staruch5
11.02.11, 19:52
Na wstepie nalezy sie wyjasnienie/wytlumaczenie. Nie pisze na forum od 10 IV 2010
i chyba tego nie zmienie. Tak jakos nie bardzo od tego czasu mam ochote na pierdoly. Zycie przegonilo historie...
Tym niemniej, dla potrzebujacych chce napisac relacje z tegorocznego wyjazdu na narty.
Padlo znowu na Dolomity Bolzanskie. To juz chyba 10. raz. Drugi raz punktem wypadowym byla Dolina Fassy i konkretnie znowu Vigo. To mila wiocha i jakos lubie mieszkac na uboczu.
Tym razem zaszalalem i odezwalem sie w sprawie lokum (tylko) tydzien przed wyjazdem. Mialem sporo ofert. Chcialem dobry apartament z internetem. Bylo z 6 sensownych ofert w rejonie Vigo, Soragi i Moeny. Bardziej w strone Passo Fedaia czy do Predazzo nie chcialem sie posuwac, bo to nieoptymalne miejsca dla jezdzenia po okolicy.
Tak jak w zeszlym roku robilem wycieczki z doliny Fassy.
Dla potrzebujacych wstepu polecam moja notke z zeszlego roku:
forum.gazeta.pl/forum/w,380,106274002,106274002,Dolomity_styczen_2010_relacja_off_line_1.html
1.dzien - niedziela 31 stycznia
Na rozruch wybralem Carezze – inaczej Passo Costalunga. Nigdy bym sie tam nie wybral, ale w pierwszy dzien, to dobry wybor. Bylo troche ludzi – Wlochow weekendowych. To fajne miejsce na 1 dzien. Jest nawet 1 czarna trasa, troche czerwonych no i latwe niebieskie rodzinne. Infrastruktura mieszana.
2.dzien – poniedzialek 1 luty
Postanowilem zrobic wycieczke na Siuski! Nigdy tam nie bylem. Seiser Lam lub Alpe de Siusi to osrodek w dolinie Gardeny, ale nie polaczony. Istnieje mozliwosc dojazdu linowka z Ortisei ale chyba trzeba sporo zasuwac po miescie, np. od kolejiki z Secedy. Pojechalem na Bialego Wilka i ruszylismy o 8:45 (szkoda, ze nie otwieraja tych gondol o 8:30). Szybko do Plan de Gralba i do Monte Pany. Stamtad jest skibus platny. 3 € w jedna strone, 5 € w obie strony. Droga oblodzona i zasniezona, waska z mijankami. Autobus z lancuchami. Trzeba troche poczekac na busa. Czas jazdy jakies 18 minut. Otwiera sie ciekawa dolina. Niestety – choc jest tam sporo wyciagow (to chyba polowa Val Gardeny), to nie da sie tego objechac dookola. Trzeba jechac do konca i wracac. Urozmiacone trasy. Czarna chyba jedna, troche czerwonych. 2 zjazdy z radarowym pomiarem predkosci. Duzo „tubylcow”. Jest sporo hoteli (starawe) i goscie tam mieszkajacy wjezdzaja na nartach do hotelu. Niektorzy znudzeni tym rejonem wyjezdzaja na Selle lub Secede, przy pomocy tego samego busa. Nie wiem, jak wyglada przejazd linowkami przez Ortisei. Moze ktos to wie?
3.dzien – wtorek 2 luty
Latemar. Samochodem pod skocznie, gondolka na gore. To powtorka zeszlego roku, wiec nie bede sie rozpisywal.
4.dzien – sroda 3 luty
San Pellegrino Falcade i Santa Lusia.
San Pellegrino i Falcade owdwiedzilismy juz w zeszlym roku, wiec powtorka, ale tylko Falcade. Rano byla zamknieta czrana trasa (najlepsza) z Margerity – zawody. Pech...
Samo Pellgrino odpuscilismy i przejechalismy do Lusii. I tu zaskoczenie. To calkiem fajny osrodek! Nie powinno sie nim gardzic. Na jeden dzien – naprawde warto. Nawet caly dzien mozna tam spedzic, albo polaczyc z San Pellegrino. Calkiem dobre czarne trasy na polnoc do Lusii pod gondolka. Do Bellamonte (na poludnie) sporo niebieskich cieletnikow. Trzeba zobaczyc, ale nie warto powtarzac. Dobra infrastruktura, ciekawie. Bylo calkiem sporo ludzi, glownie Wlochow, byc moze z Moeny, bo to na rzut beretem...
5.dzien – czwartek 4 luty
Civetta. Powtorka z zeszlego roku. Nic nowego
6.dzien – piatek 4 luty
Obowiazkowa wycieczka na Secede. Myslalem o wycieczce na 5Wiez, ale za malo atrakcyjne miejsce docelowe, zeby tracic 1.5h w autobusach. Dlatego w ramach podlaczenia sie do Selli znowu Seceda. To standardowa wycieczka. Najpierw na Secede. Tam pare zjazdow i zaraz sie robi tloczek na glownej trasie, wiec pare zjazdow bocznym wyciagiem Catores. Niestety Wlosi oprocz budowania nowych wyciagow tez likwiduja stare. Na Secedzie na skraju byl fajny wyciag orczykowy. Bylo tam ladnie i pusto. On stoi, ale nie dziala, nie ma go nawet w spisie i na mapce www.dolomitisuperski.com Szkoda!
Potem na Monte Pane i obowiazkowo pare zjadow z Mont de Seura. Niestety zawody i wylaczenie najlepszej trasy alfa (czarnej). Znowu pech!
Powrot do Bialego Wilka. Duza zaleta Col Rodeli jest dzialanie tamtejszych krzesel nawet do 17:15. Mozna pojezdzic o zachodzie slonca.
7.dzien – sobota 5 luty
Wreszcie doszla do skutku, ciagle odkladana, wycieczka do San Martino di Castrozza. Niezle agrafki – to fakt. Passo Rolle ma 1984 m npm. Ostre drapanie pod gore, by zaraz spasc na 1450 do Marcina. Nie bylo tlumu, ale pustek – tez nie, bo to jednak sobota. Fajny osrodek, zdecydowanie wart odwiedzenia na 1 dzien, choc dosc paskudny ten dojazd. Okolo 13tej przejechalismy na Passo Rolle. To maly osrodek (nie polaczony z Marcinem), ktory ma naprawde 2 wyciagi po obu stronach drogi. Droge trzeba pokonac pieszo. Ale tu byly zupelne pustki. Jezdzilismy sami. Mozna bylo poszalec. Najlepiej wspominam czerwone trasy na wyciagu Castelazzo. Ten maly osrodek bywa najdluzej (!) czynny ze wszystkich w Dolomitach Bolzanskich.
8.dzien – niedziela 6 luty
Powtorka Civetty. Zawody na glownej trasie pod krzeslem. Pech... Bardzo lubie w Civetcie trase 21. Wiekszosc narciarzy tlucze 29, a 21 jest bardzo ladna i pusta. Polecam. Potem warto tez zrobic pare razy trase do Zoldo Alto: czarna 37 lub czerwona 36 i dalej czerwona 36. Pusto i swietnie w dol. Dosc dlugie. Wraca sie orczykiem (bardzo dlugi) i krzeslem. Na koncu warto zjechac (dziala do 16:30) wzdluz krzesla Col dei Baldi. Podobala sie nam rowniez (krotka ale pusta ) tarsa wzdluz orczyka Belamont.
9.dzien – poniedzialek 7 luty
Poniewaz robilo sie cieplo (izoterma 0C na 3300 m npm), wiec wycieczka na Marmolade. To przepiekna gora i za kazdym razem musimy ja odwiedzic, ale Wlosi uparcie pracuja, zebysmy ja mniej lubili. Zlikwidowali krzeslo z Passo Fedaia i orczyk Sas de Mul. Wprawdzie fizycznie one stoja, ale nie ma ich w spisie i nie dzialaja. Dawniej chociaz dzialaly od 1 lutego. Teraz – wcale! Nie wiem, o co chodzi (ekolodzy?), ale to straszne. To zabija cala Marmolade. Nienawidze stac w kolejce do linowki w Malga Ciapella. Sama trasa z Marmolady jest swietna, ale do Passo Fedaia wlasnie. Potem to zupelnie nieciekawy zjad na kreche po niebieskim. Zrobilismy raz Marmolade i raz powtorzylismy, ale juz o 11tej zrobilo sie 20 minut stania w kolejce do kolejki. Obrocilem raz sama gore (3. etap kolejki linowej), ale lazenie po kilkuset stopniach znudzilo nas ostatecznie. Powrot do Arabby, raz krzeslo. Wolne, ale krzeslo! No i powrot na Passo Pordoi i wycieczka na Sassa. Opalanie i na dol, Belvedere w bardzo dobrym stanie, jak na taki upal. Potem Bialy Wilk i do domu.
10.dzien – wtorek 7 luty
Powtorka Latematra, wiec tez nie bede opisywac.
Potem pakowanie, pizza i jazda do Krakowa na przedpoludnie.
cdn.