Dodaj do ulubionych

underserved communities

17.07.09, 09:58
Jako reprezentatntka polskiej społeczności zostałam zaproszona do udziału w projekcie nt. nieodpowiedniego traktowania różnych społeczności przez NHS. Nie chcę odpowiadać jedynie z własnego punktu widzenia, dlatego chciałam zapytać o Wasze doświadczenia w tej kwestii: czy jako reprezentantki(ci) polskiej społeczności czujecie się traktowane(ni) przez NHS adekwatnie do Waszych potrzeb?
Z góry dziękuję za wszystkie odpowiedzi.
Obserwuj wątek
    • carmelaxxx Re: underserved communities 17.07.09, 11:10
      ja tylko jeden raz zostalam zle potraktowana a raczej oklamana przez GP. Kiedy
      rejestrowalam ie u lekarza, podczas pierwsej wizyty prosilam o antykoncepcje w
      formie plastrow. Gp wykorzystala moje nieobeznanie i poinformowala mnie ze
      plastry w UK sa niedostepne i wynisoloby bardzo drogo sprowadzenie ich dla
      jednej osoby.
      • szczur.w.sosie Re: underserved communities 17.07.09, 11:14

        Ja tam żadnych problemów nie miałam. A bywaliśmy i w szpitalach (zwłaszcza mąż),
        dziecko też dość długo i wszystko było jak należy.
        • mrs.t Re: underserved communities 17.07.09, 22:57
          ja sie czuje traktowana na rowni z tubylcami. (paracetamol na
          wszytsko;) (a nie, w przypadku mojego ukochanego egipskiego GP
          recepta na wszystko jest 'stay at home in bed' :) musialam przestac
          chodzic do niego bo jak na mnie w pracy patrzyli!:)

          rozumiem mojego GP, wiem co do mnie mowi, podobnie bez problemu
          podczas porodu , plus bbylam tydzien w szpitalu, plus kolejne 4
          tygodnie bylam w szpitalu czestym gosciem bo moje dzieci przez
          miesiac tam przebywalo.
          konkretne pytania?
          Odpowiem chetnie
          • szczur.w.sosie Re: underserved communities 18.07.09, 11:07
            Dodam jeszcze, że moje dziecko bardzo skrupulatnie przebadano w klinice ENT,
            jako że naszym zdaniem miał problemy ze słuchem. W Pl, bo akurat pojechaliśmy,
            laryngolog kazał wycinać migdałki i to natychmiast i za wyłącznie 4tys zł. W UK
            poszliśmy do szpitala, tam miał badanie słuchu, które - mi nie obeznanej -
            wydawało się istotne przy takim problemie. I z konsultantem widywaliśmy się od
            czasu do czasu, miał też powtarzane badania słuchu, lekarz nam wyjaśnił o co
            chodzi i żeby nie wycinać nic dziecku bo pogorszymy sprawę.
            Jeszcze powiem, że mężowi szyja spuchła (jakaś infekcja) i miał trudności z
            połykaniem. Został przez GP odesłany natychmiast do szpitala, żeby antybiotyki
            podawać dożylnie, a nie w tabletkach. Co ponoć szybciej działa i pacjent nie
            musi łykać.
            Owszem, czasem trzeba jak to się mówi wejść oknem jak nie chcą nas wpuścić
            drzwiami. Nie było lekarza i przyjęła nas pielęgniarka, na wizytę umówiono nas
            za 2 m-ce... No ale mąż poszedł do GP wreszcie i rozwiązał sprawę. Bo te
            spuchnięcia szyi mu nawracały i miał trudności z oddychaniem.
            No i również zauważyłam, że zawsze chcą zaoferować tłumacza. Mężowi raz dali
            (nikt się nie pytał), ale tłumacz nie kumał dobrze po polsku (nie był Polakiem)
            więc mąż powiedział, że go w ogóle nie chce, i poradził sobie sam doskonale. :)
    • nulki Re: underserved communities 17.07.09, 11:34
      Podoba mi sie podejscie do pacjenta mojego GP i pozostalych lekarzy
      z przychodni - cierpliwi, wysluchaja, doradza i pozwola na podjecie
      decyzji. Odpowiadajac na pytanie autorki watku "czuje sie traktowana
      adekwatnie do moich potrzeb".
    • gobisha Re: underserved communities 17.07.09, 12:00
      eutyfrona napisała:

      czy jako reprezentantki(ci) polskiej społecznoś
      > ci czujecie się traktowane(ni) przez NHS adekwatnie do Waszych potrzeb?

      tak
    • mama5plus Re: underserved communities 17.07.09, 12:03
      rowniez nie mam zlych doswiadczen. Same pozytywne, wrecz pojscie na reke z
      racji jezykowej - np swego czasu lekarka moja wziela wynik badania z Polski i
      prywatnie (akurat z pomoca polskiego meza :) ) przetlumaczyla go sobie. A nie
      musiala tego robic. Rowniez polozne, pomimo mojej znajomosci jezyka, zawsze sie
      upewnialy kilka razy czy rozumiem, czy jezyk nie jest bariera i mysle ze wiecej
      czasu mi poswiecaly raczej niz mniej ;)
      Zdarzylo mi sie tez tlumaczyc dla innych osob przy okazji moich wizyt w
      szpitalu. Np dla kobiety ktorej maz byl operowany. Ona miala nadzieje ze lekarz
      bedzie Polakiem ;) wiec nie poprosila o tlumacza, a gdy przyszla, personel nie
      mogl sie z nia porozumiec zeby ja pocieszyc i zapewnic ze wszystko w porzadku
      tylko zabieg sie troche przedluzyl bo pozniej zostal zaczety i wzywali kogos
      polskojezycznego z prosba o pomoc dorazna
      • duende1 Re: underserved communities 17.07.09, 12:29
        ja, jak do tej pory, mam same pozytywne doswiadczenia z NHS. kontakt
        na co dzien mam z GP, przychodnia, polozna i antenatal clinic.
      • lucasa Re: underserved communities 17.07.09, 13:24
        mama5plus napisała:

        > rowniez nie mam zlych doswiadczen. Same pozytywne, wrecz pojscie
        na reke z
        > racji jezykowej - np swego czasu lekarka moja wziela wynik badania
        z Polski i
        > prywatnie (akurat z pomoca polskiego meza :) ) przetlumaczyla go
        sobie.

        a ja wrocilam z Polski z dwoma zestawiami zrobionych badan. lekarz
        jedne wpisal do komputera a drugie odlozyl. nie wiem dlaczego.
        A
    • igooska Re: underserved communities 17.07.09, 12:42
      Ja tez jestem zadowolona co dziwi mnie bo się nasłuchałam i naczytałam jak tu źle lecza.Wprawdzie wynik prześwietlenia który ze szpitala miał przyjść za 2 tyg nigdy nie doszedł ale lekarz sam się postarał i załatwił,ale to ze jestem Polka nie miało wpływu na to.W naszej przychodni jest na recepcji Polka i nie ma problemu gdy z językiem jest coś nie bardzo,nawet na wizycie(lekarz czy pielęgniarka) jak widza nazwisko polskie sami się dopytują czy sciagnac panią do tłumaczenia.A w szpitalu obsługa była normalna ,podejrzewam ze taka sama jak dla wszystkich.Także ja jestem ta tak:)
    • eutyfrona Re: underserved communities 17.07.09, 12:51
      Bardzo dziękuję za wszystkie dotychczasowe odpowiedzi, kolejne są oczywiście mile widziane :).
      Czy ktoś z Was miał doświadczenia z tutejszą służbą zdrowia w kwestii zdrowia psychicznego?
      • fanny Re: underserved communities 17.07.09, 14:18
        eutyfrona napisała:

        > Bardzo dziękuję za wszystkie dotychczasowe odpowiedzi, kolejne są oczywiście mi
        > le widziane :).
        > Czy ktoś z Was miał doświadczenia z tutejszą służbą zdrowia w kwestii zdrowia p
        > sychicznego?

        Ja mam. I jestem zadowolona. Zarowno z konsultanta, jak i z dzialan calego mental health teamu. Kiedy jeszcze czulam sie na wizycie lepiej w obecnosci tlumacza, zawsze go otrzymywalam i zawsze byli to ludzie po psychologii, co bylo potwierdzeniem rzetelnego podejscia do pacjeta.
        Oprocz tego mam doswiadczenia z GP - pozytywne.
        Ze szpitala, gdzie mialam operacje - super pozytywne.
        Ze szpitala, gdzie bylam na 2 konsultacjach z moimi dziecmi - pozytywne.
        Takze odpowiadajac na Twoje pytanie - tak, czulam sie zawsze i czuje traktowana adekwatnie do moich potrzeb.

        f.
    • drosophila.melanogaster Re: underserved communities 17.07.09, 13:08
      Z zachwytu nie pieje ale narzekac tez nie moge.Odpowiadajac na Twoje pytanie:czujecie się traktowane(ni) przez NHS adekwatnie do Waszych potrzeb?Odp:Tak.
      • w_iika Re: underserved communities 17.07.09, 13:12
        A ja jestem gotowa nawet piać z zachwytu, moze tak trafiam, a może tak mało wymagam... :)
    • lucasa Re: underserved communities 17.07.09, 13:22
      ja nie mam negatywnych doswiadczen z tego powodu, ze naleze do
      spoleczonsci imigranckiej, a moje zarzuty nie dotycza traktowania
      mnie, jako Polki, tylko jako pacjentki. aby wymienic kilka:

      -leczenie objawowe a nie skutku (np przy roznych dwoch schorzeniach
      mialam oferowane tabletki hormonalne BEZ postawienia diagonozy. bo
      moze pomoga. corka ostatnio tez dostala srodek przeczyszczajacy bez
      zadnego wywiadu, sprawdzenia co moze powodowac problem)
      -w naszej przychodni nie ma "out of hours" (a kiedys bylo, wiec to
      pewnie specyfika naszej przychodni) tylko jest przekierowanie na NHS
      direct. kto kiedys potrzebowal cos pilnie wie o czym mowie.
      -nie ma specjalistow od NPR (naturalnych metod), wiec z mojego
      punktu widzenia ja komus funduje pigulki, a ja nie mam nic w zamian
      -brak dostepu do ginekologa i w ogole do badania wewnetrznego -
      bylam juz diagozowana na podstawie spojrzenia w oczy (lacznie z
      przepisaniem lekarstw)
      -brak badania na pasozyty (oprocz owsikow)
      -nie wiem czy jest jakis limit do ktorego mozna przyjmowac kolejnych
      nowych pacjentow. nasz lekarz wlasnie wzial pod opieke kolejna
      przychodnie przy czym w tej glownej nie ma szansy aby zapisac sie na
      wizyte w tym samym tygodniu.

      jeszcze kilka by sie znalazlo, ale to tak na szybko.
      A


      • igooska Re: underserved communities 17.07.09, 13:37
        A właśnie zapomniałam o tym ze na wizytę czeka się kilka dni .To mi się nie
        bardzo podoba, zostaje szpital wprawdzie ale chcąc zapisać się do swojego
        lekarza zawsze muszę odczekać.Ale tu to jest praktykowane i nic z narodowością
        wspólnego nie ma.Myślę że(z doświadczenia swojego i znajomych)pochodzenie nie ma
        znaczenia(w przychodniach w moim mieście).
        • szczur.w.sosie Re: underserved communities 17.07.09, 13:45
          Co do mental health. Osobiście nie doświadczyłam (aczkolwiek pracowałam w mental
          health hospital - no ale tu mówimy o pacjencie, nie pracowniku), ale znam kogoś,
          kto regularnie uczęszcza do psychiatry i jest osoba zadowolona. Consultant ma
          dużo czasu, spotkania są na miarę potrzeb. Szpital NHS też OK. A i GP w tej
          kwestii przyjmie jak trzeba.
          Acz muszę zaznaczyć, że pracowałam w prywatnym szpitalu i gdybym byłą pacjentem,
          to nie byłabym zadowolona... Ale opinie o NHS mental health znam pozytywne.
    • d.hassenpflug Re: underserved communities 17.07.09, 14:06
      Tak.
      ;)
    • golfstrom Re: underserved communities 17.07.09, 21:08
      OK, to moze ja bede maruda.
      Na poczatku musze powiedziec, ze jestem bardzo zadowolona ze swojej przychodni.
      Co prawda rzadko widujemy tego samego GP, ale dzieki temu mam przeglad :) a
      jesli poprosze o kogos konkretnie to nigdy nie ma problemu z wizyta.

      Natomiast jesli chodzi o doswiadczenia szpitalne, to juz nie jestem taka zadowolona.
      Podczas ciazy po raz pierwszy od bardzo dawna wrocily mi ataki czestoskurczu.
      Zdawalam sobie sprawe, ze to moze byc kwestia obciazenia organizmu, ale z
      drugiej strony troche obawialam sie ataku podczas porodu. Powiedzialam o tym
      mojej GP i skierowala mnie do konsultanta (poloznika). Przyszlo zawiadomienie o
      wizycie w miare szybko.
      No i kiedy poszlam na wizyte wszystkie czekajace w kolejce babki byly wzywane
      przez profesora i to z nim odywala sie konsultacja. Ja natomiast zostalam
      poproszona przez jego asystentke i to z nia mialam konsultacje. Co wiecej w
      polowie wizyty poszla do jego pokoju z dokumentami, bo najwyrazniej szczegoly
      mojego skierowania nie byly jej znane (nie wiem, jak jemu). On akurat przyjmowal
      w pokoju obok wiec troche bylo slychac przez drzwi i generalnie profesor zbyl
      moje pytanie i ja ofuknal.
      Wiec kiedy wrocila, to oczywiscie starala sie mi wytlumaczyc, ze czestoskurcz
      nie jest zadnym zagrozeniem i nie mam sie o co martwic.
      Ja z kolei staralam sie delikatnie dopytac, czemu nie mam wizyty z konsultantem,
      bo tego sie spodziewalam.
      Przy czym nie chodzi mi o to, ze ja mam za nic "jakas tam registrar", chodzi o
      to, ze to w jaki sposob przebiegala ta wizyta sprawial, ze czulam sie zbyta. I
      nie mam nic do tej kobiety, wrecz przeciwnie, bo akurat w tym samym czasie
      zatrzymali mnie w szpitalu na obserwacji z powodu krwawienia i ona mnie potem
      odwiedzila, sprawdzala, jak sie czuje itp.

      Podczas porodu, ktory niespodziewanie przyspieszyl a ja mialam problemy z
      wypchnieciem dziecka, zabrano mnie na sale, bo cesarka z kazda chwila stawala
      sie coraz bardziej prawdopodobna. Ostatecznie skonczylo sie kleszczami. Porod
      byl dla mnie strasznie dolujacym przezyciem, czulam sie jak "failure", czulam,
      ze nie stanelam na wysokosci zadania i w ogole. Kiedy juz maly byl bezpieczny,
      zabrali sie za mnie. Najpierw kobieta, ktora odbierala porod kazala salowej
      zabrac mate spode mnie mowiac z obrzydzeniem "Take this away because it's full
      of... everything". Akurat na nia patrzylam, wiec nie wymyslam. Potem zabrala sie
      za szycie, ktore dokladnie czulam i nie bylam w stanie lezec nieruchomo. W
      dodatku dostalam potwornych dreszczy. Ze zniecierpliwieniem kazala mi lezec
      spokojnie, bo - jak powiedziala - dostalam znieczulenie i nic mnie nie boli.

      Ostatnia sprawa, to wizyta mojego meza u konsultanta. Maz niedoslyszy i w koncu
      zebralam sie i postanowilam pchnac sprawy naprzod. GP - bez problemu,
      skierowanie, informacja o wizycie ok.
      Na pierwszej wizycie M mial badanie, ktore potwierdzilo 80% ubytku sluchu w
      jednym uchu. Poniewaz jednak w budowie samego ucha wszystko bylo ok, konsultant
      zalecil MRI scan. Badanie sie odbylo i po 4 tygodniach przyszedl list od
      konsultanta, ze nie mozna doszukac sie przyczyn ubytku "and therefore I
      discharge you from my care". I tyle.
      Zadzwonilam i rozmawialam z jego sekretarka. Zapytalam, co dalej mamy robic, bo
      w koncu ubytek zostal stwierdzony. Polecila zaczac procedure od poczatku i isc
      do GP po skierowanie...

      Nie mam pojecia, czy to wszystko dlatego, ze jestesmy Polakami. Ja nie mam
      problemow z jezykiem. Moj maz doskonale rozumie, natomiast mowi z silnym
      akcentem w dodatku powoli, no ale powoli to on mowi tez po polsku, bo jest
      czystej wody flegmatykiem.

      Inna sprawa, ze polozne przez pomylke wpisaly malego na liste szczepienia
      przeciw gruzlicy, ktore u nas nie jest oferowane Polakom. Mi na tym szczepieniu
      jakos specjalnie nie zalezalo, ale kiedy weszlam do gabinetu i pielegniarka
      spytala, skad jestem, to az sie skurczyla, kiedy odpowiedzialam, ze z Polski. Po
      czym zaczela mi dokladnie tlumaczyc, ze nie jestesmy krajem w grupie ryzyka i ze
      ona nie moze malego zaszczepic itd. Na co ja powiedzialam OK, rozumiem i wtedy
      ja troche zamurowalo. Powiedziala mi, ze jestem pierwsza osoba z Polski, ktora
      sie z nia nie wykloca o to szczepienie i ze zwykle ma z polskimi rodzicami
      ciezkie przeprawy.
      Wiec istnieje prawdopodobienstwo, ze w naszym szpitalu mamy juz opinie.

      Aha, ja jestem spoza Londka, jesli to robi jakas roznice.
    • eutyfrona Re: underserved communities 17.07.09, 22:48
      Dziękuję wszystkim. Widzę, że większość z Was czuje się traktowana adekwatnie do potrzeb. Pewnie dlatego, że nasze potrzeby nie różnią się bardzo od potrzeb tubylców. Niestety, nie zawsze tak jest.

      Młoda kobieta, rodzice przyjechali z Indii, ona urodziła się już tutaj, wykształcona, pracująca na kierowniczych stanowiskach, po urodzeniu dziecka przestaje sobie radzić (depresja poporodowa?), trafia na terapię, wychodzą problemy z teściową, z którą mieszka - terapeuta zaleca,żeby się wyprowadziła, pacjentka na to, że nie może, bo jest kobietą z Indii, potrzebuje pomocy, jak zostać i sobie radzić - w tym terapeuta nie pomógł.

      Czarny mężczyzna w średnim wieku, pochodzący z Zimbabwe, przeżywa problemy ze zdrowiem psychicznym, GP chce go skierować na sesje poradnictwa, pacjent zaznacza, że będzie to miało sens tylko wtedy, kiedy terapeuta będzie pochodził z tego samego środowiska, inaczej nie zrozumie jego sytuacji, GP kieruje do terapeuty, który okazuje się młodą, białą kobietą.



      • nsc23 Re: underserved communities 25.07.09, 07:44
        Mam podobne doswiadcznia. Chcialam isc na sesje do councellor z powodu depresji
        - wyslala mnie tam moja GP. Counsellor okazal sie byc mezczyzna bardzo
        sceptycznie (zeby nie powiedziec negatywnie) nastawiony do religii katolickiej.
        Nie dogadywalismy sie - niby mi pomoglo, ale ogolnie czulam sie rozczarowana i
        jakos nie bylo to to czego sie spodziewalam.
    • 18_lipcowa1 Re: underserved communities 18.07.09, 12:26
      czy jako reprezentantki(ci) polskiej społecznoś
      > ci czujecie się traktowane(ni) przez NHS adekwatnie do Waszych
      potrzeb?

      czuje sie bardzo dobrze traktowana, nie widze tu zupelnie zwiazku z
      moim pochodzeniem, pewnie wiecej bede miala do powiedzenia po
      porodzie i mam nadzieje, ze tez tylko dobrze ;-)
    • ukasia Re: underserved communities 21.07.09, 00:20
      Jesteśmy z tego samego miasta, więc i ja "po sąsiedzku" się dopiszę.

      Jestem bardzo zadowolona z usług NHS.

      Ciąża, 7 dniowy pobyt w szpitalu spowodowany powikłaniami, potem poród - wszystko super.
      Emergency - niestety niedawno musiałam do nich dzwonić - też super. Zanim skończyłam rozmawiać z dyspozytorką o tym co się dzieje pod mój dom podjechał osobowy ambulance.
      Nie miałam pojęcia, że to tak krótko trwa.
      Opieka okulistyczna moich dzieci także okey.

      Jedyny minus - to moja była GP, której wysłanie skierowania do okulisty w szpitalu dla starszej córki zajęło równo 5 m-cy.
      • carmelaxxx Re: underserved communities 21.07.09, 10:56
        w sobote bylam zmuszona jechac na emergency do szpitala z synem, wszystko odbylo
        sie szybko i sprawnie , bylismy bardzo zadowoleni z przebiegu sprawy i ze
        sposoby zalatwienia naszego przypadku.
    • mamiemi Re: underserved communities 21.07.09, 12:19
      >>czy jako reprezentantki(ci) polskiej społeczności czujecie się traktowane(ni)
      przez NHS adekwatnie do Waszych potrzeb?<<

      Jak na razie nie mam zastrzezen. A jesli sa, to nie jest to zwiazane z tym, ze
      jestem Z Polski.
    • eutyfrona Re: underserved communities 21.07.09, 14:57
      Część z Was pisze, że czujecie się traktowane tak samo, jak tubylcy, że pochodzenie nie ma znaczenia. To dobrze, że tak jest.
      Ale być traktowanym, jak tubylcy, a być traktowanym adekwatnie do potrzeb wynikających z przynależności do jakiejś społeczności, to dwie różne rzeczy. Mogą się spotkać, jeżeli potrzeby danej społeczności nie różnią się od potrzeb tubylców, i tak chyba jest w przypadku Polaków. Ale mogą się nie spotkać, jak w przykładach, które podawałam.
      • kingaolsz Re: underserved communities 21.07.09, 16:41
        być traktowanym adekwatnie do potrzeb wynik
        > ających z przynależności do jakiejś społeczności

        ja mysle, ze do tego mozna by przypisac te problemu Polakow z przestawieniem sie
        na tutejszy system - nasza polska spolecznosc jest przyzwyczajon do pediatry
        jako lekarza pierwszego kontakru, anytbiotykow na kazdy katar, lekarzy
        prywatnych na kazdym rogu za niewielkie pieniadze, badan wewnetrznych i
        medykalizacji ciazy i porodu, itd. , itp. To mozna by bylo chyba zawrzec.

        Ja osobiscie nie odczulam gorszego traktowania przez personel, ogolnie jestem
        zadowolona ( poza ostatnimi przygodami z pewnym kiepskim lekarzem). Ale ja
        jestem odzwyczajona juz od polskiej sluzby zdrowia.
    • agathockles77 Re: underserved communities 25.07.09, 09:25
      Ja osobiscie nie moge narzekac na zle traktowanie - urodzilam tu
      dziecko, przeszlam kilka drobnych zabiegow, jestem u lekarza co
      kilka tygodni i nigdy nie odczulam roznicy w traktowaniu. Mysle ze
      jesli kogos spotkaly jakies przykrosci to nie z powodu pochodzenia a
      raczej niekompetencji pracownika NHS.

      Pozdrawiam,
      Agata z Birmingham
    • vierablu Re: underserved communities 25.07.09, 11:46
      > czy jako reprezentantki(ci) polskiej społecznoś
      > ci czujecie się traktowane(ni) przez NHS adekwatnie do Waszych
      potrzeb?
      > Z góry dziękuję za wszystkie odpowiedzi.

      Nawet lepiej!

      Nie zauwazylam, aby fakt, iz jestem cudzoziemka w jakikolwiek sposob
      wplywal na traktowanie mnie przez NHS.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka