Gość: Jozzo
IP: *.dsl.bell.ca
27.03.09, 13:46
Zginela dziewczyna lat 16 - nie musiala a stalo sie.
Przegldalem rapory i rozmawialem z ludzmi. Mechanizm byl podobny jak wielu
mniej tragicznych wypadkach.
Dziweczyna uczyla sie w szkolce - roamawialem z instuktorem [tez polak -
Adasko] mowil ze radzila sobie dobrze na TZW. oLSLEJ LACZCE takim carvingiem
dla poczatkujacych ktorego poprzedi instuktor ja nauczyl. Mowil mi za
brakowalo jej podstaw typu plug, zeslizg itp nad ktorymi z nia pracowal byli
umowinie na nastepny dzien. Tu jest taki zwyczaj ze jak kursant osignie poziom
sredio zaawansowany dostaje zolta opaske spelnajaca dwa zadania 1. daje mu
sadysfakcje z przejscia do grupy srdniakow 2/ co jest w sumie wanijejszE,
jest to zanK dla wycigowych ze to swierzo upieczony kursant idacy na wieksze
stoki na ktorego trzeba zwrocic szczegolna uwagE itp
Adasko nie dal jej opaski - obiecal ze moze jutro. Jednak ktorys z instuktorow
jej dal. NO i nastepnego dnia o poranku zamiast cwiczyc podstawy z Adasko.
Dziewczyna wybrala sie na srednie stoki. Niefortunnie wybrala stok dlugi
stosunkowo plaski ala kocnczacy sie
relatycnie storma scianka [ jakies 200m++]. Ponioslo ja, zabraklo podstwa i z
duzym pendem udezyla w niewielkie drzewo. Miala kask ale uderzenie w klatke
piersiwa bylo tak silne ze zmizdrzenia byly nie odwracalne i odeszla - NIE
MUSIALA ale stalo sie.
Kogo winic - hmm trudno powiedziec - napewno jezt duzo winy w tym ze latwo
poszlo na poczatku co w sumie bylo bezposredina przyczyna
przecenienia swoich umiejstnosci.
Smutny sezon zbyt duzo tragicznych wypadkow.