Dodaj do ulubionych

Mity na temat chust

20.12.06, 20:26
Jakie są opinie na temat chust, z którymi się spotykacie, a które, w świetle
chustologi stosowanej (tj. Waszej praktyki)lub wiedzy teoretycznej (dobrze by
było, gdyby były to też źródła 'pozainternetowe' - bo te, jak wiadomo, mimo
licznych zalet, mają też wady), są mitami?
Obserwuj wątek
    • ithilhin Re: Mity na temat chust 20.12.06, 21:41
      wiesz co, ale do niekotrych rzeczy to nawet lekarze nie sa zgodni - wezmy slynny
      przyklad pozycji "zabki".
      no i teraz trudno zrodla pozainternetowe oddzielic.
      chyba, ze chodzi o cos takie, ze np. ludzie twierdza, ze dziecku musi byc w tym
      niewygodnie bo to kawalek szmaty i nie sztywne a dziecko sobie smacznie spi i
      nie ma nic przeciwko co widzimy na zywo na co dzien. albo samo chuste przed
      spacerem przynosi jak moj Maciek ze dwa miesiace temu...
      • guruburu Re: Mity na temat chust 20.12.06, 22:03
        Naturalnie, ze lekarze nie są zgodni, tym bardziej, ze brak jest 'badań'. Ale
        np. dam przykład - noszenie opóźnia rozwój ruchowy. Istnieją pewne wytyczne,
        kiedy statystyczne dziecko powinno samodzielnie siedzieć, raczkować (albo i nie)
        i chodzić. Tylko, że to statystyczne dziecko oznacza dziecko europejskie lub
        amerykańskie (Płd.). Tymczasem literatura antropologiczna dokumentuje różne
        kultury, które mogą znacznie odstawać od tego modelu. Dyskusję na ten temat
        znajdziemy między innymi w książce Almy Gottlieb - "The Afterlife Is Where We
        Come From.The Culture of Infancy in West Africa". Badała ona grupę Beng,
        zamieszkującą Wybrzeże Kości Słoniowej. Beng przyjmują za normalne, że dziecko
        zacznie raczkować między 4 a 6 miesiącem życia. Odchylenie od tej normy jest
        uznawane za zły znak. Oczywiście, nie wszystkie dzieci Beng zaczynają raczkować,
        kiedy powinny (zdaniem Beng), ale zasadniczo nie jest to norma wzięta z kosmosu,
        lecz odpowiadająca ich realiom. Dzieci są naturalnie noszone.
        Tu - www.press.uchicago.edu/books/gottlieb/gottlieb_videos.html można
        pooglądać krótkie filmy towarzyszące książce, jeden jest o noszeniu.
        Jeśli chodzi o moje dziecko, też nie zauważyłam, żeby była specjalnie zapóźniona
        motorycznie - pełzała od połowy piątego miesiąca, chodziła od dziesiątego. Była
        noszona sporo - fakt - 'nie całymi dniami' i raczej na pewno mniej, niż w wielu
        regionach, gdzie noszenie dzieci to norma, ale jednak sporo. Z drugiej strony -
        czas poza chustą spędzała głównie na podłodze, na brzuchu. Zasadniczo mogę
        uczciwie powiedzieć, że moje dziecko wychowała chusta i podłoga.
        I pytanie, tj. 'głośno myślę' - jak siedzenie w wózku, w foteliku samochodowym,
        na leżaku stymuluje rozwój ruchowy? Żeby nie było - nie krytykuje np. leżaczka,
        córka też część czasu tam spędzała, choć mniej niż w chuście czy na podłodze.
        • ithilhin Re: Mity na temat chust 20.12.06, 22:55
          Guru - swietne te filmy.
          ja zalety noszenia poznam dglebnie na zywo przy trzecim bejbusie. Maciek mial
          wozek a chuste dosc pozno - jak mial 4-5 miesiecy zdaje sie. w kazdym razie
          glowe juz trzymal. no i wszyscy oprocz mnie woleli wozek brac na spacer. ale
          reszte dnia spedzal glownie na kocyku na podlodze.
          zaczal chodzic juz po skonczeniu roczku czyli w normie ale nie wczesnie.
          zobaczymy jak trzeci potomke, ktory wozka miec nie bedzie i babcie jak beda
          chcialy go na soacer zabrac to niestety alke "w homącie" :-)
          no bedzie jakies porownanie.
          a wracajac do pozycji "zabki" to dziecko na filmie nogi wlasnie w tej pozycji
          mialo :-)
          poza tym Mysia mi pisla kiedys, ze ponoc my - europejki nie damy rady tak nosic
          na plecach jak afrykanki na przyklad bo mamy inaczej rozwiniete posladki. wiec
          dla nich przewiazanie sie na wyskosci piersi materialem wystarczy dla
          bezpieczenstwa dziecka - u nas zas roznie byc moze.
          z takich oczywistych mitow (za medyczne sie nie biore) to mam jeszcze ten, ze
          noszenie mialoby powodowac, ze dziecko bedzie "mamisynkiem" i rozpuszczone,
          bedzie chcialo byc tylko na rekach. tymczasem wcale tak nie jest.
          • guruburu Re: Mity na temat chust 20.12.06, 23:07
            Z tego co pamiętam, nie wszystkie Afrykanki mają te dodatkowe fałdy tłuszczu,
            ale nie chcę ględzić i opowiadać banialuk. Jednak, gdyby tak było (a jestem
            'prawie' pewna :D), ciekawe by było sprawdzić, jak noszą te, które nie mają tych
            fałd. Wiem, że w niektórych regionach Afryki używało się/ używa też czegoś ala
            mei tai. Ciekawe czy zasięgi chust typu pange/ kanga vs inne nosidło jakoś się
            pokrywają z budową ciała.
            Swoją drogą - próbowałam wiązać córkę kilka razy 'jak w afryce' - fakt, w trochę
            cienki materiał, albo ciut za krórki recznik - ale nie szło mi za dobrze. Tzn
            szybko się zsuwała. Ale ja mam właśnie minimalny biust i biodra...
            • marta_nie_martka Re: Mity na temat chust 20.12.06, 23:14
              To propozycja dla mnie, mi się nic nie zsunie ;)

              A mity to najczęściej pytano mnie, czy dziecku wygodnie, czy mu się kręgosłup
              nie powygina, czy nie uduszę.

              I, że noszenie w kółkowej chuście rujnuje kręgosłup, i odpadają ramiona. Mi nie
              odpadają ;) Może dla tego, że przez 15 lat regularnie pływałam i mam mocne
              mięśnie pleców i ramion.
    • mysia125 Re: Mity na temat chust 20.12.06, 23:51
      No to moj temat - konik ;)

      ale chwilowo padam na dziob, Swieta mnie wykanczaja...zeby nie zapasc na jakies
      zalamanie nerwowe organizuje sobie zajecia fizyczne, a to niestety cokolwiek
      meczy...

      Guru, a czytalas Liedloffow?

      --------------------------------------
      Kasia & Felix 23/01/2005
      Felix for beginners
    • nat.wroclaw Re: Mity na temat chust 21.12.06, 08:03
      W mojej rodzinie wszyscy mają lekkiego hopla na punkcie kręgosłupa. Totez chusta
      została od razu posądzona o psucie plecków dziecięcych. Do tego oczywiscie
      natychmiastowe zwichnięcie odcinka szyjnego kręgosłupa, bo przecież dzidzia nie
      trzyma jeszcze główki.

      Ne wiem czy to mit, rozmawiałam o chuście z ortopedą - nie protestował bardzo,
      ale trochę się skrzywił na okoliczność braku stabilnego podparcia dla pleców. Z
      dwojga złego wole ją nosić w miarę prosto w chuscie neiż ciagle na rękach - to
      dopiero fatalne dla pleców!
    • visenna2 Re: Mity na temat chust 21.12.06, 10:14
      Ja nie jestem tak kształcona i literatury na temat chust nie czytam, dla mnie
      to po prostu genialny przedmiot użytkowy:)
      Najczęściej spotykam się ze stwierdzeniem:"przyzwyczai się i się od ciebie nie
      odklei, nie wolno dziecka nosić, bo się rozbestwi"
      Co chyba nie jest prawdą, bo z mojej praktyki wynika że im więcej Zuza jest
      noszona, tym dłużej potrafi bawić się samodzielnie. O, na przykład w tej
      chwili - ja od godziny siedzę na necie a ona (sądząc z odgłosów) demoluje szafę
      w sypialni:)
      Oczywiście są takie dni, kiedy przyczepia się do mnie jak pijawa - przedwczoraj
      zaraziła się od taty katarem (pierwszy katar w jej życiu) i źle się czuła. Nie
      schodziła mi z rąk, ale z powodu choroby a nie rozbestwienia.
      Moim zdaniem "nie noś bo przywyknie" to mit:)
      • mysia125 nat - kregoslup 21.12.06, 11:00
        Po 1 w zawiazanej prawidlowo chuscie dziecko MA podparte stabilnie i plecki i
        glowke. Tym sie wlasnie rozni chusta wiazana od kazdej innej. Material otula, a
        przez swoje wlasciwosci rozciagania sie po skosie w dwoch kerunkach podpiera
        tak, jakbys trzymala malucha we wlasnych rekach. Tylko trzeba ja dobrze zawiazac.

        Po 2 - informacja dla rodziny.
        Pokaz im dziecie w calej okazalosci bez chusty. Czy ma proste plecy? Nie ma i
        jeszcze dlugo miec nie bedzie! Bo z natury niemowle ma zaokraglone plecki, w
        takiej pozycji siedzialo przez 9 miesiecy. "Proste" plecy (czyli tzw. podwojne
        "S") beda powstawac stopniowo: pierwsza krzywizna na wysokosci kregow szyjnych
        gdy dziecko nauczy sie trzymac glowke, druga - na wysokosci krzyza gdy dziecko
        samo bedzie siedziec, a reszta - gdy dziecko nauczy sie najpierw podciagac do
        stania, a pozniej samodzielnie stac i chodzic.

        Taka jest biologia i tyle.


        --------------------------------------
        Kasia & Felix 23/01/2005
        Felix for beginners
      • kakot Re: Mity na temat chust 21.12.06, 11:46
        z moich obserwacji tez: im bardziej nosze, tym chetniej, spokojniej i dluzej bawi sie sama :)))
        Fakt, przez pierwsze 4 miesiace, moze nawet wiecej, praktycznie ze mnie nie schodzila - najpierw ssala jak opetana, co 20 minut nawet, a potem sie zloscila, ze sama nigdzie nie umie dotrzec. Zaczela raczkowac - i jak reka odjal, co nie znaczy, ze nie lubi byc na rekach. Tyle ze gdyby NIE lubila, to bym sie dopiero zaczela martwic ;)
    • magabr Re: Mity na temat chust 21.12.06, 15:37
      No dobrze to teraz ja, bo zostalam zaskoczona dzisiejszym stwierdzeniem. Na
      poczatek mama chustową jestem doslownie chwilke, ale poczytalam Was troche i juz
      uzbrojona w ta wiedze wybralam sie dzisiaj z dzieciakami do lekarza bo mojego
      stareszgo synka cos dopadlo. Przygotowalam sie ze moge uslyszec rozne rzeczy i
      przygotowalam sobie konkretne odpowiedzi na wszelki wypadek, a tu pani doktor
      rzucila na mnie okiem i mowi...fajne nosidelko. Pomyslalam jest niezle : )
      a potem uslyszalam, a nie wydaje sie pani ze coreczka ma za duzy kontakt z pani
      zarazkami? Musialam miec niezla mine bo pani dodala, no ze jak ją (córke) pani
      tak nosi ciagle to chucha na nia zarazkami, wie pani choroby przyzebia i tym
      podobne : \. ZATKALO MNIE. Rozumiem ze od dzisiaj powinnam przy dziecku nosic
      maseczke. Jak juz odretwienie minelo, to sie niezle usmialam.
      • ithilhin Re: Mity na temat chust 21.12.06, 16:46
        o matko padlam.
        a w domestosie nie kazala Ci nic myc dwa razy dziennie? :-D
        • guruburu Re: Mity na temat chust 21.12.06, 17:33
          Mysiu, czytałam Liedloff ( dla innych: Jean Liedloff Continuum Concept tj. po
          polskiemu, W głębi kontinuum) - generalnie to to czytadło jest :) Tzn. dobrze,
          że taka książka jest, bo może ktoś, jkak przeczyta, to sie zastanowi. Ale
          warsztatowo dla mnie to jest nie do przyjęcia.
          • mysia125 Re: Mity na temat chust 21.12.06, 18:20

            fajne sa te teksty o spaniu z maluchem tak dlugo, az sam nie zdecyduje sie
            opuscic loza rodzinnego ;)


            ale zalety noszenia sa pokazane bardzo przyzwoicie i dostepnie - tak, jak mowisz
            - niechby ludzie przeczytali i pomysleli.


            ja to czytalam po ang i niemiecku, tej polskiej wersji juz nie moglam stad uchwycic
            --------------------------------------
            Kasia & Felix 23/01/2005
            Felix for beginners
            • guruburu Re: Mity na temat chust 21.12.06, 20:10
              Ja czytałam po niderlandzku, więc niektóre niuanse mogły mi umknąć :)
    • mysia125 do guroburowego "noszenie opoznia rozwoj fizyczny" 22.12.06, 22:09
      Jest to jeden z częstszych mitów, opartych na błędnym przeświadczeniu, że
      dziecko w chuście jest skrępowane i nie doznaje stymulacji bodźcami
      warunkującymi jego rozwój ruchowy. To teza całkowicie błędna, ponieważ nie
      bierze pod uwagę faktu, że dziecko w chuście "uczestniczy" w ruchu rodzica,
      które zaznajamia je z całym szeregiem doznań związanych z różnicami położenia,
      odbieranymi przez kształtujący się zmysł równowagi w uchu środkowym, z różnicami
      napięcia mięśniowego noszącego, na które maluch uczy się odpowiednio reagować.
      Dzis mialam na ten temat bardzo interesujaca rozmowe z rehabilitantka bobathowa
      zajmujaca sie doradztwem noszeniowym. Opowiadala fajne rzeczy o noszeniu w
      roznych pozycjach - w chustach i na rekach, tak, jak sie nosi w sytuacjach zycia
      codziennego, ale wszystko pod katem Bobatha. Padla tam tez interesujaca mysl -
      wiekszosc fachowcow zafiksowuje sie na jakiejs tezie "wolno-nie wolno" nie
      przyjmujac do wiadomosci faktu, ze dana pozycja nie jest przybierana na dlugie
      godziny. I ze z punktu widzenia fizjologii nie chusty sa zle czy noszenie na
      rekach a wozek ;)

      --------------------------------------
      Kasia & Felix 23/01/2005
      Felix for beginners
      • guruburu Re: do guroburowego "noszenie opoznia rozwoj fizy 22.12.06, 22:20
        Właśnie to mnie fascynuje - że dobrodziejstwo wózków bierzemy na wiarę. Ciekawa
        jestem, czy ktoś robił badania wpływ długiego przebywania dziecka w wózku a
        rozwój :DDD
        • ithilhin Re: do guroburowego "noszenie opoznia rozwoj fizy 22.12.06, 22:25
          robili. serio. koelzanka byla ostatnio na szkoleniu, ktore bylo co prawda pod
          katem rozwoju narzadow mowy u malych dzieci (bo kolezanka jest logopedka) i
          roznych cudow typu czym podac pierwszy staly pokarm ale ogolnie o rozwoju tez
          bylo. o chustach tez ale i o wzokach. zamejluje do niej po szczegoly bo
          widzialysmy sie krotko i malo mi powiedziala. ale zdaje sie, ze chodzilo o
          prawidlowa prace blednika podczas przemieszczania sie w poziomie, ze niby to
          jest dobre i konieczne i cos tam jeszcze. napisze Wam dokladniej jak mi odpowie.
          tylko dziwi mnie, ze to akurat w wozku musi to przemieszczanie byc :-D
          • guruburu Re: do guroburowego "noszenie opoznia rozwoj fizy 22.12.06, 22:31
            Ech - i tak to jest z tymi badaniami :) Kiedyś np. twierdzili, ze kołyski są be,
            teraz znów są ok i tak bez końca. Swoją drogą - byłabym też ciekawa tego o
            pokarmach stałych.
            • ithilhin pokarmy stale 22.12.06, 22:39
              wedlug tej teorii (ktora mi sie wydaje wydumana ale pewnie sie nie znam) dziecko
              aby dobrze mu sie te aparaty mowy wyksztalcily (i zeby logopedzi duzo pracy nie
              mieli chyba) musi sie stopniowo przyzwyczajac np. do ksztaltu lyzeczki. dlatego
              trzeba najpierw podac mu pokarm na czyms plaskim w stylu patyczka do lodow
              najlepiej. /i podaj teraz dziecku polplynna kaszke patyczkiem do lodow/. dopiero
              jak nauczy sie prawidlowo zbierac pokram z tego patyczka wprowadza sie lekko
              wypukla lyzeczke i tak dalej. moze kolezanka mi rzuci potem jakimis nazwiskami
              to uzupelnie.
              nabijalam sie troche ale: kolezanka w swoje pracy spotyka glownie dzieciaczki
              pokrzywdzone przez los (bo pracuje w fundacji, ktora sie nimi zajmuje) i na
              przyklad dla dziecka z rozszczepem podniebienia takie rygorystyczne postepowania
              sens ma na pewno. ale czy dla normalnie rowijajacych sie dzieci jest konieczne
              to nie wiem.
              • guruburu Re: pokarmy stale 22.12.06, 23:13
                Hmmm. Co w takim razie z dzieckiem, które nie je z łyżeczki w ogóle?
                Tzn. moja córka zaczyna dopiero teraz, sama. Od początku pokarmy stałe je ręką,
                własną.
                Ciekawe, ciekawe :D
                • ithilhin Re: pokarmy stale 23.12.06, 21:58
                  Guru ale Twoja corka nie ma problenmow rozwojowych :-)
                  od kolezanki sie dowiedzialam tyle, ze to byl ten kurs:
                  www.cmppp.edu.pl/kursy/kurs.asp?idkurs=155
                  ale w notatkach nie zapisala zadnych nazwisk i juz nie pamieta co dokladnie bylo
                  o tym wozku - bo to nie bylo istotne dla tematu kursu.
                  ogolnie chodzilo o to, ze dziecko powinno byc "ruszane, a nie siedziec w miejscu
                  i pozycji jednej
            • ithilhin Re: do guroburowego "noszenie opoznia rozwoj fizy 24.12.06, 15:21
              update: z tym wozkiem to mialo zwiazek z tym, ze nalezy stymulowac dziecko
              "poruszajac nim" we wszystkich kierunkach, to znaczy nie tylko na przyklad przez
              pierwsze 3 miesiace bujac w kolysce, ale zeby mialo zapewnione inne doznania
              ruchowe. i wtedy wozek zapewnia ruch w jakijs tam osi. no ale w tym momencie
              noszenie tez.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka