Gość: raf
IP: *.adsl.inetia.pl
05.03.09, 10:54
Koncepcja wyjazdu
pojawiła się w październiku/listopadzie. Niestety lub stety pewne decyzje (nie
tydzień, samolot etc) lepsze lub gorsze zaważyły na tym co nas później
spotkało. Koncepcja - męski wyjazd dla twardzieli ;) do paszczy lwa czyli
Solden :).
Przygotowania
Szukanie kwater od wtorku do soboty dla 6 osób - masakra. Kolega wysłał 1000
maili, zero odpowiedzi. Mimo wszystko wykupiliśmy bilet do Monachium (19.00
wtorek - 21 sobota). 3 dni urlopu i 4 dni na stoku :) czyli tzw wyszedłem z
domu zaraz wracam :). Bilet w locie ok 500 zł. Wierzyliśmy, ze kwatery się
znajdą. Przełom nastąpił w styczniu gdy w końcu ktoś zaoferował nam 3 pokoje
po 46 euro/osoba. Wtedy zdaliśmy sobie sprawę, że wyjazd będzie drogi buuu .
Zapłaciliśmy, euro szalało. Kolejny problem dojazd z Monachium 290km.
Stwierdziliśmy, że najlepiej wynająć busa 7os/9os. Po dyskusjach padło na 9os
bo jednak trochę pakunków mieliśmy (narty, buty etc). Decyzja okazała się być
jak najbardziej słuszna, ledwo się zapakowaliśmy. W 7os byśmy się nie
zmieścili. Booking na autoeurope po kilku telefonach i wymianie maili
załatwiony jeszcze tu w Polsce (polecam sporo taniej niż na miejscu).
Wypożyczalnia Europcar - kulturka :). Wszystko wydawało się być zapięte na
ostatni guzik zatem czekamy na koniec lutego.
Wyjazd
Narty na lotnisku to nie problem ale trzeba się na chodzić, po wylądowaniu
poczekać ciut dłużej. W Monachium grupka Niemców wracających z Bangkoku nas
rozbawiła gdyż wszyscy byli w krótkich spodenkach :). Po 3,5 h podróży ok 1.00
w nocy byliśmy na miejscu.
Pobyt
Kwatera okazała się całkiem ok choć bez rewelacji. mieszkaliśmy na końcu
miasteczka i to dość ważne tzn Soelden to jedna, długa ulica. Można mieszkać
na początku obok Giggijoch blisko centrum i imprezowni (polecam) lub ciut
dalej przy drugim wjeździe na Gaislaschkogel (my). Gdzie się człek nie
zaloguje obok jest skibus, wyciąg, hamburger i apres ski :). Wszędzie pełno
dyskotek, klubów i pubów. To zdecydowanie najbardziej imprezowa miejscowość
narciarska w jakiej byłem. Mankamentem są ceny - jest naprawdę drogo, drożej
niż gdzie indziej w Austrii (piwo 3,50; wiliams 2-3 w apres ski, hamburger 5
euro, na stoku jedzenie 11-15 euro).
Narty ;)
2 dni lampy, 1 dzień szary, 1 dzień śniegu. Ocena 7/10.
No cóż - pierwszy wjazd wyciągiem i....kolejka, drugi....kolejka. Ok jedziemy
zobaczyć lodowiec - zjazd czerwoną i... trzeba się mocno odpychać dobre 500 m
albo zdjąć narty aby dojść do kolejki i.... kolejka (sic). Na lodowiec się
pcha sporo osób a kolejkami tylko jedna droga. Wszędzie kolejki. Dla mnie to
nowość. Widziałem kolejki na tzw pierwszym wyciąg ale dalej hmmm (tylko we
Flachau jest tak tragicznie). Ludzi TŁUM!. Dojechaliśmy na lodowiec i... TUNEL
robi wrażenie. To jest coś co człek zapamiętuje. Jechać na nartach przez górę
i wylądować na drugiej stronie rewelacja. Szczyt osiągnięty a na górze hmmm
nie wiem jak to nazwać - kładka rzucona ze szczytu nad przepaścią. Widok
REWELACJA,wrażenia - można się trochę bać brrrr. Na lodowcu jak to na lodowcu
płasko buuu wracamy na Gigijoch zerkając na trasę październikowego Pucharu
Świata i trybuny. Kolejne dni spędzimy na Gigijoch - z lenistwa, z powodu
tłumów, dlatego bo tam był fajny bar a w piątek koncert DJ Otzi - REWELKA
ZABAWA (Anton aus Tirol etc
www.youtube.com/watch?v=RRe3gLoE0wU&feature=related ). Jeździmy 8os
kanapą, czarną trasą obok i czerwoną prawie na sam dół do dolinki z lodowca.
Tłum rozładował się dopiero w sobotę z uwagi na zmianę turnusu.
Podsumowując, choć mogę się wielu narazić :) uważam narciarsko Solden za jedno
z słabszych miejsc w jakich byłem bo
a)tłumy , tłumy, tłumy b) płaskawo c)kolejki do wyciągów d) stosunkowo mało
tras skupionych w dwóch miejscach e)głównie "księżyc" no ale to nie
niespodzianka a i osobiste preferencje f) małe urozmaicenie tras
Wiem marudzę bo wyjazd narciarsko uważam za udany ale jakoś nie do końca mi
leży ten rejon.
imprezowo - the best!
apres ski, disco, zabawa na 5!
Powrót
O 15 w sobotę kończymy zjazdy w niesamowitej lampie i w tshirtach :)
niestety z wyjazdu nici bo lawina zeszła 200 m od parkingu i 50 od stacji
benzynowej . Ruch wstrzymany i nikt nie może wyjechać z Solden. Lekka obawa
czy zdążymy na samolot kończy się po 2 h gdy puszczają pierwsze samochody.
lawin w dolinie widzimy co najmniej 3 (bardzo duże). W radiu mówią o 2
zabitych osobach brrrrr. Przystanek zmieciony przez lawinę robi wrażenie.
Korek w drugą stronę praktycznie w całej dolinie jakieś 30 km (klimat pikniku
- drinki, kanapki). Ludzie stoją pewnie już po 4 h - współczujemy. Na 20
dojeżdżamy do Monachium. Korki były ale "delikatne" - 4 pasmówka do M bardzo
dobrze sobie radzi z taką masa samochodów (koniec ferii w DE). Samolot i o
23.30 w sobotę jesteśmy domu :)
p.s.
o wypadzie do Schladming na sylwestra pisałem tutaj :
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=380&w=89494427&a=89494427
o Stubaiu podczas majówki napiszę w maju :)