meduza7
01.10.07, 19:21
No, lubię ten serial, co ja na to poradzę. Chociaż brakuje mi w nim tej
uroczej, kiczowatej naiwności pierwowzoru, tych panienek, których cała gra
aktorska polegała na wywracaniu oczami i robieniu min (Aaaaaj,
Maaaarceeeeeela!), tych wygłaszanych śmiertelnie poważnie kosmicznych banałów
(należy szyć ubrania nie tylko dla pięknych kobiet, ale i dla przeciętnych),
tych wulkanów namiętności, jakie wzbudzał ciapciakowaty Armando... Ta wersja
jest zdecydowanie bardziej "cywilizowana" ale zapowiada się ciekawie. Jak
myślicie, czy tu też w połowie serii Betty w cudowny sposób wypięknieje i
wzbudzi uczucia szefa?