Gość: Marta
IP: *.debniki.sdi.tpnet.pl
04.12.02, 12:04
Czy w Waszych szkołach jest tak samo? Nauczyciele robiący staż na
dyplomowanego mieli przez dwa lata jakby motorek w ....... Szaleli na
lekcjach, uczniowie oczy przecierali, bo pierwszy raz od kilku lat mieli
lekcję przykładowo historii w sali komputerowej, pierwszy raz widzieli na
lekcjach dodatkowe materiały, robili jakieś ankiety. Chętnie mieli stazystów
albo kontraktowych pod swoimi opiekuńczymi skrzydłami.
Zostali dyplomowani. I co? Jak ręką odjął. Moja opiekunka stazu /została
dyplomowanym w lipcu/ we wrześniu stwierdziła, że rezygnuje z opieki, bo jej
się za 20 zł nie opłaca mieć dwóch podopiecznych. "Nie mam czasu na
hospitacje". Póki robiła staż, była chętna. Teraz już nie musi.
Lekcje wróciły do normy, stara gwardia uczy jak dawniej, czyli przed
dyplomem.
Ustawa z 2000r usankcjonowała dotychczasowe status quo. Mianowani zostali
mianowanymi, czyli po prostu dotychczasowi starzy wyjadacze zostali
mianowanymi w nowym rozumieniu ustawy a ci, którzy z różnych powodów nie
mieli mianowania / bo dyrektor ich nie lubił, bo nie oceniał zgodnie z
przepisami po kolejnych latach pracy/ muszą do dziś się bujać. Zarabiają od
trzech lat marne grosze i być może uda im się skończyć staż 2 lata i 9
miesięcy w tym roku szkolnym.
Cel nowych stopni zawodowych nie został osiągnięty. Ktoś się pomęczył dwa
lata i teraz juz do emerytury nie musi się starać. Jest dyplomowanym . Jak
to pięknie brzmi. Ministerstwo może być dumne.