abba40
02.07.07, 20:29
W czasie choroby mojego tatusia ze wszystkimi problemami musielismy sobie
poradzic sami.Brakło wsparcie psychologicznego,choc po intensywnych
poszukiwaniach znalazłam ludzi zajmujących sie taka pomocą,stosowali terapie
Simontona.Zdobylismy też osławiony selol,rozmawiałam z wielona osobami o
terapiach wspomagających,niestety....mijają już,albo dopiero,4 miesiące.A ja
nie moge zapomnieć tych biednych załzawionych oczu,tego niemego
pytania....dlaczego?jak to sie stało??Tatus nigdy nie palił,ani nie
pił,zdrowo sie odzywiał,pił zielona herbatę,jezdził duzo na rowerze,pilnował
diety i nigdy nie chorował.Zasnąl ułożony do snu przeze mnie...pierworodna
córkę....wyć mi sie chce...to choroba całej rodziny i nie przechodzi....