novationen
14.02.11, 14:22
Kurde, z jednej strony życzliwość - z drugiej kopniak w d*pę...
W styczniu (na 3 qróli) miałem jechać na narty, niestety tylko w Polsce, tylko do Wisły, ale się rozchorowałem. Zadzwoniłem do pensjonatu - odwołałem - 3 dni przed przyjazdem.
trudno - pomyślałem, zaliczka przepadła.
Wyjazdu nie odpuściłem - ponowny termin 5-11 luty. Zadzwoniłem do tego samego pensjonatu przed końcem stycznia, naświetliłem sprawę- kobietka, miła w głosie oznajmiła że tamtą zaliczkę przesuwa mi na obecny termin, a w związku z tym, że chcieliśmy jeszcze jedną 2-kę dla znajomej pary, to żeby tylko za ten drugi pokój zaliczkę przelać. FAJNIE! pomyślałem, są jeszcze uczciwi ludzie. Pojechaliśmy.
Narty jak narty - każdy wie, zresztą nie będę się rozpisywał o stokach w Wiśle, jak tu wszystkie wątki alpejskie :):):)
pojeździli, pojeździli, pojeździli... nadszedł czas wyjazdu. Wykwaterowanie, kasa itp itd. "do widzenia".
Jeszcze w Wiśle, 2 km od tej kwatery zajechaliśmy na obiad, żeby potem w drodze na katowickiej już nie stawać.
Zjedli, wsiedli - nie pojechali. Auto nie zapaliło. Padła elektronika. Każdy myślę wie jak to jest naprawiać auto w nieznajomym warsztacie - być może u "kowala"... pomysł: LAWETA????.
Jest ktoś kto mógłby po auto przyjechać, ale to 550 km - co najmniej kilka godzin oczekiwania - na parkingu przed restauracją???
pomysł: zadzwonić na tą kwaterę z pytaniem o możliwość zaczekania w cieple ok. 7-8 godzin na transport. Obojętnie gdzie: w holu, na stołówce, w przechowali sprzętu - byle gdzie, byle w ciepłym pomieszczeniu.
odpowiedź miłej pani: nie... inni goście czuli by się skrępowani.
myśl: k*rwa... niby rozumiem, a z drugiej strony ja bym nie umiał odmówić. Zwłaszcza że byliśmy bezproblemowymi gośćmi.
myśl 2: więcej do Was nie przyjadę
myśl 3: jednak tylko kasa się liczy - przesunę zaliczkę to przyjadą, dopłacą jeszcze. A jak już zapłacili to niech spierd*lają.
rozwiązanie: udało się naprawić na miejscu, niemniej jednak dopiero w Ustroniu, po kilku godzinach czekania na przemian na parkingu przed warsztatem i pizzerii na przeciwko...
Polska to dziwny kraj...
... żeby się gorole nie mogli dogadać w kwestii wspólnych karnetów, choćby w takiej dziurze (urokliwej bądź co bądź) jak Wisła, gdzie wyciągów kilka bo kilka, ale jednak są...