bonsai_88 Re: jak TO sie zaczelo... 08.08.07, 23:18 U mnie zaczeło się od przeglądania gazet... szykuję się do powicia pierwszego potomka [już kończę 37 tydzień], więc różnych gazet dużo przeglądam, czytam, uczę się co i jak... razu pewnego była w gazetcie reklama bebelulu - uparłam się, że chustę chcę mieć i koniec... tylko cena taka trochę straszna jak na studenckie małżeństwo, więc w allegro szukałam szegoś tańszego... no i znalazłam hoppa [faktycznie tańsze mi się trafiło :P]... w tej chwili jestem na etapie robienia własnej chusty wiązanej [pieniądze na hoppa "pożarło" moje autko - akurat musiało się zepsuć] - jeśli mi i małemu spodoba się chodzenie w chuście [no dobra - mi już się podoba ;)] to zaszaleję i kupię sobie pożądną, orginalną chustę hoppendiz :D Odpowiedz Link
olusia_a zapatrzyłam sie 09.08.07, 09:50 na chusty na poczatku były to prenaxy:(((( tak tak chciałam taka kupic ale pozniej zaczełam czytac Kubuś juz był w drodze kolezanka zakupiła nati znalazłam forum czytałam, ogladałam fotki neko przysłała mi samoróbke która jest super świetnie sie nosi dziecie w chuście wakacje prawie w chuście teraz tez z domku na spacer i zakupy w chuście no i bede czekac na swojego hoppa Mysiu daj znac jak juz bedzie dostepna antigua Odpowiedz Link
rudensja Re: Jak to się zaczeło... 15.08.07, 10:06 Już nie pamiętam jak dowiedziałam się o chustach :( ale chyba była to jakaś reklama w gazecie. Zdecydowaliśmy soę na chustę bo nasze maleństwo spędzało cały dzień przy piersi albo na rękach, łaknąc bliskości mamy :D a zasypiał w dzień tylko w wózeczku na spacerze :( Nasz wybór padł na Hoppediz :) chciałam wiązaną bo daje więcej możliwości, a przynajmniej tak mi się wydaje :) Teraz zakupy, sprzątani tylko z chustą :) no i jest magicznie usypiająca :) Ignaś ma już prawię 3 miesiące a nosimy chustę już od miesiąca i nie wyobrażam sobie już życia bez niej. Narazie noszę tylko ja ale mąż już się pali żeby zacząć więc niedługo i on się zarazi chustomanią :D Odpowiedz Link
milosznik Re: Jak to się zaczeło... 26.08.07, 04:45 Witam. o chuscie uslyszalam od mojej brzydszej polowy :) ale sceptycznie do tego podeszlam, cena i wszelkie watpliwosci...przy pierwszymdziecku maialm nosidelko-porazka wiec.... Urodzila sie Agatka i na wyjazd w gory zaopatrzylismy sie w lepsze nosidlo ze stelazem i bylo ok. o chuscie zapomnielismy. Pewnego dnia...zawital pod nasza strzeche internet...i nieslubny drazyl temat chusty-na poczatku dla siebie :) Jak bylam w ciazy z 3 dzieckiem drazyl go jeszcze bardziej i wydrazyl :) Jest z nami Zoska ma 5 tygodni i nosze ja w chuscie.Gdy dojrzalam do chusty, wpadlam na to forumi ....mysle ze wpadlismy oboje :) Narazie mamy taka zwykla chuste z Chusty.pl ale na tym zapewne nie koniec :) Odpowiedz Link
channah13 Re: jak TO sie zaczelo... 14.09.07, 22:26 A my znaleźliśmy chusty w prasie o dzieciach dla rodziców. Jak się nie mylę w "Dziecku". Zaczęliśmy szperać po necie i tak znaleźliśmy NATI. Ale zakupiliśmy ją jak nasz Skarb skończył 4 miesiące. Względy finansowe. Bardzo sobie ją chwalimy!!! No i robimy furorę jak w niej wychodzimy :o) Żałuję że nie miałam jej wcześniej, ale dla następnego dzidziusia już będzie :o) Odpowiedz Link
fizula Re: jak TO sie zaczelo... 27.09.07, 22:16 Marzyłam o chuście 8 lat temu, gdy pod sercem brykała sobie u mnie Lidunia. Ale nie znalazłam takiego wynalazku :o( Stąd ręce często używałam i dwóch nosidełek. Ale za to 4,5 roku temu przed narodzinami Danielka znaleźliśmy przez internet chustę kółkową. Kangurowaliśmy się z Danielem, a teraz już 10 miesięcy Tosia uprawia żywot noszaka. Na wózek ma alergię. Odpowiedz Link
agisek Re: jak TO sie zaczelo... 14.12.07, 09:33 Witam, ja po raz pierwszy na forum :-) A wiecie, że nie pamiętam jak to się zaczęło? Chyba od tego, że dowiedzieliśmy się, że będziemy mieć bliźnięta i tak nam przyszło do głowy, że bliźniaczym wózkiem to po plaży nie pojeździmy i pod wszystkie nasze górki nie podjedziemy, więc warto byłyby mieć chustę bądź nosidełko. I ja zaczęłam szperać po sieci, szukając tego co lepsze. I tak to kupiliśmy chustę Hoppediz. Jedną na początek. Pierwsze tygodnie życia naszej córki były dla niej bardzo trudne. Dużo krzyczała, praktycznie nie chciała się z nami rozstawać. I chusta okazała się wybawieniem. W chuście się uspokajała, w chuście spała, a myśmy mogli trochę posprzątać i posiedzieć przy komputerku. Od tego czasu minęły cztery miesiące, a my już prawie nie używamy chusty w domu. Maja jest bardzo pogodna i lubi bawić się sama na macie lub pod karuzelką i bez problemu zasypia w łóżeczku. A my się zastanawiamy na ile to dzieło przypadku, a na ile naszych zabiegów wychowawczych i chusty :-). Drugie dziecko prawie wcale nie było noszone, ale zbliża się wiosna, chcemy częściej wyjeżdżać w teren i rozważamy właśnie nabycie drugiej. Odpowiedz Link