Forum Sport Narty
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Miłe włoskie miasteczko w Dolomitach...

    IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.09.05, 15:30
    Gdzie takie znajdę?
    Nie wspominam o dostępie do tras bo myślę, że jasnym jest że szukam miejsca
    na narty. Zależy mi natomiast aby to nie było jakieś zaludnione kurortowisko
    z apartamentowcami poustawianymi na sobie. Czy ktoś z szanownych państwa
    mógłby mi polecić miejsce w Dolomitach, które ma klimacik?

    Pozdrawiam narciarskim " W Twarz???"
    Obserwuj wątek
      • Gość: Colagen Re: Miłe włoskie miasteczko w Dolomitach... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.09.05, 18:40
        Falcade
      • deltalima Re: Miłe włoskie miasteczko w Dolomitach... 09.09.05, 00:58
        w marcu spędziliśmy z koleżanką małżonką tydzień w w cavalese. było super i
        blisko do tras (latemar-oberregen). gorąco polecam.
        • Gość: pajdka Re: Miłe włoskie miasteczko w Dolomitach... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.09.05, 11:52
          Kochani - proszę o podanie kilku konkretnych ( ale również i wrażeń )
          informacji dotyczących polecanych miejsc. Ułatwi to mi stworzenie short listy a
          i wątek może zbierze kompendium wiedzy nt.

          Pozdrawiam,
          pajdka
          ze smalcem
          • Gość: Skyddad. Re: Miłe włoskie miasteczko w Dolomitach... IP: *.fornfyndet.se 09.09.05, 18:10
            Penetruj nasze forum za rok 2005,04,03 tam zobaczysz nasze zale radosci wzniosy
            i upojenia calymi Wlochami od Madonny di Campiglio poprzez Livigno az spowrotem
            do czesc wschodniej Dolomitow,Val Gardeny,Alti Badi,Masywu Sella itp.Kazdy
            opisywal spostrrzezenia swoje przezycia troski radosci.To forum kopalnia wiedzy
            o tych miejscowosciach.
            Nie sprawi zadnego klopotu gdzy tychg postopw razem zieztych jest dopiero
            tyycke wiecej jak 10.000.
            Wyszukiwarka jest.Zycze powodzenia Pzdr.Skyddad.
            P.S Pytaj Allesy Ona naprawde jest zorientowana w temacie.
            • Gość: pajda Re: Miłe włoskie miasteczko w Dolomitach... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.09.05, 09:42
              Cześć Sky.
              Mam serdeczne pytanie: jaki skipass poza DolomitiSuperski "obsługuje"
              SellaRondę? Planuję wyjazd do Gardeny ( możesz polecic jakieś konkretne
              miejsce?) a nie chciałbym kupować Superski.
              Pozdrawiam,
              pajda ze smalcem
              • alessa Re: Miłe włoskie miasteczko w Dolomitach... 13.09.05, 10:24
                Na Selli niestety obowiązuje SuperSki , nie ma innej możliwości.
                W innych Regionach są Skipasy Regionalne lub Kombinowane , różnica w cenie około
                10,- 30,-euro.
              • docg sella ronda 14.09.05, 13:32
                na sella rondę trzeba mieć "superski", ale:
                nie polecam sella rondy, bo to tak naprawdę żadna atrakcja, kupa ludzi, trasy
                rozjeżdżone i zatłoczone;
                jeśli jednak wolisz zwiedzanie od jazdy na nartach, możesz kupić karnet
                kombinowany np. 5+1 lub 4+2, tzn 5 lub 4 dni w jednej dolinie i 1 lub 2 w
                całych Dolomitach.
                Można też kupować dzienne bilety na te ośrodki, w których chcesz jeździć i 1-
                dniowy superski na sella rondę
                pozdrawiam
                • alessa Re: sella ronda 14.09.05, 17:20
                  Ale nie zapominaj, że kupując codziennie karnet wyjdzie drożej niż 6 dniowy.
                  Pozatym nie we wszystkich Ośrodkach są skipasy kombinowane.

                  DOCG jesteś jedyny, który powiedział prawdę o Selli, nie chciałam się wychylać,
                  bo kobietą jestem - ale jeden dzień w tygodniu wystarczy, jeśli ktoś jest
                  ciekawy.
                  Pozdrawiam
                  • Gość: nocoty no nie zartuj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.05, 16:14
                    Skoro tylko ON jedyny, to moze bladzi i to wcale prawda nie jest?
                    Ach zapomnialem, ze TY jestes druga, to zupelnie zmienia sprawe.
                    Teraz to jest na pewno czysta, zywa i jedyna PRAWDA o Selli.
                    • katahdin Re: nie zartuje... 08.01.06, 19:25
                      no to ja sie tez dolacze, bede trzecia. Tlumy, tlumy, tlumy, wystarczy ?
                      Pewnie ze raz mozna sie przejechac, zaliczyc i powiedziec, ze sie bylo, ale to
                      wszystko, nie polecam. Dla mnie znacznie ciekawszy byl zjazd gorami z Cortiny
                      do...juz nie pamietam jakie to bylo miasteczko, ale przemilo wspominam.
                • wote Re: sella ronda 15.09.05, 00:12
                  Co do Selli nie do końca mogę się zgodzić...

                  Pierwszy dzień w swoich okolicach, a potem codziennie Sellą do innego ośrodka i
                  tam szukaliśmy fajnych tras... Każdy dzień - coś nowego, na prawdę nie do
                  porównania z tygodniem w jednej dolinie i dużo ciekawsze niż zmienianie dolin
                  przy pomocy samochodu...(tańsze po podliczeniu paliwa??) Uważam, że dopłata 20
                  Euro nie jest na tyle duża aby rezygnować z takich możliwości... Powtórzę.. nie
                  mówię tu o jeżdżeniu codziennie w kółko tam i z powrotem, bo faktycznie na
                  głównej trasie przejazdowej jest spoty tłok...

                  Oprócz faktu dojazdu do innych dolin...Skipasy jednodniowe ... wyjdą duużo
                  drożej niż tygodniowy Super Ski.

                  Pozdrawiam
                  • docg co kto lubi 15.09.05, 08:24
                    są tacy, co lubią jeździć ciągle w innym miejscu i tacy, którzy mogą ciągle w
                    tym samym, o ile oczywiście jest to fajne miejsce. Ja należę do tej drugiej
                    grupy i nie widzę powodu, żeby za dużo podróżować albo stać pół godziny w
                    kolejce, jak to często jest na trasie sella rondy. Najfajniejsze dla mnie z
                    całych Dolomitów były wyciągi Laurino II i Laurino III w rejonie Carezza
                    (niestety je zlikwidowali, pewnie dlatego, że były na uboczu i mało ludzi
                    jeździło) - tam mógłbym spędzić cały tydzień. Oczywiście, że sellę można
                    raz "zaliczyc", ale przyjemność to to dla mnie nie jest. Co do cen karnetów - 6
                    dniowy superski kosztuje ponad 180 euro, natomiast jednodniówki najdroższe 30
                    euro (obereggen), a bywają tańsze - np. na val di fassa (chyba 23 euro) albo
                    pojedyncze góry (np. buffaure - poniżej 20 euro) albo można jeżdzić na
                    popołudniówkach (przeważnie od 12 albo 12.30) - za kilkanaście euro. Oczywiście
                    coś za coś - wtedy nie ma bezpłatnych skibusów, zniżek na baseny itd. Co do
                    jazdy samochodem, to wszystko zależy od tego, gdzie mieszkasz - jeśli przy
                    trasie skibusa, to OK, jeśli nie, to i tak wsiadasz w auto i wtedy wszystko
                    jedno, czy jedziesz 5 czy 20 km. Poza tym możesz pojechać w dowolne miejsce -
                    np. świetne jest Lupo Bianco, skąd możesz zaliczyć Col Rodella i Belveder
                    (jedne z lepszych miejsc na selli, o ile na Col Rodella nie ma akurat - jak
                    zwykle - huraganu ;-) omijając przy tym przeważnie potwornie zatłoczone Canazei
                    i Campitello
                    pozdrawiam
                    Deo
                    • alessa Re: skipasy 16.09.05, 10:17
                      Ja się z Tobą zgadzam, bo od 9-lat siedzę w Falcade , mam co roku ten sam
                      apartament, ci sami ludzie w sklepie, na wyciągach, w schroniskach - wszyscy
                      się znają i traktują jak swojego. A z tymi codziennymi skipasami nie jest tak
                      do końca jak opisujesz najtańszy jednodniowy w niskim sezonie regionalny jak
                      Oberegen czy Trevalli kosztować będzie w tym roku 28,00 € w wysokim 31
                      gdzie kombinowany 4+2 (4 dni region + 2 superski) niski sezon 155,-€ , wysoki
                      sezon 177,-€ natomiast Dolomity Super Ski dzienny w niskim sezonie 34,-€ w
                      wysokim 38,-€ , a za tydzień zapłacisz w niskim sezonie 171,-€ , a w wysokim
                      194,-€ . Ceny w tym roku wzrosły o 2% , a pozatym nie mamy już przywileju
                      kraju pozaunijnego , płacimy tak jak wszyscy.
                      • bocianiv25 Re: skipasy 16.09.05, 10:36
                        Olu , mam prośbe.
                        Czy mogłabyć się zorientowac i powiedzieć czy istneją jakieś zniżki za tzw
                        staż. W ubiegłym roku wprowadzono karty Dolomiti Suer Ski i pani sprzedajaca
                        mówiła, ze jadnym z powodów jest to by nagradzać stałych klientów wracajacych w
                        Dolomity co roku. Czy wiadomo coś Ci w tym temacie? Na stronie Dolomiti SS nic
                        nie znalazłem na ten temat
                        Pozdrawiam
                        Bocian
                        • alessa Re: skipasy 16.09.05, 17:26
                          Niestety muszę Cię zmartwić , jedyną nowością oprócz oczywiście zmiany prawie
                          wszystkich bramek wejściowych zmieniono również cały system elektroniczny i
                          czytniki w karnetach.
                          Jeśli wykupiłes Skipas DOLOMITY SUPER SKI powyżej 7 dni zrobili Ci skipas
                          podobny do karty kredytowej ze zdjęciem , który należało zachować na przyszłe
                          sezony, bo tylko dobijasz kolejne dni Superski lub na dany Region i przy okazji
                          nie płacisz kaucji , którą mają wprowadzić - na skipasy elektroniczne
                          bezdotykowe.
                          I to tyle.
                          Zniżki mogą być dane osobom , które wykupją skipas Dolomitysuperski na cały
                          sezon do 23.12 , zniżki mają juniorzy , dzieci do lat 8 gratis , seniorzy oraz
                          czynni instruktorzy narciarscy z ważną legitymacją PZN.
                          To tyle na temat zniżek.
                          Pozdrawiam, jeśli macie jeszcze jakieś pytania dotyczące skipasów - bardzo
                          proszę.
                          • bocianiv25 Re: skipasy 19.09.05, 14:18
                            Tak mama taką kartę. Kupiłem Super ski na 12 dni w roku ubiegłym.
                            CZy w tym sesonie kupuję dni juz do tych 12 dzni czyli za dzień efektywnie
                            taniej? CZy tez to działa tylko w jednym sezonie np jestem tydziń w grudniu ale
                            pózniej przyjeźdzam nap na 2 tygodznie w lutym to luty licza mi w cenie już od
                            8 do 21 dni?
                            A i jeszcze jedno pytanie czy w takim wypadku mam możliwość kupowania np 5 dni
                            Val Gardena + 2 dni Super Ski + 3 dni znowu VG i znowu 2 dni SS. Czy takie
                            kombinacje są możliwe?
                            Z góry dzięki
                            Bocian
                            • alessa Re: skipasy 19.09.05, 23:43
                              Tak jak myślisz byłoby SUPER , ale niestety tak nie jest .Każdy Twój pobyt
                              osobno będzie programowany na ten skipas , możesz to również zrobić przez
                              internet , płacąc kartą .
                              Jeśli chodzi o kombinacje to jeśli planujesz 2 tygodnie ciągiem - nie radzę
                              kombinować , bo skipasy są tak wyliczone, że każda kombinacja przerywająca
                              ciągłość jest niekorzystna - wiele razy to przerabiam z moimi klientami.

                              Kombinacje skipasowe naprawdę przerabiam od 9 sezonów i już na wiele sposobów
                              liczyliśmy to .
                              Jeśli np mieszkasz na Śląsku mogę Ci to udowodnić , bo mam cenniki na przyszły
                              sezon coprawda z Trevalli i Super Ski oraz z Cortiny , ale one są bardzo
                              podobne cenowo do siebie.
                              • bocianiv25 Re: skipasy 20.09.05, 12:13
                                Wielkie dzięki Olu za wyjaśnienie. Niestety nie jestem ze Śląska
                                Swoją drogą to trochę szkoda, Że Makarony nie dają zniżek za : „Weteraństwo” –
                                może kiedyś.
                                W Tere Wali jeszcze nie byliśmy z ekipą to może w tym roku skoczymy na dzień
                                lub dwa w ten rejon by go eksplorować ( o ile pojedziemy w Dolomity bo ostatnio
                                są pomysły odnośnie Livigno, Ischgl, Soelden i Zilertar więc nie wiem jak to
                                będzie). Mam pytanie Olu. Mam nadzieję ,ze mi pomożesz - ile czasu zajmie mi
                                mniej więcej podróż samochodem z S. Cristiny Val Gardena do Tre Wali i gdzie
                                najlepiej zaparkować by mieć możliwość objechania tego terenu w jeden dzień. No
                                i oczywiście jakie traski polecasz – najlepiej z tykami ;-).
                                Bocian
                                • alessa Re: skipasy 21.09.05, 19:28
                                  Z Val Gardeny jest daleko - nie ma sensu, około 80 km może więcej.
                                  Pozatym TreValli to 3-doliny - jeden dzień Falcade i Passo San Pelegrino - dużo
                                  pięknych tras w tym 2-topowe trasy Dolomitów (Rossigniolka i Margarita) i jeden
                                  dzień na Alpe Lusia - tam następna topowa trasa i jedna super trudna Tomba.

                                  Warto przyjechać w te Regiony , bo niedaleko mamy też Civette 80 km super tras.
                                • bynek Re: skipasy 21.09.05, 21:40
                                  Z S.Cristina do Falcede jest 60km ale ten kawałek trzeba
                                  jechać przynajmniej 2.5-3h i to przy sprzyjających warunkach
                                  (bez zakładania łańcuchów).
                      • docg Re: skipasy 16.09.05, 12:52
                        dlatego swoją wypowiedź zamieściłem pod tytułem "co kto lubi", bo jeśli ktoś
                        jest nastawiony na jazdę na nartach od 8 rano do zamknięcia wyciągów i zależy
                        mu na odwiedzeniu wielu różnych miejsc, to wybór wielodniowego karnetu superski
                        jest oczywisty. Ja już się na nartach trochę wyjeździłem, teraz więcej czasu
                        niż kiedyś spędzam pijąc kawę w knajpie na stoku i wystarczy mi 4 godziny jazdy
                        dziennie, np. od południa do 4-tej. W zeszłym roku przerobiłem wersję z
                        kupowaniem karnetów codziennie i wyszło mi w sumie taniej - dniówka w Obereggen
                        faktycznie kosztowała 30 euro, nie ma zmiłuj się - ale już na Fassę tylko 23
                        euro, na pojedyncze obiekty - kilkanaście, popołudniówki - też kilkanaście. Ale
                        ja jeździłem samochodem, jeśli ktoś chce korzystać ze skibusów, to musi mieć
                        karnet wielodniowy. I nie poleciłbym tej wersji osobom pierwszy raz jadącym w
                        Dolomity, bo do tego trzeba mniej więcej wiedzieć, gdzie warto jechać a gdzie
                        nie warto.
                        • arwena Re: skipasy 16.09.05, 13:15
                          jezdzic jezdzic jezdzic!
                          jak czytam takie fajne posty, i jeszcze kawka na stoku, i popoludniowki - to az
                          serce rosnie i juz nie moge sie doczekac tego zakladania butow na parkingu,
                          przypinania skipasow i nart, mijania bramek do wyciagow, jaaaaaaazd i herbaty z
                          pradem na stoku, zjazdu na parking najblizej jak sie da, a potem omiatania
                          nart...
                          zimo, przybywaj!
              • bocianiv25 Re: Miłe włoskie miasteczko w Dolomitach... 14.09.05, 14:32
                DOlina Gardeny to dobry wybór chociaz z tych 4 dolin chyba najdroższy.
                Tak na marginecie o jaki " klimacik" Ci chodzi?
                Pozdrawim
                Bocian
                • Gość: pajdka Re: Miłe włoskie miasteczko w Dolomitach... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.09.05, 10:42
                  Dzięki za zainteresowanie tematem...
                  Szukam miejscowości sympatycznej gdzie oprócz zjeżdzania można wieczorkiem
                  pójść na kolacyjkę do knajpki i nie czekać pół godziny na miejsce przy stoliku.
                  Nie lubię tłoku - nie chciałbym aby to było miejsce przypominające nasze
                  Zakopane bądź Szklarską. Ktoś wspomniał, że Gardena z czterech dolin ( jaki to
                  doliny) jest najdroższa jaka jest alternatywa. Czytam forum od miesiąca i w
                  głowie mi się mąci od nazw tras, gór, dolin ale nie mogę zebrać tego "do kupy".
                  ktoś rzucił pomysł, żeby codziennie wjeżdzać na Sellę i zjeźdzać w różnych
                  kierunkach - czy to dobry pomysł? Co z powrotem - boję się ,że zjadę i nie będę
                  miał jak wrócić - skąd wiadomo, że będzie tam skibus? Czy taki pomysł jest
                  ergonomiczny jeżeli chodzi o czas?
                  pozdrawiam wszystkich
                  • docg Re: Miłe włoskie miasteczko w Dolomitach... 15.09.05, 11:34
                    polecam val di fassa, w szczególności takie miejsca jak Pera czy Pozza, nie są
                    duże i zatłoczone, a knajpkę na kolację znajdziesz na pewno. Poza tym w
                    granicach 15 km od dowolnego miejsca masz całą masę obiektów z całą masą
                    świetnych tras, od kameralnego Buffaure (od zeszłego roku połączonego z
                    Ciampac) po zaludniony, ale piękny Belvedere. Poranne zjazdy po sztruksie na
                    Aloch to marzenie każdego narciarza :-) (poza tym Aloch jest wieczorem
                    oświetlony i kupując wielodniowy skipas masz wstęp w cenie). Val Gardena nie
                    podoba mi się w ogóle, kupa ludzi, drogo, trasy przeważnie rozjeżdżone...
                    Arabba jest niezła, ale ma dość zimne północne stoki, więc raczej dla
                    narciarzy - sportowców. Fassa z tego wszystkiego podoba mi się najbardziej.
                    • bocianiv25 Re: Miłe włoskie miasteczko w Dolomitach... 15.09.05, 14:38
                      No cóż jeden woli BMW a inny Mercedesa chociaż dla porównania Gardeny i Fassy
                      to drobna przesada.
                      Jeżeli Gardena maiłaby być BMW to Fasa max Golf.
                      Każda z pozostałych dolin jest lepsza, chociaż przyznaję się i pisałem o tym
                      już na forum z Fassy znam tylko cześć Belvedere, Passo Pordoi i Rodlelle która
                      jest wspólna z Gardeną
                      Resztę przejechał Staruch i opisywał to w marcu tego roku (najlepiej przeczyt
                      jego opisy)
                      Z moich doświadczeń to właśnie jedyne miejsce na Selli gdzie jest kupa ludzi i
                      możesz czekać nawet pół godziny to wjazd krzesłem 6- cio osobowym na Belvedere .
                      Praktycznie zawsze wieje na Rodelii i na Belwederze co np. w ubiegłym roku
                      przekładało się na to że było tam najmniej śniegu gdyż był skutecznie
                      wywiewany. Rodella i Belwedere to takie dwie łyse góry z kupą krzyżujących się
                      tras i tłumem ludzi. Co prawda krzesła sa OK. szybkie i w większości z
                      osłonami.
                      Reszty Fasy jak pisałem nie znam. Na pewno koszty noclegu niższe co do knajp
                      to myślę ze wszędzie jest podobnie – różnica 1-2 oiro na pizzy czy kluchach to
                      chyba nie jest jeszcze tragedia.
                      Roznieca jest głównie taka, ze w Fassie masz kilka terenów mniejszych i miedzy
                      nimi długa dolinę. Generalnie samochód lub skibus. Dojeżdżasz do dolnej stacji
                      i wyjazd paczkami narciarzy na górę.
                      W gardenie poza Ortisei jest inaczej .
                      W Selvie zakładasz narty i w większości przypadków jesteś na trasie, pod
                      wyciągiem lub na skiweg albo bardzo blisko tego rozwiązania. Podobnie tez jest
                      w St. Cristina chociaż to zależy gdzie masz kwaterę. To też przenosi się na
                      ceny.
                      Co do przygotowania tras to generalnie wokół Selli są dobrze przygotowane ale
                      niestety najsłabiej właśnie w Fasie – prawdopodobnie ze względu na ilość ludzi.
                      A cha no jeszcze aspekt zróżnicowania tras. Być może reszta tras w Fasie to
                      trasy w jakimś stopniu zróżnicowane i urozmaicone. Te co z nam z Fassy
                      (Rodella, Belvedere) zaliczyłbym do średnich i łatwych – nic specjalnego duzo
                      ludzi i generalnie to może być utrudnieniem (ruchome tyczki J ). Trudna nie
                      ratrakowana - żleb z Passo Pordoi
                      W Gardenie jest większe zróżnicowanie są wszelkie kategorie tras i słoneczne i
                      zacienione i w lesie i odkryty teren (południowy stok Seceda)
                      Arabba- większość trudnych i posępnych (pozostają w cieniu Porta Vescovio –
                      plusem super śnieg
                      Alta Badia – większość łagodnych ale sa i trasy dla sportowców – generalnie
                      bardzo urokliwa dolina, słoneczna
                      Pozdrawiam
                      Bocian
                    • Gość: januariusz Re: Miłe włoskie miasteczko w Dolomitach... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.06, 16:13
                      Czesc,
                      Jade pierwszy raz do Wloch na narty. Moja wiedza jest czysto ksiązkowa i
                      internetowa.
                      Chcialabym porady, gdzie mozna pojezdzic na mniejszych gorkach i ktore
                      miejscowosci sa malymi uroczymi zakatkami. Jade z 10-letnim dzieckiem, ktore
                      jezdzi srednio. Wogole nie lubimy kurortow. Jezdzac w Tatry staramy sie omijac
                      Zakopane szerokim lukiem.
                      Znalazlam uroczy hotelik w Pozza di Fassa-Garni Patrizia, moze ktos zna?
                      Biore tez pod uwage Alleghe, hotel La Maison?
                      Najladniejszy hotel znalazlam w Cavalese, ale mysle, ze to bylaby najgorsza baza
                      wypadowa.
                      Przez caly pobyt, czyli 10 dni mamy wypozyczony samochod, wiec mozemy dojezdzac
                      do wyciągow.
                      Bardzo prosze, o porade osoby, ktore byly i poczuly Dolomity na wlasnej skorze.
                      • ortodox Re: Miłe włoskie miasteczko w Dolomitach... 08.01.06, 18:15
                        Co to znaczy na mniejszych górkach? Po to jedziesz w Alpy, żeby szukać małych
                        górek :). Może chodzi Tobie o łatwe stoki i trasy. Takie są wszędzie pełno w
                        Cavalese, Pozza di Fassa, Alleghe ... . Żadne z tych miast (miejsc) nie
                        przypomina Zakopanego co akurat nie oznacza, że muszą się Tobie spodobać.
                        Mając do dyspozycji auto i podstawowe mapki tras narciarskich z netu, łatwo
                        znajdziesz takie, które będą Wam wszystkim odpowiadać. Jest w czym wybierać i
                        przez miesiąc wszystkiego nie przejedziecie. Jak marzysz o spokoju i zadupiu,
                        to może wybierz się do Falcade.
                        pozdrawiam
              • Gość: skin2 Re: Miłe włoskie miasteczko w Dolomitach... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.12.05, 16:36
                daj spokój z sella ronda tłum trasy nie zabardzo przygotowane nie warto Wal na
                falclade ,oberregen lub do Moeny na Alpe Lucia.Byłem jest super
      • Gość: Colagen Re: Miłe włoskie miasteczko w Dolomitach... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.09.05, 18:30
        Alessa poza Falcade nie widzi swiata i jej sie nie dziwie - przeciez z tego
        zyje - i czy moze byc obiektywna ? nawet gdyby chciala to nie moze - prawda
        Olu ? - cholera zakochalem sie w niej czy cuś? pozdrówko
        • alessa Re: Miłe włoskie miasteczko w Dolomitach... 10.09.05, 19:16
          No cóż tam mieszkam w zimie, tam pracuję , znam każdą dziurę , mieszkańców,
          trasy i kocham to co robię.
          Możecie zobaczyć GALERIĘ na mojej stronie jest już 40 fotek z poprzednich
          sezonów, ta w niebieskim to ja - jeśli ktoś nie wie.

          Mnie do wyjazdu zostało tylko 2.5 miesiąca.
          Pozdrawiam
      • alessa Re: Miłe włoskie miasteczko w Dolomitach... 14.09.05, 17:21
        Colagen - kocham to miejsce , nie wiem czy to rozumiesz.
        • Gość: Colagen Re: Miłe włoskie miasteczko w Dolomitach... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.09.05, 20:23
          a ja Ciebie czy Ty to rozumiesz?
        • Gość: pajdka Re: Miłe włoskie miasteczko w Dolomitach... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.09.05, 10:44
          Alessa - podaj namiar na swoją stronę proszę.
          • Gość: Colagen Re: Miłe włoskie miasteczko w Dolomitach... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.09.05, 16:58
            www.galatour.pl pozdrówko
            • bynek Re: Miłe włoskie miasteczko w Dolomitach... 20.09.05, 02:24
              Każdy może lubić co innego, to prawda ale jeżdżenie stale w to samo miejsce
              jest żałosne. Oczywiście nie dotyczy to pracy lecz wypoczynku, turystyki.
              Od wielu lat jeżdżę w Alpy i co rok jest to inny region a każdego dnia inna
              dolina lub przynajmniej inne stoki , trasy.
              Oczywiście, czasem trafiają się stoki gorsze, mniej ciekawe ale często nowo
              poznane trasy okazują się znacznie lepsze od tych , które dotychczas uważałem
              za najlepsze.
              Wracając do temat, chyba nie można jednoznacznie powiedzieć, że jakaś dolina
              jest zdecydowanie lepsza od innej. Każda ma swój niepowtarzalny klimat , urok
              i tylko od indywidualnych upodobań, aktualnej pogody, trafionego
              apartamentu .... może zależeć ocena miejsca( zawsze subiektywna)
              Dlatego proponuję wybrać się w dowolną dolinę w okolicy Selli i za bardzo się
              nie stresować wyborem doliny. Zobaczyć, zaliczyć najlepiej wszystkie trasy (
              ile się da, bo wszystkiego się nie da na raz). Rzeczywiście , najtaniej jest w
              Val din Fassa i w dodatku z tej doliny najłatwiej można się przemieszczać we
              wszystkich możliwych kierunkach. Jednak klimat jest tam chyba
              najsłabszy , naj mniej wyczuwalny. Jednak to sprawa gustu i wrażliwości.
              Trochę przesady z tym tłokiem na Selli. Dużo zależy od terminu. W styczniu jest
              całkiem luźno. Jednak naprawdę warto tam pojechać.
              • docg Re: Miłe włoskie miasteczko w Dolomitach... 20.09.05, 09:22
                dlaczego uważasz, że jeżdżenie w to samo miejsce jest żałosne? czy dlatego, że
                Ty robisz inaczej? Ja tam nie jeżdżę, żeby zwiedzać, tylko żeby jeździć na
                nartach. Co miałem zwiedzić, to zwiedziłem. Mam swoje ulubione stoki (np.
                talerzyki w Obereggen, niestety często wyłączone, Buffaure, Aloch) i takie
                miejsca, w które raczej nie pojadę (np. Val Gardena). Zupełnie nie rozumiem,
                dlaczego miałbym uprawiać turystykę zamiast robić to, co lubię.
                Tak przy okazji, wydaje mi się, że Włosi spędzają czas na nartach trochę
                inaczej niz przeciętny Polak, tzn bardziej na luzie, więcej siedzą w knajpach,
                opalają się itp. Polacy, Rosjanie i Czesi robią największy tłok na Sella Ronda
                bo mają dziwne skłonności do przemieszczania się w różne miejsca, zamiast
                spokojnie po prostu jeździć na nartach. Myślę, że kiedyś to sie zmieni, i
                będziemy tam jeździć po to, żeby odpoczywać, a nie "zaliczać"
                • alessa Re: Miłe włoskie miasteczko w Dolomitach... 20.09.05, 10:20
                  To już pomalutku się zmienia, pamiętam 9 lat temu jak Polacy przyjeżdżali w
                  Dolomity i od niedzieli zaczynał się HOROR - wszyscy chcieli zjeść te
                  trasy,góry i śnieg - było bardzo dużo wypadków ja (jeszcze jako rezydent
                  innego biura) codziennie siedziałam w szpitalu z połamańcami czasami nie
                  wychodziłam z karetki - zgroza.

                  Inna rzecz - kanapki i termosy na stokach (może teraz ktoś się obrazi) , ale to
                  uprawiali tylko Polacy do tej pory zdarza się, ale w dużo mniejszym stopniu.
                  Dzisiaj Polak wydaje więcej od Niemca i Włocha, musi zjeść , napić się wina
                  brule, bombardino czy ostatnio herbatka po góralsku z prądem była hitem.

                  Dzisiaj obserwuję, że dużo ludzi jednak wraca do tych samych miejsc - mam
                  klientów, którzy w sierpniu dzwonią i zamawiają ten sam apartament czy ten sam
                  pokój w hotelu, bo wracają tak jak do siebie.

                  Także zmienia się , chyba poprostu stać nas na więcej , a narty kosztują i
                  wypoczynek zimowy też.
                  • Gość: Colagen Re: Miłe włoskie miasteczko w Dolomitach... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.09.05, 12:41
                    Alessa urodzilas sie w Dolomitach? moze Ty nie jestes Polką? ja mimo wszystko
                    odniosze inne wrazenie . Polacy tam pokazuja kulture a Latino? szkoda gadac ,
                    zreszta to zalezy gdzie czlowiek sie obraca i z kim sie zadaje - pozdrowko
                  • bynek Re: Miłe włoskie miasteczko w Dolomitach... 20.09.05, 16:00
                    Pewnie ,że się zmienia. Dawniej na narty w Alpy jeździli narciarze,
                    którym szkoda było każdej chwili. Dzisiaj to nie narty a chęć bywania gna
                    naszych "biznesmenów" w Dolomity. Oni już nie muszą jeździć, czasem nawet
                    już nie mogą. Wystarczą im fotki ,filmy wideo, bar i opalenizna.
                    To żałosne jak nisko można upaść i jak może zamieszać w głowie parę
                    miesięcy w roku przepracowane tam, gdzie ludzie jeżdżą na urlop.
                    Wracanie w te same miejsca, to nie objaw uwielbienia do niego lecz
                    zwykłe wygodnictwo (do czego urlopowicz ma prawo) lub bezradność w
                    wyszukiwaniu nowych ciekawszych miejsc. Znam sporo nieudaczników, którzy
                    spędzają od wielu lat urlop w tym samym miejscu, nad tym samym jeziorkiem,
                    morzem, tym samym pokoju .... Oni wszyscy mówią, że tam jest najlepiej ????
                    Temat kanapek i termosów oraz udawania bogatszych od Niemców traktuję
                    jako żart więc na razie pomijam a mógłbym na ten temat trochę napisać.
                    • Gość: darekkkk Re: Miłe włoskie miasteczko w Dolomitach... IP: 195.42.249.* 20.09.05, 16:20
                      Troche tolerancji.
                      Dlaczego ktos ma byc od razu nieudacznikiem, jesli lubi jezdzic w to samo
                      miejsce?
                      Szczegolnie w przypadku narciarstwa.
                      Dla niektorych to przede wszystkim sport, a nie podziwianie widokow.
                      Zawodnicy na przyklad jezdza co sezon w te same miejsca. Na dodatek czesto
                      siedza na jednej trasie przez wiele dni;)
                      Przy okazji, jesli ktos szuka ladnych okolicznosci przyrody na nartach to
                      sensowniej jest jezdzic off piste, niz w tloku po obleganych trasach.
                      Podobno o gustach sie nie dyskutuje, wiec pozwolmy kazdemu spedzac urlop jak
                      lubi
                      • bynek Re: Miłe włoskie miasteczko w Dolomitach... 20.09.05, 17:18
                        Ależ bardzo proszę. Spędzajcie sobie narciarskie urlopy w tych samych miejscach
                        do końca życia nie wychodząc z baru. Nie piszcie jednak, że to jest cool i że
                        tak robi cały cywilizowany świat poza Polakami, Rosjanami i Czachami,
                        bo to brednie wyssane z palca przez tych, którym jest wszystko jedno gdzie
                        posuwają. . Oczywiście nie każdy jest z tego powodu nieudacznikiem.
                        Ja pisałem o osobach mi znanych a nie o Tobie.
                        Nie mieszaj w to sportowców, oni mają zupełnie inne potrzeby.
                        Jazda poza trasami jest ( zwłaszcza w Dolomitach ) coraz trudniejsza, bo śniegu
                        jakby coraz mniej a widoki takie same jak z trasy.
                • bynek Re: Miłe włoskie miasteczko w Dolomitach... 20.09.05, 15:26
                  Odpowiedziałem już, bo warto szukać nowych lepszych miejsc.
                  Oczywiście, każdy ma inną wrażliwość i potrzeby. Jednemu wystarczy byle łąka
                  z orczykiem (bo to wystarczy do jeżdżenia). Inny potrzebuje do tego baru
                  z esspreso i bombardino ... . Kto inny potrzebuje wzorców do których chce
                  czy musi się upodabniać, bo tak robią Włosi. Włosi spędzają w knajpkach
                  pół życia i wynika to z ich tradycji, sposobu życia. Dlaczego mieliby inaczej
                  zachowywać się na nartach. Z Polakami jest inaczej, co nie znaczy, że są
                  dziwni bo jeżdżą na nartach i się przemieszczają. Trudno jeździć i się nie
                  przemieszczać :)).
                  Co miałem zwiedzić już zwiedziłem?? Gratuluję , lecz inni jeszcze nie.
                  Pewnie długo jeszcze będę szukał nowych lepszych miejsc i zapewniam ciebie,
                  że takie znajdę jeszcze nie raz.


                  • Gość: pajdka Re: Miłe włoskie miasteczko w Dolomitach... IP: *.icpnet.pl 24.09.05, 11:10
                    Czyli co: Trzy Doliny czy Civetta?
                    Kochani licze na was...
                    Pozdrawiam.
                    • Gość: Colagen Re: Miłe włoskie miasteczko w Dolomitach... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.09.05, 17:41
                      Courmayeur- bedziesz miec wszystko - Pozdrowko
                    • alessa Re: Miłe włoskie miasteczko w Dolomitach... 26.09.05, 11:26
                      Civetta jest śliczna i bardzo dobry punkt wypadowy, ale trzeba spieszyć się z
                      rezerwacją miejsc , bo za chwilę nie będzie ja w tym roku bardzo dużo osób
                      wysyłam właśnie do Alleghe - z Falcade to tylko 14 km.

                      Pozatym trochę drożej około 30%.
                      Pozdrawiam
                    • bynek Re: Miłe włoskie miasteczko w Dolomitach... 26.09.05, 12:52
                      Jeżeli masz zamiar trochę pojeździć po Dolomitach i wykorzystać maksymalnie
                      karnet Dolomitisuperski , to ani Trzy Doliny ani Civetta. Falcade i
                      mt.Civetta leżą na obrzeżach Dolomitów i wszędzie z tamtąd daleko. Centralnym
                      miejscem Dolomitów jest jednak Sella i najlepiej w okolicy Selli znaleźć
                      sobie kwaterkę. Chyba najrozsądniej jest zamieszkać w Pozza di Fassa lub w
                      Moenie. (chyba już to ktoś proponował). Możesz z tych miejscowości
                      bez problemu dojechać do Predazzo, Cavalese,Canazei, Falcade a nawet S.Martino.
                      Z Canazei możesz dalej już na nartach dotrzeć do wszystkich tras wychodzących
                      z Selli.
                      Jeżeli chcesz zostać w jednym miejscu i nie zależy Tobie na zrobieniu Selli i
                      okolic, to możesz spokojnie zamknąć oczy i losowo coś wybrać . Wszystkie
                      doliny w Dolomitach mają swój niepowtarzalny urok i każda jest warta odwiedzin.
                      Wszędzie są trasy na podobnym poziomie i przygotowane w podobny sposób. Reszta
                      to rzecz gustu i upodobań.

      • Gość: Baisa Re: Miłe włoskie miasteczko w Dolomitach... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.09.05, 16:44
        A ja polecam Kronplatz. Jest super.Dużo śniegu,słońce cały czas różne trasy,po
        prostu bosko.I nie za drogo co tez się liczy.
        • Gość: pajdka Re: Dziękuję wszystkim - ciekawe wypowiedzi. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.10.05, 13:24
          Powiedzcie teraz kochani,
          jakie narty? :)
          Pomysł jest taki - kupić używane ( z przed 2-3 sezonów, jakieś, które wówczas
          były "topowe" , typu allround, mam 187 i 75 kg.) Lubie jazdę agresywną ale jak
          patrze na siebie na filmikach to wyglądam jakoś tak "grzecznie" - chciałbym
          doskonalić jazdę carvingową. Jakaś "łatwa" nartka, "wybaczająca błędy" ale
          używana jako "kopyto" do szlifowania umiejętności?
          Liczę na wasze wypowiedzi.
          • bocianiv25 Re: Dziękuję wszystkim - ciekawe wypowiedzi. 04.10.05, 13:55
            Gość portalu: pajdka napisał(a):

            > Jakaś "łatwa" nartka, "wybaczająca błędy" ale
            > używana jako "kopyto" do szlifowania umiejętności?

            Wiesz co poweim że nierozumiem ale taka opcje to chyba tylko w Erze mają:-)))
            Albo Kopyto, albo łatwa - Nie da sie z Vana zrobić Ferrari
            Pozdrawim
            Bocian
          • docg jedno z rozwiązań jest takie : 05.10.05, 08:22
            jeśli masz zamiar jeździć na nartach tylko podczas tego wyjazdu (i nie używać
            nart przez resztę sezonu), to weź pod uwagę wypożyczenie nart, w Polsce lub na
            miejscu. Coraz więcej ludzi tak robi, mają wtedy co roku nowy model nart,
            sprzęt przygotowany, dopasowany itd. Kosztuje to znacznie mniej niż kupienie
            nowego sprzętu (mówię o pożyczaniu na 2 tygodnie w roku). Wypożyczenie na
            miejscu jest trochę droższe, ale możesz wymienić sprzęt, jeśli będziesz chciała
            wypróbować inny. No i nie trzeba wozić.
            pozdrawiam
            • alessa Re: jedno z rozwiązań jest takie : 05.10.05, 22:15
              My np dla naszych klientów wypożyczamy nowe modele za 50,-Euro / za tydzień.
        • Gość: Skyddad Re: Miłe włoskie miasteczko w Dolomitach... IP: *.fornfyndet.se 04.10.05, 20:27
          Baisa potwierdzam Twoja wypowiedz.Zupelnie wystarczy na zregenerowanie sil,a
          faktycznie tanio i dosc ciekawie.
          Pzdr.Sky.
          • Gość: Skyddad Re: Miłe włoskie miasteczko w Dolomitach... IP: *.fornfyndet.se 08.10.05, 21:38
            Troche o Kropnplatz.
            Przed wojna Kronplatz nalezal do Austri,ale Hitler zrobil prezent Musoliniemu i
            ofiarowal poludniowy Tirol wlacznie z Kronplatz.
            Kronplatz (Plan de Corones)

            Wyobraźcie sobie miejsce, które – bez wyjątku – spełniłoby wszystkie Wasze
            narciarskie oczekiwania. Powiecie, że w rzeczywistości takie miejsce nie
            istnieje? Nic podobnego! Oto Kronplatz – góra, na której znajdziecie wszystko.
            Już patrząc na nią z daleka, zrozumieć można dlaczego nazwa Kronplatz Holiday
            Region jest w Tyrolu Południowym bardzo dobrze znana. Majestatyczne wzgórze
            dosłownie pokryte jest trasami zjazdowymi o wszystkich możliwych stopniach
            trudności, a na jego szczyt można się dostać od każdej strony. Wjazd na 2275
            metrów wysokości zapewnia aż osiem kolejek linowych, a łącznie do wykorzystania
            jest ponad trzydzieści kolejek i wyciągów. Centrum tego znamienitego ośrodka
            narciarskiego stanowi historyczny Bruneck (Brunico), ale należy do niego
            również St. Vigil (San Vigilio), czy Olang (Valdaora), jak również dziesięć
            innych malowniczych wiosek, położonych u podnóża góry.

            Słońce co krok

            Ośrodki w Tyrolu Południowym zyskały sławę głównie dzięki niezawodnej, pięknej
            pogodzie. A to dlatego, że wszystkie zostały zlokalizowane z południowej strony
            Alp. Złote promienie słońca zalewają zaśnieżone zbocza przez całą zimę i
            zobaczyć tu zachmurzone niebo – to równie mało prawdopodobne, jak opalić się w
            Anglii. Kronplatz nie jest pod tym względem wyjątkiem. Główny grzbiet Alp,
            ciągnący się na północ od południowo-tyrolskich ośrodków narciarskich,
            zatrzymuje chmury, które mogłyby popsuć turystom wakacje. Miejscowi mieszkańcy
            tego rejonu wcale nie dziwią się, że dni słonecznych przypada w roku aż 80%.
            Ale, pomimo tych optymistycznych, statystycznych wyników, właściciele ośrodka
            nie pozwalają na to, aby zła pogoda wpływała na jego funkcjonowanie. Podczas
            pochmurnych i śnieżnych dni, odwiedzający ten rejon z pewnością docenią
            nowoczesne, kabinowe kolejki linowe, których przepustowość sięga 62 000 osób na
            godzinę. Ośrodek jest przeznaczony głównie dla tych, którzy w czasie urlopu
            pragną dobrze wypocząć. Górna połać Kronplatzu – to właściwie jedna wielka
            trasa zjazdowa, która szerokim, łagodnym zboczem przechodzi stopniowo w
            bardziej nachylone, a wreszcie oddzielone od siebie trasy zjazdowe. Nie musicie
            więc Państwo mieć nawet najmniejszych obaw, co do braku odpowiednich wrażeń, i –
            jeśli tylko zechcecie – to na każdej z tras będziecie mogli porządnie się
            rozpędzić! Na funcarverach wykręcicie 360-tkę dosłownie w każdym miejscu. A
            potem, już na dole, wsiądziecie do kolejki i… rozpoczniecie kolejną rundę!
            Wszystkie drogi prowadzą tu na szczyt, nie sposób więc zabłądzić. Kiedy po
            południu nogi zaczną odmawiać Wam posłuszeństwa, będzie to znak, że najwyższy
            czas oprzeć narty, czy deskę, o ścianę najbliższej chaty i spróbować
            prawdziwego, włoskiego capuccino. Dodatkowo, pejzaż jednej z najładniejszych
            panoram Dolomitów doda filiżance kawy niepowtarzalnego smaku.

            Coś dla miłośników mocnych wrażeń

            Ośrodek nie jest przeznaczony wyłącznie dla miłośników szerokich zboczy i
            szerokich carvingowych łuków. Również ci najambitniejsi znajdą tu coś dla
            siebie. Dwie czarne trasy zjazdowe powyżej miasteczka Bruneck czekają na swoich
            zdobywców, a ich parametry są wyzwaniem nawet dla najodważniejszych! Przecież
            długość tras – to 5 kilometrów, a przewyższenie – ponad 1300 metrów! Oba stoki
            w maksymalnym stopniu wykorzystują możliwości Kronplatzu, a trasa Herrnegg ma
            nawet homologację dla zawodów FIS.

            Trzecią czarną trasę znajdą Państwo pod szczytem Piz de Plaites; nazywa się
            Erta, co można przetłumaczyć jako „stroma”. Nazwa jest tu najlepszym opisem. O
            stan stoków Kronplatzu dba 31 jednostek sprzętu i 250 zatrudnionych
            pracowników. Wszystkie trasy są nasnieżane. Niepowtarzalne szlaki zjazdowe,
            schodzące w doliny, których jest pięć, i które mają od 5 do 6,5 kilometrów
            długości, dzięki sztucznemu zaśnieżaniu, utrzymane są w świetnym stanie od
            początku sezonu (który w tym roku przypada na 26 listopada), aż do końca (23
            kwietnia 2006). Cały obszar jest też przystosowany dla amatorów nart biegowych,
            którzy mogą korzystać z około 200 kilometrów tras. Prawdopodobnie najbardziej
            ceniony przez biegaczy jest szlak biegnący doliną kronplatz.com łącznie tras
            zjazdowych 100 km udział niebieskich tras zjazdowych 50% udział czerwonych tras
            zjazdowych 34% udział czarnych tras zjazdowych 16% sztucznie oświetlone 2 trasy
            zjazdowe sztucznie naśnieżane 100 km trasy biegowe łącznie 200 km tory
            saneczkowe łącznie 90 km znakowane szlaki turystyczne 280 km możliwość
            łyżwiarstwa 17 ślizgawek jazda konna 9 możliwości kryty basen pływacki 2 baseny
            hale tenisowe 1 hala Gsiesertal, gdzie co roku odbywa się popularny wyścig
            biegowy Gsieser Knödelmarathon. Nazwa oznacza „Maraton knedlowy”, a hasło
            maratonu – to: „Kto nie oszczędza sił na nartach, powinien też dobrze zjeść!”
            Godne odnotowania wyczyny sportowe nie zdarzają się tu, co prawda, zbyt często,
            ale bez wątpienia pod koniec biegu wszyscy zawodnicy są porządnie zmęczeni i
            głodni. Również w tym sezonie w Kronplatz zaplanowano sporo imprez sportowych,
            spośród których warto jest wymienić chociażby: Puchar Europy FIS w slalomie
            gigancie na trasie zjazdowej Erta St. Vigil (14 grudnia 2005), Puchar Świata w
            Snowboardzie i odbywający się równocześnie slalom na trasie zjazdowej Pre da
            Peres, a także cross na trasie zjazdowej Pedagá (od 13 do 15 stycznia 2006),
            Festiwal rzeźb ze śniegu w St. Vigil (od 16 do 18 stycznia 2006), Puchar Świata
            w biathlonie w Antholz (od 19 do 22 stycznia 2006), Puchar Świata Red Bull
            mężczyzn i kobiet w saneczkowaniu na naturalnej trasie saneczkowej w Olang (od
            19 do 22 stycznia 2006), Trzeci Welsberger, nocny sprint (17 lutego 2006),
            Międzynarodowy Tal-Lauf, należący do serii Euroloppet (19 lutego 2006) oraz
            Locknfescht – szalone i przede wszystkim bardzo mokre zwieńczenie sezonu w
            Kronplatz.

            Trasy zjazdowe 100 km
            Trasy niebieskie 50%
            Trasy czerwone 34%
            Trasy czarne 16%
            Sztucznie oświetlone 2 trasy zjazdowe
            Sztucznie naśnieżane 100 km
            Trasy biegowe 200 km
            Tory saneczkowe 90 km
            Oznakowane szlaki turystyczne 280 km
            Jazda na łyżwach 17 lodowisk
            Jazda konna 9 stadnin
            Pływanie 2 baseny
            Tenis 1 hala tenisowa

            Pzdr.Skyddad, te stronke sciagnolem z www. skionline.pl
            • Gość: Baisa Re: Miłe włoskie miasteczko w Dolomitach... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.05, 12:58
              Skyddad, świetnie opisałes ten Kronplatz. Jak to czytam to juz chciałabym tam
              się znależć.Ja dodam jeszcze ,ze z Polski to najbliższy ośrodek we Włoszech.Z
              Gdańska "tylko" 1370 km.Dla mnie najbardziej urokliwe są te trasy ze szczytu
              Piz de Plaites aż do St.Vigil.
              • liloom Re: Miłe włoskie miasteczko w Dolomitach... 12.10.05, 20:11
                ja tez jezdze od kilku lat w dolomity, zatrzymywalam sie do tej pory w Canazei,
                uwazam ze to optymalne miejsce, ale infrastruktura jest nieco kiepska, malutka
                miejscowosc.
                w zeszlym roku bylam w Mazin, tam gdzie jest nocny stok, i zjdzdzilismy
                praktycznie wszystko dookola - codziennie gdzie indziej. Mozna gorami dojechac
                do Ciampac to juz prawie Marmolada;)
                Najlepsze zjazdy to jednak San Pelegrino.
                W tym roku Campitello, zobaczymy jak bedzie, to nieco wieksze miasteczko i Sella
                Ronda pod nosem.
                Zrobilismy ja juz 2 razy i chetnie jeszcze powtorze.
                A Francja mi nieco za daleko.
                A Austria narciarsko nieciekawa. No moze za wyjatkiem Obertauern, ale i tak nie
                umywa sie do Val Di Fassa.
              • Gość: Maty Re: Miłe włoskie miasteczko w Dolomitach... IP: 217.199.18.* 15.12.05, 15:49
                Od 3 lat jestem Goralka z przymusu,i mieszkamy w Brunico.
                Zgadzam sie z wami KRONPLATZ jest super ale i dojsc drogi inna alternatywa sa
                mniejsze osrodki narciarskie o bardziej rodzinnej atmosferze jak Speikboden.it
                /gitschberg-jochtal.com a takze helmbahnen.com
                Nie sa tak perfekcyjne i tak ogromne jak Kronplatz ale bardziej rodzinne i tansze.
                Sami mieszkancy Bruneeck do ktorych i my nalezymy chetnie spedzamy weekend na
                trasach w tych osrodkach; Goraco polecam
                Pozdrowienia z Kronplatz

                Temperatura -8 STOPNI
                Pokrywa sniezna 70 cm
                no i najwazniejsza zaleta jestesmy po slonecznej stronie ALP

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka