wyspowamatka
23.03.06, 07:44
Od kiedy zamieszkalismy w Anglii nasza kuchnia ulegla zmianie. Nie wiem jak
to jest ale w polsce stalo sie ciagle przy tych obiadach i nigdy czlowiek nie
zwracal na to uwagi ze dwie godziny zupe robi czy kilka godzin golabki czy
inne potrawy czasochlonne. Tu coraz bardziej zapominam o polskich typach dan
poniewaz jakos inaczej cenimy ten czas. Nie wiem czy to zmiana kraju na to
wlywa czy pomprostu wchodzimy w nastepny etap rodzinnego zycia.
Ostatnio odkrylismy gotowe zupy w plastikowych pudelkach i jest klka ktore sa
bardzo dobre wiec nawet juz teraz polskich zup nie gotuje bo szkoda zachodu i
marnowania czasu. Jak mam pomyslec takze o np. sledziki smazone w occie to
takze dreszcze mi chodza ze wypatroszyc usmazyc i zaprawy octwoe zrobic czy
ryba po grecku to normalnie zycia szkoda na tak przyziemne czynnosci. Nie
nazekam na brak czasu ale jakos zmienilo sie nasze zycie na emigracji ze
jednak szkoda stac w kuchni caly dzien i cos pichcic. Dni leca inaczej
czlowiek czeka na jakies zbawienie czy co. :)))