Forum Sport Narty
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Polska to dziwny kraj...

    14.02.11, 14:22
    Kurde, z jednej strony życzliwość - z drugiej kopniak w d*pę...

    W styczniu (na 3 qróli) miałem jechać na narty, niestety tylko w Polsce, tylko do Wisły, ale się rozchorowałem. Zadzwoniłem do pensjonatu - odwołałem - 3 dni przed przyjazdem.
    trudno - pomyślałem, zaliczka przepadła.

    Wyjazdu nie odpuściłem - ponowny termin 5-11 luty. Zadzwoniłem do tego samego pensjonatu przed końcem stycznia, naświetliłem sprawę- kobietka, miła w głosie oznajmiła że tamtą zaliczkę przesuwa mi na obecny termin, a w związku z tym, że chcieliśmy jeszcze jedną 2-kę dla znajomej pary, to żeby tylko za ten drugi pokój zaliczkę przelać. FAJNIE! pomyślałem, są jeszcze uczciwi ludzie. Pojechaliśmy.
    Narty jak narty - każdy wie, zresztą nie będę się rozpisywał o stokach w Wiśle, jak tu wszystkie wątki alpejskie :):):)

    pojeździli, pojeździli, pojeździli... nadszedł czas wyjazdu. Wykwaterowanie, kasa itp itd. "do widzenia".

    Jeszcze w Wiśle, 2 km od tej kwatery zajechaliśmy na obiad, żeby potem w drodze na katowickiej już nie stawać.

    Zjedli, wsiedli - nie pojechali. Auto nie zapaliło. Padła elektronika. Każdy myślę wie jak to jest naprawiać auto w nieznajomym warsztacie - być może u "kowala"... pomysł: LAWETA????.

    Jest ktoś kto mógłby po auto przyjechać, ale to 550 km - co najmniej kilka godzin oczekiwania - na parkingu przed restauracją???

    pomysł: zadzwonić na tą kwaterę z pytaniem o możliwość zaczekania w cieple ok. 7-8 godzin na transport. Obojętnie gdzie: w holu, na stołówce, w przechowali sprzętu - byle gdzie, byle w ciepłym pomieszczeniu.

    odpowiedź miłej pani: nie... inni goście czuli by się skrępowani.
    myśl: k*rwa... niby rozumiem, a z drugiej strony ja bym nie umiał odmówić. Zwłaszcza że byliśmy bezproblemowymi gośćmi.
    myśl 2: więcej do Was nie przyjadę
    myśl 3: jednak tylko kasa się liczy - przesunę zaliczkę to przyjadą, dopłacą jeszcze. A jak już zapłacili to niech spierd*lają.

    rozwiązanie: udało się naprawić na miejscu, niemniej jednak dopiero w Ustroniu, po kilku godzinach czekania na przemian na parkingu przed warsztatem i pizzerii na przeciwko...

    Polska to dziwny kraj...
    ... żeby się gorole nie mogli dogadać w kwestii wspólnych karnetów, choćby w takiej dziurze (urokliwej bądź co bądź) jak Wisła, gdzie wyciągów kilka bo kilka, ale jednak są...
    Obserwuj wątek
      • jabolkn Re: Polska to dziwny kraj... 14.02.11, 14:43
        novationen napisał:

        > Polska to dziwny kraj...
        >
        uważam że z prostej sytuacji wyciągasz zbyt daleko idące wnioski
        i z Polską nie ma to nic wspólnego
        co myślisz że w jakimkolwiek innym kraju potraktowali by Cię inaczej?
        • novationen Re: Polska to dziwny kraj... 14.02.11, 16:13
          pewie nie... ale nie mniej jednak takie zachowanie świadczy o ludziach. Skoro byliśmy tam tydzień, zapłaciliśmy z pobyt 4 osób, nie małe pieniądze (jak dla mnie)to chyba krzywda kobiecie by się nie stała, zwłaszcza że dom jest naprawdę duży i moim zdaniem nie byłoby najmniejszego problemu

          zresztą nie ważne, może i masz rację.
          • ortodox Re: Polska to dziwny kraj... 14.02.11, 19:03
            Na przyszłość proponuję wykupić sobie ubezpieczenie "asistance".
            Nie jest to w sumie wielki wydatek, a jak jeździsz po świecie to wszystko może się zdarzyć.
            Bez większego stresu finansowego jesteś zabezpieczony.
            pozdro.
      • Gość: c# Re: Polska to dziwny kraj... IP: 95.43.53.* 14.02.11, 21:11
        Mnie interesuje argument "inni goście czuli by się skrępowani". Czym, mianowicie? Okazja do pogadania, wypicia piwa, może wypytania o warunki, ceny karnetów itp. Nie rozumiem.
        • ortodox Re: Polska to dziwny kraj... 14.02.11, 22:05
          Ten argument, to prawdopodobnie zwykły wykręt. Chodziło o to, żeby nikt "obcy" już nie kręcił się po pensjonacie, kiedy przyjadą nowi goście i trzeba sprzątać. Prawdę mówiąc trochę dziwię się autorowi, bo przecież można pójść do baru, knajpy i posiedzieć tam kilka godzin. Spędzić czas w normalnych warunkach i w miejscu przeznaczony do spędzania czasu. Oczywiście, trzeba coś zamówić, ale trudno siedzieć przy pustym stole kilka godzin. Nie było moim zdaniem konieczności proszenie o pomoc.
          pozdro.
      • Gość: sazz Re: Polska to dziwny kraj... IP: *.dynamic.chello.pl 15.02.11, 08:13
        I dlatego omijam te kołtuństwo zwane Polską i jeżdzę na urlop poza granice tego zapyziałego mentalnie kraju. Pozdr:-)
      • ola Re: Polska to dziwny kraj... 15.02.11, 09:25

        myśli miałeś duzo, ale wszystkie "pod siebie". Nie pomyślałes, że miła Pani ma na dziś zaplanowanie sprzątanie całej chałupy, albo turnus na 20 osób.
        Nie pomyśłałeś, żeby poszukać warsztatu na miejscu, a jest ich w Wiśle kilka. Wystarczyło zapytać byle kogo - polecili by Ci choćby Cieślara z Nowej Osady, albo elektryke samochodową w Dziechcince.
        Poza Wisłą, w Ustroniu, Cieszynie, Skoczowie, jest też mnóstwo warsztatów, które dojeżdzają z lawetą. Czekanie, aż ktoś się dotelepie 550 km uważam za pomysł najmniej udany.
        Co do pomysłów na czekanie - też mogłabym Ci polecic kilka lepszych niż stanie na mrozie.
        O tym wszystkim nie pomyślełes. Ale o tym, żeby obrzucić błotem wszystkich górali razem wziętych i każdego z osobna to już pomyślałeś?
        Od zesputego samochodu do wniosków o współnych karnetach długa droga. Trzeba miec sporo złej woli, żeby tak zabrnąc. Zwłaszcza nie wiedząc nic o np. kwestiach własnościowych dotyczących stoków i wyciągów, blokujących sprawę wspólnego karnetu.
        Wiesz, moze rzeczywiście nie przyjeźdzaj już do nas, skoro jesteśmy takimi dzikusami. Nie zasłużylismy na zaszczyt goszczenia tak szacownej osoby.
        • ola Re: Polska to dziwny kraj... 15.02.11, 10:25

          i jeszcze Ci powiem, że w tej wspaniałej Austrii też kiedyś odmówiono mi zostawienia samochodu na parkingu pod pensjonatem, bo doba kończyła się o 10.00 a my chcieliśmy jeszcze do popołudnia pojeździć. Właścicielka nie zgodziła się na zostawienie zapakowanego samochodu na jej posesji, tylko poleciła parking pod wyciągiem. A to przecież Zachód - lepsza rasa ludzi.
        • Gość: lelek Re: Polska to dziwny kraj... IP: *.dynamic.chello.pl 15.02.11, 19:19
          IMO całkiem słusznie się oburzasz na turystę, narzekającego trochę bez sensu, ładu i składu. Przynajmniej ja nie bardzo rozumiem powód tych akurat utyskiwań.
          Co nie znaczy, że brak innych powodów do krytyki infrastruktury turystycznej w Beskidzie Żywieckim - często można tam dotkliwie odczuć połączenie góralskiej siermiężności ze śląską - nazwijmy to - oszczędnością ... IMO wszyscy zajmujący się tam szeroko rozumiana obsługą ruchu turystycznego, powinni w trybie pilnym odbyć wielomiesięczną i intensywna praktykę zagraniczną.
          No i dla własnego dobra nie powinnać raczej wspominać o
          "kwestiach
          > własnościowych dotyczących stoków i wyciągów, blokujących sprawę wspólnego kar
          > netu",
          które najzwyczajniej Was, górali kompromitują i którymi, co gorsza, kompromitujecie Polskę w świecie.
          • ola Re: Polska to dziwny kraj... 15.02.11, 21:36

            po pierwsze Wisła to Beskid Śląski a nie Żywiecki.
            Po drugie w Austrii czy Szwajcarii górale sa właścicielami swoich łąk od kilkuset lat. Sami sobie te wyciągi budowali. Na swojej ziemi. Infrastruktura narciarska w Alpach ma czasem sto lub więcej lat tradycji. Mieli czas dogadywać się w spółki, uczyć na swoich błędach itd.
            U nas nie było tak różowo. Nie będę wchodzić w historię głęboko, ale własność gruntu w Beskidzie Ślaskim jest mocno świeża. Za to cała infrastruktura - tu jest jeszcez gorzej.
            Średnio licząc, najstarsze prywatne wyciągi narciarskie mają nie więcej niż 20 lat. Tych jest mniejszość. Najczęściej na łące górala stoi pordzewiały wyciąg, który kiedyś należał do kopalni, ale ta padła, syndyk upłynnił masę, ale wyciągu nie. Formalnie kupa zelastwa należy do Skarbu Państwa, ale nie ma z kim o niej rozmawiać. Nie ma tez za bardzo za co jej kupić i wyremontować. Na jeden stok czasem składa się kilka takich niewiadomo czyich łąk i pozostałości po byłych kopalniach, FWP i innych wykwitach dekretów Bieruta.
            Ciekawa jestem, jak by wygladał austriacki góral 20 lat po takim starcie? Chyba nie lepiej.
          • skynews Re: Polska to dziwny kraj... 15.02.11, 22:01

            Myślę że problemem była komunikacja miedzy osobami występującymi w tym „dramacie".
            Założyciel wątku zachował się mało profesjonalnie w swojej własnej sprawie: wpadł w panikę z powodu motoru, który się nie zakręcił.
            Odpowiedzialni za pensjonat nie kiwnęli małym paluszkiem w celu zaoferowania jakiejkolwiek pomocy człowiekowi w potrzebie ale nikt nie może mieć do nich o to pretensji...i nie ma żadnego znaczenia powód ich zachowania - tacy już są i tyle.

            Pozostaje więc wyciągnąć wnioski na przyszłość: jest b. wiele możliwości uniknięcia podobnych sytuacji...
      • novationen Re: no dobra... 16.02.11, 07:38
        mea culpa - kajam się co do "dramatu", zapewne trochę przesadziłem w kwestii awarii, no ale skoro jest taki odzew i opierdziel to coś jeszcze napiszę.

        Interesuje mnie podejście "Oli" do calego tematu...

        Np jak to jest z Waszym Wiślańskim nastawieniem do turysty który ma tablicę zaczynającą się na 'W" - naprawdę, nie wszyscy są z Warszawy, poza tym nie wszyscy mieszkańcy Warszawy są tacy za jakich się ich uważa, a nastawienie Śląska do mazowsza jest boskie wręcz :))) (a uwierz, że ja należę do wybitnie uprzejmych osób i raczej nie mam trudności w kontaktach międzyludzkich). Czasem to mi się wydaje, że wogóle południe Polski wychodzi z założenia, że jak W to Warszawa, a jak Warszawa to przyjeżdżają sami bogaci, pieniędzmi wręcz sr*ający :)

        prozaiczna sytuacja, gdzie rozmawiały dwie panie w sklepie o pogodzie i mrozie oraz braku śniegu. "na czym te worsiowioki będą zjeżdżały jak nie popada?"; "na dupach".

        Co do samej Wisły i tego co pisała "Ola" - nie byl to mój pierwszy pobyt w Wiśle i uwierz mi, że napewno nie ostatni, wbrew pozorom bardzo mi się tam podoba i nawet myślę, by wiosną wpaść z rowerem.

        Skarżysz się na infrastrukturę, na postkomunistyczny ustrój - myślę, że dla chcącego nie ma barier i wiele można by załatwić, po prostu trzeba chcieć, a z Twojej strony to wygląda mniej więcej tak: Wam Góralom, Ślązakom to jest źle bo macie upadłe kopalnie, niejasne własności gruntów, nikt się z Wami nie chce dogadać, a turysci przyjeżdżają i narzekają... tylko...

        a co to tylko na Śląsku Bierut rządził? W pozostałej Polsce był wspaniały demokratyczny ład i porządek? Ja tych czasów nie pamiętam, ale z tego co mnie nauczono i mówiono, wszyscy mieli podobnie.

        Dlaczego np. taki Stożek, Soszów, Wisła Cieńkow, Nowa Osada - raczej jak na Wiślańskie warunki bardzo dobre 'stacje' narciarskie nie mogłby by się dogadać w kwestii wspólnego karnetu? gdzie na jednym w prządku jeździ się rano, ale po południu jest mocno rozjeżdżony, za to drugi w godzinach wieczornych oferuje wciąż dość dobre warunki zjazdowe.

        wprowadzony zostaje karnet 2-3-4-5 dniowy, wspólny dla tych stacji i każda by na tym skorzystała, a tak wiele osób które przyjeżdżają jeżdżą na jednej stacji choćby z lenistwa, bo nie chce się wozić kilku róznych karnetów, bo kasowo wyjdzie to mało atrakcyjnie.

        A tak się przecież wszędzie chwalicie wspaniałą "5-tką Beskidzką" (Istebna, Brenna, itp) - czyżby tylko czysty marketing?
        • skynews Re: no dobra... 16.02.11, 11:18

          "Czasem to mi się wydaje, że wogóle południe Polski wychodzi z założenia, że jak W to Warszawa, a jak Warszawa to przyjeżdżają sami bogaci, pieniędzmi wręcz sr*ający :)"

          W ogóle to takie "wogóle" powoduje zbyt daleko posunięte uogólnienia grożące niebezpieczeństwem wypalenia na stałe w niektórych mózgach określonych stereotypów i twierdzeń ex cathedra.

          Jednak b. częstym faktem jest że:
          "dzień dobry, jestem z Wa_wy, nazywam się lub moje nazwisko"...nazwisko lub imię zostaje wypowiedziane na końcu zdania podczas przedstawiania się.
          Czy ma to już na wstępie wypracować pewną przewagę nad uczestnikiem rozmowy ?

          We Wrocławiu jeździmy, gdy są korki w/g zasady zamka błyskawicznego i nie blokujemy środków skrzyżowań bo wszyscy wiemy że to najskuteczniejsza metoda dotarcia do celu. "W" najczęściej nie akceptuje tego uważając że ma bezwzględne pierwszeństwo jak nie wyjeżdża z podporządkowanej i jeszcze trąbi na nas albo nawet krzyczy odreagowując tym sposobem swoje coś tam...
          Moja z dziada_pradziada warszawska cześć rodziny przekonuje mnie że "żeby mieć znaczącą pozycję w życiu i biznesie należałoby mieć dobry warszawski adres - prestiż ".
          Argument że Wrocław jest optymalny do życia i mojego biznesu bo jest połączony z zachodnioeuropejskimi autostradami i do Berlina, skąd latamy dokąd chcemy, mamy bliżej jak do Warszawy wywołuje niesmak i niekiedy nawet wykłady mające wywołać patriotyczne uczucia...ale kocham te moje cioteczki i prześliczne warszawskie kuzynki:)

          Tak to mniej więcej ja i moi przyjaciele z południowo- zachodniej Polski dostrzegamy często konkretnego "W" na podstawie zachowań i wizualizacji, którą sam tworzy a nie na podstawie uprzedzeń i fałszywych przeświadczeń


          No hell below us - Above us only sky
          \J.Lennon\
          Enjoy the Music !
          • novationen Re: no dobra... 16.02.11, 11:50
            i nie wiem co mam Ci napisać, bo taka jest prawda, ale tak być nie powinno! Osobiście nie rozumiem, z czego w ludziach bierze się takie a nie inne zachowanie o którym piszesz - choćby trąbienie. W wawie - czasem mi się zdarza, ale jak jestem w obcym mieście, nie znam drogi, albo nawet znam - nie trąbię co by i tak nie pogarszać *ujowego bądź co bądź wizerunku blach warszawskich.

            tak czy siak - kijowo się wątek potoczył. W sumie nie o to mi chodziło, niepotrzebnie go założyłem. Wszystkich urażonych PRZEPRASZAM! :)

            P.S. Mam assistance - jak się okazało do dupy :)
            P.S.2. Stefan Macura / Ustroń - bardzo solidny zakład!
          • ola Re: no dobra... 16.02.11, 13:28
            Ten argument o warszawiakach jest w moim przypadku dość ciekawie nietrafiony - otóż ja akurat jestem z rodziny mieszanej. Mama wiślanka. Ojciec warszawiak.
            Do 14 roku życi mieszkałam na stałe w Wisle, potem w Warszawie.
            Teraz spędzam 1/3 roku w Wiśle, 2/3 w stolicy.
            Piszę to na wstepie, żebyście wiedzieli, ze obie perspektywy znam bardzo dobrze.

            Czy wiślanie są uprzedzeni do warszawiaków. Otóz w mojej opinii nie. Oczywiście w dzieciństwi nasłuchałam się tekstów "lepiej mieć perszinga w stodole niz warszawiankę przy stole", ale to były żarty. Zresztą rzeczywiście każdego sąsiada potrafiłam objeśc z obiadu.
            Wiślanie nie mają uprzedzen szczególnie do warszawiaków. Myślę, że jeśli juz kogos nie lubią, to ślązaków bardziej. Ale tak na prawdę pochodzenie turysty się nie liczy. Liczy się zachowanie turysty jako takiego. Składa się na to wiślańska mentalność - nie będe się tu rozpisywać o szczególnej historii regionu, która potęguje ksenofobię i niechęc do przyjezdnych (wielowiekowa izolacja, ewangelicy kontra katolicki zaborca, ewangelicy kontra stereotyp polaka-katolika itd). Uznajcie to za fakt. Większośc ludzi, których mozecie podsłuchac w kolejce pamięta też czasy, kiedy mięso było na kartki i dostanie go latem graniczyło z cudem, bo przyjeżdzali turyści i wykupywali cały sklep. Przecież nikt nie myślał o zwiększeniu dostaw w sezonie, a turyści też mieli kartki.
            To samo mamy teraz. Spokojne miasto, z jedną wąską ulica, które w sezonie pęka w szwach. Tworzą się korki. Turyści często swoim zachowaniem nadwyręzają cierpliwość miejscowych. To budzi niechęć. Nie każdy przecież żyje z turystyki. Bardzo często odnoszą się do miejscowych z poczuciem wyższości. Raczej nie regionalnym, raczej finansowym.
            Taka scenka. Sasiad wynajmuje mały domek niedaleko mnie. Przyjeźdza turysta, wszystko jedno z jaką rejestracją. Ostentacyjnie zaczyna kręcić nosem, ze nie ma na posesji garażu. Bo gdzie on swoją BMW-icę schowa na noc, zebu mu "autochtoni nie podpierniczyli". Tak jak my byśmy furmankami jeszcze jeździli!
            Ja rozumiem, że o turystę trzeba dbać, ale niektórzy przesadzają z zasadą "płacę-wymagam" i wydaje im się, że za 5 zł będziemy mu buty czyścić. I to wcale nie warszawiacy najbardziej.

            W każdym razie ja jeźdzę po Wiśle samochodem na warszawskich blachach i wszyscy sa dla mnie mili ;)
            A co do wspólnego karnetu. Trudno jest mi mówić za wszystkich. Wielu rzeczy też nie rozumiem. Mielismy w tym roku fantastycznego kandydata na burmistrza. Miał pomysł na zrobienie z Wisły nowoczesnego osrodka wypoczynkowego z auaparkiem, wspólnym karnetem itd. Przegrał bo "za młody był". No i nie był "stela".
        • Gość: lelek Re: no dobra... IP: *.dynamic.chello.pl 16.02.11, 19:43
          novationen napisał:
          > a co to tylko na Śląsku Bierut rządził? W pozostałej Polsce był wspaniały demok
          > ratyczny ład i porządek? Ja tych czasów nie pamiętam, ale z tego co mnie nauczo
          > no i mówiono, wszyscy mieli podobnie.
          I tu się mylisz: Ja czasów Bieruta również "nie pamiętam", ale pamiętam czasy Gierka i Jaruzelskiego, kiedy Śląsk miał nieco inaczej niż wszyscy: Mianowicie korzystał ze specjalnego zaopatrzenia i kiedy gdzie indziej stało się pół dnia w kolejce po cokolwiek, "załatwiało" spod lady buty "Relax" itp., na Śląsku w zwykłym domu towarowym mozna było dostać markowe dżinsy, swetry z wełny szetlandzkiej i inne rzeczy znane większości Polaków tylko z Pewexu względnie z bazarku. Że nie wspomnę o przyzakładowych spożywczakach na terenie kopalń. Tak że te argumenty historyczne Oli, delikatnie mówiac, nietrafne.
          Przede wszystkim jednak to nie ma nic do rzeczy po przeszło 20 latach od zmiany ustroju.
          • ola Re: no dobra... 16.02.11, 20:03
            lelku - Wisła to nie Katowice.
            Spójrz na mapę.
            To, że w przykopalnianych sklepach pralki stały rzędami, nie znaczy, że góral żyjacy z 50 owiec i 3 krów mógł sobie przyjśc i taką pralke kupić. Trzeba było pracowac na kopalni. I choć pamietam, ze paru sąsiadów jeździło do pracy do Jastrzębia, nie była to większość. Większośc ludzi żyła z owiec i z pracy w domach wypoczynkowych FPW. Często te domy lokalizowane były w rekwirowanych właścicielom i upaństwowionych pensjonatach.
            Zaszłości historyczne mają ogromny wpływ na mentalność ludzi. Porównaj sobie ludzi z Wielkopolski (stare mieszczaństwo) i tych z Wrocławia (przesiedleńcy zza Buga). Niby 200 km w linii prostej, a mentalnośc różna diametralnie. Choc od zaborów już 100 lat minęło. Wisła była cześcia komory cieszyńskiej, bez prawa własności górali do zajmowanego gruntu. Mieszkańcy przez wieki żyli z gospodarki sałaszniczej. Co to jest 20 lat? To nawet nie jedno pokolenie.
            To dalej siedzi w głowach, czy sie to nam podoba czy nie.
            • Gość: lelek Re: no dobra... IP: *.dynamic.chello.pl 16.02.11, 21:56
              ola napisała:

              > lelku - Wisła to nie Katowice.
              A kto mówi o Katowicach? Akurat najlepsze zakupy za komuny zrobiłem w Oświęcimiu, w normalnych sklepach, i bez żadnych kolejek, co wskazuje na to, że nie był to jakiś wyjątek w okolicy. Góral na ogół zawsze ma daleko do większych sklepów, ale jednak do tamtych miał bliżej niż mieszkańcy innych województw.
              A co do zaszłości historycznych: czy we Włoszech lub Hiszpanii turysta odczuwa jakieś ślady bidy i zacofania, jakie całkiem niedawno tam panowały. Ile czasu myślisz, że potrzeba na zmianę mentalności, mając paszport, telewizję i internet?
      • Gość: Koch Re: Polska to dziwny kraj... IP: *.ghnet.pl 16.02.11, 15:26
        Co do tych karnetów /a raczej ich braku/ - to też mnie to wszędzie w Polsce dziwi. Akurat w Wiśle trudno mówić o jakimś jednym wspólnym i połączonym ośrodku - jak np. w sąsiednim Szczyrku, bo i Soszów i Stożek im Cieńków są pod siebie po parę km oddalone i nie da się przejechać na nartach z jednego na drugi. Dla turysty idealne byłoby, gdyby w ciągu urlopu pojeździł po 2 dni w każdym na jednym karnecie. W Polsce chyba tylko w Białce udało się góralom parę lat temu porozumieć i teraz na całą Białkę obowiązuje jeden karnet. A zapewne było tam kilkudziesięciu właścicieli łąk i hal. Czyli jednak się da. Najlepszy jest bliski przykład zza miedzy - na Słowacji na jednym karnecie pojeździ się w Wysokich Tatrach, Niskich i chyba w Donowalach. Razem kilkadziesiąt wyciągów.
        • ola Re: Polska to dziwny kraj... 16.02.11, 17:31

          W temacie karnetow wyciągów i infrastruktury jest jeszcze jedna rzecz.
          W głebi duszy wszystcy w Wisle (mieszkańcy, władze) wiedzą, że w naszym klimacie i z takimi górami (mój maz mówi o nich "pagórki") nie opłaca się wkładac milionów w rozbudowę infrastruktury narciarskiej.
          Lepiej w wypoczynkową. Baseny, place zabaw, promenady itd.
          W Beskidach pogoda jest tak kapryśna a sezon tak krótki, że porządny ośrodek narciarski będzie się zwracał przez dziesiątki lat. A wytrawni narciarze i tak wybiorą Alpy. To też wpływa na fakt, że narciarstwo traktuje się tam per noga. Lepiej zarabia się na koloniach.
          • Gość: lelek Re: Polska to dziwny kraj... IP: *.dynamic.chello.pl 16.02.11, 20:00
            Tu mam wrażenie, ze piszesz prawdę ... o mentalności mieszkańców - przecież nie o nieopłacalności inwestycji i zwłaszcza organizacji. Wpomniana powyżej Białka (której mankamenty przeciez też można wyliczać godzinami) to idealny przykład jak niewiele potrzeba, by stać się bodaj najpopularniejszym i w sezonie pękającym w szwach ośrodkiem narciarskim w tym kraju - nawet porządnej góry, takiej, jakich nie brak akurat w Waszych stronach, za to brak dobrej woli, porozumienia, wiedzy i pomyślunku. Pieniądze odgrywają tu chyba nie najważniejszą rolę, bo chyba nie każdy szuka najnowocześniejszych kanap na wyciągu, lecz przede wszystkim chciałby w miarę sprawnie dostać się na trasy.
            • ola Re: Polska to dziwny kraj... 16.02.11, 20:06

              tylko komu na tym bardziej zależy?
              W gruncie rzeczy niewielu ludzi w Wiśle żyje z turystyki.
              Z moich sąsiadów tylko jedna sąsiadka wynajmuje pokoje w sezonie. Reszta ma zatrudnienie poza turystyką.
      • Gość: wl Re: Polska to dziwny kraj... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.11, 21:21
        >jednak tylko kasa się liczy - przesunę zaliczkę to przyjadą, dopłacą jeszcze. A jak już zapłacili to niech spierd*lają.

        Moim zdaniem jest tak jak piszesz. Wszystko zależy od człowieka.
        W Austrii kolega mial upadek na stoku. Nasza gospodyni Brygida zawiozła nas do szpitala,
        siedziała z nami w szpitalu 3 godz., przyniosła nam kawę z bufetu.
        Jak rezerwujemy u niej kwatery, nawet nie chce zaliczki. I to jest Austryjaczka.
        • Gość: raf Re: Polska to dziwny kraj... IP: *.adsl.inetia.pl 16.02.11, 22:27
          A mnie strasznie wnerwiają Polaczki co polskiego nie znają i zamiast Austriaczka piszą z błędami.
          Cały wątek do bani a autor pierwszego postu spłodził cos tak żenującego, że aż strach odpisywać. Następnym razem myśl, myśl, myśl albo dzwoń do mamusi a nie do kwater z których wyjechałeś. Co kwatery to pomoc społeczna? Zwrócenie się myślami w kierunku kwater w twoim przypadku jest równie idiotyczne jakbyś zadzwonił do mnie bym po ciebie pojechał.
          • novationen Re: Polska to dziwny kraj... 17.02.11, 07:21
            chcesz o tym porozmawiać? Nie wiesz durniu gdzie jeszcze dzwoniłem, co ustaliłem i czemu dzwoniłem na kwaterę - co chciałem uzyskać.

            znajdź mi lawetę, która przyjedzie i zabierze auto włącznie z 4 pasażerami. Pewnie są, ale niekoniecznie w Wiśle.
            • ola Na potwierdzenie moich słów: 21.02.11, 11:48
              wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,9139155,Gorale__prywatyzacja_juz__Tak_zle_jeszcze_nie_bylo.html

              jeśli mi nie wierzycie i dalej uważacie, że fatalny stan infrastruktury to wina skłóconych górali, przeczytajcie powyższy tekst.
              Potwierdza to, o czym mówiłam - byłe wyciągi górnicze są w rękach skarbu państwa. Nie da się ich ani kupić ani wydzierżawić i inwestować w nie. Urządnicy nie są zainteresowani problemem. Nie ma z kim po stronie urzędów rozmawiać np. o modernizacji wyciagu lub wprowadzeniu wspólnego karnetu. To nie miejscowi sa winni tej sytuacji, ale urzędnicza hydra, której nie zalezy na zmianie stanu rzeczy.
              • Gość: lelek Na potwierdzenie CZYICH słów? IP: *.dynamic.chello.pl 21.02.11, 19:38
                Napisano tam też, ze to górale grodzą hale, bo się nie dogadują z państwowym przedsiębiorstwem, więc nie tylko na potwierdzenie Twoich słów ...
                • ola Re: Na potwierdzenie CZYICH słów? 21.02.11, 21:23

                  ciekawe, czy ty bys nie ogrodził, gdyby ci spółka skarbu państwa nie płaciła za użytkowanie wyciągu na twoim gruncie.
                  • Gość: lelek Re: Na potwierdzenie CZYICH słów? IP: *.dynamic.chello.pl 22.02.11, 00:21
                    Jeśliby użytkowali nie wyrządzając żadnych szkód, to po co miałbym grodzić???
                    • ola Re: Na potwierdzenie CZYICH słów? 22.02.11, 17:58
                      nie ma takiej mozliwości, żeby na polu, na którym uprawiasz cos lub nawet tylko wypasasz owce, tysiące narciarzy nie wyrządziło zima żadnych szkód. Po zejściu śniegu takie pole to uklepane ściernisko.
                      A gdyby nawet - nie wiem dlaczego górale mieli by udostępniać stoki za darmo.
                      Ty być udostępnił własny ogród np. na parking za frico?
                      • Gość: lelek Re: Na potwierdzenie CZYICH słów? IP: *.dynamic.chello.pl 22.02.11, 18:22
                        ola napisała:

                        > nie ma takiej mozliwości, żeby na polu, na którym uprawiasz cos lub nawet tylko
                        > wypasasz owce, tysiące narciarzy nie wyrządziło zima żadnych szkód. Po zejściu
                        > śniegu takie pole to uklepane ściernisko.
                        Jakoś słabo słychać o tych spustoszeniach w innych krajach.

                        > Ty być udostępnił własny ogród np. na parking za frico?
                        Gdybym nie miał na niego innego pomysłu - czemu nie? Udostępniłem już tak kawałek nieruchomości na przeciagnięcie cudzej instalacji elektrycznej.
                        • ola Re: Na potwierdzenie CZYICH słów? 22.02.11, 22:05

                          cudza instalacja elektryczna to jednak trochę coś innego niż ośrodek narciarski.
                          No proszę Cię!
            • jeepwdyzlu Re: Polska to dziwny kraj... 21.02.11, 15:50
              chcesz o tym porozmawiać? Nie wiesz durniu gdzie jeszcze dzwoniłem, co ustaliłem i czemu dzwoniłem na kwaterę - co chciałem uzyskać.

              znajdź mi lawetę, która przyjedzie i zabierze auto włącznie z 4 pasażerami. Pewnie są, ale niekoniecznie w Wiśle.
              ---------------
              novationen
              sam sobie jesteś winien
              w nerwach zakładasz głupawy post
              wyciągasz fałszywe wnioski
              prowokujesz mało sympatyczną dyskusję
              a na końcu do ludzi mówisz durniu...
              to nie Polska jest dziwna
              tylko TY
              jeep
              • Gość: chłopekroztropek Re: Polska to dziwny kraj... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.02.11, 21:37
                Zgadzam się z tym co napisał jeep.Tak Polska to dziwny kraj,naszczęście mamy jeszcze normalnych ludzi tylko niezaradnych,którzy póżniej zakładają takie bezsensowne tematy.
      • Gość: boleo1 Re: Polska to dziwny kraj... IP: *.rev.netart.pl 21.02.11, 15:02
        Współczuję Ci, ale niestety taki to już jest kraj. Wszystko tutaj dzieje się wokół kasy. Każdy dba o siebie i o swoje miejsce.

        pozdrawiam

        --

        czarter jachtów portal przyrodniczy

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka