Forum Sport Narty
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Kolejna tragedia na stoku

    IP: *.dsl.bell.ca 27.03.09, 13:46
    Zginela dziewczyna lat 16 - nie musiala a stalo sie.

    Przegldalem rapory i rozmawialem z ludzmi. Mechanizm byl podobny jak wielu
    mniej tragicznych wypadkach.
    Dziweczyna uczyla sie w szkolce - roamawialem z instuktorem [tez polak -
    Adasko] mowil ze radzila sobie dobrze na TZW. oLSLEJ LACZCE takim carvingiem
    dla poczatkujacych ktorego poprzedi instuktor ja nauczyl. Mowil mi za
    brakowalo jej podstaw typu plug, zeslizg itp nad ktorymi z nia pracowal byli
    umowinie na nastepny dzien. Tu jest taki zwyczaj ze jak kursant osignie poziom
    sredio zaawansowany dostaje zolta opaske spelnajaca dwa zadania 1. daje mu
    sadysfakcje z przejscia do grupy srdniakow 2/ co jest w sumie wanijejszE,
    jest to zanK dla wycigowych ze to swierzo upieczony kursant idacy na wieksze
    stoki na ktorego trzeba zwrocic szczegolna uwagE itp
    Adasko nie dal jej opaski - obiecal ze moze jutro. Jednak ktorys z instuktorow
    jej dal. NO i nastepnego dnia o poranku zamiast cwiczyc podstawy z Adasko.
    Dziewczyna wybrala sie na srednie stoki. Niefortunnie wybrala stok dlugi
    stosunkowo plaski ala kocnczacy sie
    relatycnie storma scianka [ jakies 200m++]. Ponioslo ja, zabraklo podstwa i z
    duzym pendem udezyla w niewielkie drzewo. Miala kask ale uderzenie w klatke
    piersiwa bylo tak silne ze zmizdrzenia byly nie odwracalne i odeszla - NIE
    MUSIALA ale stalo sie.


    Kogo winic - hmm trudno powiedziec - napewno jezt duzo winy w tym ze latwo
    poszlo na poczatku co w sumie bylo bezposredina przyczyna
    przecenienia swoich umiejstnosci.

    Smutny sezon zbyt duzo tragicznych wypadkow.

    Obserwuj wątek
      • ortodox Re: Kolejna tragedia na stoku 27.03.09, 15:55
        A co to znaczy "carving dla początkujących"?
        Czy to jakaś amerykańska odmiana carvingu?
        pozdro.
        • Gość: Jozzo Re: Kolejna tragedia na stoku IP: *.dsl.bell.ca 27.03.09, 16:32
          Zachowal byc powage zginale dziewczyna.

          erra specjalne wydania dla Orto.
          jest carving dla poczatkujacych mailo byc: "carving dla poczatkujacych"
          " [takie cos co sie spotyka na olsich laczkach i w roznej masci szkolkach -
          nazywane szumnieprzez oszolmow caringiem.

          Zegnam spadam na SnowCat wyparwe -

          duzo zdrowka dla wszystkich forumowiczow ze szczegolnym uwzgldenienim Orto.
          • al9 jozzo bez urazy 27.03.09, 16:53
            ale naciagana ta Twoja historia
            i jakoś dziwnie sie pojawiła w momencie przydatnym dla zwiększenia
            argumentów w tezie stawianej przez Ciebie od jakiegos czasu w
            sprawie jazdy carvingowej...
            mam prośbę - wklej link do informacji o tej tragedii...
            Tymczasem - jakoś Ci nie wierzę...
            Ale z przyjemnościa Cie przeproszę - po wklejeniu informacji o tym
            nieszczęsciu...
            al
            • Gość: Jozzo Re: jozzo bez urazy IP: *.dsl.bell.ca 27.03.09, 18:50
              Nie jest naciagana jest to fakt.
              I nie chodzi mi o moje tezy chodzi. Pozatym nie sadzisz chyba ze bym wymyslal
              czyjas snmierc ot tak dla poparcia jakeijs tam tezy.
              To co pisalem tu na forum to w sumie w oparciu o to co z czym ja czy tez moi
              kumple mieli doczynienia. Nie wlkeje linkow to tej tragedi z czysto sluzbowych
              wzgledow. Pisze ogolnei kto chce niech wierzy kto nie to nie. Jak juz
              powiedzilem nie chodzi tu o carving.

              Zreszta wyraznie napisalem ze trudno to obwiniac jedne aspekt.
              Czynnikow jest wiele jednym z nich jest to ze latwo jej poszlo na poczatku co
              bylo przyczyna przecenienia swoich umiejtnosci i to byla bezposrednia przyczyna
              wypadku.

              Nie odwracajacie kota ogonem w urojonej i zazartej obronie carvingu bo nikt tu
              carvingu nie sadzi. Tu chodzi o powazniejszy problem jakze latwego i czestego
              przeceniania swoich mozliwosci przez poczatkujacych narciarzy. Pisalem tez ze
              coraz mniej sie mowi czy mniej udostepnia informacji o wypadkach i ich
              przyczynach ba nawet wydaje sie zakazy rozmoawinia o tym prcownikom osrodkow
              nawet pomiedzy soba. Mysle ze chodzi tu o szpicli z firm ubezpieczeniowych
              ktorzy wesza coraz czesciej i glebiej.

              Zamiast ropetywac wojne w imie urojonej obrony carvngu moze by warto sie
              zastanowic nad tym co sie stalo.
              Pomijajc czy to carving czy nie na prostym stoku zabrako umijetnosci i
              stala sie tragedia.

              A co do reszty kochani teraz ja sobie pozwole zakrzyknac pelna pirsia "jutro
              frune sobie na SnowCat" wiec jedna a nawet dwie stopy puchu pod narta mam
              bankowo czego i wam zycze. [niestety linku tez nie podam bo i po co ?]

              Co do tragedi hmm stalo sie. czy przyczyna byl carving czy nie - napewno nie sam
              carving jako taki. A co pomyslcie sami moze wam cos kliknie.
              • Gość: Sebel Bez kitu IP: *.limes.com.pl 27.03.09, 19:04
                Jozzo, Ty jesteś zupełnie bez serca (i nie tylko). Wpierw piszesz o tragedii,
                potem wrzucasz wątki o kolejnej nawalce o carving, na koniec radośnie
                obwieszczasz swój wyjazd na narty. Czy Ty potrafisz się na czymś skoncentrować ???.
                • Gość: Jozzo Re: Bez kitu IP: *.dsl.bell.ca 27.03.09, 19:07
                  Przeprasza ale w tej chwili juz na niczym innym nie wyjazd nie.
          • ortodox Re: Kolejna tragedia na stoku 27.03.09, 17:11
            Staram się zachować powagę i to nie ja wykorzystuję tragedię na stoku do udowodnienie czegoś. Nadal jednak nie wiem co to jest carving dla początkujących. Czy mógłbyś jakoś to wyjaśnić?
            Czy po raz kolejny odbijesz piłeczkę schodząc na bla, bla, bla?
            pozdro.
            • Gość: kkkaaattt Re: Kolejna tragedia na stoku IP: *.lewandow.net.pl 27.03.09, 18:23
              Zaczyna się orgia intelektualna.
              • ortodox Re: Kolejna tragedia na stoku 27.03.09, 20:53
                ... sorry, ale obecność nie jest obowiązkowa.
                To tylko dla pasjonatów :P
                pozdro.
      • Gość: raf Re: Kolejna tragedia na stoku IP: *.adsl.inetia.pl 27.03.09, 18:54
        a mnie się ta opowiastka nie trzyma kupy. masz jakieś źródło ?
        Poproszę.

        Wiele osób uczyłem jeździć na nartach i nie wieżę by ktoś sam z siebie samotnie
        bez asekuracji wyrwał się na stromą górę nie mając pojęcia o jeździe.

        Moi "uczniowie" zawsze się bali i to ja ich wypychałem jak byli gotowi.
        Oczywiście jeździłem prawie krok w krok za nimi. Nie wiem czego uczą na
        "karwingu dla początkujących" ale nauka zatrzymania na stoku to
        chyba.....pierwsze co się człowiek uczy !

        Przepraszam ale po jaką cholera napisałeś te bzdury ?
        • Gość: Jozzo Re: Kolejna tragedia na stoku IP: *.dsl.bell.ca 27.03.09, 19:20
          Powtorzylem to co mi powiedzial Adasko to powazny gosc kiedys PZN teraz III
          lewel tutaj wiesz z drugiej strony moge powiedzec ze 30-40% zwozek to wlasnie
          przeceniaenie umiejstnosci pmniej tragiczne ale podobne. Jak to uzlyszalem nie
          wirzylem tez ze w takim miejscu moze dojsc co takiej tragedi. Jak napisalem stok
          jet relatywnie plaski jakies 600 7oo metrow potem padaczek czyli powiedzmy
          stormiej jakies 200. Tez sie zastanawialem ze sie nie przewrocila ze poprostu
          wjechala w dzewo[a]. Zreszta w tym roku jakis fatum pare osob wjechalo poprostu
          w gasz uderzajca w krzewy czy tez drzewa z mniej tragiczny skutkiem nie mniej
          zdazylo sie. Wiesz zastanawialem sie jakis czas czy napisac o tym w sumi
          enapisalem i jak zwykle z motywem do przemyslenia dla poczatkujacych. ok
          napisalo mi sie cariving dlapcozatkujacych moze nipotrzebnie no ale jak adoaski
          powiedzila rolowala kolana i krawedzie na oslej laczce dos dobrze chcial ja z
          dobrego serca wyposazyc w dobry plub, zesligi [girladki czy cos w tym rodzaju]
          no ale nie zdazyl.

          I to by bylo na tyle co mam do powiedzenia - mozecie na bazie swojego ego dalej
          sceptycznie podwazac wszystko co napisalem mozecie tez na tej kanwie napisac z
          troska o nowicjuszy pare istotnych uwag na temat jak nie przeceniac swoich
          umiejtnosci na poczatku kariery narciaskiej. A moze co poczatkujacy narciarz
          powienien wiedzici i umiec zeby Wasz wybor.

          Milego lata
          • Gość: Aśka Re: Kolejna tragedia na stoku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.09, 21:25
            Jozzo, czytam tak czasem Twoje posty i mam prośbę - zlituj się nad
            nami i pisz po ludzku. Nie chodzi o brak polskich znaków, klikasz
            wszak z Kanady, ale o formę.
            Na treść spuszczam zasłonę milczenia.-)))
      • Gość: al9 jozzo w kwestiach bezpieczeństwa IP: *.teleton.pl 30.03.09, 16:43
        teza, że większość wypadków to pochodna brawury i przeceniania
        umiejętności - pełna zgoda..
        tak samo jest zreszta w wypadkach samochodowych..
        źle sie ludzi szkoli? wątpię - znakomita większość korzysta z usług
        nauczyciela tylko w I sezoenie, potem samemu "doskonali" swój styl...
        Często styl straznika muld - to prawda..
        Ludzie jeżdzą za szybko i nieadekwatnie do poziomu umiejetności?
        Tak - to prawda..
        Tylko co to ma wspólnego z carvingiem?
        takie czasy, tacy narciarze, coraz więcej pieniedzy - coraz szersze
        rzesze zgłodniałych wypoczynku amatorów wyjezdzają w góry, wszyscy
        są coraz bardziej niecierpliwi - oczekują natychmiastowej
        satysfakcji..
        co robić? zamykać nartostrady?
        sam - powiem szczerze - wyjezdzam albo wczesnie rano i jestem przy
        wyciagu jak go uruchamiają, albo godzinę, dwie PO szczycie..
        A po południu zjezdzam na godzine przed koncem jazdy do ostatniego
        krzesła - albo jeżdze ostatnią godzine gdzies z boczku - unikam w
        ten sposób tłumów - czasami bardzo niebezpiecznych np w rejonie
        Selli.
        Tak chwalony dwa watki obok Dentercepis z niezwykle przyjemną długą
        trasą do selvy - jest od 15 do 17 zwykłą rzeźnią... W każdym rejonie
        narciarskim są wąskie gardła i są godziny w których ryzyko rośnie o
        rząd wielkosci..
        I co? nie jeździc?
        Nie - jeździc tylko mysleć..
        Pozdr
        al
        • ortodox Re: jozzo w kwestiach bezpieczeństwa 30.03.09, 18:26
          Ludzie zawsze ulegali wypadkom, ulegają i będą ulegać.
          Tak jest natura ludzka, by nawet narażając życie, ustalać granice swoich możliwości. Przesuwać je jak tylko można najdalej. Często przekracza się tę niebezpieczną i niewidzialną granicę, ale dopiero jakiś zbieg okoliczności sprawia, że kończy się to tragedią. Tak jest w każdy sporcie i dla wielu właśnie ten dreszczyk emocji
          balansowania na granicy własnych możliwości daje pełną satysfakcję.
          Dzieje się to niezależnie od umiejętności. Umiejętności przesuwają jedynie tę granicę bardziej w stronę ekstremy. Ważniejszą cechą jest wyobraźnia i to czerwone światełko pod czaszką, które nie zapala się u wielu ludzi. To oni przeważnie są ofiarami tragedii, choć często poziomem umiejętności przerastają innych. Tacy są ludzie i nic na to się nie poradzi.
          Ale co to ma wspólnego z carvingiem? A no może u Jozzo, ta czerwona lampka zapala się właśnie tam, gdzie zaczyna się carving?
          pozdro.
          • Gość: decha... Re: jozzo w kwestiach bezpieczeństwa IP: *.dip.t-dialin.net 31.03.09, 14:53

            przecierz przed carvingiem nie bylo wypadkow na nartach, gdzie to
            ktos slyszal cos takiego - ok byly, ale zadko, przeciez wszystcy
            narciarze umieli jezdic jak zbuje.
            Moze dlatego ze wtedy internet nie byl tak dostepny dla kazdej soby
            jak dzisiaj.
            Moze dlatego ze poprostu nie interesowalo to tak jak dzisiaj.
            Moze ze, owszem liczba wypadkow idzie w gore, ale prosze nie
            zapomniec o tym ze liczba narciarzy na stokach tez narasta!

            kiedys wszystcy umieli jezdzic na nartach jak "master practicioner" -
            gdzie tam jakies wypadki, kiedys w tamtych czasach.
            Zaczely sie oczywiscie dopiero z carvingiem, jak tez by inaczej...
            ach, Jozzo ma swoja opinie, i kilka innych-jak to wyglada, to nie
            jest problemem. Tylko ze sa to opinie nadzwyczajnie malo elastyczne,
            moze tak jak te osoby tez sa. kto wie. glupi jestem, nie kumam
            dlaczego sa takie problemy z jazda na nartach, dlaczego ludzie nie
            daja innym jezdzic tym sposobem/sposobami ktorym/i lepiej umia?
            czy ktos jezdzi na deskach z lat 70tych? Jozzo?-w kanadzie? napewno
            nie, bardzo watpie. narty z 80tych mam w piwnicy, ale napewno nie
            znajda one sie pod jakimis trzewikami skornymi. po co tez.
            jest lepszy sprzet do kupienia. Nie wszystko stare jest zle, prosze
            nie zrozumiec zle, ale bez przesady.
            Co bedzie sie teraz w tych miesiacach bez sniego dzialo...
            Mowmy o rowerach, oponach, przerzutkach i dzwonkach...
            kiedys chodzilo sie na piechty, i szybko bylo, raz dwa...
            Jozzo powinien wiedziec, i inni.
            Niektorzy nie, niektorzy mieli odrazu rower z przerzutkami. i co i
            nic. chodza piechty i jezdza na rowerze (mountainbike, kolarzowka,
            skladak, bmx, touring, ... obojetnie.
            Za kilka miesiecy bedzie gdies znow snieg, i bedziemy na nartach
            stac, obojetnie gdzie i kto. ale niektorym to chyba nie wystarcza,
            tym ktorzy dalej szukaja przyszlosci w przeszlosci, albo cos w tym
            rodzaju...
            pol metra sniegu pod dechami.
      • Gość: Jozzo Re: Kolejna tragedia na stoku IP: *.dsl.bell.ca 08.04.09, 15:38
        OK, odpowiem zbiorczo,

        Ci co sie domagaj zrodel - hmm sledztwo jest w toku i byla naprawde mala
        wzmianka w prasie. Czy cos zmienilem tak pare rzeczy glownie ze wzgledu na
        toczace sie sledztwo. Moze miejsce akcji moze pare innych nie istotnych detali.
        Mechanizm jest jak najbardziej prawdziwy.

        Do dinozaurow wspoczesnego narciarstwa, ktorzy zatrzymali sie w epoce propagandy
        typu carving - recepta na wszystko.

        Carving sam w sobie - hmm technika pokonywania skretu rozdmuchana do rangi stylu
        sam w sobie znalaz sowje miejsce w narciarstwie i jako takima sie dobrze. Jak
        popatrzycie na oferte nart to typowe carvingi - pochodne slalomki sa tylko w
        sumie niewilekim ulamkiem tego co przemysl oferuje. - Ahh zreszta poczytajcie
        moje posty
        nawet te z ABC i przestanci w swoim zakomplesionym zslepieniu
        zarzucac mi tepienie carvinu czy tez nawolywanie do "klasyki"
        w wiekszosci przypadkow nie potraficie nawet tej klasyki zdefiniowac porzadnie.

        Czy opis ten jest podbudowanim moich wywpodow. To raczej odwrotnie na bazie tego
        co widze a mam doczynienie z wypadkami na stokach juz dosc dlugo staram sie w
        sumie powiedziec jedno.

        Glowna przyczyna wypadkow jest bark podstaw jazdy na nartach do ktorye w
        znacznej czesci przyczynia sie pozorna latwosc pierwszego krokku na
        wspolczesnych nartach a w szczegolnosci na krotkich slalomkach. Czy winny jest
        temu carving NIE! Winni sa ci co bezmyslnie staraja sie sprowadzc jazde na
        nartach wylacznie do carvingu szeczegolne ci co propaguja taki podejscie wsrod
        poczatkujacych.

        Ta zima byla szczegolne tragiczna. Osobiscie znam 2 przypadki smiertelen bardzo
        mlodych ludzi na bardzo krotkich nartach w bardzo poczatkowej fazie zapoznawania
        sie z narciarstwe i to na w sumie latwych stokach. Bylo duzo tej zimy jak zwylke
        byly tez i off pist
        glownie zwiazanych z lawinami.

        Ale najtragiczniejsze jet to jak ginia prawie dzieci i to w sumie z banalnych
        przyczyn. Poprostu narty staly sie zbyt latwe dla tych co nie maja pojecia o
        gorach stokach itp i zanim zlalpia o co chodzi
        w sesie rozwagi obycia w bezpieczenstwem wlasnym i innych dochodzi do wypadkow
        mniej lub bardziej tragicznycz a czasmi wrecz do tragedi konczacych sie jak w
        tym o ktorym wsponialem na poczatku watku.

        Rzucie okiem na moje posty - naprawde nie musz i nie jestem rzadny aplauzu wiec
        nie mailbym powodu pisac rzeczy zmyslonych czy tez wykrecac rzeczywistosc.
        Owszem czasmi bawie sie utrczka slowna szczegolnie w przypadkach takich kiedy to
        ktos sam sie o to doprasza.

        Generalnie - tak wiem moje pisanie jest tragiczne - staram sie ale widac nie
        bardzo mi to wychodzi. Nie mniej wydaje mi sie ze czasmi mam
        cos niecos do powiedzenia o butach, nartach czy o smaym narciarstwie, wiec
        stukam Jak dlugo - zycie pokaze

        Milego lata


        • Gość: raf Re: Kolejna tragedia na stoku IP: *.adsl.inetia.pl 09.04.09, 22:47
          trochę sie zastanawiałem nad tym co napisałeś i powiem tak jak poprzednicy

          wypadki były, są i będą
          idioci są wszędzie (byle z daleka ode mnie!)
          w jeździe samochodem jest ten sam problem - młodych co wpadają swoimi
          bmw/golfami etc w drzewo po pijackiej imprezie

          wiem to strasznie parszywe ale jestem zdania, że jeżeli ktoś jest idiotą to ma
          prawo się "wykrzaczyć"

          Bez względu na to ile włożymy w to serca, zapału i chęci (instruktorzy.....,
          "pro", fascynaci, doświadczeni ....) to zawsze znajdzie się jakiś bałwan co po
          2h nauki poczuje wiatr w kapturze i odleci

          TRUDNO - lepiej teraz i samemu niż kogoś ma swoją krechą rozjechać za rok

          Tak samo jak widzę debila na drodze - życzę mu powodzenie ! i oby na
          najbliższym drzewie a nie na przejściu dla pieszych

          Wracając do nart ..... sam jeżdżę na nich od 15 lat a zaczynałem dość późno bo
          ok 19 lat mając. Tylko RAZ zdarzało mi się z Kasprowego ostro dawać czadu poza
          trasami ( no i z Cime de Carone w Val Thorens) - dlaczego ? Bo może się boję, bo
          nie mam poweru, bo lubię napić się piwa, bo wiem gdzie są moje granice
          możliwości człowieka, który narty dosiada na powiedzmy 3 tygodnie w roku. Na co
          mnie te poza trasowe jazdy ? Na co mnie zjazdy "pod wyciągiem" ? Znam granicę,
          której nie przekraczam! A idioci ...

          byli, są i będa
          i h.. z nimi!
          • Gość: Jozzo Re: Kolejna tragedia na stoku IP: *.dsl.bell.ca 15.04.09, 21:14
            Nie mam problemu z twoim punktem widzenia mimo ze jest extremalnie
            egocentyryczny. Gneralnie nie dotyczy on problemu o ktorym mowie.

            Ja mowie o ludziach wchodzacych w narciarstwo ktorzy natrafiaja [na szczescie
            coraz zadziej ]w szkolkach czy generalnie w srodowisku narciarskim na tych co
            widza narciarstwo przez pryzmat nie tak odleglego okrresu extremalnego
            forsowania carvingu jako jedynie slusznej "szkoly jazdy na nnartach"

            Mowie o w brew pozorom czesto spotykanych skutakach takiego podejscia do
            narciarstwa. Mowie o ludziach ktorych nie mozna nawet z twojego punktu widzenia
            nazwac idotami czy szalencami to sa glownie ludzie wpuszczeni w kanal
            carvingowej wyzszosci ponad wszystko inne w narciarstwie. Czy oszolomistycznych
            teori typu carving styl narciarstwa recepta na wszystko co mazna spotkac na
            stokach itp itd.

            Ja poprostu dziele sie spostrzezeniami z dosc specyficznego punktu widzenia
            czyli z punktu widzenia czlowika co ma wiecej doczynienia z wypadkami niz
            przcietny forumowicz. Tak sobie mysle ze moze do kogos dotrze to ze narciarstwo
            to piekna ale niebezpieczna sprawa i powinno sie odpuscic swoje wlasne ego w
            miesce rozsadku i rowagi glownie w tym co sie mowi i proponuje nwicjuszom.

            Co do co mowisz o samym naricarstwie hmm, ja w przeciwienstwie do ciebie mialem
            szczescie zaczac duzo wczesniej szkolony w ostrej i wymagajacej rodzinnej
            atmosferze jednak to juz historia. W sumie spotykalem roznych instruktorow
            nabardziej sobie cenilem i cenie tych ktorch ty bys pewnie okrslil idotami. Tych
            co stawiali poprzeczke lekko powyzej mozliwosci i w ten sposob przyczyniali sie
            do szybkich postepow w moim narciarstwie. A szczegolne tych co zabierali mnie
            [prywatnie [ na pierwsze moje zjazdy w rozny zlebach czy tez na narciarskie
            wedrowki zimowe po Tatrach. Czy byli idiotami NIE nie da sie tego tak nazwac.

            W sumie jezdze na nartach po to zeby sie wlasnie wyrwac na jazde pozatrasowa bo
            to jest to co jest nawspanialsze w narciastwie [dla mnie]. Wlasnie wrocielem z
            takiej eskapady [drgiej i to bardzo ale w sumie czlowiek zyje po to by wdawac
            rozasdnie pieniadze a to byl w smie najrozsadniejszy moj wydatek w minonych 12
            miesiacach - tak przynajmniej uwazam bo reszta to zwykla codzienna koniecznosc
            placenia rachunkw i dotrwania do nastepnego wyjazdu. Taki wypad pozostenie mi to
            na dlugo w pamieci ot chociaz by do nastepnego razu.
            Swieta tez byly fajne bliski wypad na stoki i jazda na firne to kolejna
            wspaniala sprawa.

            Moimo tego ze do 60tki mi juz z gorki nie mam problemu i w sumie czasmi lubie
            przeleciec "pod wyciagiem" przspieszajca lekkim odbiciem czy tez krotkim prawie
            sladmowym jak to po polsku nazwano polknieciem. Przepraszam za duzo szczegolow
            mowiac jezykiem tych co tylko carving elementami klasyki.

            Milego lata
            • ortodox Re: Kolejna tragedia na stoku 15.04.09, 23:00
              Gość portalu: Jozzo napisał(a):


              > Ja mowie o ludziach wchodzacych w narciarstwo ktorzy natrafiaja
              > (na szczescie coraz zadziej)w szkolkach czy generalnie w
              > srodowisku narciarskim na tych co widza narciarstwo przez pryzmat > nie tak odleglego okrresu extremalnego forsowania carvingu jako
              > jedynie slusznej "szkoly jazdy na nnartach"
              > Mowie o w brew pozorom czesto spotykanych skutakach takiego
              > podejscia do narciarstwa.
              ----------------------
              Jozzo, a gdzie Ty spotkałeś takich ludzi i takie szkółki? Kiedy ostatnio byłeś w Alpach, w Polsce?
              pozdro.
              • Gość: Jozzo Re: Kolejna tragedia na stoku IP: *.dsl.bell.ca 17.04.09, 16:44
                Doceniajac twoj progers w widzeniu narciarstwa postanowilem mimo w sumie
                totalnego barku czasu napiasc tych pare slow.

                Sadzac po tym jak zmieniasz zdanie w spoich postach to mozna powidziec ze moje
                pisanie odnosci jakis sladowy sukcess. No bo jak bys poczytal zdania w
                ktorychuzyles slowo carving/karwing w swoich postach to widac ze zmieniasz sowje
                podejscie od totalnej gloryfikacji carvingu do bardziej rozsadnego podejscia.
                Tak ze podaruje sobie np stwerdzenia typu popatrz w lusterko a zobaczysz itp
                jako ze nie jest juz ono tak aktualne jak do niedawna. Zrbiles progres na drodze
                od uwolnienia sie z zanikajacej juz grupy dinozaurow wspolczesnej epoki
                stawiajacych carving ponad wszystko inne w narciarstwie. Gratuluje.

                na koneic che ci zadedykowac link z niby powaznej imprezy gdzie tygrysy
                wyratrakowanych stokow pokazuja psedo klase Poprostu latwo idzie na krotkich
                nartach na wyratrakowanych stokach ale jak snieg tylko po wyskosc buta to juz
                tragedia totalna i tylko dzieki sprawnosc fizyczna pozwala tymze "narciarzom"
                obrucic ta farse w cos w rodzaju funu. No coz krotka narta, brak podstwa jazdy
                na nartach to w sumie glowne przyczyny tego ze na latwym jest sie tygrysem a na
                troszke glebszym juz zaczynaja byc problemy a co dopiero np do pol lydki czy
                powyzej kolan to nie do osiagniecia dla takich tygrysow.

                Wiosna - miekei sniegi czasami gleboki czasami kasza, piach lezacy miedzy
                muldami ktorych szcyty zachowuja twardosc - napewno spotkales nie jednego
                tygrysa, experta co wylreca sie od takich warunkow stwierdzeniami typu nie lubie
                mikieg, ciezkiego itp sniegu i odpuszcza wyjazd-
                To nie sprawa lubienia a sprawa sprzetu i umiejstnosci a wiec i bezpieczenstwa.

                Zaczyna sie wspanialy okres wspanialych sniegow no ale tez trucniejszych gdzie
                technika i odpowiedni sprzet jest podstawa bezpieczenstwa. No ale to temat juz
                na inny watek.
                a oto obiecany link:

                www.intersport.pl/ski_testy/relacje_ze_ski_testow/2008_saalbach-hinterglemm/355
                Ladnie wyglada na latwym a jak bark ubitego to juz raczej targicznie no bo
                odwarcanie kota ogonem i udawanie bycia " cool "
                nie zastapi podstawowych umiejstnosci jazdy na nartach - No a przeciez to
                experci, testerzy ot zal ... sciska

                Juz zdecydowanie zyczac milego lata zaczynam kombinowac jaby tu sie wyrwac na
                majowe narty.

                So long
                • ortodox Re: Kolejna tragedia na stoku 17.04.09, 19:19
                  Zadałem Ci jednak proste pytanie, na które oczywiście nie odpowiedziałeś ... jak zwykle. Taka to z Tobą dyskusja. W zamian za to, zafundowałeś sobie poemat progresie, tygrysach i dinozaurach ... i to mimo totalnego braku czasu. Zaraz zapewne napiszesz, że zrobiłem kolejna woltę :)
                  pozdro.
                  • Gość: Jozzo Re: Kolejna tragedia na stoku IP: *.dsl.bell.ca 17.04.09, 19:58
                    Majac na uwadze twoj progess w omawianej sprawie chce ci zwrocic uwage, ze w
                    prawie kazdym procesie progressu sa ktorktrwale elemtny ktore mozna smialo
                    nazwac regersem do czego mozna zliczyc ten twoj post.

                    Czlowieku reczysz ze ich nie ma znasz kazda szkloke kzdego arciarza w Europie
                    Polsce ? i reczycsz ze nie wpuszczaja w kanal nowicjuszy?
                    Wiec skoncz z demgogia ona cie wciaga w regersyjne zachowania.

                    Poparz jak zmienl sie ton nawet tego forum jak zmienia sie swiat, w tym swiat
                    narciarski. Nie gub sie z zajadlej checi przylozenia w niestoitnych detalach.

                    Naprawde chcesz / dopraszasz sie zebym napisal ze znam takigo jednego co nawet
                    na tym forum uchodzac za experta belkotal o carvingu ponad wszystko o krotkich
                    nartach na kazda okazje nie lubiacego czy tez panicznie bojacego sie mokrego
                    sniegu ze piszac
                    o mokrym sniegu az tlustym drukiem. Ze w sumie jedynmy powodem pisania o
                    bezpieczenstwie i wlasciwej roli carvingu w narciarstie byla troska o
                    zbalansowanie jego nieodpowiedzilnych tekstow, Ze gosci zaczyna kukac i rokuje
                    nadzieje na to ze nabiera wiecej pewnosci siebie a jego psoty zaczynaja byc
                    bardziej zbalansowane, dojzale itp

                    No o to sie dopraszasz PO CO? Mam nadzieje ze to tylko chwilowy regress na
                    twojej dordze do postepu do procesu stawanie sie wszechstronnym narciarzem.

                    No OK i to by bylo na tyle w sprawie carvingu, mokrych sniegow itd.
                    • ortodox Re: Kolejna tragedia na stoku 18.04.09, 08:46
                      Cóż, żeby nie ciągnąć tej dyskusji dłużej, napisze tylko, że Twoje pisanie o metodyce i celach szkolenie w polskich i alpejskich szkółkach, o skutkach tego szkolenia, o carvingu ... to pisanie ślepego o kolorach. Barwne, ale oderwane od rzeczywistości:) Sorry, ale sam się prosisz o takie porównanie.
                      pozdro.
                      p.s.
                      Staram się być grzeczny :)
                      • Gość: Jozzo Re: Kolejna tragedia na stoku IP: *.dsl.bell.ca 18.04.09, 13:46
                        kolejny regeess - i nawrot do matactwa typu PO/tuskologia czyli naciaganie
                        faktow pod siebie zeby tylko przylozyc i to na olslep.
                        Masz problem napisz conajmniej 200 -300 slow post z polemicznym tekstem ale
                        wykaz sie przynajmniej jako takim rozumieniem zagadnienia/tamtu w ktorym sie
                        wypowiadasz. Nie chowaj sie za zdawkowym czepianiem sie na bazie urojonych nie
                        majacy pokrycia w rzeczywsitosci faktach - zostaw to politykom widoacej parti.
                        Annienie pisze o metodyce ani nnie analizuje szkolek, szklo - tu bylo o
                        • ortodox Re: Kolejna tragedia na stoku 18.04.09, 21:20
                          Staram się polemizować z Twoim tekstem, choć sam nie wiem dlaczego jeszcze chce mi się to robić. Po odciśnięciu całej demagogi i osobistych wycieczek, nie pozostaje jednak już wiele do polemiki, a w odpowiedzi na proste pytanie otrzymuję poemat demagogiczny.
                          Chyba nie oczekujesz, że zacznę udowadniać, że nie jestem wielbłądem?
                          pozdro.
                          • Gość: jozzo Re: Kolejna tragedia na stoku IP: *.dsl.bell.ca 18.04.09, 23:35
                            Polemika polega na przedstwaieniu swojego zdnia, i umiejstnosci ich bronienia.
                            Twoje posty nie maj nic wspolnego z polemika wid odpusc sobie bo widzisz nie
                            porrafisz napisac spojego tkestu na ok 300 slow. Zminisz zdnia wywijasz sie jak
                            chorogiewka wiec so long Orto.
                            • ortodox Re: Kolejna tragedia na stoku 19.04.09, 00:03
                              Moje zdanie na temat carvingu i jego wpływu na bezpieczeństwo, wypadki ... dobrze znasz. Nie ma większego sensu powtarzanie tych samych zdań. Mam polemizować z Tobą na temat tygrysów, dinozaurów, postępów i regresów. Napisz wreszcie jakiś sensowny tekst, który będzie nadawał się do polemiki i zacznij odpowiadać na pytania. Jak dotąd, wywołujesz tylko politowanie.
                              pozdro.
                              • Gość: Jozzo Re: Kolejna tragedia na stoku IP: *.dsl.bell.ca 19.04.09, 00:54
                                do tej pory wierzylem w ciebie, Teraz juz nie wiec przestaje odpowoiadc na twoje
                                posty.
                                Bo to sporwadza sie jedynie do karmienie "trolla"
                                en.wikipedia.org/wiki/Internet_troll
                                So long Orto
                        • Gość: Kacper Re: Kolejna tragedia na stoku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.09, 22:42
                          Ty jozzo jesteś Polakiem? Bo po polsku piszesz gorzej niż mój 9 letni syn. Znam
                          osoby mieszkające za granicą 28 lat, ale w takim tekście to zrobiłyby może 1- 2
                          błędy. Czytając twój tekst trudno zrozumieć o co ci chodzi, albo co znaczy dane
                          słowo.
                          • Gość: Jozo Re: Kolejna tragedia na stoku IP: *.dsl.bell.ca 18.04.09, 23:37
                            rozmimem ze na tym forum ci co zyjac caly czas w kraju pisza bezblednie.
                            Masz cos do powiedznia w temacie to prosze bardzo a jak nie to zacznij od tych
                            co sa caly czas w kraju. Ja mam doczynienia z pisaniem po polsku tyle co na tym
                            forum i to od ponad 20 lat
                            • d25 Re: Kolejna tragedia na stoku 19.04.09, 12:57
                              I kolejna pyskówka o niczym (nawet polityka się pojawiła) a temat poważny. Ja
                              zacząłem jeździć niedawno( parę lat wstecz), mając swoje lata - pierwsze narty
                              zafundowałem sobie po 40-ce. Jeżdżę dość intensywnie (zdarza się i 40 dni w
                              sezonie). I zgadzam się z autorem wątku.
                              Sprzęt strasznie ułatwia początek. Pług, ześlizgi - ale to strasznie męczy (w
                              opinii wielu) i widziałem już takich co nie umieli zrobić pługa na naprawdę
                              trudnych trasach. I stoi taka sierota na stoku, a ze trochę stromiej to nawet
                              ruszyć nie potrafi - a jak ruszy to krecha i gleba.
                              Mój instruktor na szczęście mnie nauczył i pługa i ześlizgów. A na prostych
                              nartach pewnie bym sobie nie dał rady - jeżdżę tylko na "taliowanych". Ale wiem
                              jak sobie radzić w każdych warunkach.

                              Tu nie chodzi o styl, tu chodzi o podstawowe umiejętność. I nie chodzi o
                              instruktorów - większość z nich wie o co chodzi i stara się wykonać swoją pracę
                              rzetelnie. Ale "kursant" musi mieć głowę na karku. Umieć dobrać stok do
                              umiejętności. O inaczej mamy tragedie.

                              Na głupotę i bezmyślność nie ma lekarstwa. Obojętnie czy "klasyka" czy
                              "carving". Wypadki były, są i będą. Takie tragedie powinny być nauczką, skłonić
                              do refleksji. Może do tego by powiedzieć znajomemu: "Daj spokój - ta trasa nie
                              jest dla ciebie".

                              Pozdrawiam
                              • ortodox Re: Kolejna tragedia na stoku 19.04.09, 17:22
                                hehe ... nie chciałbym uruchamiać kolejnej pyskówki, ale :)
                                Zgadzasz się z autorem wątku, a dalej piszesz to wszystko co pozostali, którzy
                                się z nim nie zgadzają.
                                Nie wiem, czy do końca zrozumiałeś, co autor chciał nam zakomunikować i próbuje
                                udowodnić w kolejnym już wątku z serii "carving, carving uber alles" ;). Sęk w
                                tym, że każdy instruktor uczy takich podstaw jak pług czy ześlizg ... carving
                                jest na samym końcu, o ile jest w ogóle. Widząc dziesiątki, jeśli nie setki grup
                                podczas nauki podstaw, nigdy nie spotkałem się z przypadkiem uczenia carvingu,
                                przed opanowaniem prostych technik. Twierdzenie Jozzo, że jest inaczej, jest
                                niczym nie poparte i właśnie do tego zmierzam w tej dyskusji. Niestety nadal nie
                                wiem co to jest "carving dla początkujących", ani gdzie Jozzo widział szkółki i
                                instruktorów zaczynające naukę od carvingu. Tragediom na stokach nie są winne
                                krótkie narty, nawet jeśli ułatwiają naukę, co nie budzi żadnych wątpliwości, bo
                                łatwiej jest "operować" krótkimi nartami niż długimi. Także w złych warunkach i
                                na trudniejszym stoku. To pewnik. Tragediom na stokach wbrew sugestiom kol.
                                Jozzo, nie jest winien także carving. Zawsze jest to głupota ludzka i
                                niedostosowanie prędkości i stoku do umiejętności i warunków.
                                Wątek niniejszy powstał jako kontynuacja dyskusji w wątku:
                                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=380&w=92415790
                                i jako taki należy go traktować.
                                pozdro.
                                • Gość: Jozzo Re: Kolejna tragedia na stoku IP: *.dsl.bell.ca 17.06.09, 15:19
                                  jests totalnym egocentykiem dazenie do zblysniecie ponad czyni z ciebie
                                  niebezpieczniebe go goscia macacego w glowach poczatkujacych
                                  "
                                  Tragediom na stokach nie są winne
                                  krótkie narty, nawet jeśli ułatwiają naukę, co nie budzi żadnych wątpliwości, bo
                                  łatwiej jest "operować" krótkimi nartami niż długimi. Także w złych warunkach i
                                  na trudniejszym stoku. To pewnik.
                                  "
                                  To juz nie to ze niewiedza brak doswiadczenia ale poprostu ... a co tam szkoda slow.
                                  Ta herezja moze byc przyczna tego ze jakis poczatkujacy zrobi sobie krzywde no
                                  ale dla cibie to sie nie liczy nawazniejsze zeby zablysniac na forum.
                                  So long
                                  • ortodox Re: Kolejna tragedia na stoku 18.06.09, 22:30
                                    Jozzo, Ty już zrobiłeś sobie krzywdę.
                                    Być może ... były to zbyt krótkie narty ;)?
                                    Odpocznij do zimy i wylecz kontuzję.
                                    Mam nadzieję, że Ci przejdzie ... szkoda by było ... .
                                    pozdro.
                                    --
                                    Żeglarstwo w obiektywie
      • Gość: jerU Re: Kolejna tragedia na stoku IP: *.icpnet.pl 03.07.09, 10:35
        A co to jest carving, czy też technika carvingowa ?
        Nie mam pojęcia, ja zjeżdżam z góry na dół, skręcając raz w prawo, raz w lewo i
        po przeczytaniu wszystkich postów w tym temacie, nie wiem, czy robię to
        prawidłowo, czy też carvingowo.
        Progresu i regresu nie zauważyłem.
        Nadmienię, że uczyłem się sam kilkanaście lat temu, narty kupiłem w markecie z
        przeceny (podobno firmowe HEAD'y) i jeszcze żyję.
        A wciskanie w tym temacie PO i tuskologii to jakieś zboczenie czysto intelektualne
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka