Forum Sport Narty
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Maly rodzinny resort narciarskj

    07.02.10, 15:44
    Wyjechalem z domu w piatek o godzinie 16.40. !7.10odebralem syna z pracy i
    jazda na most.Sniezyca na cztery fajery. Zastanawiamy sie z Stefanem czy
    wogole dojedziemy.Wjezdzamy na most juz ograniczenie predkosci ze wzgledu na
    ograniczona widocznosc. mamy zamontowany na szybie Brobiz ktory nam otwiera
    wszystkie bramki i sciaga forse za przejazd odrazu z konta.Pedzimy do Rödby na
    prom z predkoscia tak jak inni jada,wasko,zasypane okolo 65km/h do
    70kmh.zDAZAMY NA NASTEPNY PROM NIE TEN CO BYL ZABUKOWANY.Na promie odrazu do
    restauracji i po befsztolu na pol talerza.Mimo ze mielismy zarcie na cala
    droge to smakowalo dobrze.Potem sklep(dawny wolnoclowy) i kupilismy dwie
    flachy Whiski jedna ewenement szwedzka Whiski 50% za 55€ a druga szkocka tez
    50% ale tansza 40€. Mielismy prezenty dla naszych gosciSzkocka byla wysmienita
    a szwedzka pojechala do W-wy.
    Wyjezdzamy z promu w Puttgarden okolo godziny 22.00
    Ja prowadze syn pocalym dniu pracy spi.Autobhan bialy okolo 10cm sniegu ruch
    tyle co zjechalo z promu i to wiekszosc Alpen entuzjasci.
    Predkosc na takie warunki zabojcza 60km/h. Kolo Lubeck podnosze predkosc do
    70km/h,woz idzie swietnie .bardzo dobre opony zimowe
    (Nokian) za Hamburgiem w kierunku Na Hanover podnosze predkosc do 80km/h,co
    chwila wpada sie w snieg okolo 15cm ale jest taka energia rozpedzona ze Camry
    bez problemu przelatuje nawet wieksze pryzny sniegu. Decyduje sie 90km/h idzie
    dosc dobrze. Dunczycy ktorych jada duze ilosci jada nawet szybciej,szwedzi
    wolnieju ale Niemcy to maja pietra na oponach letnich jada po 40km/h. Paru
    skoczylo ich duma byla przetracona ich autobhan i zima a oni tak licho jada a
    tu Wikingowie zapylaja jak w lecie.No i skonczylo sie pojechal jeden okolo
    80km/h BMW-ica i na zakrecie lagodnym wylecial z autobhanu.
    Tylni naped i opony letnie i totalny brak umiejetnosci jazdy w zimie.
    Zaden system nie uzupelni tej wiedzy przy wiekszej predkosci.Do 60km /h tak
    sobie poradzi W szwecji ciagle szkola aby jazda zimowa byla na
    bierzaco.Pierwsze tankowanie Wulferode kolo Hanoveru.Licznik pokazuje
    przejechane 520km wchodzi do fulla tylko 33l.Cena benzyny zajebista 1.409€ za
    litr.W szwecji jest o poltorej korony tansza.Zuzycie troche ponad 6l na
    100km,dlatego zesmy wolno jechali i prawie na zamknietym gazie.
    Dalej zwawo pomykamy do Basel w CH.Viniety nie kupujemy gdyz stara jest
    jeszcze do 1lutego wazna.
    Tankujemy za Basel CH w Pratteln do fulla wchodzi za 95.51 CHF 53.36l
    cena 1.790CHF/l. Biora wszystkie karty w Niemczech sie boja.Pedzimy na Gottard
    tunel.Predkosc juz ponad 110km/h /troszke/. Odrazu zuzycie paliwa
    rosnie.Zatrzymanie za tunelelm Gottard czyli stau.
    Snieg wali jak najety jest godzina okolo 10.00 AM. po jednej godzinie ruch
    zostaje puszczony byl wypadek.Po 20km nizej sladu juz niema sniegu w powetrzu
    jest +15C.Piekne jeziora kolo Lugano lodki plywajace.palmy.Nagle telefon od
    brata - dokechalismy na miejsce .
    Zamowilem czas 15.45 w Extrim Sport na jazde na skuterach az z Madesimo IT do
    Przelecy Splugen CH 25km wjedna strone. Po dwie osoby na skuter pelny zimowy
    narciarski rynsztunek gdyz jest -15C i dmie.
    GPS ustawiony byl na najkrotrza droge, Skrecamy w Lugano z Autobhan do
    Madesimo IT.Droga kurcze pieczona waska i caly czas w zabudowanym terenie nad
    pieknym jeziorem. Okolo 120km. Tam okazalo sie byc przejscie graniczne do IT.
    Szwajcarow nie obchodzilismy wogole natomiast Wlosi jak zobaczyli leciwa
    camre to dawaj szukac,pewnikiem
    Contra -banda. Whiski chcieli nam zapieprzyc,tlumaczac ze takiej nigdy nie
    pili obaj z synem wyciagnelismyim z raok Whiski wsadzilismy do samochodu i
    jazda puscicili.Cholera taka droga i sie makaroniarzom zachcialo.Podjechalismy
    pod wysokie gory i sie dopiero zaczelo.Co chwila zakrety Tornante czytli 180
    stopni,pniemy sie drugim biegiem.Jestesmy na 14.45PM w Madesimo przed
    hotelem.Ten ostani odcinek drogi skotlowalo auto ponad 30 l benzyny z
    Basel.Licznik pokazuje ze przejecahlismy 1470km.Szybko sie ubieramy i zachwile
    przyjezdza buss maly i zabiera cala nasza grupe.W tym dwoje dzieci 4lata i
    5lat. Mlodziez jechala w z tylu w czesci ladunkowej a reszta na kolanach ot
    tak po wlosku i po sportowemu.Wiekszosc to rodzina.
    Cdn.
    Pzdr.Sky.
    Obserwuj wątek
      • skynews Re: 07.02.10, 16:51

        Lubie takie wyjazdy, podoba mi się...to musi być przygoda od chwili opuszczenia
        domu.

        Enjoy it !
        • skyddad Re: 07.02.10, 18:24
          Dlatego przestalem latac samolotem gdyz czegos brakuje bez mala
          ekspedycji.Wyjazd na narty to jest przedsiewziecie potem w trasie sa auta swoje
          i obce swoje to skandynawskie a obce to miejscowe.
          Pzdr.Sky.
          • skynews Re: 07.02.10, 20:00

            Ekspedycja, adventure travel - te słowa pasują jak najbardziej:
            człowiek wie że wszystko zależny tylko od niego ale i też ponosi całkowitą odpowiedzialność za siebie i innych co jest dużym wyzwaniem.
            Trzeba mieć odpowiednie cechy charakteru, być twardym ale czuć co się robi...

            A te skandynawskie auta to raczej nie najnowsze modele - podatek od luksusu ?

            Enjoy it !
            • staruch5 Re: 07.02.10, 22:59
              1. no niezupelnie zalezy sei tylko od siebie. Nawet we nocy
              uczestnikow ruchu troche jest i przeszkadzaja:-)
              Na bundesstrasse jeszcze OK, bo mozna ominac, ale na autostradzie
              nic sie nie da zrobic. Wydymi taki o bande i stau na 2 h.

              2. auto skay'a dosc stare camry o oprzebiegu 370 Mm. Doganiam go,
              staram sie, swoja honda 18 letnia z 306 Mm przebiegu. To jest
              dodtakowa odwaga - wbyrac sie leciwym autem w gory, gdy uszczelka
              pod glowica tylko czeka, zeby odpalic!
              Ale, generalnie taka podroz to jest fajna eskapada!
              • staruch5 Re: 07.02.10, 23:02
                Te makarony to sie musialy niezle nudzic, ze sie do Was
                przypieprzyli. To jakies bardzo lokalne przejscie musialo byc.
                Kiedy sie dowiemy, gdzie byles?
                • skynews Re: 07.02.10, 23:57

                  Napisał że zaprogramował GPS żeby wybrał trasę najkrótszą.
                  Pojechał przez Passo dello Spluga i trafił na lotny patrol znudzonych makaronów bo stary urząd celny już chyba tam nie istnieje:)

                  Tutaj chyba był: tak ?



                  Enjoy it !
      • Gość: outlanderek Re: Maly rodzinny resort narciarskj IP: *.chello.pl 08.02.10, 00:56
        Ten podatek od luksusu na auta to w Norwegii, Danii i w Finlandii
        mają. W Danii i w Norwegii do 180 % wartości auta. Niezle jaja. W
        Szwecji tego nie ma, nawet naszej akcyzy nie nakładaja, ot zwykły
        ichniejszy VAT 30%.

        Pozdr.

        /D
        • skyddad Re: Maly rodzinny resort narciarskj 08.02.10, 05:17
          Gwoli scislosci to max jest 25%. Ciekawostka Duny maja wiekszosc nowych aut.W
          Dani sie bardzo duzo zarabia to samo jest w Norwegi.
          Szwecja czlek po studiach dostanie 0d 23tys na miesiac do 25tys, natomiast w
          Dani od 40tys, w gore a w Norwegi od 60 tys w gore.Ich stac na te podatki.
          Jesli idzie o stare auto naprawde nie jest grozne o ile serwujemy tak jak sobie
          fabryka zyczy.Tzn najlepszy syntetyczny olej osobiscie uzywam Mobil 1 5W-50
          od poczatku,glyckol po dwoch latach wymieniony (nie dolany) obowiazek
          rozcienczany woda destylowana to wlasnie jest powodem wywalania uszczelek pod
          glowica( stary glyckol po dwoch latach jest aktywny chemicznie i wlasnie on zre
          uszczelke pod glowica. Glyckol tylko czerwony nie niebieski.Wymiana regularna
          oleju w servo kierownicy Dextron III polsyntet,wymiana plynu hamulcowego co dwa
          lata.Skrynia biegow co 60 tys km pelny syntet przekladniowy.No i nowosc swiece
          podwojne platyny co daja te oszczednosc mna zuzyciu paliwa przy normalnych
          predkosciach i wymienialnosc ich co 200kkm. Kupil syn w USA w europie
          niedostepne.(dosc drogie)samochod ma lepszego kopa na nich.Co to znaczy ze jedna
          eklektroda srodkowa jest poktyta platyna i tak samo zewnetrzna.Zwykle platyn
          mnaja tylko pokrytra jedna elektrode.
          Moja leciwa Camra ma juz 470.000km i co probowalismy ja w drodze powrotnej i
          szla ponad godzine z prekoscia 180km /h.Nic nie zaobserwowwalem cos
          niepokojacego.Bylo niepokojace i niewarte tej zabawy zuzycie paliwa.
          C.D.
          Skutery snieznne zostaja przydzielone wedlug umiejetnosci ci co jezdza enduro
          dostakli najsilniejsze maszyny reszta zwykle skutery co daja max 110km/h.
          Przewodnik mial takaYamache ktora dawala 200km/h,Stefaniowi sie dostalo co
          wyciagal 160km/h. Podpisalismy ze wrazue uszkodzenia pokrywamy wszystkie koszty
          czesci zamiennych. Za te wyciezke koszt na skuter po 70 euro platne z gory.Czyli
          po 35€na lba mozna wytrzymac.Najmlodsze pociechy tak otulomne ze ich nie widac
          twarzy. Osobiscie raz sie zmienilem za kierownica. Odczucie fantastyczne ta
          bestiaa niema konca w swoich mozliwosciach. Wspinamy sie wysoko w kierunku
          Passosplugen ale specjalnym szlakiem skuterowym co jest oznakowany jak
          Autobhan.Przed nami gora niebotyczna i kurcze stroma .Zadyma sniezna wiatr wieje
          w pysk , mam cala twarz oslonieta mechanicznie.Stefan krzyczy tata gazu daje ta
          cholera strzela pod te gore w ciagu kilkanastu sekund jestesmy na szczycie wyzej
          i wyzej nie czuje zadnych oporow predkosc okolo 50km /h. Zjazd wdol hamuje
          Stefan drze sie Tata szkoda gazu,boje sie zakret i znowu szpula pod nastepne
          zbocze. Wszytkie szesc skuterow huczy jak najete,slychac wrzaski starszych osob
          nerwy nie wytrzymuja jak mlodziez prowadzi.Przewodnik daje dobrze po garach
          niemozemy nadazyc.Maly postoj po 15km wyciagam aparat wiatr wieje czuje ze jest
          ponad -20C jestesmy ponad 2000m.Po trzech zdjeciach czuje ze aparat opuszcze
          nie czuje rak.chowam wszystko do torby. Stefan siada za kierownice. Nie wolno
          nigdy wyoprzedzic przewodnika. Boje sie Stefan gazuje z gory na dol uzywa
          techiki enduro w zakrecie gaz i powoduje to plynnym slizgiem pokonywanie na tej
          zajebistej gasienicy zakretu na znacznej predkosci.ja wrzeszcze Stefan wylecimy
          z trasy i polamiemy karki a on tata niema problemu on tzn skuter ma
          fantastyczna przyczepnosc.Na 25km postoj opdpoczynek piecio minutowy i jazda do
          bazy. Trzymamay odleglsoc miedzy maszynamy ponad 15m. Trzesa jak diabli,zimno
          wiartr chce odmrozic oslonieta twarz. Jestesmy na miejscu,pytaja czy ktos sobie
          zyczy whiski.Nastepnie wiezdzamy ich hale skuterowa w ktorej znajduje sie ponad
          300 maszyn.
          Potem sie okazuje ze jest to jeden z najwiekszych centrow skuterow
          snieznych Italji. Beda zdjecia. Caly ten rejon w ktorym jezdza skutery jest
          niedostepmuy dla narciarzy i pieszych jest to totalnie dziki rejon z Madesimo w
          kierunku Splugen gorami.
          Splugen jest nieczynny przez cala zime tam pokrywa sniezna wynosi okolo 6m. Tego
          roku wiekszosc malych drog w CH jest zamknietych sa poprostu nie przejezdne.Na
          koncu taki widoczek ten maluch 5lat za kierownica skutera doprowadza oczywiscie
          tata trzymal go stylu maszyne do bazy.
          No obiado kolacja w hotelu a nie ich szlag trafi o godzinie 19.30 opowiesciom
          nie bylo konca tyle przezyc w ciagu jednej godziny.
          Obsluguje nas 4 kelnerki i mistrz ,wino sie lao rzesiscie.Lubie te nasze
          wyjazdy.C.D.N
          Pzdr.Sky.
          P.S Skuter posiada bardzo latwe sterowanie . Poprzez dodanie gazu nastepuje
          zalaczenie napedu poprzez automatyczna skryznie biegow.
          Wszystkie silniki to cztero takty z katalizatorem. Hamowanie niesamowicie
          efektywne jest taka mala dzwigienka po prawej stronie pod rekojescia jak
          dekompresator w starych motocyklach.lekkie jej dotniecie i maszyna deba staje na
          paru metrach.Widac ze jest wspomaganie.
          • Gość: outlanderek Re: Maly rodzinny resort narciarskj IP: *.chello.pl 08.02.10, 10:50
            Nie chcę się z toba spierać Skyddad, ale w Danii i w Norwegii do
            ceny nowego auta doliczane są rożnego rodzaju podatki i opłaty w
            wysokości do prawie 180% jego wartości katalogowej. Dlatego tez byl
            okres kiedy to wszyscy z UE masowo jeździli do Danii kupować auta
            bez ichniejszego Vat-u i opłat z tego tylko powodu, że ceny aut bez
            opłat były jedne z najtańszych w Europie. Potem u siebie, np. w
            szwecjii placilo się lokalny VAT.Żeby wogole istnial rynek nowych
            aut w Danii importerzy i fabryki zmuszone byly mieć jak najnizsze
            ceny przed opłatami dla konsumenta. Inaczej nawet bogatych Duńczykow
            nie stać byłoby na nową furę. Tutaj konkretny przyklad: Moje autko,
            Mitsubishi Outlander 2.2 Disel wersja Instyle, czyli najbogatsza ze
            skórą , nawi, ksenonami etc., kupiona w Szwecji kosztowala mnie w
            2008r 350 tys. SEK (ok. 135 tys. PLN) w Danii to samo auto kosztuje
            555 tys. DKK czyli jakieś 300 tys. PLN. Komentaż jest chyba zbędny.
            Podobne zasady obowiązują w Norwegii.

            Pozdr.

            /D
      • Gość: outlanderek Re: Maly rodzinny resort narciarskj IP: *.chello.pl 08.02.10, 10:53
        Zgadzam sie natomiast co do zarobków w Danii i w Norwegii. Minusem
        jednak zycia w tych krajach są jednak ekstremalnie wysokie koszty
        życia. Tak więc realnie te wysokie zarobki mają się nijak do tego
        ile na koniec zostaje w portfelu.....

        /D
        • staruch5 do sky'a samochodowo 08.02.10, 13:36
          co do utrzymania leciwego auta w dobrej kondycji - zgadzam sie, choc
          tez nie bez znaczenia jest rodzaj uzytkowania (trasy czy miasto) i
          technika jazdy - czyli jakas podstawowa chociaz znajomosc techniki
          motoryzacyjnej.
          Natomiast jest pytanie: co to za zabobon z tym czerwonym (versus
          zielony) glikolem?
          • skyddad Re: do sky'a samochodowo 09.02.10, 05:03
            Witaj,
            Powiem szczerze praktycznie niema znaczenia gdzie jezdzimy,najwazniejszy jest
            systemtyczny servis i wymiana ciagle czesci sie zuzywajacyh.Nigdy jazda od
            przypadku do przypadku.Cholernie wazne jest nie przeladowywanie auta.Wtedy
            dostaje po glowie cale zawieszenie a glownie amortyzatory.Moj jest czuly dlatego
            ze jest to wersja USA gdzie zawieszenie jest miekksze niz europejskie.Swietnie
            sie spisuje cale auto w dwie osoby gdyz tak bylo od poczatku
            zaprojektowane.Poprawilem trwardosc zawieszenia wstawiajac specjalne gumy w
            sprezyny ijest po prostu twardsze.
            Najwazniejsze w servisie jest dbalosc o olej i to wszystkie oleeje jakie sa w
            samochodzie i wspomniany glykol.Dalej sprawdzanie czy oslony gumowe amortyzatora
            sa wkomplecie z wymiana amortyzatorow nalezy jest zmnienic. Nie zrobilem tego
            tylko uzylem stare ktore sie rozlecialy i odrazu amortyzatory dostaly kurz i po
            60 tys km tylnie padly.Mam nauczke ,chcialo sie oszczedzic.Drugim waznym
            czynnikiem jest regularnie przy servisie sprawdzac manszety na polosiach w
            przednim napedzie.jak tylko zauwaze malutkie opekniecie gumy natychmaist kupuje
            nowe i zmieniam one wytrzymuja po okolo 200tys km.
            Sa podstawowe dwa rodzaje glykolu.Czerwony uzywany glownie do silnikow
            Volkswagena ktory zawiera wysokiej jakosci ínhibitory do oslony antykorozyjnej
            aluminiowych glowic i silnikow a zarazem calego systemu chlodzenia,oraz
            fantastyczne wlasciwosci smarownicze glownie pompa wody i wszystkie krany i
            zawory czujniki temperatury w systemie chlodzenia.Rozcienczany tylko woda
            destylowana gdyz inaczej mija sie z celem ta operacja. Ten glykol jest i wiele
            drozszy niz zwykly zielony ktory ma tylko niezbedne minimum i nienadaje sie do
            silnikow aluminiowych,jest o wiele tanszy i wszystkie warsztaty uzywaja tylko
            ten.Nie wolno tych glykoli mieszac.
            Silnik ktory jest sterowany komputerem, system zbiera informacje z wszystkich
            czujnikow jakie sa zamontowane na silniku.Músza tó byc bardzo dokladne dane gdzy
            inaczej komputer dostaje "krecka " i czesto przechodzi w prace awaryjna a my sie
            zastanawiamy co to moze byc.Dlatego dolanie kranowki do systemu chlodzenia
            wykancza taki silnik i to szybko szczegolne jak jest leciwy a jazda na starym
            glykolu to tak jak pacjentowuí zrobic tranzfuzje krwi zakazonej.
            Po jakims czasie odrazu uszczelka pod glowica jest z zarta i pada,pada szybko
            chlodnica szlauchy wsilniku krany sie nie odkrecaja,silnik pali jak smok wy
            mowicie jest juz stary i zuzyty.Nieprawda silnik Camry dopoki ma komresje jest w
            stanie bardzo dobrym. Silnik camry podsiada gladzie chromopane i pierscienie z
            chromu ta kombinacja z olejem syntetycznym nie zostawia sladu zuzycia na silniku
            nawet po 1mln km.Zamiast wymiana tylko dolewki i oleje liche odrazu likwiduja
            gladzie chromnowe silnik nadaje sie na zlom.Takowych silnikow sie nie szlifuje
            tylko wyrzuca.Silniki mozna kupic w krajach zachodnich uzywane albo remontowane
            tylko przez fabryke.Manufaktur 20 wiecznych jakie sa w malych warsztacikach
            niema juz np. w szwecji.Sa moze pokatne firmy ale takim sie nie oddaje samochodu
            do naprawy.
            Zapytales dostales odpowiedz.
            Pzdr.Sky.
            P.S Kazdy tylko poluje jak skubnac klienta aby zaronbbic jak najwiecxej a
            najmniej wsadzic z tad sa te problemy.Osobiscie nigdy nie oddalem zadnej firmie
            swojego auta raz tylko na wymiane pierwsza sprzregla do Toyoty. Zrobikli
            swietnie i skontrolowali cale auto i tylko powiedzieli Ona w Twoich rekach nigdy
            nie padnie.Dlatego daklej bede nia jezdzil w Alpy i po calej Europie.
            Kazdy servis to przyjemnosc i hobby.
            • skyddad Re: Maly rodzinny resort narciarskj 09.02.10, 06:09
              W sobote udalismy sie do Madesimo do kosciola na Sw.Msze .Koscol nabity.Na
              weekendy przyjezdza na narty caly wolny Mediolan i Turyn.Ta mala miejscowosc sie
              ozywia i zapelnia.Wciagu tygodnia sa puste pisty
              i restauracje w gorach.Jest super, trasy narciarskie sa szerokie po okolo 30m
              do 45m wiekszosc niebieskie,czerwone i troche tylko czarnych.
              Na tych niebieskich wszyscy pedza na fulla.Miejsca jest duzo nikomu nie grozi
              zderzenie trzeba uwazac na krzyzowkach.Sa dwie skiruty ale potwornie strome i
              niebespieczne. Tylko smialkowie sie tam wybieraja.
              Dlugosc pistow jest jak na zyczenie ciagi sa tak dobrane ze wypadaja od 4.5km do
              5km jazdy.Naprawde mozna sie ujezdzic po pachy ale niema boli w nogach gdzy nie
              wykonujemy poteznej gimnastyki. Jest jazda szybka ale bez znacznych oporow.Te
              zalete sobie wszyscy bardzo cenia.Zarcie w resstauracyjkach jest znakomite
              lokalne i normalne wloskie no i wino maja ceny sa nie wszedzie dosc przystepne.
              W Karafce nawet za litr tylko 4€ do6 € a sa tacy co maja za 1/4 litra 3.5€.Im
              restauracja wieksza i rozbudowana tym tansze zarcie i lepsze.
              Jedna z restauracji posiadala na biezaco wypiek ccudownej Pizy.
              Tak dobrej sie nie jadlo dawno. oczywiscie z pol litrem wina bialego
              za okolo 9€. Bombardini herbatka z rumem czyli z pradem do woli i bez ograniczen
              ceny niskie.Ta wlasnie restauracja jest potezna wysoko w gorach na koncu kolejki
              kabinowej i zniej korzystaja rowniez piesi z miasteczka i nie jezdzacy na
              nartach.ma obroty zawsze i wýsokie i jest najtansza w calym resorcie.
              Caly resort poozostawia bardzo mile wspomnienia mimo ze jest nie duzy ale
              kochany,niema tej poludniowo tyrolskiej komercji na zboczach,
              krzykow,szumu jest spokojnie cicho wrecz w niedziele kupa ludzi.
              Po powrocie do hotelu idziemy do sauny hotelowej,rzadaja po 15€ od
              osoby.Wytargowalismy sie ze pierwszy raz za darmo a drugi za dychu od
              lebka.Wsaunie jest yakuzi, sauna finska,rzymska i z powietrzem mietowym.
              Spotkalismy takie "dziewice" wloskie po okolo 30 lat z mezami,siedza w saunie
              ubrane pod kolnierz.Przeciez to profanacja bastu czyli sauny.jak mysmy weszli
              przeslonieci recznikami to te ze strachu po uciekaly.Mezowie ich
              szaleli.Mielismy ubaw po pachy.Po saunie przygotowanie do obiado kolacji na
              godzine 19.30 stanowczo za pozno.
              Hotel wszystko sóbie ekstra liczy na pokoj. Troche z tym przesadzili.
              Internet 3€ za 30minut.butla dobrego wina do obiadu okolo 20€ za sztuke,za
              ekstra herbate 2€. Taka polityka zabija turystyke.jak juz dopadna klienta to
              obskubuja do ostaniej nitki.W restauracji w tygodniu tylko mnysmy sie stolowali
              dwa stoliki i to czesc naszej grupy reszta byla na apartametowym systemie.BYLO
              DUZO WYCIECZEK Z Polski.Glownie lubliniec,Zagan, Zgorzelec myslalem ze spotkam
              Rpodolaka ale niesty nie bylo a moze niechcial sie ujawnic?
              W poniedzialek spotyka nas wypadek jedna osoba z grupy lamie przy upadku
              miednice na dosc znacznej predkosci.osoba starsza
              Wlosi sie zajeli i natychmaist zabrali do szpitala do Como kolo Mediolanu.Maz
              tej pani podal numer polisy ubezpieczeniowej ,ktora opiewala wszystlo zwiazane z
              sportem.Wlosi sprawdzaja i odpowiadaja niesty firma Wasza jest nie ubezpieczona.
              Facet posinial z wrazenia.Kontrolujemy i co sie okazuje ,tlumacza sie ze
              pracownik zawinil i na czas nie wyslal papierow do ubespieczenia.Nastepuje
              sprawdzanie i sie okazuje ze tak robia w pale ludzi .Pobieraja oplaty daja numer
              polisy a to wszystko jest lipne.Trafil na mocnego dobrze ze sa kontakty i
              natychmiast zalatwiono na NSZ transport karetka do W-wy. Poruszono ziemie i
              niebo o pod koniec pobytu grupa byla ubezpieczona. Pytamy sie tych innych
              polskich grup jak sobie oni radza.Odpowioedz byla prosta .Biuro podrozy
              slowackie lub czeskie lub niemieckie .Ubezpieczneia tylko niemieckie i miema
              zadnyh problemow.Z polskich juz dawno nie korzystaja gdyz jest system caly
              nabijania ludzi w butelke.Fajne co.Dobrze ze ja poza tym mam jeszcze swedzkie
              podrozne na dom ktore swietnie funkcjonuje.
              Tym sportowym akcentem zakanczam dzien poniedzialek.
              Pzdr.Sky.
              • rpodolak Re: Maly rodzinny resort narciarskj 09.02.10, 07:56
                myslalem ze spotkam
                > Rpodolaka ale niesty nie bylo a moze niechcial sie ujawnic?

                witaj Sky - nie mogłem się "ujawnić" bo od poniedziałku siedzę już w
                pracy :-( wróciłem w niedzielę, poza tym byłem w innym regionie
                Rittnerhorn/Corno del Renon ale z przyjemnościa czytam Twoje posty
                pozdrawiam
                PS. miałeś rację co do podróży w zeszłą sobotę(30.01) była to
                masakra - już 5 km. od domu kolega wpadł w zaspę i skończyło się na
                wyciąganiu auta ciągnikiem(2godz w plecy), następnie w niemczech
                jedno z aut (6 misięczny passat) padło całkowicie(turbina) - w
                serwisie dali zastępczy ale następne 3h do tyłu no i na koniec
                KORKI - w Monachium, Rosenhaim, Kufstein i Bolzano. przy powrocie
                przedłużyliśmy pobyt o jeden dzień i wracaliśmy w niedzielę - trasa
                bajka, ani jednego korka razem z postojami i obiadem po 9 godz w
                domu - jeżeli to tylko możliwe zawsze będę jeździł w niedzielę
                pzdr
                • Gość: outlanderek Re: Maly rodzinny resort narciarskj IP: *.chello.pl 09.02.10, 10:55
                  Ja gdziekolwiek wyjeżdżam czy to na narty czy na urlop letni, to
                  zawsze wykupuję ubezp. w Europeiska. Międzynarodowy koncern z
                  przedstawicielstwami w Skandynawii,Niemczech i w Polsce. Zawsze
                  działają szybko i spisują się na 100%. Nawet jak w górach gdzieś w
                  Meksyku skręciłem sobie kostkę setki km do najbliższego miasta,
                  wystarczył 1 telefon i po godzinie przyleciał helikopter i zawiózł
                  mnie do prywatnego szpitala. Żadnych tam oczekiwań wielogodzinnych
                  jak w Warcie, Hestii etc. jak można doczytać w innych wątkach.

                  /D
              • ewangelizator_carvingu Re: Maly rodzinny resort narciarskj 09.02.10, 12:01
                > lebka.Wsaunie jest yakuzi, sauna finska,rzymska i z powietrzem
                mietowym.

                tych yakuza to chyba comorra zaprosiła do Włoch ;))

                świetna relacja sky!!
                • skyddad Re: Maly rodzinny resort narciarskj 09.02.10, 13:22
                  Poniedzialek.
                  Raniutko wszyscy pedzimy do restauracji na sniadanko.Ciekawa architektura
                  hotelu.Olbrzymi w srodku dziedziniec z korytarzami otwartymi ktorymi wychodzimy
                  z pokoju odrazu na dwor i klatka jedne pietro na parter.Oczywiscie na
                  powietrzu.Jest jakby nie bylo zima z -16C codziennie no i trzeba cos
                  zarzucic.Restauracja jest okey,duza przestronna sala wykonana w drzewie i
                  calkowicie przeszklona. Sniadanko samoobsluga co kto chce .Trzeba sie pilnowac
                  przed obzarstwem.Mamy z hotelu do wyciagu albo konkretniej pistu okolo
                  100m.trzeba isc do gory i wchodzi sie na pist i zjechac okolo 300m do stacji
                  koncowej.Nasza grupa jest swietnie jezdzaca i nawet te dwa maluchy 5lat i 4
                  lata..Trzeba pomagac i asystowac przy wsiadaniu na wyciag, ale zjazd to fotel
                  jeszcze ma metr do wysiadki a maluchy juz pedza same.Jezdzimy wszystkim pistami
                  aby jak najdluzsze. te maluchy nie po trzebuja odpoczynku na trasie 4km.W Motto
                  na poczatku prawej pisty na wysokosci 2000m jest piekny posag Signiora Europa
                  wysokosci okolo 10m oczywiscie jest to Matka Boska. Jak sie kolo przejezdza
                  wszyscy sie poklaniaja.Nie sadzilem ze Wlosi tez ja tak kochaja jak my
                  Polacy.Wypuszczamy sie na czarna trase juz kolo 3000m. dzieci z
                  nami.Zapomnielismy ich puscic z Ojcem i Matka na czerwona.
                  Kajtki sie wyrwaly i nadaly ton zjadu calej grupie.Pojechaly super nie kreca
                  tylko na wprost plugiem ze ich uda nie bola.Stromosc nie odgrywa roli panuja w
                  100% nad kazdym zboczem.Raz byl problem jak sobie droge skrocic przez las albo
                  jeszcze raz na gore i trafic w odpowiedni zjad.kajtki sie wyrwaly i wrzeszcza ze
                  znalzly ekstra sciezynke ktora napewno doprowadzi do celu.Grupa nie wierzac
                  pojechala i sie okazalo ze lepiej nie mozna bylo trafic.Zapytany odpowiedzial
                  jak tam jezdzilem spogladalem czesto na ten las i widzialem te sciezke.W
                  poludnie wtorek robimy zdjecia i sciagam helm i okulary pociagnolem ktore sie
                  rozsypaly,mimo ze tytanowe oprawki obstalowane w Auichan Piaseczno W-wa to sruba
                  wyszla z gwintem i szkielko wypadlo foto chrom i rozsypalo na czyms
                  twardym.Odrazu poczulem sie polslepy.Dla mnie dzien sie skonczyl odrazu
                  spokojnie na dol do hotelu.Zapasowych nie wziolem a mialaem ekstra takie same
                  szkla w domu. Srubokreciki zawsze woze ze soba.Zapasowych rezerwoych tez nie
                  ziolem.latam jak glupi po Madesimo i pytam no i sie dowiedzialem ze optyka to
                  tutaj niema,ale sa sklepy pamiatkarskie
                  ktore prowadza gotowe okulary.Oczywiscie wszystko otwarte do 12.00 a pozniej od
                  16.00.Zwiedzilem dokladnie cale Madesimo na piechote. Po 16.00 kupilem pocztowki
                  i znaczki i okulary, takie co troszke pasowaly moje sa astygmatyczne.
                  Przynajmmniej widzialem na dal.nastepnego dnia sie jezdzilo super. Juz
                  nachodzily mnie czarne mysli Stefan nie da rady sam prowadzic do Skandynawi.Po
                  obiadku na gorce zachialo sie troche winka.Popilismy uczcziwie az tutaj koniec
                  sie zbliza wparowala Policja gorska i dawaj prosic wszystkich juz o
                  zjazd.zaprosilismy ich do nas wywali po pare szklanic z nami wina za przyjazn
                  PL-Wloska i Skandynawska no i znimi zrobilismy maly zjad na dol.nie dalismy sie
                  chlopy dobrze jezdza,.Pozniej jeden powiedzial ze obserwowwali nas i mowia ze
                  warto by sie znami zmierzyc.No istalo sie .Oni tez kotluja ile sie da.
                  Krotki wniosek Uzywasz okulary miej zawsze jedna pare w zapasie ze soba. Pzdr.sky.
                  • skyddad Re: Maly rodzinny resort narciarskj 10.02.10, 06:14
                    Czwartek,
                    Pogoda zaczyna sie psuc juz slonce zamglone. Na stokach wiecej ludzi,zbliza sie
                    weekend i pojawaja sie Ci co urwali z robola z Mediolanu i Túrynu. Zaczyna sypac
                    zajezdzamy do baru a tutaj taki widok,dziewczyna z facetem w maskach veneckich
                    on cos tam ubrany ale ona to ma jakies skaposci pod przezroczystm ubraniem
                    ,barman kiwa glowa ze totalnie zwariowali. Nie omieszkalem te "Dziewice
                    obfotografowac" nawet niezle zdjecia.Potem pare zjazdow i restauracja.Pobyt
                    zakonczyl sie okolo dwoma godzinami na odpoczynku i spijaniu dobrego wina. Dzien
                    czwartek niema Pizy. jedyny dzien w tygodniu gdzie nie produkuja Pizy.Zjazd do
                    domu i juz pakowanie.
                    Wnocy spac nie moge zmiana totalna pogody i jakas mgla naszla na gory nic nie
                    widac jeszcze noc.Godzina 8 rano mgla okazal sie potezny opad sniegu. szybko sie
                    podrywam biore auto i zjedzam do sklepu aby zaopatrzyc sie a to juz jest piatek,
                    na droge.Kupujemy swietne ciemne pieczywo wloskie,Buro-maslo,mleko,kawe,
                    prosciuty z pol kilo salate i troche najonezu w tubie wysmienity.Po odsniezeniu
                    auta wyciagnolem na droge i powoli posuwam sie na dol,po wjechaniu na droge
                    waska na okolo 7m jestem pierwszym samnochodem co spycha w dol snieg okolo 15cm
                    puch. A tu z zakretu pojawia sie olbrzymi plug na szerokosc calej prawie
                    jezdni,zaczyna blyskac swiatlami abym cofal gdyz on niechce stawac ma pod gore i
                    1.5 metra sniegu przed soba.Odrazu wsteczny i gaz Camra idzie pod gore w sniegu
                    puchu jest zakret i sie przytulam ´do sciany , mija mnie na odleglosc 5cm,dalej
                    juz Camra zaczela buksowac za stromo i za duzo sniegu.Udalo sie wjechal na teren
                    hotelu aja hop i do miasta po zakupach ,testuje camre pnie sie po od gore na
                    oddsniezonym jak czolg,po dojechaniu i rozladowaniu w hotelu zostalo tylko
                    przygotowac zarcie na droge.zajmuje okolo 2 godzin.W samochodzie wlany do fulla
                    plyn do spryskiowaczy ponad 5l.Jeszcze mam w zapasie okolo 7l.Powoli auto
                    zapakowane Stefan jeszcze pojechal tego dnia na gorki ja obiecalem ze dojade ale
                    do restauracji tylko w stroju narciarskim i kolejka kabinowa.Snieg sypie ze
                    prawie widocznosc jest na okolo 100m. Godzina 12 spotykamyu sie restauracji tej
                    najwiekszej w gorach.Juz im sie jezdzic niechcee.napychamy sie Piza ta dobra my
                    juz obaj bez alkocholu,Obawiamy sie drogi powrotnej ,bedzie ciezko.Mam obawy czy
                    uda sie zjechac bez lancuchow. O pierwszej ich zegnam i w domu Stefan byl juz
                    pierwszy.Po kapieli szybko idzioemy do recepcji oplacamy co wisialo na pokoju
                    zegnamy sie obsluga dostali na piwo i jazda. Startujemy 15.45PM.Powoli zjezdzamy
                    drugim biegiem.Najgorsze pierwsze 30km poszlo bez problemu.natomiast wszyscy
                    jadac pod gore musieli zakladac lancuchy zadnych szans nie mieli wjezdzajac na
                    oponach.Mijamy Lecco,Como i wjazd na Autostrade juz do CH.Kupno nowej viniety
                    30€ ktora wazna jest do konca stycznia 2011 na cala Helvecje.Stefan oddaje
                    kierownice juz na terenie CH.Prowadze do Basel.Tutaj sladu juz niema po
                    sniegu.Niemcy idzie gladko ale w tych diabeskich niedopasowanych ókularkach
                    zaczyna sie noca wszystko cnic.Treba sie podwojnioe koncentrowac i kontrolowac
                    aby nie zrobic jakiegos bledu. Ciagle sie zmieniamy za kierownic podczas gdy
                    drugi spi.W kocu stajemy gdzies na malym rastplatzu wsrod zasp wiekszych jak
                    samochod ,mnroz jak holera i okazuje sie ze to juz kolo Hanoveru. Spimy az do
                    wyspania,mamy koce, okolo 3 godziny zaczelo, juz widniec.Inna jazda.
                    Takze nie warto pedzic jak glupi przed switem lepiej sie walnoac i odespac
                    ddobrze. Stefam zmordowany spi cos tam pojadam i gaz.
                    Lepiej widac przez te cholerne okulary, zaczynam cisnac gaz,autobahan prawie
                    pusty,rwe 140km /h pozniej 160km/h i trzymam gaz na 180km/h. Po godzinie znaczny
                    kawal drogi minal.Stefan sie budzi i pyta dalekjo jeszcze mowie ze juz wchodzimy
                    zaraz do Hamnburga. Ogranioczenie do 80km/h,mijamy i znowu na Lubeck i
                    Puttgarden.Skrecam na Burg af Ferhman. Tak pod sklepami tzw graniczny setki
                    szwedow i dunow.Wszystko kupuje piwo i whiski w ilosciach na zuzycie
                    roczne.Kupujemy piwo 10flakow (Calsberg) i wino (Chile)cale kartony po 6 sztuk
                    tyle aby nie przekroczyc nadwagi samochodu.No i Lidla swietne sznytzle,zuzycie
                    tygodniowe.Jazda na prom.Zapodzialem gdzies bilet na szczescie mialem boknings
                    numer i odtworzyl i wpuscili nas.Za trzy godziny jestesmy juz kolo 2.ooPM w domku.
                    Opowioesci nie bylo konca i odrazu spac.leb tak bolal po tych cholernych
                    okularach az dwa dni ale przeszlo i juz chodze w zapasowych. No coz trzeba sie
                    juz zaczac przygotowac do nastepnego wyjazdu w przyszlym roku.
                    Pzdr.Sky.
                    P.S Resort narciarski Madesimo.
                    Lezy na polnoc od Mediolanu.W roku 2006 tam trenowal przed olimpaiada zespol
                    amerykanski.
                    Resort ma tylko 47km tras i jest boski.
                    www.valchiavenna.com/pm.php?l=it&act=0&s=i&m=0&p=0&w=m

                    www.madesimo.com/home.php?l=it
                    Koniec.
                    • Gość: outlanderek Re: Maly rodzinny resort narciarskj IP: *.chello.pl 10.02.10, 12:58
                      Fajnie się czyta twoje relacje....:-) Polecam jednak zakup 4x4:-)

                      Pozdr.

                      /D
                      • skyddad Re: Maly rodzinny resort narciarskj 10.02.10, 15:47
                        Dzieki,
                        Nie nie kupie,cala mlodosc spedzilem w Geofizyce Polskiej 9 lat pracujac na
                        wiosne ,lato i do poznej jesieni a nawet wczesnej zimy. Jezdzilem ciezkim
                        sprzetem terenowym i lekkim.Aparatura sejsmiczna zamontowana na Gaz 66 waga
                        5ton.Na te czasy to byl najlepszy samochod terenowy w Polsce.1970-1974. posiadal
                        wszystkie systemy ulatwiajace prace w terenie.A wiec naped na wszystkie
                        osie,reduktory,regulacja cisnienia w kolach podczas jazdy.wyciagarka o uciagu 10
                        T.Samochod byl niezawodny nigdy sie nie psul a naprawde dostawal po uszach.
                        Dlaczego byla to wierna kopia Forda z lat 1956 z silnikiem V6
                        wielolitrowym.Ruscy niewiem czy kupuili czy pod iwanili licencje , ale naprawde
                        byl to dobry samochod.Po zatym byly wszelakiej masci gaziki,stare gaz 51,lubliny
                        itp.Jak chcesz cos o tym poczytac to napisz na priva, wydalem wspomnienia na
                        innym forum dam Tobie adres.
                        Pzdr.Sky.
                        • Gość: outlanderek Re: Maly rodzinny resort narciarskj IP: *.chello.pl 10.02.10, 16:13
                          O gustach się nie dyskutuje....:-), ale wziąwszy pod uwagę komfort
                          podrożowania autem 4x4 oraz bezpieczeństwo w warunkach zimowych, w
                          porownaniu do przednio- lub tylnonapędowych aut, uważam że warto to
                          rozważyć. Dotychczas jeździłem tylnonapędowkami, narzeczona ma teraz
                          nową Corollę z przednim napędem, ale nic nie pobije 4x4. Mój
                          Outlander np. idzie jak ratrak pod górę nawet w najcięższych
                          warunkach sniegowych. Zapinam 4x4 lock, wyłączam ASC i but....Wiele
                          razy wyciagałem juz rodaków w Dolomitach jak sypnęło.

                          Pozdr.
                          • staruch5 Re: Maly rodzinny resort narciarskj 10.02.10, 16:20
                            do skya - bardzo mi sie podobala Twoja relacja. Milo bylo poczytac.
                            Co do uwag samochodowych - nie bede tutaj smiecil.
                            dziwie sie, ze jezdzisz tylko raz w sezonie na narty.
                            Pozdrawiam.
                            • Gość: ppfj Re: Maly rodzinny resort narciarskj IP: *.home.aster.pl 10.02.10, 19:26
                              potwierdzam- czytałem bardzo mi sie podobało-dziekuję.

                              p.
                              • skyddad Re: Maly rodzinny resort narciarskj 10.02.10, 20:40
                                Witaj Outlanderek,
                                Wiesz te dwa auta i nawet techniki niema co porownywac to sa dwie rozne epoki z
                                IIw sw i dzisiejszej.Twoj Outlander nalezy do jednych najlepszych terenowek na
                                swiecie.Zobacz, wykladnikiem jakosci i udanej konstrukcji jest odpowiedz - w
                                ilu armiach na swiecie on sluzy.
                                Po prostu nie potrzebuje takiego auta juz nie jezdze tak duzo.Wszelakie
                                wycieczki po europie zalatwia sie samolotem szybko i zgrabnie bez
                                zmeczenia.Wole wiecej plywac. Syn kupil Yacht duzy oceaniczny klasy milionowej
                                Laurin,oczywiscie uzywany.Wysokiej klasy w podwojnej skorupie zawsze dwa zycia.
                                Odnawiam teraz licencje na Radio DX i bede mial znim kontakt na calym swiecie i
                                z innymi jednostkami.Yacht jest wykonany w wersji ze moze wychodzic w ocean w
                                kazda pogode.,posiada rulfoki glowny zagiel Grot chowany w maszcie. Maszt okolo
                                17m.Wszystkie systemy elektroniczne podwojne, poza laptopami jest glowny
                                komputer ktory nadzoruje prace wszystkich urzadzen wykonany w wersji morskiej
                                totalnie zakapslowany ktory chodzi na cellach slonecznych i suchej ladowalnej
                                batteri.Radar daleki i bliski.A lacznosc to niejeden radioamator chcialby sie
                                pobawic. Tak jest urzadzione sterowanie zaglami ze moze tego olbrzyma obslugiwac
                                jedna osoba. Przedzial sterowniczy jest oslonioety przez potezna nadbuduwe i
                                sterujesz z tego miejsca z wszystkimi zaglami.Super
                                ogrzewanie,prysznic,lazienka.Zastawa kieliszkowa wykonanan z stali nierdzewnej.
                                Kuchnia lepiej wyposazona jak domowa wszystko zastawy piekne salon jak hotel
                                najwyzszej klasy a calosc jest jak najbardziej sportowa.Podczas plywania w
                                sztormie on na fale dwumetrowe nie wchodzi tylko sie wbija i spokojnie
                                przechodzi.Wlazi dopiero na wieksze.Silnik pomocniczy diesel Yanmar. Ekstra
                                ponton z silnikiem czterosuwowym i katem.Powoli dwutakty sa wyrzucane juz z
                                eksploatacji ze wzgledu na smrodzenie spalonym olejejm wody i atmosfery.A mnie
                                osobiscie zostala mala lodeczka jeszcze z ich dziecinstwa gdzie zdobywali swoja
                                wiedze i praktyke morska u Taty. tata jest juz stary i nie potrzebuje niech
                                mlodzi sie ciesza teraz zyciem i ich zony ich dzieci.
                                Mnie wystarcza stare dechy,stare auto i stara lodka,ciesze sie zyciem i zdrowiem
                                i tym ze jeszcze mam te troche pracy i czlek daje sobie rade.Moj kolega tylko
                                starszy o trzy lata odszedl na jesieni.
                                Trzeba myslec o tym i byc przygotowany aby potem nie wracac na poprawe.sam
                                jestem po dwoch klinicznych smierciach/ wypadki/ale zdrowko dopisuje.
                                Pzdr.Sky.
                                • Gość: alienski Re: Maly rodzinny resort narciarskj IP: *.dip.t-dialin.net 10.02.10, 20:55
                                  Hej Sky...
                                  mnie rowmiez podobala sie Twoja, chaotyczna nieco (a moze wlasnie dlatego)
                                  opowiesc o narciarskim wypadzie.
                                  Jakbym tam byl :)
                                  Zxcze Ci jeszcze duzo, duzo zdrowia, oraz dalszego zapalu i uciechy
                                  z Twoimi hobby.
                                  alienski
                                • skyddad Re: Maly rodzinny resort narciarskj 10.02.10, 20:57
                                  Jak sie nauczyc jezdzic samochodem terenowym.
                                  Poczytajcie i ocencie wspomnienia z Geofizyki sprzed 37lat
                                  forum.toyotaklub.org.pl/index.php?topic=22679.0
                                  Byc moze trzeba sie bedzie zalogowac na toyotaklub.
                                  Zycze milych przezyc wszystkie moje spisane historie sa jak najbardziej
                                  prawdziwe.Tam niema powiesci sa tylko moje przezycia.
                                  Pzdr.Sky-Camry-Michal
                                • outd73 Re: o JAchcie 11.02.10, 01:53
                                  Hej, czyta się to świetnie,
                                  Jachtu gratuluję
                                  a gdybyście potrzebowali załoganta na to cudo - polecam się, (może udałoby się):
                                  sternik jachtowy, praktyka z dużych s/y Pogoria, z małych kilka c. 14m długości
                                  m.in. stare piękne Conrady,
                                  outd73[malpaa]gmail.com
                                  :)
                                  • skyddad Re: o JAchcie 11.02.10, 12:53
                                    Hej,
                                    syn to robi dla swojej rodziny i zawsze sam zegluje tylko znia. Jak plynie znami
                                    to tylko na piwko do Kopenhagi. Jest niesamowitym samotnikiem.Wiedze zeglarska
                                    zdobyl od najlepszych na swiecie.Miedzyinnymi plywal na najszybszych
                                    katamaranach. Zreszta
                                    wiecie ze ;Michal Boguslawski to mojej zony brat.Ericssona zeglarze tez
                                    zapraszaja na swoje rejsy.Juz jako 14 latek oplywal wokol olbrzymim jachtem
                                    Majorke . Yacht nalezal do rodziny szwedzkiej mojej zony siostry.
                                    Ten jego yacht jest potezny ale max ma miejsce na zycie dla 6osob tyle ze w
                                    wysmienitych warunkach.To nie Fazisi gdzie wszyscy sobie na leb wchodzili i
                                    glowami zawadzali o oprzyrzadowanie.No i taka wyoprawa to sa straszne
                                    koszty.Najgorsze sa oplaty portowe,reperacje, podnoszenie,zycie to idzie na rok
                                    w setki tysiecy koron.Pamietacie
                                    Escape to Danger to chlopom nie starczylo pieniedzy juz na poworot z Antarktydy
                                    po napadzie rabunku jakiego dostali w San Salwadorze.
                                    Ile czasu musieli sie po powrocie leczyc.Dzisiaj swiat jest coraz bardziej zly i
                                    nie dobry i taki zeglarz musi bardzo dobrze opracowac
                                    rute podrozy aby nie miec niespodzianek w trakcie.Coraz wiecej ludzi organizuje
                                    licencje na posiadanie pewnej obrony swojej wlasnosci.Piractwo sie szerzy.Ile
                                    zalog zeglarskich znika z map swiata na morzu srodziemnym kolo polnocnej afryki.
                                    Sa to bardzo ciekawe rzeczy ale niesty dla mlodych i doswiadczonych a nie
                                    dziadkow Skyow. taki jak ja to morze siedziec z dobra aparatura do lacznosci na
                                    caly swiat i sluchac co synek opowiada, i utrzymywac lacznosc z kolegamni z USA
                                    ktorzy robia tosamo i utrzymuja lacznosc z innymi zalogami.
                                    Pzdr.Sky.
                                    • skyddad Re: Maly rodzinny resort narciarskj 11.02.10, 16:44
                                      Rowniez dziekuje wszystkim za zainteresowanie sie moimi gryzmolami,ale mowiac
                                      szczerze to naprawde liczy sie przekaz pierwszy nie ulozony nie sprawdzony i
                                      nie wyszlifowany pozniej to juz nie jest to ale postaram sie w przyszlosci
                                      wiecej zwracac na to uwage.
                                      Pzdr.Sky.
                                      • Gość: Basia Re: Maly rodzinny resort narciarskj IP: *.chello.pl 01.11.10, 18:33
                                        Rowniez dziekuje wszystkim za zainteresowanie sie moimi gryzmolami,ale mowiac
                                        > szczerze to naprawde liczy sie przekaz pierwszy nie ulozony nie sprawdzony i
                                        > nie wyszlifowany pozniej to juz nie jest to ale postaram sie w przyszlosci
                                        > wiecej zwracac na to uwage.
                                        > Pzdr.Sky.

                                        Zachęcona Twoimi relacjami zamierzam w tym roku spędzić zimowy urlop właśnie w Madesimo.
                                        Tym bardziej, że z Gdańska jest wylot samolotem do Bergamo i odchodzą trudy podróży autem.
                                        Powiedz tylko Skyju czy wyjazd w połowie grudnia w te rejony to dobry pomysł.
                                        Mam nadzieję, że tak bo zwykle jest tam bardzo dużo śniegu. No i powiedz co to za knajpa która ma taką dobrą pizę. My wybraliśmy opcję z apartamentem to jak najbardziej czekam na
                                        informacje gdzie warto się stołowac. Już mi ślinka leci na pyszne lombardyjskie potrawy.
                                        Spędziłam kilka zimowych urlopów niedaleko Madesimo w Valmalenco to wiem co mówię.
                                        Pozdrawiam.
                                        • jeepwdyzlu Re: Maly rodzinny resort narciarskj 02.11.10, 10:59
                                          ech skyddad masz talent...
                                          Przeczytałem Twoje wspomnienia (już drugi raz, w lutym czytałem na bieżąco) i już mi się chce jechać :-)
                                          Najlepiej za chwilę....
                                          Pozdrawiam jeep
                                          • skyddad Re: Maly rodzinny resort narciarskj 10.11.10, 05:03
                                            Jeszcze raz przeczytalem i nie wierzylem ze to ja napisalem.Faktycznie chotycznie niesamowicie ale dlatego moze jest ciekawe?.Dlatego wystepuje te zjawisko chaosu gdyz czlek jest napchany informacjami i wszystko chcialby Wam przekazac na raz. W tym roku sie poprawie ale bedzie nudno i szybko gdyz samolotem ok 3 tyskm w jedna strone niemam zamiaru pchac sie samochodem.Ta odleglosc to tyle samo co kiedys w roku AD 1981 pojechalem z zona i dziecmi malymi, dwoje, do Nordkapp w Norwegi w jedna strone licznik pokazal 3000km.Jechalismy z przyczepoa kampingowa.Tyle jest z Lund Skåne do Nordkapp w NO. Zajelo to dwa tygodnie w jedna strone a powrot jeden tydzien,pozniej dostalem oczoplasu od migajacych bialych pasow przerywanych na jezdni.
                                            Wobec odleglosci padl wybor na samolot ktory jest tak drogi z bagazem sportowym jak poltora tanku benzyny.Oczywiscie Tata ciagnie swoje graty gdyz je kocha ale mlodziez moja mi wytlumaczyla bedziesz to nosil sam my sobie wypozyczymy najnowsze trendy tanio i bez noszenia po lotnisku. Troche racji maja,ale ta generacja zarabia inaczej co stary Tata ktory zanim wyda to obejrzy z dwoch stron i sie zastanowi.
                                            No coz trzeba wyciagac odkurzyc ostrzyc i smarowac.
                                            Pzdr.Sky.
                                            • skyddad Re: Maly rodzinny resort narciarskj 10.11.10, 05:43
                                              Witaj Basiu,
                                              jest oferta dla Ciebie;
                                              26 listopada do 01 maja 2011 "ZIMA 2010/2011: FREE SKI TYGODNIE i Rodzinny Tydzien
                                              Tutaj w orginale;
                                              www.valchiavenna.com/proposte.php?l=it&act=9&p=0&s=i&m=0&w=m
                                              Warunki juz sa;
                                              www.valchiavenna.com/neve.php?l=it&act=9&p=0&s=i&m=0&w=m
                                              Nakoncu wyciagu Larici nr 10 zjezdzasz w prawo okolo200m i masz retauracyjke;
                                              www.skiareavalchiavenna.it/mappainterattiva/
                                              Mysle ze krotkie informacje pomoga w ogarnieciu calego resortu.Uzywaj tlumacza z Google to wszystko bedzie jasne w 100%.
                                              Pzdr.Sky.
                                              • Gość: Basia Re: Maly rodzinny resort narciarskj IP: *.chello.pl 11.11.10, 21:44
                                                Witaj Sky.
                                                Bardzo dziękuję za informacje i linki.
                                                Bardzo się cieszę, że już jest 70 cm. śniegu. Widziałam nawet, że już w niedzielę ośrodek był otwarty dla narciarzy. My wybieramy sie tam od 12-go grudnia.
                                                Ten lot samolotem to jest fajna opcja bo tak samo jak od Ciebie - z Gdańska też jest chyba z 1600km. Na chwilę obecną to praktycznie jeszcze mogę być rano w Gdańsku a w południe już cieszyć się jazdą na nartach. Skorzystałam z oferty biura współpracującego z wizzairem ponieważ dla mnie problemem był transfer z lotniska do hotelu i z powrotem. Ponieważ jedziemy tylko we dwoje nie mamy jak zmniejszyć kosztów przejazdu. No ale może ktoś na tym forum zna jakąś w miarę tanią opcję.
                                                Pozdrawiam
                                                • skyddad Re: Maly rodzinny resort narciarskj 12.11.10, 15:38
                                                  Witaj Basiu,
                                                  Jezeli zamawiasz bilet przez internet to po na ogol dostaje sie propozycje wynajmu samochodu.
                                                  Zobacz jakies male autko Micra lub Fiesta i odrazu z lotniska w Bergamo dostaniecie sie do Madesimo w okolo pare godzin.To niesa duze koszty i chyba najtansza opcja.
                                                  Pzdr.Sky.
                                                  • Gość: Basia Re: Maly rodzinny resort narciarskj IP: *.chello.pl 16.11.10, 22:44
                                                    Jeszcze raz bardzo Ci dziekuje za informacje. Wszystko sprawdziłam. Zapłaciłam juz w info-ski za nasz pobyt w apartamencie. My wyjeżdżamy w grudniu to jak to zwykle bywa jest to najtańszy okres. Przeliczałam również wyjazd na własną rękę na początku marca z wynajęciem samochodu na lotnisku i w rezultacie wyszło na to, że jest naprawdę niewielka różnica za wykupienie w biurze pośredniczącym. Przy czym ja liczyłam, że wyjedziemy od środy do środy bo wtedy loty do Bergamo są tańsze a nie wiem czy w szczycie sezonu hotel zgodzi się na taki przyjazd. Mam tylko nadzieję, że do tej pory biuro nie splajtuje jak to ostatnio jest w modzie.
                                                    Pozdrawiam wszystkich i czekam na śnieg.
                                                    • skyddad Re: Maly rodzinny resort narciarskj 17.11.10, 08:43
                                                      Snieg juz tam jest.Resort jest pelny ale na Swieta Bozego Narodzenia.Pozniej i wczesniej sa puchy tak ze napewno nie bedziesz miala klopotu.W zeszlym roku widzialem duzo ludzi co przyjezdzali w srodku tygodnia.Jezeli bedzie sypac to musisz miec koniecznie w aucie lancuhy.Na letnich oponach niestety sie nie wjedzie.Zakrety tornante i dosc ostro pod gore a to oznacza ze niemozesz sie rozpedzici wjechac przy pomocy rozpedzonej masy tylko musi byc caaly czas dosc dobra przyczepnosc.Zycze milego pobytu
                                                      Pzdr.Sky.
                                                    • skyddad Re: Maly rodzinny resort narciarskj 17.11.10, 18:57
                                                      Basiu,
                                                      Nadeszla aktualizacja otwarcia
                                                      Madesimo 17 XI.2010 Juz zawalone sniegiem w gorach.
                                                      Pzdr.Sky.
                                                    • Gość: Basia Re: Maly rodzinny resort narciarski IP: *.chello.pl 17.11.10, 21:40
                                                      Ależ się cieszę!!!
                                                    • jabolkn świetna relacja 17.01.11, 16:02
                                                      hej skyddad

                                                      świetna relacja
                                                      prosze o pozwolenie zamieszczenia
                                                      linka do niej na innym forum
      • Gość: Agata Re: Maly rodzinny resort narciarskj IP: *.abg.com.pl / 10.10.110.* 17.01.11, 16:23
        witam, czy w terminie 9-16 kwietnia mozna sie tam spodziewać sniegu?

        Agata
        • skyddad Re: Maly rodzinny resort narciarskj 18.01.11, 16:46
          Agata,
          Madesimo trzyma snieg najdluzej ze wzgledu na specyficzne polozenie.Resort otwarty jest bodajze do 1maja.
          Sprawdz na ich stronach ktore wczesniej zamiescilem.
          Pzdr.Sky.
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka