Dodaj do ulubionych

W autobusie

07.12.06, 20:29
Czy jeździcie komunikacją miejską z dzieckiem w chuscie? Chyba Mysia pisała,
że tak. Mi czasem ze strachu miękną nogi, nawet jak jadę wózkiem. Macie jakiś
patent, żeby było bezpiecznie?

Dość często muszę jeździć komunikacją miejską z dwójką maluchów pojedyńczym
wózkiem (podwójny jakieś gnojki polały mi farbą olejną i czymś potwornie
śmierdzącym i nie do sprania).
Obserwuj wątek
    • ithilhin Re: W autobusie 07.12.06, 20:51
      jesli tak to raczej na siedzaco, bo na stojaco troche straszno.
      • guruburu Re: W autobusie 07.12.06, 21:15
        Tak, dużo. Nie mamy samochodu. W sumie na siedząco, w razie wypadku to raczej to
        samo. Teraz na ogół córka nie chce siedzieć, więc raczej stoję. Ale i tak
        najwięcej to chodzę, bo oszczędzam na biletach, bo mi się teraz nie opłaca mieć
        miesięcznego. I np. jak idę sama (tj. bez męża czy innych osób) do centrum na
        zakupy to często w jedną stronę, a czasem i w obie, na piechotę. Zależnie dokąd,
        ale z domu to mi zajmuje od pół godziny do godziny. Lubię chodzić :D
        • marta_nie_martka Re: W autobusie 08.12.06, 11:24
          No jeśli 0,5h to też idę, ale jeżdżę do centrum, alo za Wisłę ,taka podróż
          zajmuje mi 1,5h. Pieszo to cały dzień, w jedną stronę :) Siedzieć nie mogę, bo
          i tak nie utrzymam dwójki dzieci na kolanach, nawet jeśli jedno jest w chuscie.

          Ech, chyba bardziej przyłożę się do czyszczenia wózka.
    • agamamaani Re: W autobusie 08.12.06, 19:57
      jak najbardziej jeżdzę - nie ustawiam się przy kasownikach bo te jakoś napawaja
      mnie strachem a pozatym .. zawsze ktoś ustąpi miejsca z dzieckiem.. nie cierpię
      za to komunikacją jeździć z wózkiem bo nienawidzę go wkłądac i wyciągac z
      niego.. a jeszcze sie nasłucham ile to wózek miejsca nie zajmuje :D
      • eps Re: W autobusie 11.12.06, 08:52
        ja jeżdzę ale zawsze siadam.
    • madzialu Re: W tramwaju 12.12.06, 10:25
      Chciałam sie pochwalić niniejszym ten tego... :) My wczoraj pierwszy raz
      jechalismy tramwajem. To znaczy Maciek pierwszy raz, ja już którystamsetny.
      Fajnie było!
      • marta_nie_martka Re: W tramwaju 12.12.06, 10:27
        Jeszcze zacznę żałować, że mam dwoje dzieci, bo z dwójką nie dam rady jechać
        komunikacją miejską bez wózka.
        • agamamaani MARTA 19.12.06, 19:12
          ja mam dwójkę z dwuletnią różnica wieku.. i jeżdzę z młodym w chuście.. starsza
          dzielnie idzie.. a jak wsiadamy do autobusu to nam po prostu ustępują te
          "podwójne siedzenia"'. w tramwaju też jeżdzę z chustą - młoda siada na siedzeniu
          przedemną a ja z Frankiem w chuście za nią.. wolę z chustą niż tarabanić się z
          wózkiem do tramwaju i jeszcze zerkając czy młoda gdzieś mi nie uciekła.. ( tej
          sztuki z wózkiem nie potrafię opanować w chuście wychodzi mi wszystko super :)
          • marta_nie_martka Aga, a jak trzymasz dzieci? 19.12.06, 20:37
            Mi się wydaje to niebezpieczne. Jeśli autobus ostro hamuje, a u nas to norma :(
            to muszę wybierać kogo trzymać. Na miejsce podwójne to nie mam co liczyć, jeśli
            wogóle na siedzące.

            Autobusy wybieram zawsze niskopodłogowe, ale i tak przy wsiadaniu jest pewien
            moment krytyczny, kiedy mi Zosia może się gdzieś zapodziać. Ostatnio jakaś
            starsza pani chwyciła ją na ręce z radosnym okrzykiem "Ja pani pomogę".

            Zdębiałam, było to niebezpieczne, ja zawsze wsiadam jako ostatnia i kierowcy
            ruszają jak tyklko zamkną sie za mną drzwi, nikt nie czeka, aż się z tym
            wózkiem jakoś ustawię. I zobaczyłam w wyobraźni scenę, która niemal się
            zrealizowała. Autobus szarpnął a pani poleciała, bo się za słabo trzymała, a
            mogła mieć jeszcze w rękach moje dziecko. No, niedopuściałm do tego i odebrałam
            jej małą zanim wsiadłam z wózkiem, pani jeszcze poszemrała coś o
            niewdzieczności.

            Ja dlatego szukam rozwiazań kwestii transportu, bo zdarzają się takie kwiatki,
            a jeżdżę często i daleko.

            Jak siadać na podwójnych siedzeniach to chyba tych dalszych, nie przy barierce,
            prawda? Jak szarpnie to Zośka poleci pod siedzenie, a nie przez barierkę, na
            środek autobusu. A jeśli będzie jedno siedzenie?

            Moze po prostu bedę jeździła do pętli, i tam mam pusty autobus i miejsc do
            wyboru, ale to wydłuży podróż o 0,5h, czyli zrobią sie 2h. A z powrotem już nie
            da sie tak zrobić, no i przesiadka. Swoją drogą, robiłam tak w ciąży, jak
            jeździłam do pracy.

            Najlepiej będzie, jak zrobie wreszcie prawko, tylko kiedy to będzie.
            • agamamaani Re: Aga, a jak trzymasz dzieci? 19.12.06, 20:43
              po prostu starszą trzymam za rękę a młody w "kołysce" - ma dopiero 4 miesiące
              więc luz.. ( ja na "ulicy" to z premaxxem chodzę) .. też mieszkam w Warszawie..
              wiemjak to w tych autobusach jest bo tez prawka nie mam, a małż nie zawsze jest
              pod ręką..

              jak siadam na podwójnym to zazwyczaj ( też w niskopodłogowych) siadam TYŁEM do
              kierowcy - na tym miejscu tuz obok miejsca dla wózka.. młody na kolanach w
              chuście - więc go trzymać nie muszę) a Ankę przytrzymuję- zresztą ją już
              nauczyłam,że ma się trzymać i sie trzyma - w końcu jeździ ze mną często
              autobusem a wózka chronicznie nie cierpię- nawet jak w ciązy byłam to ją wolałam
              na barana nosić niż z wózkiem podróżować..
              a jak tramwajem to tak jak pisałam - ona przedemną a ja bokiem i ją pilnuję
              jedną ręką a Franek śpi w chuście - i jego trzmac nie musze..

              aa dodam, że mi się w chuście jeżdzenie wydaje bezpieczniejsze niż z wózkiem..
              przy tym silnym hamowaniu zawsze się boję , że mi dziecko z wózka wypadnie..
          • marta_nie_martka Re: MARTA 19.12.06, 20:40
            Jeszcze mam pytanie, czy dwulatka potrafi się sama przytrzymać? Mi się wydaje,
            że Zosia nie da rady. A między moimi dziećmi jest bardziej rok różnicy, niż
            dwa ;)
            • agamamaani Re: MARTA 19.12.06, 20:44
              no to ci odpisałam.. Anka potrafi :) i trzyma się bardzo mocno.. niedługo
              skończy 2 lata i 5 miesięcy... ale od kiedy skończyła 1,5 roku nie używam wózka
              dla niej, bo go po prostu nie lubię..
              moze gdybym miała super hiper wózek.. ale mnie nie stać i po prostu wolę ją
              nosić.. na różne sposoby :D
              • marta_nie_martka Re: MARTA 19.12.06, 21:08
                Dokałdnie, ja też nie lubię wózka, ale uważam, że to konieczność. No i
                wypasiony to on nie jest ;) Zosia chodzi sama na spacery odkąd skończyła
                roczek ;) szykowałam ją na przyjście brata na świat. Ale w podróży wydaje mi
                się niezbędny, te 1,5h jazdy w jedną stronę, potem samo spotkanie ok 2h, i
                powrót. Dzieci usypiają mi w drodze, Zosia płacze, że ją nóżki bolą, i się nie
                dziwię, bo mnie też. Dosadzam ją wtedy do Ignasia, a wózek trzeszczy. Spróbuję
                raz bez wózka, najwyżej wrócę taxi.
    • visenna2 Re: W autobusie 19.12.06, 11:10
      Czasami. Na siedząco najczęściej, bo jak ktoś zobaczy mnie z Zuzką w chuście to
      zaraz się zrywa i ustępuje miejsca:)
      Nawet w ciąży nie miałam takich luksusów...
    • mysia125 autobus, tramwaj, metro, samolot... 19.12.06, 22:07
      ..wszedzie chusta ;)

      oczywiscie nie zawsze, nie patrzcie na mnie jak na maniaczke ;))))
      gdy zalezalo mi na szybkim, sprawnym i bezpiecznym przemieszczeniu - pakowalam
      do chusty. Teraz z reguly po miescie na wlasnych chodzi, ale na dworzec zawsze z
      chusta. Co prawda przestrzen miedzxy peronem a pociagiem nie jest taka, jak na
      Centralnym w Wawie, ale mimo to szybciej sie Mlodym manewruje. Z wozkiem w tej
      sytuacji musialabym sie nameczyc, mimo ze mam taki wozek, jaki chcialam ;)

      Natomiast inna sprawa jest, gdy sie wybieram na spotkanie mamowe i wiem, ze bede
      wracac z mama najlepszego kumpla Felixa. Ona niechustowa (za pozno mnie poznala
      ;))) i swojego po miescie obwozi. Wiec dla towarzystwa w takim przypadku czesto
      biore wozek-parasolke, zeby mlodziaki mogly sobie "pogadac" na tym samym poziomie.

      No i lotniska - dziewczyny, bez chusty na lotnisku to po prostu tradzedi!
      Oddawanie wozka przy stopniach samolotu to wzgledna sprawa, na kazdym jest inny
      zwyczaj, czesto wyjezdza dopiero z bagazami na tasmie. Do tego do samolotu jakos
      sie trzeba przemiejscowic, a zdarza mi sie latac z malym samej. Wiec podreczna
      torba, Mlody, jego rzeczy i wozek?!? Wozek idzie na bagaz (jesli go w ogole
      biore, teraz juz nie ;) I - same dobrze wiecie, jak wygladaja polskie
      lotniska...a gdy dziecie jest z rodzaju biegajacych galopkiem, mozna kota
      dostac, gdy sie trzeba pokisic z tlumem ludzi przed odprawa. Tylko chusta :)

      Acha, co do technikaliow- czasem siedze, czasem stoje. Wbrew pozorom, w
      Niemczech wcale nie ustepuje sie miejsca kobietom w ciazy i mamom z dziecmi ;)
      grunt to sie dobrze trzymac :) choc wyprawy z dwojka rok po roku chwilowo sobie
      nie moge wyobrazic.


      --------------------------------------
      Kasia & Felix 23/01/2005
      Felix for beginners
      • marta_nie_martka Re: autobus, tramwaj, metro, samolot... 19.12.06, 22:29
        Tia, też nie mogłam sobie wyobrazić ;) W wakacje poleceliśmy do Irlandii całą
        rodziną. Zosia miała wtedy rok i 8msc, Ignaś 4msc, a mój mąż chodził o kulach,
        po operacji kolana. Obsługa stawała na głowie zeby nam pomóc. A chusta,
        choć "tylko" kółkowa, uratowała mi życie i nerwy :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka