stosunki w pracy w USA

IP: *.nwrk.east.verizon.net 26.03.05, 01:55
pracuje wsrod powiedzmy amerykanow na poziomie.
Jak radzicie sobie w relacjach zawodowo-towarzyskich ?
Mnie bardzo nieraz nudza te small-talki, brak konkretnej rozmowy.
Z natury jestem osoba konkretna, ale tu niestety trzeba sie wysliac na
rozne rozmowki przed rozpoczeciem wlasciwej rozmowy.
Z drugiej strony podba mi sie to, ze nie zadaja osobistych pytan,jak
to czesto sie zdarza w Europie (nie wspominajac o Polsce)
    • grandys Re: stosunki w pracy w USA 02.04.05, 06:06
      Troche dziwnie piszesz.
      Przeciez dzieki tzw "small talk" mozesz
      poznac ciekawych ludzi. Jezeli nie
      lubisz tego to wynika ze masz osobowosc
      samotnika.
      • Gość: Ortograf Re: stosunki w pracy w USA IP: 207.134.74.* 11.04.05, 04:38
        Ja powiedzialbym, ze jestes troche asocjalna. Trzeba miec do ludzi pozytywne,
        pogodne podejscie albo najlepiej od razu sie powiesic. Ale czy to nie dziwne,
        ze ludzie z dawnego bloku wschodniego maja takie sztywne podejscie do innych,
        nic w nich luzu i spokoju, sa chodzacymi nakazami.
        • edwart stosunki w USA 11.04.05, 13:46
          Gość portalu: Ortograf napisał(a):

          > Ja powiedzialbym, ze jestes troche asocjalna. Trzeba miec do ludzi pozytywne,
          > pogodne podejscie albo najlepiej od razu sie powiesic. Ale czy to nie dziwne,
          > ze ludzie z dawnego bloku wschodniego maja takie sztywne podejscie do innych,
          > nic w nich luzu i spokoju, sa chodzacymi nakazami.

          Chodzacymi nakazami to sa akurat Amerykanie....co pare sekund slysze "I don't
          think you/we are allowed to". A sprobuj takiego glaba naklonic do nagiecia
          jakiegokolwiek najdrobniejszego przepisu/regulacji, to sie w portki zesra ze
          strachu by nie stracic swej gownianej pracy. "I vave to follow the procedure" .
          Yea, follow my ass :)
          Ja osobiscie wolalbym, aby zamiast small talk , falszywych usmieszkow i
          zapytan, jak sie dzis masz, trzymali buzie na klodke i byli pomocni wtedy,
          kiedy autentycznie pomocni mogliby by byc a nie sa.
          • Gość: Ortograf Re: stosunki w USA IP: 207.134.74.* 16.04.05, 19:40
            Cale szczescie, ze Ameryka ma tych urzednikow, bo inaczej mielibysmy tu Polske
            a jak w Polsce jest radze pojechac i zobaczyc i zostac, jak tak bardzo tesknisz
            za Polska "wyobraznia", oskubia cie z ostatniego centa, potraktuja jak
            ostatniego smiecia i kaza czekac na zalatwienie sprawy jakies 3 lata. Za tym
            tesknisz. Oj, Polacy, Polacy, zacofane cwaniaczki jestescie.......
            • grandys Re: stosunki w USA 16.04.05, 21:38
              .. co to znaczy "falszywy usmiech"?
              Sptkalem sie z tym okresleniem
              od wielu nowych ( niezadowolonych )emigrantow.
              Czyzby to okreslenia kazdy sadzi wedlug siebie
              bylo prawada?
              • edwart Usmiech falszywy. 18.04.05, 13:44
                grandys napisał:

                > .. co to znaczy "falszywy usmiech"?
                > Sptkalem sie z tym okresleniem
                > od wielu nowych ( niezadowolonych )emigrantow.
                > Czyzby to okreslenia kazdy sadzi wedlug siebie
                > bylo prawada?

                Usmiech, droga imigrantko, to przede wszystkim oczy oraz mimika calej twarzy.
                Usmiech "falszywy" to krotki grymas ust, imitujacy ulozenie wylacznie ulozenie
                ust w usmiechu "prawdziwym", czyli autentyczne j i spontanicznej reakcji na
                jakies pozytywne zdarzenie. Oczy w tym amerykanskim grymasie pozostaja nadal
                ponure lub martwe w swym wyrazie.
                Nowi imigranci interpretuja ten pseudousmiech jak zyczliwa reakce na swe
                istnienie i pisza w e-mailach do Polski ze w Ameryce tak fajnie jest i ze
                wszyscy sie usmiechaja. Hehe, naiwniaczki :)
            • edwart Re: stosunki w USA 18.04.05, 13:39
              Jakos nie bardzo widze, do czego pijesz? Gdzies napisalem, ze do Polski
              tesknie, ze w Polsce lepiej?? Nie widze , gdzie ?
              Rozumiem, ze dla Ciebie swiat to Polska albo USA, albo tez jestes na jakichs
              silnych psychotropach, ktore zaburzaja Ci widzenie.
              • Gość: xxx Re: stosunki w USA do niewyksztalconego Edwarta IP: *.chello.pl 19.04.05, 09:59
                Edwart, ale Tobie sloma z butow wystaje, uwazaj bo zolc na glowe szkodzi, a
                Tobie jak widac juz zaszkodzila, i na skleroze tez, sam ciagle piszesz na tym
                forum ze wracasz do Polski bo juz masz tyle kasy mimo braku wyksztalcenia(sic),
                co zreszta bardzo widac po Twojej kulturze, a raczej jej braku, wracaj, wracaj,
                u nas chamow nie brakuje, a Ty dolaczysz do reszty, chociaz chyba Twoje
                chamstwo jest na topie.
                • edwart Stosunki w USA do wyksztalconego Edwarta 19.04.05, 14:20
                  Bardzo modny motyw w dyskusji, ta "sloma z butow". Skad ty to wziales? Tata tak
                  do pracy chodzil? A moze mamusia?
                  Gdybys czytal troche uwazniej (czego brak mi bezrozumnie zarzuczasz) to
                  wyczytalbys zapewne, ze zrobilem duze pieniadze bez wyksztalcenia
                  amerykanskiego. Co nie oznacza ze nie mam wyksztalcenia z Polski.
                  Jak jasno widac po interpunskci i prymitywnej skladni , tobie brakuje jednego
                  i drugiego :)
                  A do tego, jak kazdy prostak, mylisz WYKSZTALCENIE Z KULTURA, nie rob tego, po
                  tym od rau mozna zweszyc prymitywa , synku :)
                  • Gość: xxx Re: Stosunki w USA do wyksztalconego Edwarta IP: *.chello.pl 19.04.05, 22:37
                    Jasne , Ty jestes najmadrzejszy i najwspanialszy, o wielki, ktozby smial
                    zarzucac ci brak kultury, ty przeciez nie zachowujesz sie jak cham,
                    przynajmniej wedlug Ciebie.
                    • edwart Re: Stosunki w USA do wyksztalconego Edwarta 20.04.05, 13:53
                      Bardzo sie ciesze ze to w koncu zrozumiales. Najwyzszy czas !
                      • Gość: xxx Re: Stosunki w USA do niewyksztalconego Edwarta IP: *.chello.pl 21.04.05, 08:24
                        a znasz slowo"Ironia"?
                        • edwart Re: Stosunki w USA do niewyksztalconego Edwarta 21.04.05, 14:25
                          A znasz bajke o nosie ?
                          • Gość: xxx Re: Stosunki w USA do niewyksztalconego Edwarta IP: *.chello.pl 22.04.05, 12:19
                            mysle ze jest beznajdziejna tak jak jej autor:)
                            • edwart Re: Stosunki w USA do niewyksztalconego Edwarta 22.04.05, 13:51
                              Odpie..no sie.

                              A w ogole to siedz w swojej Polsce na dupie i przestan sie wtracac w nieswoje
                              sprawy.
                              • Gość: xxx Re: Stosunki w USA do niewyksztalconego Edwarta IP: *.chello.pl 22.04.05, 14:39
                                No i znowu dzieki Twojemu chamstwu potwierdza sie opinia zeby od wiekszosci
                                emigrantow z Polski trzymac sie jak najdalej,
                                • edwart Re: Stosunki w USA do niewyksztalconego Edwarta 22.04.05, 14:50
                                  No wlasnie. to dlaczego sie nie trzymasz?
                                  Wyraznie lubisz sie wpie..c miedzy wodke a zakaske.
                                  A tak nawiasem mowiac, to te twoje przygaduszki o chamstwie sa zaprawde
                                  rozbrajajace :) w czasach, kiedy na kazdej polskiej ulicy w ciagu 5 minut
                                  slyszy sie 20 razy "ku..", 15 razy "ch.. ci w dupe", 25 razy "spie..j" i to
                                  z ust doslownie wszystkich- starych i mlodych, mezczyzn i kobiet :)
                                  • Gość: xxx Re: Stosunki w USA do niewyksztalconego Edwarta IP: *.chello.pl 23.04.05, 08:48
                                    No coz, skoro aspirujesz do takiego poziomu...
                                    • edwart Re: Stosunki w USA do niewyksztalconego Edwarta 25.04.05, 17:09
                                      Gość portalu: xxx napisał(a):

                                      > No coz, skoro aspirujesz do takiego poziomu...


                                      Nie uzywaj slow, ktorych znaczenia nie rozumiesz i nie myl wyksztalcenia z
                                      kultura, bo po tym od razu poznac pojeba.
                                      Maskuj sie troche lepiej.............

                                      • Gość: xxx Re: Stosunki w USA do niewyksztalconego Edwarta IP: *.chello.pl 25.04.05, 18:34
                                        no coz, skora taka jest twoja "kultura" to gratulacje
                • Gość: Ortograf Re: stosunki w USA do niewyksztalconego Edwarta IP: 207.134.76.* 28.04.05, 03:09
                  Ja zjezdzilem caly swiat, mieszkalem w 4 krajach i to nie nie dwa tygodnie ale
                  po kilka lat, studia skonczylem w Ameryce wiec Twoje uwagi dotycza zapewne
                  ciebie samego. A jesli chodzi o stosunki w pracuy, tro rzeczywiscie Polacy nie
                  maja krzty luzu i zrozumienai innego czlowieka sa asocjalni, co zauwazylem nie
                  tylko w Ameryce ale i w innych krajach. Podobni do Polakow sa jedynie Rosjanie.
                  Tez takie beznadziejne kolki, ktore uwazaja,ze swiat sie wokol nich kreci.
                  • Gość: xxx Re: do ortografa IP: *.chello.pl 28.04.05, 10:09
                    Drogi Ortografie, zgadzam sie z Twoja wypowiedzia calkowicie, i popieram :))))
                    • Gość: Malwi sami macie odpowiedz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.05.05, 00:16
                      co sadzic o czlowieku, ktory bywal tylko na takich ulicach w polsce gdzie
                      slyszy sie tylko k... sami sobie odpowiedzcie!
                      poja Pani dyrektor tez nie ma wyksztalcenia z Polski a duze pieniadze zrobila w
                      Polsce. Jest Niemka i nigdy nie slyszalam aby sie zle o Polsce wypowiadala.
                      pozdrawiam, Malwina

                      Ps za 2 tygodie wyjezdzam na wymiane do USa i myslalam ze sie czegos ciekawego
                      dowiem na tym forum, ale chyba nie ma sensu. Czlowiek jakos ma sie ochote od
                      rodaka dowiedziec, ale jednak widze ze wiecej informacji i pomocy dostane od
                      koordynatora wymiany mimo ze to Amerykanka!
                  • Gość: maryska Re: stosunki w USA do niewyksztalconego Edwarta IP: *.nwrk.east.verizon.net 03.05.05, 02:24
                    A Ty nie jestes Polakiem w takim razie ?
                    Rozumiem jestes wyjatkiem..Wspaniale wylozuwanym i swobodnym
                    kosmopolita
Inne wątki na temat:
Pełna wersja