Gość: zdegustowany
IP: *.chello.pl
17.10.06, 00:43
Czy Wy też oglądając Oficerów macie wrażenie, że słuchacie wystąpienia Jarosława Kaczyńskiego o tym jak to źle się działo w III RP? Ciągłe gadanie o wszechogarniającym układzie, spisek na najwyższych szczeblach władzy, szare sieci, dziennikarze manipulowani przez służby specjalne, słabo maskowane podobieństwa Kalińskiego do Waltera. Ratyński ciągle biegał - Balcerowicz w młodośi był biegaczem :). Myślałem, że jestem przewrażliwiony, ale gdy zobaczyłem scenarzystę Wojciecha Tomczyka w programie Pospieszalskiego nabrałem pewności, że jest mentalnym bratem braci K. Oczywiście mówił, jacy dziennikarze są źli w kontekście taśm Begier...
Szkoda, bo cierpi na tym film. Oficerowie nie mają klasy "Oficera". Scenariusz zbyt wydumany, gra aktorów - plastikowa (gdzież im do Chyry, Globisza i Frycza), sztuczne dialogi. "Oficer" i "Glina" były dla mnie świadectwem, że Polacy potrafią też zrobić dobry serial policyjny. Miały niezbędną w tym gatunku lakoniczność."Oficerowie" sprowadzają na ziemię. Bliżej im do szitu w rodzaju "Fali zbrodni" i "Kryminalnych" niż do francuskich "noir". No i te wstawki audio-tele w czasie emisji... Pozostała tylko dobra muzyka Michała Lorenca.