Dodaj do ulubionych

Zarobki,a koszty zycia w UK

20.07.10, 22:04
W innym watku pojawily sie wypowiedzi,ze czesc z Was zeby pracowac to w
sumie musiala dokladac do tego interesu.
A ja musze wrocic do pracy,zebysmy mieli co do garka wlozyc. I teraz sie
zastawnawiam jak to sie dzieje,ze nas nie stac,zebym choc przez jakis
czas nie pracowala (chcialam zostac childminder,ale nic z tego nie
wyjdzie,bo formalnosci za duzo czasu zajmuja,a my nie bedziemy mieli z
czego zyc przez ten czas,a znalezienie chetnych tez moze troche potrwac).
Wiec chcac nie chcac chyba musze zrezygnowac z pomyslu i wrocic do
poprzedniej pracy,a do tego musimy sie z mezem tak ustawic na
zmianach,zeby sie wymieniac opieka nad malym. W efekcie bedziemy sie
mijac w drzwiach-nie bedziemy miec zadnego dnia wolnego we dwoje.
I zastanawiam sie jak to mozliwe,ze Wy moglyscie sobie pozwolic na
niepracowanie? Wasi mezowie tak duzo zarabiali? Jezeli tak to gdzie sa te
zarobki-jaka branza,bo np. u sistry w biurze ludzie zarabiaja mniej niz
moj maz w fabryce... Czy my tyle wydajemy? O co do licha chodzi?
Obserwuj wątek
    • sueellen Re: Zarobki,a koszty zycia w UK 20.07.10, 22:19
      Nie, nie moge sobie pozwolic na niepracowanie, poza tym, nie chcę bo naprawdę
      lubie swoja prace. Za rok, najdalej dwa chcialabym awansować (zwiekszyc zarobki)
      i potem znowu zajsć w ciąże nie obniżając przy tym poziomu życia. Kolejne
      dziecko - kolejne wydatki, chocby nawet dodatkowe składki na konto oszczednościowe.

      Wczoraj zrobiłam zakupy wtesco online. Za samo jedzenie dla dziecka, pieluchy,
      chusteczki, mleko (bez kosmetków) zapłaciłam 50 funtów. Cały CB idzie na konto
      CTF, do tego co tydzien wrzucam po 10 - 20 funtow do skarbonki, w przyszlym
      tygodniu otwieramy jej konto oszczednosciowe. Nie wyobrazam soie nie
      zabezpieczyc dziecka finansowo.

      Poza tym, nic nie trwa wiecznie i nigdy nie wiesz co bedzie. Teraz jest sielsko
      i anielsko ale może za 10 lat rozstane się ze swoim mężczyzną i co? Zostanę goła
      i wesola? Doświadczenie zawodowe jest ważne. Jesli wypadnę z rynku to kicha.
      • liley11 Re: Zarobki,a koszty zycia w UK 20.07.10, 22:55
        Zamiast topic pieniadze w CTF, zainwestuj w cos, na czym sie zawsze
        zyska w dluzszym czasie - bo dluzszy czas brany pod uwage.
        • sueellen Re: Zarobki,a koszty zycia w UK 20.07.10, 23:59
          totez jest i ctf i bedzie zaraz inne konto. Z reszta, co za roznica. Nie jestem
          ani ekonomista, ani bankierem, wiec inwestowac w nic nie bede, tylko bezpieczne
          lokaty wchodza w grę.
    • jaleo Re: Zarobki,a koszty zycia w UK 20.07.10, 22:23
      Mnie sie wydaje, ze im wiecej sie zarabia, tym wiecej sie wydaje, i
      dlatego trudno sie przestawic z dwu sporych dochodow na jeden.
      Zwlaszcza, jesli nie kwalifikuje sie na zadne benefity. Tak z
      wlasnego doswiadczenia.
      • illegal.alien Re: Zarobki,a koszty zycia w UK 20.07.10, 22:41
        > Mnie sie wydaje, ze im wiecej sie zarabia, tym wiecej sie wydaje, i
        > dlatego trudno sie przestawic z dwu sporych dochodow na jeden.
        > Zwlaszcza, jesli nie kwalifikuje sie na zadne benefity. Tak z
        > wlasnego doswiadczenia.

        Swiete slowa.

        Mi sie bedzie oplacalo isc do pracy, bo moje zarobki raczej przewyzsza koszty
        zwiazane z opieka nad dzieckiem - z nas dwojga ja bede zarabiac wiecej. Moj W
        pracuje w systemie zmianowym, wiec pewnie bedzie mogl z mlodym sporo zostawac,
        ale to sie w praniu zobaczy :)
    • marzeniee22 Re: Zarobki,a koszty zycia w UK 20.07.10, 22:31
      Ja wlasnie pracuje na zmiane z mezem tak, zeby zajmowac sie Malym. Czasem
      jedno z nas bierze wolne i raz na jakis czas mozemy nacieszyc sie soba.
      Moglabym nie pracowac, bo maz jest w stanie nas utrzymac, ale to wystarczyloby
      na bierzace wydatki, a my chcemy cos jeszcze odlozyc. Nie mieszkam w Londynie,
      a tu gdzie mieszkam koszty zycia sa wysokie, ale nie tak bardzo jak w stolicy.
      Pociagniemy tak jeszcze pol roku, a potem zobaczymy co dalej, bo na dluzsza
      mete tak sie nie da.
    • azbestowestringi Re: Zarobki,a koszty zycia w UK 20.07.10, 23:31
      u nas jest tak, ze tylko ja pracuje.
      maz zajmuje sie dziecmi i domem. bardziej z wyboru, bo dzieciaki sa male, nie
      chce zeby wychowywalo je tylko przedszkole i kolejne nianki. od wrzesnia starsza
      idzie do szkoly, mlodszy do zerowki. moze wtedy maz poszuka pracy, zeby "pojsc
      do ludzi".
      ja pracuje na caly etat jako lek. weterynarii. jedna pensja starcza na wszystko,
      co jest nam potrzebne do zycia ( w tym kredyt 700miesiecznie, dwa samochody i
      urzadzanie od zera nowego domu, itd). mysle, ze nalezymy do szczesliwcow, jesli
      chodzi o sytuacje finansowa. ciezko mi jest sobie wyobrazic, zebysmy musieli
      obydwoje pracowac np na caly etat i dzieci widziec tylko rano i wieczorem :(
      • almamag Re: Zarobki,a koszty zycia w UK 21.07.10, 00:19
        to my jestesmy w grupie tych mniej szczesliwych, bo musimy pracowac oboje,
        chociaz w UK nie jest tak zle, bo po 18 jesesmy juz razem w domu (poza jednym
        dniem, kiedy pracuje wieczorem)

        w PL maz wychodzil do pracy o 7.30 wracal po 22, ja przez rok pracy w PL to
        samo, czyli zeby sie utrzymac wychodzilam z domu o 7.30 wracalam ok 19 - 20 plus
        praca w weekendy(oboje mamy zawody z duza mozliwoscia dorabiania w PL, ale
        wlasnie dorabiania po godzinach)

        dla nas wiec opcja pracujemy oboje ale wieczorem i w weekedny jestesmy razem w
        domu to opcja lepsza od poprzedniej

        a do tego mamy jeszcze mloda bardzo uspoleczniona i sama ciezko znosi wakacje,
        bo juz chce do szkoly
    • mamonia78 Re: Zarobki,a koszty zycia w UK 21.07.10, 00:12
      Podpisuje sie pod jaleo, im wiecej zarabiasz tym wiecej wydajesz.
      Mimo ze nasze dochody drastycznie zmienily sie od przyjazdu tutaj,
      nadal nie ma szans zeby cos odlozyc:-(
      Kiedys potrafilam zrobic zakupy na caly tydzien za £30 i jeszcze
      gosci zaprosic, teraz £100 co najmniej i jeszcze w tygodniu pieczywo
      i inne duperele. No ale i rodzina wieksza, wiec koszty utrzymania 4
      osob a nie 3 sa proporcjonalnie wieksze.
      Uwazam ten czas za przejsciowy i jakos sobie dajemy rade a jak
      mlodszy dziec pojdzie do szkoly to bedzie duzo lepiej. Mam
      nadzieje...
      Ja pracuje 5 godz dziennie w malym biurze i uwielbiam swoja prace i
      swojego szefa, i mimo ze zarobkom daleko do idealu, nie mam zamiaru
      dobrowolnie z tej pracy zrezygnowac. Moj M zarabia wiecej, pracuje
      dla miedzynarodowej firmy i buduje windy.
    • basiak36 Re: Zarobki,a koszty zycia w UK 21.07.10, 00:15
      Nie zawsze tak jest ze sie pracuje bo sie musi:) Czesto jest tak ze im wiecej
      sie zarabia, tym wiecej sie wydaje i potem juz kolo sie toczy:)
      My z mezem oboje bardzo dobrze zarabiamy, w sumie nie musialabym pracowac, ale
      nie bardzo sobie wyobrazam nie pracowac, szczegolnie ze mam za soba troche lat
      studiow i inwestowania w nie:)) Moj maz tez sobie nie wyobraza ze sam mialby dom
      utrzymywac, bo za duza presja gdyby prace stracil:)
      U nas spora czesc wydatkow do kredyt na dom, utrzymanie dwoch aut, dodatki typu
      klub sportowy, lekcje dzieci tenisa, plywania, itp, uzbiera sie troche tego. No
      i oszczedzamy tez.
      • sylaluk1 Re: Zarobki,a koszty zycia w UK 21.07.10, 08:41
        U nas tylko mąż pracuje.Jestesmy tu okolo 5 lat ( ja z synkiem ok 4 lat).Przez
        pierwsze 3 lata mieszkalismy w domu z innymi Polakami, przez co zaoszczedzilismy
        na wklad kredytu na wlasne mieszkanie ktore kupilismy rok temu.Mąż mial to
        szczescie ze znalazł tu dobrą pracę, czyt."dość dobrze płatną" w branzy
        lotniczej.Synek nie chcial tu chodzic do przedszkola wiec uznalismy ze bede z
        nim w domu az nie pojdzie do szkoly.Konczy wlasnie Y1 wiec ja powoli moge
        pomyslec o pracy ale to bardziej dla samej siebie niż ze względu na zarobek bo z
        1 pensji meza zyje nam sie tu spokojnie.
        • justmaga Re: Zarobki,a koszty zycia w UK 21.07.10, 09:23
          ja tez nie pracuje w tej chwili siedze z dzieciakami w domu
          M pracuje na bloku jako anaesthetic practitioner i dorabia dyzurami w
          innych Londynskich szpitalach
          Poki co on nie za bardzo chce zebym wrocila do pracy a i ja siebie
          nie widze na dyzurach znowu

          jest nas w sumie 7 osob w rodzinie wiec mozecie sobie wyobrazic ,ze
          to co na konto wplywa to i wyplywa zgrabnie

          Poniewaz jego czesciej nie ma w domu niz jest to ja robie podstawowe
          zakupy ,ale nie jezdze do tesco czy asdy bo mieszkamy na przeciwko
          sainsbury's :)
          Oszczednosci wiec nie mamy , ale tez nie zyjemy jakos super skromnie

          w ogole nie do pomyslenia w polsce,zeby utrzymac 7 osob z jednej
          pielegniarskiej pensji
          • dru.ga Re: Zarobki,a koszty zycia w UK 21.07.10, 10:12
            Mysle ze to kwestia wyborow. Nic nie jest dla mnie wazniejsze niz opieka nad
            dzieckiem w pierwszych latach jego zycia - w Polsce bylam ze starsza 2,5 roku za
            cene brania kolejnych kredytow, teraz tez chce byc z druga okolo 2 - 3 lata w
            domu a w tym czasie sie przekwalifikowac. Tym razem jest latwiej bo starcza ale
            to naprawde tak jest ze apetyt rosnie w miare jedzenia.
            Jestesmy w o tyle lepszej sytuacji ze mamy zabezpieczenie finansowe bo
            sprzedalismy mieszkanie w Polsce ale i tak te oszczednosci topnieja.
            Nie obnizylismy jakos drastycznie stopy zyciowej ale tez fakt ze np.dom juz mamy
            urzadzony a ostatnio podjelismy decyzje o sprzedazy jednego samochodu / mamy
            dwa/.Tak jak mowie - kwestia wyborow.
          • yadrall Re: Zarobki,a koszty zycia w UK 21.07.10, 10:15
            Dzieki dziewczyny-wyglada na to,ze moj maz to dupa i tyle...
            No,bo z jego pesnsji-1100f jak sie odejmie kredyt (505f),tax (120f) i
            rachuynki (400f prawie) to w sumie nie zostaje nic... I to nie chodzi o
            poziom zycia,ale o to,ze zwyczajnie nie starcza na jedzenie,bo owszem
            mamy CB i CTC,ale w sumie daje nam to jakies 220f miesiecznie,wiec ciagle
            malutko...
            Ja nawet nie mysle o oszczedzaniu czy inwestycjach,ale o wegetacji.

            I ciagle sie nie moge nadziwic jak zyja Ci co utrzymuja sie z benefitow-
            oszukuja czy jak???
            • mali-nki Re: Zarobki,a koszty zycia w UK 21.07.10, 10:31
              wydaje mi sie za jak masz dzieci i benefity to jeszcze mniej placisz
              za dom/mieszkanie socjalne bo moze jakies 200/300 funtow i moze tez
              jestes zwolniona z council tax? Bo tez sobie nie wyobrazam jak
              ludzie sobie daja rade.
              My glownie zyjemy z pensji meza, maz jest na uniwerku i przez te
              pare lat awansowal ale jak ja zaczelam pracowac na nas a nie na
              przedszkole to zaoszczedzilismy troche i zrobiismy duzo remontow w
              naszym domu. Teraz jak ja nie zarabiam tylko dostaje SMP to
              wlasciwie trudno nam jest cos zaoszczedzic. Mamy duze mortgage rate
              i no tez faktycznie nie kupujemy najtanszego zarcia tylko glownie
              organic, dzieciaki maja prywatne lekcje instrumentow, zwiedzamy
              troche i wychodzimy wieczorkiem od czasu do czasu.
              • mali-nki Re: Zarobki,a koszty zycia w UK 21.07.10, 11:15
                ja jeszcze moze dodam, ze my przenieslismy sie do UK nie z tego
                powodu ze nie dawalismy rade finansowo (mieszkalismy w DE wczesniej)
                tylko z tego powodu ze tutaj w UK sa lepsze warunki pracy dla
                naukowcow. Nie mowie o finansowych tylko o mozliwosciach rozwoju.
                Wiec od poczatku wiedzielismy ze damy rade przezyc z jednej pensji
                ale druga pensja by sie przydaala ze wzgledu na oszczednosci, jakies
                fajne wakacje, przeprowadzka po jakims czasie do wiekszego domu itp
            • basiak36 Re: Zarobki,a koszty zycia w UK 21.07.10, 10:44
              A czemu maz dupa ;-) w końcu zarabianie tak samo dotyczy nas jak i
              facetów. Moja koleżanka ostatnio narzekala ze maz mało zarabia, wiec
              jej mój mąż powiedział czemu sama nie pójdzie do pracy zarabiać wiecej
              skoro to takie proste ;-) A facet tak
              samo dobrze może się dzieckiem zając w domu.
              Jak dla mnie to za duża presja dla zarabiajacego jeśli tylko jedna
              osoba utrzymuje dom. Wystarczy chroba, utrata pracy etc.
              • yadrall Re: Zarobki,a koszty zycia w UK 21.07.10, 11:15
                No,ale na tle innych mezow (wymienionych wyzej) to zarabia dupiasto...

                No,wlasnie ja chcialam sobie poprawic/zmienic cos w zyciu zawodowym
                (przejsc z pracy w fabryce do wlasnej dzialalnosci-childminder),ale
                kurcze nie stac mnie na to,zebym od wrzesnia do marca nie pracowala,a w
                tym czasie jeszcze zainwestowala w kurs i wyposazenie... Nie chce
                siedziec w domu z dzieckiem az pojdzie do szkoly,ale potrzebowalambym
                tych 6-7 miesiecy luzu.
                I zazdroszcze tym,ktore maja WYBOR pracuja czy nie-ja wyboru nie mam. Ja
                nie moge zmienic pracy na inna,bo wtedy moj synek MUSI isc do zlobka-nie
                tak jak ktoras napisala,ze dziecko nie akceptowalo przedszkola,wiec
                zrezygnowala z pracy i zajmowala sie dzieckiem. Ja chcac nie chcac musze
                wrocic do znienawidzonej roboty i strasznie mnie to wkurza...

                A po drugie-to akurat u nas ja ponioslam duzo wieksze "koszty wlasne"
                zeby bylo dziecko,a maz w sumie to laske zrobil,ze sie zgodzil na
                malucha,bo pomimo,ze jest dobrym ojcem to przed/w czasie ciazy nie chcial
                dziecka. Wiec niby za co ma dostac "nagrode" w postaci niechodzenia do
                pracy i siedzena w domu-tak,bo on by siedzial i conajwyzej zajmowal sie
                dzieckiem,a ja po pracy musialabym jeszcze sprzatnac,ugotowac,uprac i co
                tam jeszcze,bo on jak zostaje z malym to nie ma czasu gotowej kolacji
                zjesc,a co dobiero cos zrobic...
                • justmaga yadrall 21.07.10, 11:51
                  ja ci powiem co ja bym zrobila na twoim miejscu
                  po piersze bym poszla na ten kurs .Pisalas ze paiery mozesz misc w
                  marcu to jakos bym pzrebiedowala a potem rozwiesila gdzies w
                  okolocach gdzie sa polacy ogloszenia etc (polacy przyjada pierwsi bo
                  jezyk i tym podobne)
                  po drugie bym poszukala jakiejs organizacj ktora pomaga ludziom
                  (jakies np neighbourhood support centre) i tam ci pomoga wyliczyc ile
                  i czego ci sie nalezy a nawet moze uzyskac zwot kosztow kursu.
                  ja sama pomagam jako wolontariusz w takim centrum w naszym miescie i
                  wiem ,ze bardzo wielue osobom pomogli i podsuneli rozwiazania o
                  jakich nie mysleli
                • basiak36 Re: Zarobki,a koszty zycia w UK 21.07.10, 12:28
                  Ja się zgadzam z Justmaga, idz
                  na ten kurs!
                  Ja się na męża zawodowo nie oglądam, on zarabia ile
                  może i to w moim interesie jest aby się tez rozwijać. Zlobek i niania
                  to nie koniec swiata i na szczęście nie decydują o tym jaki mamy
                  kontakt z dzieckiem i czy z dziecka wyrośnie szczęśliwy człowiek.
                  Na Twoim miejscu zrobilabym plan dla siebie, bez oglądania się na
                  zarobki męża. Wiadomo ze razem będziecie zarabiac wiecej.
                  Ja taki plan mam od dawna bo już kilka razy widziałam sytuacje w jakiej
                  ląduje kobieta z dziećmi kiedy iles lat nie pracuje a męża z jakiegoś
                  powodu nagle zabraknie. Jeżeli ktoś ma zawód gdzie może wrócić po np 5
                  latach przerwy i zarabiać normalnie, to super. Ja na przykład tak nie
                  mam
                • aga1_o Yadrall 21.07.10, 12:59
                  Yadrall, u mnie jest tak jak u Ciebie, a przynajmneij podobie pod
                  tym wzgledem ze ja tez nie mialam wyboru nigdy, chce czy nie chce
                  musialam zawsze pracowac, nie bylo opcji nawet zebym sie
                  zastanawiala czy moge/chce wrocic do pracy po macierzynskim,
                  musialam i tyle. Teraz jest nawet gorzej bo moj M. nie pracuje szuka
                  pracy ale to juz trwa 6 m-cy i widokow nie widac zeby cos szybko
                  znalazl wiec wkurza mniei wszystko jeszcze gorzej (on tez). Ja tez
                  zawsze chcialam miec dwojke dzieci, mamy 1 synka, ja coraz starsza
                  ale w tej sytuacji nie ma przeciez mowy teraz o drugim, ech.. Tez
                  czasem zazdrosze jak widze sytuacje zon facetow ode mnie z pracy,
                  nie ma mowy zeby one pracowaly tak jak ja, rodza dziec, spokojnie
                  sobie zyja i tyle, czasem pracuje moze 2-3 dni w tyg. max tak dla
                  siebie. Jedna znajoma ostatnio ode mnie z pracy ktora pracuje 3 dni
                  w tyg. dostala propozycje zeby pracowac na 4 lub 5 dni ale
                  powiedziala ze 5 dni to ona nie chce a nad 4 sie zastanowi... Jej M.
                  sporo zarabia i ona mowi ze pracuje na swoje dodatkowe wydatki, na
                  dodatkowe ich wakacje i zeby nie siedziec w domu.... :-) no nic high
                  life... Wyglada ze ja glupia bylam i zle wybralam kiedys...

                  Ale zeby Cie pocieszyc, ja tam mysle ze na dobre tez wychodzi nam
                  praca, przynajmniej wiem ze jak trzeba bedzie moge byc niezalezna,
                  jakbym kiedys zostala sama (z przymusu lub wyboru) to wiem ze sobie
                  poradze ze nie jestem na czyjes lasce utrzymaniu pana Meza, jak jest
                  dobrze to super ale jak nie jest co wtedy...
                  Nie marw sie nie ogladaj na beneficjentow, dasz rade jak i ja daje
                  (poki co :-), silne babki jestesmy :-)

                  pozdrowienia Aga
            • nottymoni Re: Zarobki,a koszty zycia w UK 21.07.10, 13:02
              Yadrall wejdz na strone
              www.turn2us.entitledto.co.uk/entitlementcalculator.aspx
              Mi sie wydaje ze niska kwota CTC w twoim przypadku jest rezultatem
              wysokiego dochodu lacznego za poprzedni rok.
              Wejdz na ta zalinkowana strone i sprawdz po prostu na ile dodatkow
              bedziesz mogla liczyc nie pracujac lub pracujac np na pol etatu.
    • zurekgirl Re: Zarobki,a koszty zycia w UK 21.07.10, 11:05
      My pracujemy w taki sposob, ze on-weekdays, ja-weekends. Cierpi na
      tym nasz zwiazek niestety, ale poki co to jedyna opcja, zebym nie
      stracila kontaktu z fajnym i dbajacym o mnie pracodawca. W razie
      gdyby P stracil prace, nie zostalibysmy na lodzie. Mieszkamy w
      Londynie z malym dzieckiem i przy bardzo oszczednym zyciu codziennym
      plus wakacjach 3 razy w roku odkladamy sporo miesiecznie. Ale to
      chyba zasluga sknerstwa a nie wysokich zarobkow ;)
      • szczur.w.sosie Re: Zarobki,a koszty zycia w UK 21.07.10, 11:31
        W sumie zalezy od okolicznosi i konkretnej sytuacji. Zarobki to
        jedno, benefity drugie. Jedni chca do pracy, inni nie moga z roznych
        przyczyn. My mamy specyficzna sytuacje. W sumie powinna sie starac o
        CA skoro maz ma DLA, ale jakos sie nie zabralam do tej pory. Bo w
        sumie z tego wzgledy m.in. nie moge podjac pracy. Maz sie dziecmi nie
        zajmie, a do pracy (nie kazdej) moze chodzic. I pracuje full time.
        Ale osobie z DLA to nie latwo prace znalezc. Wiec nie ma sie co
        dziwic ze sobie tacy ludzie radza benefitami, a te wygladaja inaczej
        niz tylko przy malych zarobkach.
        Oczywiscie, osoby zdrowe maja niemal nieograniczone mozliwosci
        znalezienia pracy, a inni?
    • damianka5 Re: Zarobki,a koszty zycia w UK 21.07.10, 12:17
      Ile ludzi tyle histori,tyle ,,sposobow,, na zycie, kazdy wybiera swoj :)
      Moj przyklad,facet pracuje w dobrej firmie,zarabia nie najgorzej ok 2000 mc,plus dodatkowe zlecenia ok 1000 mc,ja z mloda siedze w domu, chociaz slowo siedze wogole tu nie pasuje :/Moglabym, biorac pod uwage finanse troche jeszcze ,,posiedziec,, ale zwyczajnie juz mi sie nie chce,chce do ludzi, wiec Mloda za niedlugo zacznie przedszkole.Jeszcze 3 lata temu powiedzialabym ze taka pensja jest bardzo dobra, ale na dzien dzisiejszy ze nie jest najgorsza.Po odliczeniu wszystkich oplat zostaje nie wiele i to nie zyjac ponad stan.Nie wiem jak to sie dzieje :)Apetyt rosnie w miare jedzenia :)
      Historia znajomej, facet pracuje na etacie zarabia ok 1800 mc plus dorabia sobie po godzinach ok 800 mc plus jej benefity,napisalam jej bo jest niby samotna matka,dostaje ich ok 1400 mc,ma zaplacone cale mieszkanie z podatkiem ok 850mc,CTC ok 220, CB 80, WTC 280.Zyja sobie dostatnio i spokojnie.Oczywiscie ona jest w domu,bo nie musi pracowac, jest zarejestrowana jako samozatrudniona co by dostawac WTC.
      Moja przyjaciolka,na macierzynskim, facet zarabia niewiele ok 1300mc.Za 3miesiace zamiana rol, tzn ona do pracy na full (bo wiecej zarobi niz on ), on zostaje z dzieckiem i bedzie pracowal tylko w weekendy o ile dogada sie z szefostwem.
      Jak pisalam na poczatku,ludzie szukaja roznorakich rozwiazan w zaleznosci od okolicznosci.
      • damianka5 Re: Zarobki,a koszty zycia w UK 21.07.10, 12:20
        A jeszcze w sprawie pani na benefitach, jak jednak jej sie znudzi dziecko to moze wyslac do przedszkola i dostanie 80procent dofinansowania.
        • izabelski Re: Zarobki,a koszty zycia w UK 21.07.10, 12:54
          no i ryzyko, ze jaki ich sprawdza, to bedzie musiala oddac wszystkie
          pieniadze z nawiazka...
    • kukim Re: Zarobki,a koszty zycia w UK 21.07.10, 12:47
      Aga a w doope chcesz???? Nie rezygnuj, pracuj ale w miedzyczasie rob
      kurs uda Ci sie , wiesz,ze jestem z Toba i wierze,ze Ci sie uda! Nie
      zrazaj sie formalnosciami, pisalam Ci przeciez ze tez chcialam
      rezygnowac bo przerazila mnie ilosc papierkowej roboty,ale nie
      zaluje ze dociagnelam do konca. Powodzenia!!!!
      • panixx Re: Zarobki,a koszty zycia w UK 21.07.10, 13:29
        ''Nie rezygnuj, pracuj ale w miedzyczasie rob kurs uda Ci sie''

        No wlasnie, nie ma co siedziec i uzalac sie tylko brac sie do roboty
        i pomoc losowi. Jak sie chce, to duzo mozna.
        Nie mysl, ze inni dobrze zarabiajacy po prostu z nieba dostali
        prace. Wieloletnia nauka, podnoszenie kwalifikacji, ciezka praca -
        to stoi za ladnymi wyplatami.
        W Polsce studiowalam, ale tutaj musialam douczac sie, zeby
        zaadaptowac swoje kwalifikacje. Przez kilka lat pracowalam na caly
        etat, chodzilam na kursy szkoleniowe, a przed egzaminami wieczorami
        i weekendami uczylam sie.
        Teraz pracuje, bo chce, moge oplacic opieke nad dzieckiem i jeszcze
        mi w kieszeni zostaje. Nie chcialabym siedziec w domu z dzieckiem i
        uniezaleznic sie finansowo od partnera. Zycie mi pokazalo, ze roznie
        sie dzieje i kobieta musi o sobie tez myslec. Maz tez niezle zarabia
        i dorabia jak pojawiaja sie dodatkowe wydatki, ale to kosztem
        weekendow i swojego czasu wolnego. Los niczego nam nie podarowal,
        sami na wszystko pracujemy.

        A jeszcze podrzuce pomysl: znajoma nie wrocila do pracy w biurze po
        macierzynskim, bo zarabiala mniej niz oplaty za zlobek. Zatrudnila
        sie za to jako barmanka w lokalnym pubie i chodzila do pracy
        wieczorami, jak maz wracal ze swojej. Po roku nawet awansowala i ma
        jakies kierownicze stanowisko i zadowolona jest, bo moze sobie
        zarobic, z domu wyskoczyc...
        • migotka_bober Re: Zarobki,a koszty zycia w UK 21.07.10, 16:25
          tylko maz pracuje, ja zajmuje sie dzieckiem, maz ma ok 1500 pm, mamy benefity
          niewielkie ale sa, i duzo pomagaja, mamy samochod, oszczednosci, ale nie
          jezdzimy na wakacje bo wiecej urlopu nie dostanie tylko 2 razy do roku do PL
          jedziemy,wyzalilam sie na innym watku wiec tu juz nie bede pisac tego ,jedynie
          dodam ze ja marze i sytuacji zebym musiala isc do pracy :(
          • yadrall Re: Zarobki,a koszty zycia w UK 21.07.10, 16:41
            Jak wroce do pracy to juz nic nie zrobie ze swoim zyciem,bo raz,ze bede
            pracowala w cudnym systemie zmianowym,a dwa,ze wtedy maz bedzie zarabial
            jeszcze mniej niz teraz (musi zmienic zmiane,co sie wiaze z mniejszymi
            zarobkami),wiec automatycznie mam znacznie mniejszy margines
            bezpieczenstwa na wypadek,gdybym musiala dluzej poczekac na dzieci...
            • 7oz Re: Zarobki,a koszty zycia w UK 24.07.10, 16:03
              Jest kilka sposobów, które możesz roważyć: Po pierwsze jako matka
              masz prawo poprosić o umożliwienie ci pracy w sytemie zmian jaki ci
              bardziej odpowiada, o zredukowanie godzin pracy itd. Zgodzić się nie
              muszą ale warto spóbować - nie znam szcegółów twojej pracy ale w
              mojej byłej pracy jak tylko mogli to szli na rękę. W ten sposób
              mogłabyś trochę czasu wygospodarować.
              Po drugie możesz spóbować dorabiać sobie jako baby-sitting na
              początku. Znajomi właśnie mieli taką nianię na wieczory, która
              przychodziła z własnym dzieckiem i robiła kurs childminder. Potem
              opiekowała się ich córeczką już jako childminder u niej w domu.
              Po trzecie oblicz sobie jak szybko będziesz w stanie zwrócić
              pieniądze za kurs pracując jako childminder zamiast fabryki. Jeśli
              nie jst to jakiś długi okres czasu po prostu pożycz pieniądze. My tak
              zrobiliśmy. Mój K pożyczył od znajomego pieniądze na studia
              podyplomowe. Udało nam się je zwrócić nim skończył studia a życie nam
              się kompletnie odmieniło. K musiał się uczyć więc nie mógł robić tylu
              godzin więc mniej zarabiał ale mieliśmy karty kredytowe którymi
              zapychaliśmy tymczasowo dziury budżetowe i jakoś przeżyliśy. Z
              pożyczaniem jest tylko jeden warunek musisz wierzyć, że to się
              opłaci. Jeśli nie zarobisz więcej jako niania niż w swojej obecnej
              pracy nie ryzykuj, lepiej zrobić w drugą stronę, odłożyć co się da i
              później iść na kurs. Wydaje mi się, że w edukację warto inwestować
              nawet jeśli nie przyniesie milionów to może nowa praca poprawi Ci po
              prostu jakość życia i nastrój też :) Pozdrawiam i życze powodzenia.
    • sophie2202 Re: Zarobki,a koszty zycia w UK 24.07.10, 22:17
      Ja pracuje 36.5 h tygodniowo,mąż w nocy 22 h tygodniowo. Opieką nad
      dziecmi wymieniamy sie miedzy soba. Mamy child tax credit, ogólnie
      to mamy wszystkiej kasy niecałe 2000. w tym 3 kredyty: na dom,
      samochód i telewizor, nie jest jakos lekko ale tez nie ma biedy.
      Duzo rzeczy kupuje na car boots sale albo ebay, zwłaszcza zabawki i
      ciuchy dla dzieciaków. Nie chodzimy do reustauracji, ani pubów, ani
      dyskotek, raz na pół roku do kina. Żyjemy oszczędnie, czas z dziecmi
      staramy sie spedząc na powietrzu, na zabawach które nie kosztują.
      • rene41 Re: Zarobki,a koszty zycia w UK 25.07.10, 01:19
        U nas wydatki podobne jak u Sophie tylko ze ja niepracuje poza domem (w domu 24godzi jestem w pracy przy 4 dzieci) M zarabia cos ok 1200-1400f 200f mamy tygodniowo z benefitow.
        Niemoge isc do pracy nieopłaca mi sie ze wzgledu na dzieci tez niechce .Wiem jak dzieci moga to przezyc a jak jedno jest chore to jest problem gdzie zostawic zeby isc do pracy. Nie teraz niemoge narazie musze i chce byc w domu. Troche boje sie dnia gdy bede musiała isc do pracy :(
        • migotka_bober yadrall 27.07.10, 22:29
          i co? nadal pracujesz nad swoim facetem?? jak postep ;) ?? bo moj mnie wnerwia,
          ale jedna sprawe juz przeforsowalam i szukam pracy hihi
          • yadrall Re: yadrall 27.07.10, 23:12
            Kurde, ktos jest mi potrzebny do splacania mortgage,wiec nie mam odwagi
            go wykopac... A jak pojdziemy do pracy na rozne zmiany to wogole sie nie
            bedziemy klocic-nie bedziemy mieli kiedy,bo bedziemy sie mijac w
            drzwiach...

            I kurcze wlasnie ustlilam,ze wybralismy najdrozsze z mozliwych miesce do
            zycia w UK-kolezanka w innej czesci UK placi mniej za dom z ogrodem niz
            my za mieszkanie... Ciekawe czy to sie tez przeklada na ceny jedzenia?
            • almamag Re: yadrall 28.07.10, 00:00
              yardall nie mow ze jestes moja sasiadka :) my wlasnie mieszkamy w najdrozszej
              (nie liczac Londynu)czesci kraju
            • migotka_bober Re: yadrall 28.07.10, 10:12
              ja mieszkam w Londynie, ostatnio jechalam na polnoc UK i po drodze (nie wiem
              gdzie ) mylismy w tesco i ceny duzo mniejsze niz u nas, wiec to sie chyba tez
              przeklada na cene zywnosci :( marze zeby sie wyniesc z Londynu!
              • yadrall Re: yadrall 28.07.10, 12:52
                No wlasnie bylam ciekawa czy ceny w supermarketach tez sa nizsze? Bardzo
                ciekawa sprawa-szczegolnie ciekawe jak to sie ma do zakupow on line np. z
                Asda?

                Mieszkam w Dorset,wiec nie wiem czy jestesmy sasiadami,ale ponoc to
                najdrozszy poza Londynem obszar w UK.
                • 7oz Re: yadrall 28.07.10, 13:16
                  E, ja się z tą opinią nie zgodzę.

                  Surrey

                  www.wheresmyproperty.com/prices/UK/surrey.htm
                  Dorset

                  www.wheresmyproperty.com/prices/UK/Dorset.htm
                  Mogłaś wybrać gorzej :)
                  • yadrall Re: yadrall 28.07.10, 13:45
                    Dzieki :)
                    Od razu mi lepiej ;)
                    • murasaki33 Re: yadrall 28.07.10, 14:34
                      hmmmmm pierwsze slysze, ze ceny w tesco w Londynie sa wyzsze, niz
                      poza nim.
                      • 7oz Re: yadrall 28.07.10, 14:44
                        Są wyższe w w Tesco Express (zazwyczaj w centrum miast, te mniejsze)niż
                        w Tesco Extra (te wielkie, najczęściej na obrzeżach miast czy przy
                        centrach handlowych) ale nie ma znaczenia miejscowość tylko typ sklepu.
                        Sainsbury też tak ma.
                • almamag Re: yadrall 28.07.10, 17:32
                  no to jestesmy sasiadkami,
                  poludniowo-wschodnie Dorset :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka