Forum Sport Narty
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Val di Fassa 2011-relacja off-line

    11.02.11, 19:52
    Na wstepie nalezy sie wyjasnienie/wytlumaczenie. Nie pisze na forum od 10 IV 2010
    i chyba tego nie zmienie. Tak jakos nie bardzo od tego czasu mam ochote na pierdoly. Zycie przegonilo historie...

    Tym niemniej, dla potrzebujacych chce napisac relacje z tegorocznego wyjazdu na narty.
    Padlo znowu na Dolomity Bolzanskie. To juz chyba 10. raz. Drugi raz punktem wypadowym byla Dolina Fassy i konkretnie znowu Vigo. To mila wiocha i jakos lubie mieszkac na uboczu.
    Tym razem zaszalalem i odezwalem sie w sprawie lokum (tylko) tydzien przed wyjazdem. Mialem sporo ofert. Chcialem dobry apartament z internetem. Bylo z 6 sensownych ofert w rejonie Vigo, Soragi i Moeny. Bardziej w strone Passo Fedaia czy do Predazzo nie chcialem sie posuwac, bo to nieoptymalne miejsca dla jezdzenia po okolicy.
    Tak jak w zeszlym roku robilem wycieczki z doliny Fassy.
    Dla potrzebujacych wstepu polecam moja notke z zeszlego roku:

    forum.gazeta.pl/forum/w,380,106274002,106274002,Dolomity_styczen_2010_relacja_off_line_1.html
    1.dzien - niedziela 31 stycznia

    Na rozruch wybralem Carezze – inaczej Passo Costalunga. Nigdy bym sie tam nie wybral, ale w pierwszy dzien, to dobry wybor. Bylo troche ludzi – Wlochow weekendowych. To fajne miejsce na 1 dzien. Jest nawet 1 czarna trasa, troche czerwonych no i latwe niebieskie rodzinne. Infrastruktura mieszana.

    2.dzien – poniedzialek 1 luty

    Postanowilem zrobic wycieczke na Siuski! Nigdy tam nie bylem. Seiser Lam lub Alpe de Siusi to osrodek w dolinie Gardeny, ale nie polaczony. Istnieje mozliwosc dojazdu linowka z Ortisei ale chyba trzeba sporo zasuwac po miescie, np. od kolejiki z Secedy. Pojechalem na Bialego Wilka i ruszylismy o 8:45 (szkoda, ze nie otwieraja tych gondol o 8:30). Szybko do Plan de Gralba i do Monte Pany. Stamtad jest skibus platny. 3 € w jedna strone, 5 € w obie strony. Droga oblodzona i zasniezona, waska z mijankami. Autobus z lancuchami. Trzeba troche poczekac na busa. Czas jazdy jakies 18 minut. Otwiera sie ciekawa dolina. Niestety – choc jest tam sporo wyciagow (to chyba polowa Val Gardeny), to nie da sie tego objechac dookola. Trzeba jechac do konca i wracac. Urozmiacone trasy. Czarna chyba jedna, troche czerwonych. 2 zjazdy z radarowym pomiarem predkosci. Duzo „tubylcow”. Jest sporo hoteli (starawe) i goscie tam mieszkajacy wjezdzaja na nartach do hotelu. Niektorzy znudzeni tym rejonem wyjezdzaja na Selle lub Secede, przy pomocy tego samego busa. Nie wiem, jak wyglada przejazd linowkami przez Ortisei. Moze ktos to wie?


    3.dzien – wtorek 2 luty

    Latemar. Samochodem pod skocznie, gondolka na gore. To powtorka zeszlego roku, wiec nie bede sie rozpisywal.

    4.dzien – sroda 3 luty

    San Pellegrino Falcade i Santa Lusia.
    San Pellegrino i Falcade owdwiedzilismy juz w zeszlym roku, wiec powtorka, ale tylko Falcade. Rano byla zamknieta czrana trasa (najlepsza) z Margerity – zawody. Pech...
    Samo Pellgrino odpuscilismy i przejechalismy do Lusii. I tu zaskoczenie. To calkiem fajny osrodek! Nie powinno sie nim gardzic. Na jeden dzien – naprawde warto. Nawet caly dzien mozna tam spedzic, albo polaczyc z San Pellegrino. Calkiem dobre czarne trasy na polnoc do Lusii pod gondolka. Do Bellamonte (na poludnie) sporo niebieskich cieletnikow. Trzeba zobaczyc, ale nie warto powtarzac. Dobra infrastruktura, ciekawie. Bylo calkiem sporo ludzi, glownie Wlochow, byc moze z Moeny, bo to na rzut beretem...

    5.dzien – czwartek 4 luty

    Civetta. Powtorka z zeszlego roku. Nic nowego

    6.dzien – piatek 4 luty

    Obowiazkowa wycieczka na Secede. Myslalem o wycieczce na 5Wiez, ale za malo atrakcyjne miejsce docelowe, zeby tracic 1.5h w autobusach. Dlatego w ramach podlaczenia sie do Selli znowu Seceda. To standardowa wycieczka. Najpierw na Secede. Tam pare zjazdow i zaraz sie robi tloczek na glownej trasie, wiec pare zjazdow bocznym wyciagiem Catores. Niestety Wlosi oprocz budowania nowych wyciagow tez likwiduja stare. Na Secedzie na skraju byl fajny wyciag orczykowy. Bylo tam ladnie i pusto. On stoi, ale nie dziala, nie ma go nawet w spisie i na mapce www.dolomitisuperski.com Szkoda!
    Potem na Monte Pane i obowiazkowo pare zjadow z Mont de Seura. Niestety zawody i wylaczenie najlepszej trasy alfa (czarnej). Znowu pech!
    Powrot do Bialego Wilka. Duza zaleta Col Rodeli jest dzialanie tamtejszych krzesel nawet do 17:15. Mozna pojezdzic o zachodzie slonca.

    7.dzien – sobota 5 luty

    Wreszcie doszla do skutku, ciagle odkladana, wycieczka do San Martino di Castrozza. Niezle agrafki – to fakt. Passo Rolle ma 1984 m npm. Ostre drapanie pod gore, by zaraz spasc na 1450 do Marcina. Nie bylo tlumu, ale pustek – tez nie, bo to jednak sobota. Fajny osrodek, zdecydowanie wart odwiedzenia na 1 dzien, choc dosc paskudny ten dojazd. Okolo 13tej przejechalismy na Passo Rolle. To maly osrodek (nie polaczony z Marcinem), ktory ma naprawde 2 wyciagi po obu stronach drogi. Droge trzeba pokonac pieszo. Ale tu byly zupelne pustki. Jezdzilismy sami. Mozna bylo poszalec. Najlepiej wspominam czerwone trasy na wyciagu Castelazzo. Ten maly osrodek bywa najdluzej (!) czynny ze wszystkich w Dolomitach Bolzanskich.

    8.dzien – niedziela 6 luty
    Powtorka Civetty. Zawody na glownej trasie pod krzeslem. Pech... Bardzo lubie w Civetcie trase 21. Wiekszosc narciarzy tlucze 29, a 21 jest bardzo ladna i pusta. Polecam. Potem warto tez zrobic pare razy trase do Zoldo Alto: czarna 37 lub czerwona 36 i dalej czerwona 36. Pusto i swietnie w dol. Dosc dlugie. Wraca sie orczykiem (bardzo dlugi) i krzeslem. Na koncu warto zjechac (dziala do 16:30) wzdluz krzesla Col dei Baldi. Podobala sie nam rowniez (krotka ale pusta ) tarsa wzdluz orczyka Belamont.

    9.dzien – poniedzialek 7 luty

    Poniewaz robilo sie cieplo (izoterma 0C na 3300 m npm), wiec wycieczka na Marmolade. To przepiekna gora i za kazdym razem musimy ja odwiedzic, ale Wlosi uparcie pracuja, zebysmy ja mniej lubili. Zlikwidowali krzeslo z Passo Fedaia i orczyk Sas de Mul. Wprawdzie fizycznie one stoja, ale nie ma ich w spisie i nie dzialaja. Dawniej chociaz dzialaly od 1 lutego. Teraz – wcale! Nie wiem, o co chodzi (ekolodzy?), ale to straszne. To zabija cala Marmolade. Nienawidze stac w kolejce do linowki w Malga Ciapella. Sama trasa z Marmolady jest swietna, ale do Passo Fedaia wlasnie. Potem to zupelnie nieciekawy zjad na kreche po niebieskim. Zrobilismy raz Marmolade i raz powtorzylismy, ale juz o 11tej zrobilo sie 20 minut stania w kolejce do kolejki. Obrocilem raz sama gore (3. etap kolejki linowej), ale lazenie po kilkuset stopniach znudzilo nas ostatecznie. Powrot do Arabby, raz krzeslo. Wolne, ale krzeslo! No i powrot na Passo Pordoi i wycieczka na Sassa. Opalanie i na dol, Belvedere w bardzo dobrym stanie, jak na taki upal. Potem Bialy Wilk i do domu.

    10.dzien – wtorek 7 luty

    Powtorka Latematra, wiec tez nie bede opisywac.

    Potem pakowanie, pizza i jazda do Krakowa na przedpoludnie.
    cdn.
    Obserwuj wątek
      • staruch5 Re: Val di Fassa 2011-cd 11.02.11, 19:54
        (Nie zmiescilo sie, przekroczylem 800 znakow...)



        Jeden z najlepszych wyjazdow! Przez 10 dni panowaly idealne warunki sniegowe i pogodowe. Jeden dzien byl z duzym zachmurzeniem chmurami wysokimi. A wiec nadal byla dobra widocznosc, tylko slonce nie bylo widoczne. Zadnego z tych dni wiatr nie przekraczal 20 km/h,. A przewaznie byl niezauwazalny. Nawe na Marmoladzie i Sassie bylo prawie bezwietrznie!
        Temperatury poniezej -5C, wiec jak by sie „straznicty muld”
        forum.gazeta.pl/forum/w,380,39000379,39000379,straznicy_muld.html
        nie starali, to muld zrobic nie byli w stanie! Mozna bylo do wieczora jezdzic na maksa, bo bylo calkiem rowno, a snieg bardzo sypki.
        Niestety, bylo sporo sztucznego sniegu. W nielicznych miejscach mozna bylo pojezdzic po naturalnym i poczuc roznice!
        Przez 9 z 10 dni swiecilo piekne slonce. Ludzi bylo nieduzo. Oczywiscie trzeba bylo unikac Sellarondowcow. „Rzezni” na Wrotach Biskupa uniknac sie nie da, ale „rzeznie” na Ciampinoi mozna smialo objechac. Polecam!

        W sumie przejechane 710 km przez 10 dni, mimo codziennych przerw na "posiad", a takze czasem na przejazdy autem, czy skibusem, to przyzwoicie.

        Nawiasem mowiac mam zle wrazenia co do algorytmu liczenia dlugosci przejechanych tras. Do tej pory bylem przekonanay, ze pojawienie sie na dolnej stacji jednego wyciagu a nastepnie dolnej stacji nastepnego powoduje wrzucenie kilometrow z bazy danych wg domyslnej, najbardziej prawdopodobnej trasy. To chyba nie jest prawda. Obawiam sie, ze licza odleglosc GPSowo od gornej stacji poprzedniego wyciagu do dolnej stacji nastepnego. W dzien przejazdu samochodem z Pellegrino do Lusii zrobilismy 88 km. To dosc duzo, jak na strate 1h na przemieszczenie, wiec stad moje podejrzenie, ze system nasza jazde samochodem policzyl jako narciarska. Jak sie nie zmienia osrodka w ciagu dnia, to ten system nie jest zly. Ponadto dziwne, ze 1. Latemar dal mi 81 km a 2. Latemar 96 km. To duza roznica, a jezdzilem z grubsza tak samo...

        Bardzo duzo Polakow, Czechow i Slowakow. W ostatnim tygodniu pojawili sie masowo Slowency. Malo Skandynawow.


        Nie wiem, co bedzie dalej. Z Dolomitow Bolzanskich pozostala Dolina Isarco i Pusteria. Trzeba bedzie wymyslic inny adres....

        Pozdrawiam.
        • jabolkn Re: Val di Fassa 2011-cd 11.02.11, 20:49
          dzięki za relację
          możesz pisać częściej?
        • ortodox Witaj staruch, 12.02.11, 11:10
          ... fajnie, że odezwałeś się ... jednak trochę szkoda, że nie masz już ochoty na pierdoły.
          Dzięki za fają relację. Prawie byłem tam z Tobą ... .
          pozdro.
          • ortodox Aha ... 12.02.11, 17:58
            ... w kwestii Seceda - Alpe di Siusi. Robiłem to kilka lat temu. Dolną stację gondoli Seceda I łączy z centrum miasta tunel z ruchomymi schodami. Wyjeżdżasz w pobliżu rynku w Ortisei skąd do gondolki na Alpe di Siusi jest tylko kilkadziesiąt kroków. Nie ma żadnego problemu z tym połączeniem.
            pozdro.
            p.s.
            Jakieś foty ... staruch?
      • zolviu pierdoły 13.02.11, 10:07
        etam, jakbys nie mial ochoty na pierdoly to bys nie jechal 10ty raz w to samo miejsce :p

        odzywaj sie staruchu czasem, robmy swoje i nie ogladajmy sie na innych
        dzieki za relacje
        • staruch5 foty 13.02.11, 19:31
          dzieki za odzew i fachowe uwagi ojca ortodoxa.
          Wrzucilem zdjecia - kilka. Przepraszam za nieodwrocenie 2.
      • ewangelizator_carvingu Re: Val di Fassa 2011-relacja off-line 14.02.11, 09:49
        Witaj Staruchu, ależ "pierdoły" wypisujesz, 10 raz w to samo miejsce, który to juz raz Marmolada ;-)

        dla mnie zeszły rok a szczególnie jego końcówka był najszczęśliwszy, takie własnie jest życie

        poniewaz z powodu mojego małego "szczescia" jestem uziemiony z braku laku śledze warunki narciarskie i to był super termin na narty w Dolomitach, tylko pozazdrościć pozostaje
        • ortodox W obronie starucha ;) 14.02.11, 10:37
          To wcale nie jest tak, że staruch pojechał 10 raz w to samo miejsce.
          Wcześniej bywał w Dolomitach, ale głównie w Alta Badia, CdA, Plan de Corones i ewentualnie okolice SR. Teraz, dopiero po raz drugi pojechał do VdF, a to zupełnie nie to samo miejsce, wiec pierdołów tu nie wciskaj ec ;)
          Mam jednak spore zastrzeżenia do zachowania starucha, bo podejrzewam, że on dobrze już od jakiegoś czasu wiedział jak będzie pogoda i całkiem świadomie wybrał termin. Dlaczego jednak nie podzielił się tym z nami? A teraz o jakiś pierdołach opowiada dla zamydlenia oczu. Tu upatruję jego winy i należ mu się z tej okazji jakaś kocówa ;)
          pozdro.
          • ewangelizator_carvingu Re: W obronie starucha ;) 14.02.11, 11:00
            cicho, cicho

            chce go troche sprowokować ;) pisanie na forum to troche nałóg ;)
            • ortodox Re: W obronie starucha ;) 14.02.11, 11:06
              ewangelizator_carvingu napisała:

              > pisanie na forum to troche nałóg ;)
              -------------
              Wiem, a staruch przez prawie rok był na odwyku. I co ... będzie musiał rozpocząć kurację od początku ;)
              pozdro.
            • staruch5 sprowokowany 14.02.11, 11:31
              Naprawde wyjazd byl boski. Termin wyjazdu wyznacza zona-nauczycielka z Malopolski :-)
              Jedziemy w 1. tygodniu ferii i patrzymy na pogode. Jezeli zanosi sie na kilka ladnych dni na poczatku 2. tygodnia (zwlaszcza, gdy cos jest kiepsko w 1.), to probujemy przedluzyc. W zeszlym roku przedluzylismy tylko o 1 dzien, bo 1. 7 dni bylo swietne, a pozniej robilo sie brzydko. Natomiast w tym roku caly czas bylo wysmienicie. Jednak przedluzylismy, bo warto bylo zdecydowanie, zwlaszcza, ze nie bardzo nam pasuja narty marcowo-kwietniowe (bardzo pozna Wielkanoc) i chyba nic z nich nie wyjdzie w tym roku.
              Takie przedluzanie (zwlaszcza w sezonie, a po 5 II to juz byl sezon) wymaga wybrania lokum u malo obleganego hotelarza. Wtedy sa szanse na wolne miejsce. Tak wlasnie sie ulozylo w tym roku. Hotelarz wtedy jest „chetny” i zadodwolony, ze mu jeszcze cos kapnie. Poza tym, jak sie wyjezdza np. we wtorek po nartach i nikt nie czycha na nasze miejsce, to jeszcze mozna zostawic ciuchy i frykasy lodowkowe, wrocic do mieszkania po nartach, umyc sie, spakowac i dopiero jechac. Bardzo to jest wygodne.

              Mialem duze obawy w tym roku, bo od 5 II zaczynal sie glowny sezon. Moglo byc tloczno i trudno o miejsce. Ale udalo sie.

              Dziekuje Bogu za kazdym wyjazdem, ze spora czesc narciarzy zajmujacych miejsca noclegowe w okolicy MUSI zrobic SR, nie moze wstac przed 7ma i musi siedziec w knajpie ze 2h okolo poludnia. To pozwala unikac tloku, zwlaszcza, jak sie dobrze wykombinuje wycieczki.

              Wybierajac „destynacje” naszych wycieczek - jezeli juz - zawsze doytkalismy SR albo wczesnie rano, albo po poludniu, wiec tlumow straznikow muld unikalismy. Np. w wycieczce na Marmolade (choc paskudy na Bialym Wilku otwieraja gondole dopiero o 8:45!) na samej gorze po raz 1. bylismy o 10:20. Nie bylo zadnego tloku w Malga Ciapelli ani na posredniej w Arabbie. W przypadku wycieczki na Secede na samej jej gorze bylismy o 10:30 (choc i tak po drodze byl niekonieczny zjazd na Plan de Gralba). Kto rano wstaje....

              Wycieczki na Latemar zaczynalismy tak, ze w gondoli w Predazzo seidzielismy 15 po 8mej. Dla Civetty i Sw. Marcina trzeba bylo wstac po 6tej, wyjechac po 7mej, zeby byc w gondolce najpozniej o w pol do dziewiatej.

              Jezdzilismy do zamkniecia wyciagow. Na ogol to jest 16:30, ale na Rodelli teoretycznie jest to 17:15, praktycznie 17:10. Tylko pogoda styczniowa gwarantuje dobra jazde o tak poznje porze. W marcu o takiej porze zjezdzanie miedzy muldami w kaszy nie jest zadna przyjemnoscia.

              Dobre narty tylko w styczniu!
              • ewangelizator_carvingu Re: sprowokowany 14.02.11, 11:56
                > Dobre narty tylko w styczniu!

                w tym roku to w styczniu różnie bywało, był tu lament i zgrzytanie zębów na forum kilka tygodni temu

                ale oczywiscie w styczniu szansa na dobre warunki lepsza

                marzec tez bedzie super jesli akurat pogoda pozwoli, albo powiększy sie swoje szanse jadąc gdzies wyżej / można nawet przesadzić /
      • jag-24 Re: Val di Fassa 2011-relacja off-line 06.03.11, 21:46
        Chciałam zapytac,ile km dziennie wychodzi przy tak intensywnym programie? (oczywiście na nartach) Bo jeśli chodzi o godziny to chyba od otwarcia do zamknięcia wyciągów?Taka informacja przyda się wszystkim debiutantom,którzy nie widzieli tych tras na oczy.Ja byłam w zeszłym roku i takie"przebiegi"są dla mnie jak z kosmosu.Ale o czym tu mówic-należę do osławionej grupy "stażników muld"-nigdy nie zapomnę,co przychodziło mi do głowy jak zjechałam z Porto Vescovio i zobaczyłam co mnie czeka..Bezcenne...
        • staruch5 dla jagny 06.03.11, 22:04
          Tak, jak pisalem, nie jezdze z GPSem. Polegam na wartościach obliczanych przez serwis DolomitiSuperSki.
          Jezdze dla przyjemności. Jestem w stanie bez problemu wykonac ponad 100 km w ciagu dnia, ale to nie jest moim celem. Do tego potrzebne jest szybkie krzeslo z dobra trasa i brak przerw. Faktem jest, ze jeździmy od otwarcia do zamkniecia wyciągów, ale zawsze jest polgodzinna przerwa na posilek, kawe.

          1. Carezza 63 km. To był dzien rozruchowy
          2. Alpe di Siusi 47 km. Tu było 1.5h czekania i jechania busem
          3. Latemar 81 km
          4. San Pellegrino,Falcade, Alpe Lusia 88 km. To wlasnie dziwne, bo bylo przemieszczanie się samochodem z Pellegrino do Lusii.
          5. Civetta 77 km
          6. Seceda, Monte Pana 72 km
          7. San Martino, Passo Rolle 56 km. Tez była jazda samochodem z Marcina na Rolle.
          8. Civetta 74 km
          9. Marmolada, Arabba 56 km. Godzina na czekanie w sumie na linowke na Marmolade i opalanie na Sass Pordoi
          10. Latemar 96 km

          Stad suma wyszla 710 km. Czyli srednio dziennie 71 km. Można zjeżdżać w dol szybciej, ale to niewiele zmieni ten wynik, bo i tak dziennie 6h jedziemy wyciągami a tylko 1 h na nartach. Jak komus zalezy na wyniku, to moze nie robic przerw (i wybrac szybkie krzeslo). Ale to chyba nie o to chodzi.
          Pozdrawiam.
          • jag-24 Re: dla jagny 06.03.11, 22:23
            Jasne,że nie chodzi o bicie rekordów dziennych.Chodzi raczej o zaplanowanie wycieczek-czyli co z moimi możliwościami (i reszty ekipy)można zrobic,żeby się nie zabic,a miec przyjemnośc i oczywiście zdążyc wrócic przed zamknięciem wyciągów.Z tego co napisałeś wynika,ze muszę dzielic Twoje trasy co najmniej na dwa...A może zaproponujecie jakis fajny plan na 6 dni nartowania (w piątek tam jadę).Mieszkam w Albie (koło Canazei) mogę dojechac trochę samochodem,tak max.1 h .No i muszę byc z powrotem w Canazei najpóźniej na 17.30,żeby odebrac dziecko z przedszkola (aha i wyjazd ok.8.30 po zostawieniu dziecka tamże).
            Mam na razie tylko jeden plan-pojechac do Passo Campologno (za Arabbę )i tam pojeździc na niebieskich (pierwszy dzień).Tylko proszę się nie śmiac,ze nie jadę z Canazei na nartach tylko samochodem ten odcinek-przejechanie tam i z powrotem i jeszcze cała Alta Badia to już zdecydowanie za dużo (dla mnie oczywiście).
            • staruch5 Re: dla jagny 06.03.11, 22:40
              no, narty mi opadaja :-)

              skorzystaj z skiroutenplanera
              www.dolomitisuperski.com/en-US/1817EN.html
              z Canazei na przelecz Campolongo jest 50 minut dla sredniego narciarza. To co Ty jestes za narciarz, ze tego nei zrobisz chocby i w 1.5h? Chyba bardzo przesadzasz. Jak tak naprawde fatalnie jezdzisz, to odrobinke za wysokie progi te okolice Selli. Ale jestem przekonany, ze bardzo przesazdasz i ze stac Cie spokojnie na zrobienie tego na nartach.
              Pzdr.
              • jag-24 Re: dla jagny 06.03.11, 22:56
                Teoretycznie masz rację (50 min),ale w praktyce to w tamtym roku w lutym było tak,że zanim mała łaskawie zgodziła sie zostac w przedszkolu to docieraliśmy do gondolki w Canazei ok.10.00 -była olbrzymia kolejka,potem jeszcze większa na 107,żeby wjechac na Belvedere i żeby de facto rozpocząc tę trasę to już była 12.00...Jadąc samochodem byliśmy ok.11.00 w Passo Campologno i od razu można było jeździc (w dodatku po niebieskich).A w tym roku w naszej ekipie są osoby prawie zupełnie początkujące,co jeszce dodatkowo komplikuje sytuację.
                Dzięki za ten link do planowania tras.
                • ewangelizator_carvingu Re: dla jagny 06.03.11, 23:32
                  a musicie koniecznie do Campologno ? co tam jest takiego szczególnego?

                  nie lepiej wjechać na Rodelle i zjechać pod Saslonga - sa tam dwa krzesełka fajne dla początkujących?

                  z wycieczek proponuje przejazd na nartach przez Gardene do Monte Pana, potem skibusem za 5 eur do Saiseralm - ten osrodek jest idealny dla początkujących

                  warto tez wybrać sie do Alpe Lusia - fajne miejsce dla początkujących

                  po co w ogóle jechać w ten rejon z takimi założeniami?

                  mozna np wybrać Civette albo Saiseralm, czy chociazby Kronplatz, gdzie jest wiecej łatwo dostepnych tras niebieskich

                  pozdro
                  ec
                  • jag-24 Re: dla jagny 06.03.11, 23:50
                    Teraz to już musztarda po obiedzie...
                    Trzeba jakoś z tego wybrnąc.Namawiałam znajomych na wyjazd bardziej szkoleniowy w Polsce,ale oni (a właściwie on) koniecznie chciał do Włoch.A ponieważ znam to przedszkole w Canazei (ze szkółą narciarską) to tak się skończyło.Wiadomo,ze z kulą u nogi (czyli małym dzieckiem) w ogóle byśmy nie pojeździli,więc lepszy rydz niż nic.
                    Z Campologno na lewo wjeżdża się na Alta Badia i tam było najwięcej niebieskich tras jakie miałam okazję oglądac.
                  • ortodox Re: dla jagny 06.03.11, 23:51
                    Ja bardzo lubię jeździć autem po górskich serpentynach, ale takich numerów jak Jagna nie robiłem. Z Canazei jadąc na psso Pordoi mijasz Lupo Bianco. Tam zostaw auto i bez kolejki jedziesz dalej na nartach. Jeśli rzeczywiście są kolejki na Belvedere, co niestety często się zdarza ... trzeba jechać na passo Capolongo w przeciwna stronę SR ... przez Selvę.
                    pozdro.
                    • jag-24 Re: dla jagny 07.03.11, 00:25
                      Nie żebym uwielbiała serpentyny (górskie),ale dzięki temu spędziłam w tamtym roku 2 fajne dni na Alta Badia z odpowiednim stosunkiem tras niebieskich do czerwonych,czyli gdzieś tak 80/20.Z Lupo Bianco też startowaliśmy,właśnie jadąc w stronę Selvy.Ale pomysł by przejechac 3/4 SR (z Lupo Bianco do Campologno),pojeździc po Alta Badii i jeszcze wrócic to naprawde poza zasięgiem początkujących narciarzy.Z lektury forum wnioskuję ,że mogę spróbowac San Pellegrino i Santa Lusia.Alpe de Susi bardzo super,ale nie wiem czy wyrobimy się z czasem(można gdzieś tam podjechac bliżej samochodem?).Wiem jak to wygląda z autopsji-podwoziłam spóżnionych na ostatnie wyciągi.Tak więc mierz zamiar według sił!
                      • ortodox Re: dla jagny 07.03.11, 08:27
                        Niewątpliwie przez Selvę będzie nieco dalej, ale startując z Lupo Bianko jesteście na Campolongo za mniej niż 2h i jedziecie cały czas niebieskimi i łagodnymi czerwonymi trasami. Czas nie jest więc zmarnowany. Poza tym już w Corvara można odskoczyć na łagodne stoki Alta Badia, albo na Colfosco. Zawsze to lepsze niż stanie w kolejce na Belvedere lub jazda autem na Campolongo. Ostatecznie możecie zostawić auto na passo Pordoi i dalej już na nartach. Po co zjeżdżać dalej autem, skoro z passo Pordoi macie prosty i łagodny zjazd do Arabby i już bez żadnego wąskiego gardła?
                        Na Alpe di Siusi nie ma niestety innego rozsądnego dojazdu niż przez Monte Pana i dalej górskim skibusem. Transfer z Lupo Bianco ( razem ze skibusem ) nie zajmuje jednak więcej niż 1,5-2h. Jeśli starujecie o 9.00 z Lupo Bianco to powinniście być w przed 11.00 w Saltria.
                        Macie wtedy 3h do dyspozycji bo o 14.00 trzeba być przy skibusie w Saltria.
                        San Pelegrino, Alpe Lusia ... jak najbardziej.
                        pozdro.
                        • staruch5 Re: dla jagny 07.03.11, 09:10
                          powtorze sie i powtorze innych.
                          Przy takich problemach to nie najlepszy adres (Alba kolo Canazei). Stok pod nosem (Ciampac) dla poczatkujacych sie nie nadaje. Belvedere jest bardzo dobry do nauki, wysoko, gwarancja sniegu, latwe trasy. Ale on sie znudzi nawet poczatkujacemu po 2 dniach. Poza tym codziennie i tak musicie dojechac do Canazei przynajmniej. Ale, tak jak piszesz, decyzja zapadla.

                          Rzeczywiscie, duze zaglebie cieletnikow jest w Badii, miedzy przelecza Campolongo a San Cassiano. Warto wiec pojezdzic na Belvederze, a potem po 2 dniach pocwiczyc Badie. Wydaje mi sie, ze jazda na nartach ze szczytu Belvederu do Arabby i potem na Campolongo jest latwa i dacie rade.
                          Wyprawe na Alpe Siusi odradzam. Obawiam sie, ze sie nie wyrobicie czasowo.

                          Poniewaz lubie pojezdzic, wiec w moim interesie jest, zeby jak najwiecej ludzi zajmujacych ograniczona liczbe miejsc noclegowych nie jezdzilo na nartach, ale siedzialo w knajpach i sie opalalo, wiec takie Wasze nartowanie jest mi bardzo na reke :-)

                          Trudno jednak mi sie powstrzymac i nie posmiac z ludzi, ktorzy jada taki kawal drogi z Polski (pewnie samochodem), zeby nie tylko jezdzic po raptem kilku niebieskich trasach (z dostepnych 500 km), ale jeszcze w czasie dzialania wyciagow jezdzic samochodem wzdluz tras narciarskich. To kuriozum!
                          Pozdrawiam z usmiechem.
                          • jag-24 Re: dla jagny 07.03.11, 17:25
                            Jak zawsze diabeł tkwi w szczegółach.Z Belvedere do Campologno rzeczywiście nietrudno i bardzo ładnie,ale powrót-tu już gorzej-jak dobrze liczę 4 wyciągi i ulubiona miejscówka,czyli Porto Vescovo.Z kolei z Lupo Bianco do Campologno też nietrudno,ale już dośc daleko,a powrót to druga ulubiona miejscówka Ciampinoi...Ja już tam byłam i jakoś przeżyłam,ale nie chcę narażac znajomej na te stresy-jeszcze uzna,że narty do nie dla niej-nie chciałabym do tego dopuścic.
                            Do starucha-jasne można się śmiac,ale jeśli jeździ się na narty góra 2 x w roku to chyba lepiej spędzac ten czas w miłych okolicznościach przyrody,a nie w kółko ujeżdżac 1 trasę?Mam wrażenie,że jednak uczy się człowiek szybciej i efektywniej w Alpach,niż na maleńkim stoku czekając jeszcze godzinami w kolejkach.
                            A co do podróży-w polskie góry też jadę od siebie 10 godzin,a GPS pokazuje 14-16 godzin w Dolomity ...
                            • staruch5 Re: dla jagny 07.03.11, 17:37
                              zgoda, tylko jedna uwaga szczegolowa.
                              W razie powrotu z Ciampinoi w strone Plan de Gralba i Col Rodela NIE MUSI sie jechac ta slynna scianka. Mozna to ominac dosc lagodnym objazdem.
                              Zas z Arabby na Belvedere niestety ulubionej scianki straznikow ominac sie nie da.
                              Milego urlopu zycze.
                              • jag-24 Re: dla jagny 07.03.11, 20:33
                                Na Ciampinoi byłam tylko raz,już zmęczona i nieopatrznie wjechałam na słynną ściankę.Następnym razem spróbuje objechac ,skoro jak donosicie,można,to "miłe"miejsce.
                                Na Porto Vescovo byłam 2 x i za drugim razem efekt już nie był tak oszałamiający.
                                Dzięki za życzenia,widzę,ze jak zwykle nie dam rady wszystkiego zaplanowac z góry,trzeba będzie improwizowac.
                                Dzięki za życzenia

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka