czekolada_orzechowa
31.01.07, 15:30
osłabia mnie takie podejście:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=56453378&a=56472332
nienawidziłam przymusowego ubierania w sukienki, bo byłam żywiołowym
dzieckiem, zreszą do tej pory zakładam sukienkę albo spódnicę ze 4 razy do
roku, jak mnie najdzie.Według autorki posta to dlatego, ze mamusia nie
ubierała mnie w sukienku od samych narodzin, zeby mnie przyzwyczaić do
ograniczeń, jakie czekają mnie-kobietę w dalszym życiu: nie wolno siedzieć z
rozsuniętymi kolanami, po turecku, łazić po drzewach, biegać( w dorosłym
życiu skutecznie działają wysokie obcasy, też należałoby przyzwyczajać
laleczkę od małego)uprawiac żadnych sportów, siadać na podłodze, jeździć na
rowerze i motorze itd...Dodatkowo osłabiły mnie spineczki i kokardeczki
zakładane 8-mies. niemowlęciu.Słusznie. Niech się przyzwyczaja, ze wygoda
jest dla chłopców, a ona ma pogodnie znosić ograniczenia i ślicznie
wyglądać...grrr