Dodaj do ulubionych

sukienki i róż

31.01.07, 15:30
osłabia mnie takie podejście:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=56453378&a=56472332
nienawidziłam przymusowego ubierania w sukienki, bo byłam żywiołowym
dzieckiem, zreszą do tej pory zakładam sukienkę albo spódnicę ze 4 razy do
roku, jak mnie najdzie.Według autorki posta to dlatego, ze mamusia nie
ubierała mnie w sukienku od samych narodzin, zeby mnie przyzwyczaić do
ograniczeń, jakie czekają mnie-kobietę w dalszym życiu: nie wolno siedzieć z
rozsuniętymi kolanami, po turecku, łazić po drzewach, biegać( w dorosłym
życiu skutecznie działają wysokie obcasy, też należałoby przyzwyczajać
laleczkę od małego)uprawiac żadnych sportów, siadać na podłodze, jeździć na
rowerze i motorze itd...Dodatkowo osłabiły mnie spineczki i kokardeczki
zakładane 8-mies. niemowlęciu.Słusznie. Niech się przyzwyczaja, ze wygoda
jest dla chłopców, a ona ma pogodnie znosić ograniczenia i ślicznie
wyglądać...grrr
Obserwuj wątek
    • dagmama Re: sukienki i róż 31.01.07, 16:01
      Czytałam to.
      Też nie cierpiałam sukienek i długich włosów, które mama mi kazała nosić.
      Babcia mi opowiadała, że jak chodziła do szkoły, w mundurku, to nawet w
      trzaskający mróz nie wolno było spodni założyć.
      Okropne.
      Nośmy spodnie, głosujmy, nie zmarnujmy tego, co sufrażystki wywalczyły!
      • verdana Re: sukienki i róż 31.01.07, 16:31
        W mojej szkole też nie było wolno spodni, nawet w mróz. Corka akurat w
        dziecinstwie chodzila w sukienkach, z przyczyn medycznych, a teraz lubi i
        spodnie i spodnice. Najwazniejszy jest wolny wybor, a nie zmuszanie dziecka do
        chodzenia w tym, co mamie się podoba.
        Miedzy innymi dlatego jestem gorąca przeciwniczka mundurków w szkole -
        dziewczynki przymusowo znowu będą w spódniczkach.
    • sir.vimes Re: sukienki i róż 31.01.07, 17:57

      Według mnie to idiotyzm - a jeszcze gorsze są kolczyli u niemowląt i cały ten
      styl "rozkosz pedofila" z lakierkami i falbaneczkami do biegania po placu zabaw.
      A ten post to już zupełnie jakby pisał podglądacz:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=56453378&a=56493265
    • falafala Re: sukienki i róż 31.01.07, 18:22
      Nie mowcie, ze ta kobieta to tak powaznie mowi!!!??? Cos jej na lep spadlo?
      Mniejsze prawdopodobienstwo wychowania typu chlopczycy!!??? Chyba sie pozygam,
      bo zaraz nie nachodza wszystkie mysli dotyczace tego co musza znosic kobiety z
      obrzezaniem wlacznie, bo jkies debilki cos tam uwazaj. <puke>, przepraszam
      Moja corka jako niemowle nie nosila spodnic wogole, nie mowiac ze kolory tez
      chlopiece nosila, stawiam zawsze na wygode. Jako 3latka weszla w okres
      "ksiezniczkowania" i teraz licza sie tylko spodnice, sukienki i stanie przed
      lustrem. I jej sprawa, jest na tyle duza, ze moze wybierac co chce nalozyc,
      kazdy nosi to co lubi.
      • falafala Re: sukienki i róż 31.01.07, 18:26
        PS
        A tak wogole kobieta ladnie wyglada w spodnicy i w sukience, ale co niemowlakowi
        po takich ciuchach. Wiele rodzicow traktuje swoje corki jak malpeczki do pokazania.
    • andziulindzia Re: sukienki i róż 31.01.07, 20:58
      Zakładam swoim córeczkom sukienki niezbyt często. Niemowlakom niechodzącym w
      ogóle nie zakładam. Ale ja generalnie nie mam nic przeciwko sukienkom,
      spódniczkom i wysokim obcasom dla dorosłych (tak naprawdę to uwielbiam buty na
      wysokich obcasach i nie mogłam przeboleć, że w ciąży nie mogłam takich nosić -
      brzuch mnie bolał). I tak normalnie nie lubię różu, ale cholerka u małych
      dziewczynek mi się podoba. Tyle, że nie ubiorę dziecka w różowiasto-falbaniastą
      kieckę na wybieganie się. Nie bardzo rozumiem przyzwyczajania dziewczynek do
      niewygodnych sukienek. Po co? Jak nie będzie chciała nosić to i tak nie będzie
      nosić.
      • jottka Re: sukienki i róż 31.01.07, 21:14
        siem nie znam, ale te ostatnio coraz popularniejsze manie falbanek, lakierków i
        koronek, a wszystko w potokach różu wygląda mi najbardziej na efekt zmasowanej
        amerykanizacji via tv:) sama sie dowiedziałam o podobno przysługującym
        dziewczynce różu, a chłopcu błękicie (albo odwrotnie:) w wieku mocno
        nastoletnim, żadna z moich znajomych też sie nie kierowała czy kieruje tak
        osobliwą zasadą, ubierając swe pociechy, natomiast coraz więcej tego na forach,
        emm, masowych, nazwijmy to:)

        jak chcemy chować dziecię na lolitkę, to czemu nie, ale poza tym sensu nie widzę
        - małe dziecko i tak sie uświni, obojętnie w co je opakujemy, a starsze niech
        samo wybiera, ciągoty do sukienek mogą sie pojawić, ale nie muszą (jeden z moich
        wujków takie objawiał w wieku lat czterech:)
        • sir.vimes Re: sukienki i róż 31.01.07, 21:43
          manie falbanek, lakierków i
          > koronek, a wszystko w potokach różu wygląda mi najbardziej na efekt zmasowanej
          > amerykanizacji via tv:)

          Dla mnie to jest seksualizowanie maleńkich dzieci. I jeszcze te debilne zestawy
          kosmetyczne dla dziewczynek - jak w jednym ajwonie czu drugim iw rosze widzę w
          katalogach dzieci na oko siedmioletnie z różem na policzkach , błyszczykiem i
          zachęcającą pozą to chce mi się wymiotować.
          • andziulindzia Re: sukienki i róż 31.01.07, 21:56
            To fakt: zestawy kosmetyczne, kolczyki, lakierki dla małych dzieci to
            nieporozumienie. Ale fajna sukienusia dżinsowa, czy ładna bluzka w kwiatki -
            czemu nie?
            • falafala Re: sukienki i róż 31.01.07, 22:01
              sukienki super, ale kosmetyki masakra, ale zestawy dla dzieci sa juz dolaczane
              do lalek
              • jagandra Re: sukienki i róż 03.02.07, 15:19
                Ja nie naciskam, pytam córkę, co chce założyc, ale ona tak ślicznie wygląda w sukienkach :))) Niestety mąż ją z reguły ubiera rano, a on sukienek nie uważa ;( Co jest przegięciem w drugą stroną.
                Falbany - idiotyzm. Niewygoda tym bardziej.
                A tak a propos drażni mnie częste wśród psychologów podejście, że kobieta musi być prawidłowo zidentyfikowana płciowo, to znaczy nie musi może, ale brak tej prawidłowej identyfikacji jest uważany za zaburzenie. A oznaką braku identyfikacji jest np. fryzura na jeża czy noszenie butów bez obcasów, grrr.
                Z drugiej strony noszenie różowych ciuchów przez dorosłe kobiety jest interpretowane jako objaw infantylizmu, co mi już bardziej się zgadza.
                • czekolada_orzechowa Re: sukienki i róż 03.02.07, 15:34
                  jezusicku, ty z tymi psychologami to tak serio???No to mam nieźle pojechaną
                  identyfikację płciową...glany, moro.Dzięki za ostrzeżenie, jakby mi przyszło
                  potrzebowac porady psychologa, przygotuję się, umaluję i załoze szpileczki..lol.
                • malila Re: sukienki i róż 03.02.07, 16:05
                  jagandra napisała:
                  > Z drugiej strony noszenie różowych ciuchów przez dorosłe kobiety jest
                  interpret
                  > owane jako objaw infantylizmu, co mi już bardziej się zgadza.

                  Jak Ci zaraz zburzę fryzurę, to przestanie Ci się zgadzać;))
                  Uwielbiam różowy. Pół szafy mam w różowym. Ubóstwiam falbanki, pasjami noszę
                  sukienki. Niestety, tylko wtedy, gdy jest ciepło, bo nienawidzę zakładania
                  rajstop, w ogóle nie znoszę rajstop i musi być mi ciepło. Jestem fanką różu
                  odkąd pamiętam (z przerwami na późną podstawówkę, ogólniak, studia i trzecią
                  ciążę, kiedy to człowiek ma fazę na czarny, zielony, czarny, niebieski, czarny,
                  czarny;)). W przedszkolu dzieliłyśmy się nim z moją najlepszą kumpelą, a każda
                  kłótnia kończyła się złośliwym wykorzystywaniem rózowej kredki. Jedyne co się
                  zmieniło, to odcień. W przedszkolu to był różowy róż, teraz róż malinowy, lila-
                  róż i fuksja.
                  Moja córeczka nie miała być ubierana na różowo. Czy raczej planowo miała nie
                  być ubierana na różowo. Za każdym razem przypominałam mojej mamie: nic
                  różowego. Taa.. Pierwsze, co zauważyłam, kiedy ją ubierałam, to że ona w niczym
                  nie wygląda tak pięknie jak w tym cholernym różowym:)) Ale spokojnie, nie
                  przebieram jej na okrągło za landrynkę;) Ma w szafie wszystkie kolory tęczy.
                  Za to w ogóle nie rozumiałam i dalej nie rozumiem, po co w ogóle produkuje się
                  sukienki dla niemowląt. Jedyny rozsądny strój to wtedy bodziaki, rampersiaki i
                  pajace. Ale kiedy mała miała rok przyszła pora i na sukienki, tym bardziej, że
                  okazały się niezastąpione w czasie upałów. Okazało się, że brak gumy w pasie
                  sporo jednak zmienia. Potem kiecki zrobiły się niewygodne i poszły w odstawkę.
                  A jak będzie dalej - zobaczymy.

                  Tu jeszcze na temat kolorów:
                  rozwoj-duchowy.przebudzenie.net/29-kolory.html
                  Sir.vimes, jak zobaczysz fajny różowy, ale dla dorosłych, to daj znać, dobra
                  kobieto;))
                  • kocia_noga Re: sukienki i róż 03.02.07, 18:58
                    Nooo,psychologowie sa zachowawczy na ogół i wielką wage przywiązują
                    do "normalnosci",niestety.
                    A co do różu, to tez miałam od czasu do czasu fazę.Takoż do
                    pomarańczu,czerwieni,brązu,bieli, zieleni,granatu,żółci.
                    • malila Re: sukienki i róż 03.02.07, 19:05
                      Ja fazy na granat nie miałam nigdy. Przez te mundurki obrzydliwe;-/
                      • falafala Re: sukienki i róż 03.02.07, 20:07
                        A ja nigdy nie nosilam czarnego, choc mialam niektore rzeczy w tym kolorze, a
                        teraz juz od dawna wogole nie posiadam czarnych ciuchow poza jedna mala czarna
                        sukienka ;)
                        Jedyna faza kolorystyczna byl pomarancz, przed ciaza i w ciazy, co sie
                        przerzucilo na kolor wlosow corki - pomaranczowy :)
                        • verdana Re: sukienki i róż 03.02.07, 20:10
                          Ja mam od dwudziestu lat faze na czerń.
                          Tzn, mam ubrania w innych kolorach, ale dobrze czuje się tylko w czarnym.
                          Granatowego tez nie nosze, mimo, ze mi dobrze - od czasu szkoły po prostu
                          granatu nienawidzę.
                          • jagandra Re: sukienki i róż 03.02.07, 20:24
                            No to ja też się zwierzę ;) Nieodmiennie od lat noszę się w kolorach zielonym, brązowym i rudym. Mam też kilka niebieskich sukienek na lato.
                            Malila, a skoro tak lubisz różowy, to czemu nie chciałaś córki ubierać na różowo? Dodam, że zamiłowanie do różowego w okresie ciąży i ubieranie w ten kolor córek jest uznawane za normalne. Więc wychodzi na to, że Ty zupełnie nienormalna jesteś ;PPP
                            Mi ta teoria z różowym pasuje, bo ja tego koloru nie znoszę ;) To znaczy podoba mi się tylko na córce i innych małych dziewczynkach.
                            Ale za to - o zgrozo - nie noszę butów na obcasie, a maluję się tylko, gdy mi pryszcze wylezą ;)
                            A tak w ogóle to przywiązanie do normalności jest chore. Tworzy przekonanie, że trzeba ukrywać jakąś (czasem sporą) część siebie, żeby pasować...
                            • andziulindzia Re: sukienki i róż 03.02.07, 21:39
                              Ja przez długi czas miałam fazę na niebieski - od granatu do bladoniebieskiego,
                              później były brązy i beże, później czerwony, a teraz różowo-liliowo robi sie w
                              mojej szafie.
                            • malila Re: sukienki i róż 05.02.07, 12:55
                              jagandra napisała:
                              > Malila, a skoro tak lubisz różowy, to czemu nie chciałaś córki ubierać na
                              różow
                              > o? Dodam, że zamiłowanie do różowego w okresie ciąży i ubieranie w ten kolor

                              > rek jest uznawane za normalne. Więc wychodzi na to, że Ty zupełnie
                              nienormalna
                              > jesteś ;PPP

                              Ano wychodzi;)
                              Jest kilka powodów, dla których tak się stało i chyba nie wszystkie pamiętam.
                              Pierwszy to taki, że rok przed zajściem w ciążę zapatrzyłam się w żółty. A tuż
                              przed w pomarańczowy. I w tym pomarańczowym całą ciążę przechodziłam. Ciąża
                              była trudna, miałam kłopoty z donoszeniem, a pomarańczowy, jak powszechnie
                              wiadomo:), jest kolorem wzmacniającym narządy rodne, co też poleciła mi robić
                              moja intuicja.
                              Podobnie jak Verdana, czuję okrutną niechęć do przymusowego umundurowania, a
                              tak odbierałam powszechnie obowiązującą regułę nakazującą ubierać dziewczynki
                              na różowo. Sam w sobie nie byłby to argument skłaniający mnie do rezygnacji z
                              różu, ale w połączeniu z pierwszym i trzecim - jak najbardziej.
                              A trzeci to taki, że jakieś dwa lata przed moją ciążą moja mama weszła w różową
                              fazę i uznała, że ja razem z nią, uparcie i konsekwentnie kupowała mi i usilnie
                              namawiała do zakładania różowych ubrań. Różowy zaczął mi uszami wyłazić;))
                    • mankencja Re: sukienki i róż 03.02.07, 23:26
                      ja jak dotad przeszlam faze na fiolet, szarosc, czern i zielen. ta ostatnia
                      wciaz trwa i ma sie wyjatkowo dobrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka