Gość: --Michal
IP: *.tiaa-cref.org
04.12.02, 16:15
Myslenie to moja najwieksza pasja zaraz po mysleniu o dupczeniu. Ostatnim
razem bedac na nartowaniu a raczej po, kiedy to PO RAZ KOLEJNY w sasiednim
lozku zaradny kolega "was Getting Jiggy with It!", wlasciwie nie "with it"
tylko with jakas niezaspokojona LEGALNA nastolatka, pograzylem sie w myslach,
myslach bardzo lzawych:
Jednym z wydarzen ostatanich miesiecy, ktore odcisnelo pietno na mojej
swiadomosci, to tragiczne ogloszenie towarzystwa ubezpieczonego LLoyda z
Londynu ze sie do statkow, lodzi, szalup, yahtow i tak dalej nie nalezy
zwracac juz od dzisiaj SHE tylko IT. Lamie mi to serce, ale czy takie
sentymenty moga stac na drodze postepu? Dzikie wrzaski i skrzypienia
dochodzace do mnie od strabord przywolaly mi na mysl w tych smutnych
okolicznosciach cytat, ktory skolatanemu sercu przyniosl nieco ulgi: "What's
in a name? That which we call a rose By any other word would smell as sweet."
Kolejan smutna okolicznosc mijajcego roku juz nie miesiecy.Fakt ze narodzil
sie juz ostatni pilot mysliwca i najprawdopodobniej jego imie jest Hasan. X-
48 to ostatni protypem mysliwca zalogowego. Z jednej strony wypada sie
cieszyc ze zawodna kupa ludzkiego miesa, ktora ogranicza tylko skutecznosc
dzialania w/w urzadzenie zostanie wyeliminowana. Tylko do diabla gdzie
podzieja sie Ci wszyscy niepoprawni romantycy i przystojaniacy w mundurach?
Pociagajac nosem i zatykajc uszy palcami zasnolem wreszcie, utulony tymi
melanholoicznymi rozwazaniami.