karelia
27.10.03, 20:25
Student cos wspominal, ze byl na weselu amerykanskim i cos go strasznie
zdziwilo. Nie wiem co to bylo , ale na pewno jakas dziwacznosc sie
przytrafila. Ja kiedys bylam na weselu szwedzkim , to znaczy bylam na
urodzinach i tez sie zdziwilam. Zeby nie platac sprawy bardziej, to
usystematyzuje wydarzenia.
Bylam na urodzinach, okolo 70 zaproszonych gosci, papierowy talerzyk przed
nosem, cos do jedzenia, cos do picia w plastykowej szklaneczce(pamietam, z
ebylam tym strasznie zbulwersowana, teraz nie robi na mnie takiego
wrazenia), wspolne spiewanie( nawet ten moment byl sympatyczny). Nagle
cisza, wychodzi ktos na srodek, okazuje sie pastor. Co sie dzieje???? hahaha
mysleliscie, ze urodziny??? Nieeeee hahaha bedzie nasz slub!!!
Inny kwiatek (autentyczny!!!) Jestem w gosciach na niedzielnym obiedzie.
Przychodzi syn i mowi:
-Masz mamo nasze zdjecia.
- Alez , synu przymierzaliscie slubne ubrania? I sfotografowaliscie sie?
- No, mamo, co ty, my wlasnie wzielismy slub, to zdjecie poslubne.
-No, a my? dlaczego nas nie bylo na slubie, synuuuuu?
-Mamo, a czy to takie wazne???