Dodaj do ulubionych

postdock w USA

IP: *.fuse.net 20.07.07, 05:39
Poczytaj, co napisałem i zastanów się czy na prawdę chcesz tu
przyjechać do USA na kilka lat, a potem być może juz nie mieć możliwości
powrotu.


1. Robisz tu co innego, niż robiłeś w Polsce przed wyjazdem,
bo prawie nigdy na postdocka nie pojedziesz tam,
gdzie będziesz chciał, tylko tam, gdzie Ciebie będą chcieć.
(ponadto postdocków nagminnie się wykorzystuje
do robienia mało rozwojowych prac, które jednak ktoś musi zrobić)
I musisz sobie po pewnym czasie,
a czym prędzej, tym lepiej odpowiedzieć na pytanie,
co chcesz robić dalej, czy to co przedtem i wracasz do Polski
czy to co teraz i starasz się tu zostać na zawsze.

2. Kwota $3.000 miesięcznie (Od tego musisz jeszcze odjąć podatek
i ubezpieczenie zdrowotne), pozwala tu na porównywalny
standard życia, jak 2.000 zł netto w Polsce, gdy się mieszka
we własnym, a nie wynajętym mieszkaniu.
Takie tu są po prostu koszty życia. Przy 4-osobowej rodzinie,
jak nasza, jeżeli przez rok czasu odłożysz z tego na bilet
powrotny - to sukces. Ceny żywności: to co w Polsce kosztuje 1 zł to tutaj
$1.5
(tzw. żywność organiczna, czyli odpowiednik normalnej
żywności w Polsce) lub $0.75 w przypadku niejadalnych
paskudstw z taniego sklepu w murzyńskiej dzielnicy.
Tak samo czynsze za mieszkania: W Chicago tyle samo USD
co w Katowicach PLN.
Ceny usług: 10 razy więcej niż w Polsce, np. dentysta, mechanik
samochodowy, przedszkole. Jedynie benzyna prawie 2-krotnie tańsza.

3. Żona może dostać pozwolenie na pracę w praktyce po 5-6 miesiącach
pobytu tutaj. Zarobić może na poczatek $6, po kilkumiesiacach $7
na godzine, bo dostanie tylko najprostsze pracę,
bo nie skończyła studiów w USA, a poza uniwersytetem polskie studia
nie mają tu dla nikogo żadnego znaczenia. Jeżeli jednak jest
dziecko, to żłobek będzie kosztować tyle, co cała jej pensja.

4. Po 4 latach można awansować na assistant professor (jeżeli
akuratnie będą fundusze na otwarcie pozycji) i dostać znaczącą
podwyżkę, ale wiąże się to z przejściem z wizy J na wizę H,
a wtedy żona nie dostaje pozwolenia na pracę i w sumie wcale
nie macie więcej pieniędzy, niż przedtem, jeśli żona pracowała.

5. Zieloną kartę można dostać po 5 latach na wizie H.
(można również nie dostać, jak uniwersytet nie zasposoruje)
A przez te 5 lat zona siedzi cały czas w domu i z nudów
dostaje depresji.

6. Od zarobionych w USA pieniędzy polski urząd skarbowy chce podatku,
pomniejszonego o podatek federalny zapłacony w USA, czyli wychodzi
do dopłaty ok. 20.000 zł rocznie.
Nikt się z tego normalnie nie rozlicza i nie płaci,
ale gdyby komuś kazali zapłacić, to by musiał
po przyjeździe do Polski wziąść kredyt na zapłatę podatku,
bo tu nie sposób cokolwiek odłożyć jak się jest z rodziną na postdocku.

7. Inna sprawa, że po powrocie z USA nie dostaniesz kredytu w Polsce,
bo żeby dostać kredyt musisz mieć dwa lata ciągłości pracy w Polsce.
Okres pracy w USA nie wlicza się w Polsce ani do stażu lat pracy
od którego zależy pensja na uczelni ani do okresu składkowego
do emerytury. Załóżmy, że byłeś 2 lata postdockiem w USA
i że w Polsce jako adiunkt zarabiasz 3.000. Z tego 2% to 660 zł rocznie,
ale każdego roku po powrocie będziesz o te 660 zł do tyłu,
aż do 20 roku pracy, bo potem już nie ma więcej za wysługę.
Załóżmy, że masz przed wyjazdem 5 lat stażu pracy.
Czyli stracisz 15*660 = 9.900 zł tylko z powodu bycia postdoskiem przez 2
lata.
W ogóle na ile lat tu wyjechałeś - tyle lat jesteś
do tyłu po powrocie do Polski, wypadając stopniowo z obiegu.
Dlatego po pewnym czasie się już nie opłaca wracać.

8. Jak wyjedziesz bez żony to będzie oczywiście taniej
i pewnie nawet trochę odłożysz, tylko ciekawe, czy
żona i dziecko będą zadowolone, że na tyle czasu
zostali sami w Polsce. Często takie sutyacje się kończą
tym, że żonie jest samej tak smutno, że sobie znajduje
nowego faceta. Nie martw się w USA też są dziewczyny,
tylko trzeba je ostrożnie podrywać, bo nawet za spojrzenie
na cycki mogą Cię podać do sądu. Amerykanie lubują się
w procesach sądowych i sądzą się za byle co.

9. Przyjeżdżasz tu i początki są ciężkie zarówno finansowo,
bo trzeba cokolwiek do mieszkania kupic na początek,
jak i obyczajowo, bo trzeba się oswoić z tutejszymi
zwyczajami i nauczyć, co, gdzie i jak się kupuje i załatwia,
oraz poodwiedzać wszystkie urzędy i zrobić prawo jazdy
oraz zaadaptować w nowej pracy.

10. Wracasz po pewnym czasie do Polski i sytuacja z p.9
się powtarza (spytaj tych, co wrócili zza granicy).

11. Jak chcesz się wybrać na weekend do Polski, to nie takie proste
jak z Angli: bilety drogie, podróż długa i jeszcze zmiana strefy
czasowej - przestawienie się na inny czas wymaga kilku dni,
podczas których odczuwasz senność i zachwiania równowagi.

12. Jak tu wygląda: brud, jak w gorszych dzielnicach miast Górnego
Śląska, pełno samochodów 20-30 letnich, domy budowane bardzo
niestarannie. Mnóstwo murzynów, mnóstwo policji, co chwilę
jakieś pojazdy uprzywilejowane na syrenie. W Chicago przypada 76 zabójstw
rocznie na 100.000 mieszkańców (średnia w USA 30, a średnia w Polsce 14).

13. Klimat w całej wschodniej części Stanów jest w lecie
upierdliwie wilgotny i gorący - całe lato śmierdzi
zgnitym drewnem z drzew i jest tak parno, że nikt
nie ma ochoty w ogóle opuszczać klimatyzowanych pomieszczeń.

14. Przy przyjęciu do każdej pracy drug test and security screening,
tak, jakby każdy był narkomanem i bandziorem. Każą Ci sikać
do próbówki i iśc na policję robić odciski palców i sprawdzać
czy Cię nie ma w księgach kryminalnych.

15. Miasta tu są puste, w przeciwieństwie do Europy, nie ma pieszych
nie ma rynku, nie ma centrum. Wszyscy jeżdżą samochodami, całe
życie na tracie dom-praca-hipermarket-dom. Tu się wolny czas
spędza w domu - w środku. W ogródkach koło domu też nikogo
nie widać. Miasta są tak przeraźliwie puste, że aż wyglądają jak wymarłe.

16. Co rok lub co dwa wynajmujesz inne mieszkanie i się przeprowadzasz.
Nawet jeśli nie planujesz - sytuacja się zmusi, np. wymówią Ci
czynsz w poprzednim miejscu, lub ze względu na lepszy dysktrykt
szkolny, by twoje dziecko nie chodziło do szkoły razem z murzynami,
którzy zamiast drugiego śniadania przynoszą do szkoły pistolet.
Obserwuj wątek
    • kasia1555 Re: postdock w USA 20.07.07, 06:18
      You are overreacting!!! Zycie w USA jest relatywnie lepsze porownujac z
      warunkami dzisiejszej Polski, wiec prosze Cie- nie generalizuj. Jesli jestes tu
      legalnie, to mozesz osiagnac to, o czym w ojczyznie nie sniles. Wystarczy
      uwierzyc w siebie, dobrze umiec sie sprzedac przed potencjalnym pracodawca i
      miec odrobine szczescia. To wszystko. God bless America!
      kasia
      • norma_baker Re: postdock w USA 20.07.07, 07:43
        no, no doktorku nie powinienes wyjezdzac z Bulby, bo masz mentalnosc typowego
        PRL-owskiego buca, ktoremu sie nalezy, ktory jest swieta krowa. Ale sie ta
        mentalnosc komunistyczna w Polsce dobrze trzyma, az dziw bierze.

        >Klimat w całej wschodniej części Stanów jest w lecie
        upierdliwie wilgotny i gorący - całe lato śmierdzi
        zgnitym drewnem z drzew i jest tak parno, że nikt
        nie ma ochoty w ogóle opuszczać klimatyzowanych pomieszczeń.<

        Tak samo wyglada tropik i to caly rok, na dodatek ludzie placa tysiace aby w
        takim klimacie troche chociaz pozyc...

        >Często takie sutyacje się kończą tym, że żonie jest samej tak smutno, że sobie
        znajduje nowego faceta.<

        W Bulbie zdaje sie to jest nagminne, macie tam po prostu takie kobiety...nic
        nie warte suczki.....

        Zarobić może na poczatek $6, po kilkumiesiacach $7
        na godzine, bo dostanie tylko najprostsze pracę,
        bo nie skończyła studiów w USA, a poza uniwersytetem polskie studia
        nie mają tu dla nikogo żadnego znaczenia. Jeżeli jednak jest
        dziecko, to żłobek będzie kosztować tyle, co cała jej pensja.

        >A przez te 5 lat zona siedzi cały czas w domu i z nudów
        dostaje depresji<

        No tak bulbowe panie dostaja depresji, takie delikatne.
        Niech idzie do pracy. Nie chce pracowac za 7$/h. tym gorzej nie dostanie wiec
        nic. Ma polskie studia? A co to kogo obchodzi skoro nic nie umie?
        Moze bys sie doktorku nareszcie obudzil?

        Zona moze zalozyc wlasny business i pracowac w domu majac przy tym male
        dziecko, moze pracowac jak volunteer(nie bedzie brala pieniedzy ale za to
        bedzie miala juz wejscie do pracy i experience).
        Nie chce sie? Nie umie sie? A to juz inna sprawa. Wniosek ? Nie nadajecie sie
        normalnego kraju, gdzie odrobina wysilku jest nalezycie wynagradzana. Ale wam
        sie nie chce. Najwieksza polska choroba jest mentalna gnusnosc i lenistwo.
        Wracajcie do Bulby, tam przynajmniej bedzeicie mieli miasta z rynkiem na
        srodku.
    • Gość: zielonooka Re: postdock w USA IP: *.hsd1.md.comcast.net 20.07.07, 17:50
      ja znam amerykanki co za 6$ pracuja
      • zpustynii Re: postdock w USA 20.07.07, 18:53
        Przyjechala arystokracja z Bulby i nie bedzie za grosze pracowala slonce z dupy
        swici, nie chce sie i takie rozne. Poszli won do Bulby z powrotem, naukowcy od
        siedmiu bolesci.
        • ziemiowziety o co ci chodzi Marcinie 20.07.07, 20:10
          jakie sa Twoje cele zyciowe i zawodowe
          "postdoc" to staz podoktorski, ktory nie sluzy zarabianiu kokosow i powinien Ci
          pomoc w rozwoju zawodowym, to nie jest sposob na zycie, czy przetrwanie 5-10 lat!
          Jak jestes na tym postdocu z musu, to wyluzuj, nic na sile!
        • Gość: zielonooka Re: postdock w USA IP: *.hsd1.md.comcast.net 21.07.07, 18:12
          zpustyni tobie w leb swicilo slonco i to mocno bo taki glupek z ciebie
    • Gość: Doctor A tu jest moja historia postdocka IP: *.proxy.aol.com 21.07.07, 16:14
      Przyjechalem ~20 lat temu do USA jako postdock na wizie J-1, tuz po polskich
      studiach medycznych. Stypendium zapewnila mi prywatna organizacja zawodowa,
      bylem wiec dosc atrakcyjnym, bo - darmowym pracownikiem naukowym dla Ivy League
      uniwersytetu. Pieniadze byly z tego b. niewielkie i wcale nie bylo mi latwo:
      starczalo doslownie na zycie i ksiazki (benefity zapewnione). Cieszylem sie
      jednak bardzo Ameryka, bylem zafascynowany praca naukowa, imponowali mi wybitni
      mentorzy uniwersyteccy. Pomimo mej skromnej sytuacji finansowej - bylem
      szczesliwy, ze mam szanse sie ksztalcic i... marzylem o zrobieniu kariery w
      USA. Nie narzekalem na moja owczesna biede. Wiedzialem, ze kiedys i ja doczekam
      sie lepszych czasow. Poczatkowo wynajmowalem male studio, blisko szkoly
      medycznej. Nie mialem samochodu, bo obawialem sie kupowac taniego wraka. Zakupy
      robilem w sklepie obok domu. Po kilku m-cach - przenioslem sie do 1-bedroom
      mieszkania, ozenilem sie z moja narzeczona z Polski. Ona tez wkrotce zostala
      stypendystka uniwersytetu. Dopiero w 2-gim roku kupilismy samochod i
      zamieszkalismy pod miastem w condominium z ogrodkiem. Mielismy juz warunki na
      przyjmowanie krewnych z PL. Kazdego roku nasza sytuacja zawodowa i finansowa
      stawala sie (nieco) lepsza. Stac nas bylo na 2 samochody, wakacje, podroze do
      Polski. Kolejno nostryfikowalismy dyplomy, zrobilismy rezydenture, fellowship
      (specjalizacje). Z wizy J-1 przeszlismy na H1B, potem dostalismy GC. Wkrotce
      potem odeszlismy z uniwersytetu z pozycji assistant professor. Mielismy b.
      dobre warunki do negocjacji zawodowych w sektorze prywatnym. Minelo wiele lat,
      urzadzilismy sie... A ja wciaz z rozczuleniem wspominam, ze moj spelniony
      american dream zaczal sie od biednego postdocka.
      Marcin, nie rozumiem twoich dziwnych problemow. Szkoda cie na postdocka!
      • ontarian Re: A tu jest moja historia postdocka 23.07.07, 17:49
        Gość portalu: Doctor napisał(a):

        > Marcin, nie rozumiem twoich dziwnych problemow. Szkoda cie na postdocka!
        slusznie prawisz
        lepiej niech swiniookiej w wallmarcie sprzatac pomaga
        to moze bedzie, tak jak ona, szczesliwy
        • Gość: zielonooka Re: A tu jest moja historia postdocka IP: *.hsd1.md.comcast.net 23.07.07, 18:00
          bo pieniadze szczescia nie daja!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka