zu-zanna
07.09.08, 22:49
witam
Jak grom z jasnego nieba spadła na nas diagnoza, moja mama ma nieoperacyjnego
guza mózgu/jest duży i umiejscowiony w pobliżu najważniejszych ośrodków/Jedyną
terapię jaką proponują lekarze to sterydy.Proszę aby odezwał się ktoś kto jest
lub był w podobnej sytuacji, jestem zagubiona nie wiem co robić czy męczyć
mamę terapią,która niewiele pomoże czy pozwolić jej żyć do końca w
świadomości, że wszystko się ułoży.mama nie wie o diagnozie-wyroku,jest bardzo
wrażliwa i ta informacja by ją zabiła.Jak na razie funkcjonuje dobrze,ma
czasem problem z mową, mam wrażenie że myśli prawidłowo ale nie potrafi tego
powiedzieć. Lekarz powiedział mi, że w porywach może żyć do roku - pomóżcie mi
jestem przerażona co nas czeka,jak pomóc mamie. Najbardziej boję się tego,że
domyśli się że jej ziemskie życie dobiega kresu,jest młoda, atrakcyjna,
zadbana,Boże tak nie wygląda człowiek tak ciężko chory. .Boję się ,że wyrok
już zapadł tylko nie ma decyzji o terminie jego wykonania.Dodam jeszcze że
jedynym badaniem które wykonano w celu diagnozy była tomografia z kontrastem-
czy na jej podstawie tak w 100% można stwierdzić ze to złośliwy glejak?Nie do
końca ufam lekarzom, gdyż wiem, że moja mama to dla nich kolejny przypadek w
ich zawodowej karierze.A może ktoś poleci mi lekarza, który tak nie myśli?