"Na froncie" NHS

01.05.11, 15:32
List wczoraj dostalam, z NHS. W kopercie obok formularza, ktory mam wypelnic, dodatkowa kartka papieru, z tlumaczeniami w roznych jezykach, m.in po polsku. Zazwyczaj nie czytam ale wczoraj cos mnie tknelo. Na kartce znajdowala sie nastepujaca informacja:

"List ten jest wazny i dotyczy twojej rejestracji z lekarzem. Jesli nie potrafisz przeczytac tego listu, musisz zorganizowac kogos kto mowi po angielsku, aby ci w tym pomogl, albo zadzwonic na numer podany na froncie tego listu. Brak odpowiedzi na ten list moze spowodowac usuniecie ciebie z listy lekarza".

Zakladam, ze w ramach oszczednosci ktos super bystry i z inicjatywa skorzystal z jakiegos bzdurnego programu komputerowego, bo wierzyc mi sie nie chce zeby jakis "zywy" tlumacz wypocil cos takiego i moze wzial jeszcze za to jakas kase. No zenada po prostu. Ciekawa jestem czy w innych jezykach ten list z NHS brzmi rownie interesujaco.
    • clonek13 Re: "Na froncie" NHS 01.05.11, 15:52
      jesli w tym liscie jest prosba o potwierdzenie czy nadal mieszkasz pod wskazanym adresem ,albo wypisanie zmiany adresu, to ja takie listy mialam dwa w ubieglym roku, wypelnilam i odeslalam i tyle...
      • yadrall Re: "Na froncie" NHS 01.05.11, 20:57
        Autorka postu wie co zawiera list,ale "podziwia" tlumaczenie wyjasnienia na j.polski...
        Faktycznie brzmi to dziwnie i podejrzewam,ze to faktycznie tlumaczenie przez jakis translator,choc kto to wie???
    • derka1 Re: "Na froncie" NHS 01.05.11, 21:00
      Ale ja nie pytalam co mam zrobic z formularzem tylko wyrazilam swoje zdanie na temat tego zalosnego tlumaczenia. Nie spodziewalam sie czegos takiego po powaznej instytucji. I tyle.
      • derka1 Re: "Na froncie" NHS 01.05.11, 21:01
        O, yadrall mnie uprzedzila :-).
        • clonek13 Re: "Na froncie" NHS 01.05.11, 21:05
          eeee nudzisz sie kochana :) mechanicznie pisane ,jakby przez robota :-) nieraz widzialam podobne teksty z tlumaczen na PL na dokumentach w Uk , mnie nie dziwi
    • illegal.alien Re: "Na froncie" NHS 01.05.11, 21:25
      Hehe, ja zawsze czytam tlumaczenia na polski. Jeszcze sie z czyms az tak razacym nie spotkalam ze strony powaznej instytucji.

      W druga strone tez robie - w Polsce sobie czytam tlumaczenia na angielski. Niesamowite, jak wiele naprawde dobrych restauracji ma bardzo kiepsko przetlumaczone menu - czasem az sie jesc odechciewa ;)
    • filipinka.z.konopii Re: "Na froncie" NHS 01.05.11, 21:44
      zaraz zeskanuję wam ulotkę w języku polskim z mojego szpitala:) wzięłam na pamiątkę.
      • filipinka.z.konopii Re: "Na froncie" NHS 01.05.11, 21:57
        tadam!!!

        img853.imageshack.us/i/ulotkal.jpg/
        mam nadzieję, że link działa
        • robak.rawback Re: "Na froncie" NHS 01.05.11, 22:06
          troche smieszne ale nie przeszkadza mi to za bardzo; dalo sie zrozumiec i wiadomo o co chodzi - cel osiagniety.
          mam nadzieje ze za duzo na to nie wydali i kase zaoszczedzona wydali na cos bardziej potrzebnego
          • cherrie Re: "Na froncie" NHS 01.05.11, 22:19
            e tam, nie ma co narzekac.... w koncu milo, ze w ogole przetlumaczyli na j.polski.
            wobrazacie sobie w pl tlumaczenie czegokolwiek dla obcokrajowcow?Juz widze naglowki w prasie pt. ulotki informacyjne dla Rumunow, Ukraincow....
            ja caly czas sie dziwie, ze obcokrajowcy maja tutaj w uk takie prawa jak np. prawo do tlumacza.
            to w koncu w interesie obcokrajowca jest aby sie nauczyl angielskiego i sam zalatwial swoje sprawy.
            przeciez to tyle kasy kosztuje! lepiej mozna by te pieniadze wykorzystac.
            • monika_i Re: "Na froncie" NHS 01.05.11, 23:22
              W polsce??? zartujesz chyba, tam nawet w sadzie trzeba samemu sobie radzic. Gdy bralam slub, musielismy miec pozwolenie sadowe na zawarcie zwiazku malzenskiego i tlumacza przysieglego musielismy oplacic sami. TAk samo bylo na samej ceremonii, niewazne ze maz znal jezyk polski, poniewaz to nei byl jego jezyk ojczysty, musial miec tlumacza.
              • aniaheasley Re: "Na froncie" NHS 02.05.11, 00:12
                W UK tez nie w kazdej urzedowej sytuacji panstwo placi za tlumacza. W urzedzie stanu jezeli tlumacz jest potrzebny, to jest to na koszt mlodej pary jak najbardziej, i to narzeczeni sa odpowiedzialni za znalezienie takiego tlumacza. Tlumacz na slubie jest potrzebny np. kiedy pobiera sie w Londynie Polka z Niemcem, i jedno z nich, lub oboje, nie znaja angielskiego.

                W sadzie tlumacza z urzedu dostaje sie w sprawach karnych, ale juz np. w sprawach cywilnych w county court, w sprawach np. o eksmisje pomiedzy landlordem i tenants, to osoba zainteresowana szuka i oplaca tlumacza. W sprawach cywilnych tlumacz nie musi miec specjalnych uprawnien, sklada tylko tzw. przysiege tlumacza na poczatku rozprawy.
            • illegal.alien Re: "Na froncie" NHS 02.05.11, 01:03
              We Wroclawiu do nie tak dawna w Urzedzie Wojewodzkim, wydziale (oddziale?) do spraw cudzoziemcow nie bylo napisow ani po angielsku, ani po niemiecku, ani po rosyjsku, ani w zadnym jezyku poza polskim. Drzwi z napisem 'informacja' byly zaplombowane za pomoca sznurka, dwoch kapsli i gumy do zucia - normalnie skansen.
              Ale jakis czas temu wyremontowali i nawet obsluge wymienili, bo nie tylko napisy sa, ale i dogadac sie mozna w roznych jezykach.
    • gypsi oferowalam im kiedys swoje uslugi 02.05.11, 13:29
      Bo w odroznieniu od przecietnego tlumacza "digital examination of prostate" tlumacze jako "badanie prostaty palcem" lub "per rectum", a nie "cyfrowe badanie prostaty", wiec mieliby "2 w 1" (a nawet "3 w 1", bo i z korekta od razu).

      Ale mieli w d... no to teraz wypuszczaja knoty oszczedzajac na jakosci.
      • derka1 Re: oferowalam im kiedys swoje uslugi 02.05.11, 18:23
        Gypsi, moze w tym przypadku chodzilo o to, ze haslo "cyfrowe" przyciagnie wieksza ilosc pacjentow niz taki np zwykly palec :-)
        • steph13 Re: oferowalam im kiedys swoje uslugi 02.05.11, 18:57
          Moim zdaniem, zatrudnianie przez NHS tlumaczy, ktorzy nie maja zadnego przygotowania medycznego jest glupota.
          Podobnie, jak ogolnie dostarczanie tlumaczy na koszt podatnika, dla pacjentow, ktorzy w koncu tutaj postanowili zamieszkac ale jezyka nie chcieli/nie zdolali poznac. Anglia to chyba jedyny kraj na swiecie gdzie dzieja sie takie absurdy.
          • aniaheasley Re: oferowalam im kiedys swoje uslugi 02.05.11, 20:02
            O przepraszam, jestem tlumaczem dla wszystkich tzw. public services, czyli dla NHS tez jak najbardziej, i naprawde nie ma tam wielkich wyzwan.
            Tlumacze informacje o ryzykach cesarki, lub innych operacji, biore historie horob w rodzinie od wiezniow lub nowozaciazonych, informuje o diagnozach, czasami tych najgorszych, o potwierdzeniu nowotworow zlosliwych, o koniecznosci amputacji zmiazdzonego palca, itp, itd. A jak czegos nie wiem, to mam zawsze pod reka swoj latami budowany glosariusz. A digital examination of prostate to elementarne, Watsonie.
    • murasaki33 Re: "Na froncie" NHS 02.05.11, 23:46
      Jak dla mnie tumacze m.in. dla NHS to z reguly wyrzucone pieniadze w bloto. Mialam taka sytuacje, gdy sie pojawilam pierwszy raz w szpitalu bedac w pierwszej ciazy, szpital odgornie umowil mi tlumacza, czym bylam zaskoczona. Pani byla osoba wladajaca angielskim, ale z medycznym jezykiem miala malo wspolnego. Nie byla w stanie przetlumaczyc mojej choroby nerek oraz wciskala mi ciemnote, ze nie mam przeciwcial CZEGOS - tu byla cala teoria na temat z kosmosu - a chodzilo o rozyczke. Co wiecej, niezwykle jej zalezalo na kolejnych wizytach ze mna i pojac nie mogla, ze ja nie chce tej "pomocy". Porazka!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja