie ale nie wiem czy przeprowadzić z nią rozmowę, czy zostawić
        rzecz na tym etapie. Zwsze wydawała się taka dziecinna, a teraz nawet nie wiem
        co myśli i nie wiem co chciałaby usłyszeć. Może jednak nic. To trudne sprawy.
    • z.d.r.o.w.y Re: Choroba całej rodziny. 10.07.07, 22:03
      W moim przypadku choroba całej rodziny miała bardziej dosłowne znaczenie. Prawie
      wszyscy w rodzinie chorują bądź chorowali na różnego rodzaju nowotwory. Ja, moja
      siostra, rodzice.
      Rzeczywiście straszny jest tu ten wymiar psychiczny. Sam nie wiem, czy bardziej
      przeżywa się własną chorobę, czy kogoś bliskiego. Jestem przekonany, że
      długotrwały stres jest jednym z czynników ryzyka. Przy ustawicznych chorobach w
      rodzinie ten czynnik zamyka się w błędne koło...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka