yadrall
20.07.10, 22:04
W innym watku pojawily sie wypowiedzi,ze czesc z Was zeby pracowac to w
sumie musiala dokladac do tego interesu.
A ja musze wrocic do pracy,zebysmy mieli co do garka wlozyc. I teraz sie
zastawnawiam jak to sie dzieje,ze nas nie stac,zebym choc przez jakis
czas nie pracowala (chcialam zostac childminder,ale nic z tego nie
wyjdzie,bo formalnosci za duzo czasu zajmuja,a my nie bedziemy mieli z
czego zyc przez ten czas,a znalezienie chetnych tez moze troche potrwac).
Wiec chcac nie chcac chyba musze zrezygnowac z pomyslu i wrocic do
poprzedniej pracy,a do tego musimy sie z mezem tak ustawic na
zmianach,zeby sie wymieniac opieka nad malym. W efekcie bedziemy sie
mijac w drzwiach-nie bedziemy miec zadnego dnia wolnego we dwoje.
I zastanawiam sie jak to mozliwe,ze Wy moglyscie sobie pozwolic na
niepracowanie? Wasi mezowie tak duzo zarabiali? Jezeli tak to gdzie sa te
zarobki-jaka branza,bo np. u sistry w biurze ludzie zarabiaja mniej niz
moj maz w fabryce... Czy my tyle wydajemy? O co do licha chodzi?