staruch5
18.11.04, 14:06
Jezdze dobrze, bylem na Sela Rondzie, nie bylem w Livigno.
Mam dylemat. Nie mam pewnosci ile razy w sezonie pojade na narty. Musze
zalozyc, ze moze mi sie nie udac w marcu znalezc "kasy" i pogody na pobyt na
Sela Rondzie. Dlatego ferie (pierwszy lub drugi tydzien lutego) wolalbym
spedzic tamze. Ale wybieram sie z druga rodzina (2+1), gdzie ojciec jest
pelen dobrych checi, ale slabo jezdzi, a jego zona to prawie raczkuje
(plug!). W tej sytuacji zastanawiam sie, czy wybrac Livigno, czy Sela Ronde,
Wydaje mi sie, ze dla poczatkujacych Livigno byloby znacznie lepsze.
Niestety, wtedy dla mnie i mojej rodziny (2+1) to moze byc troche nedzne.
Czy rzeczywiscie mam racje myslac, ze w Livigno zostawiona pluzaca zona
kolegi na stoku zielono-niebieskim moze byc przez nasza reszte czesciej
odwiedzana, niz na Sela Rondzie?Moze sie myle?
Mysle, ze nawet pluzaca osoba jest w stanie objechac (jakos) Sela Ronde
dookola. Moze tez "poszalec" na niebieskich trasach np. kolo Alta Badia.
Czy jest przegieciem (moim) zabrac ich na Sela Ronde? Czy nie grozi jej
smierc z nudow, bo wiekszosc czasu bedzie spedzac sama na oslej laczce?
Co mozecie poradzic?
Pzdr.