ja22ek
20.12.04, 11:45
Aglosaszczyzna wtłacza się w rejony, w których nigdy bym się jej nie
spodziewał.
A to na przykład wertuję sobie encyklopedię PWN, A-Z, 1997. Widzę hasło Jean
Paul. Żan Pol, wydawałoby się. A tu wymowa: [dżi:n po:l]. Facet żył w dobie
klasyków i romantyków, a zatem francuszczyzny. Jean to po angielsku imię
żeńskie. Ba, nawet w leksykonie Webstera mamy wymowę [ża~pol]. Więc cóż to za
kaczan renomowanej firmy?
A to na inny przykład stoję sobie na poczcie w ogonku przedświątecznym, więc
obczytuję dookolne etykietki. I otóż poczta wypiera się wszelkiej
odpowiedzialności za paczki do następujących krajów (w kolejności rzecz jasna
alfabetycznej!): Stany Zjednoczone Ameryki, Angola, ..., Brunei - Darussalam,
Kanada, ..., Dominikana, Dominika, Salwador, Fidżi, ..., Gujana, Filipiny
(ten kraj w tym miejscu to dla mnie zagadka eniłej), Saint Vincent i
Grenadyny, Wyspy Salomona, Seszele... Poza tym pisownia: Lesotho i Swaziland.
Z Bogiem!
J22