Dodaj do ulubionych

Gdzie my zyjemy?!

20.04.07, 09:06
Jak MOZNA dopuszczac do tego, zeby rzadzili nami TACY ludzie?!?

wiadomosci.wp.pl/wiadomosc.html?kat=50316&wid=8827848&rfbawp=1177050028.785&ticaid=13998

czy moze tylko mnie to oburza?

--
Kasia & Felix 23/01/2005
Felix for beginners
Obserwuj wątek
    • kamyszkasia Re: Gdzie my zyjemy?! 20.04.07, 09:08
      mi to się nawet nei chce gadać/pisaćna ten temat. BOmbkę bym na Wiejską kiedyś
      spuściła, tylko niech wszyscy rządzący się tam zbiorą...
      • agamamaani Re: Gdzie my zyjemy?! 20.04.07, 09:13
        ten debil Chazan dwa dni męczył moją siostrę ( rodziła u niego w szopitalu) po
        dwóch dniach ( dosłownie po 24 h) od odejścia wód płodowych gdy zapłacili ponad
        2 tys za prywatną opiekę zajęli się nią - dali jej znieczulenie i wycisnęli
        dziecko - oczywiście o cesarce ine było mowy mimo, zę do niedotlenienia już
        mogło dojść

        dziękuje za to, żę dwójkę urodziłam spokojnie przez cięcie u normalnych
        lekarzy.. całkowicie za darmo w normalnych warunkach

        pozatym nie rozumiem jak ma się ilość cesarek do nizu demograficznego??
        niech ten Chazan sam se rodzi jak chce. ale ja mam wybór..
        • magme Re: Gdzie my zyjemy?! 20.04.07, 09:36
          Ja urodziłam akurat naturalnie ale mój poród ani nie był wywoływany ani ciąża
          zagrożona , nie było wskazań do cesarki, poza tym był dość krótki (o 1 w nocy
          przyjęta na izbę, o 9.20 urodziłam) i bez komplikacji. Przy następnym dziecku,
          jeśli oczywiście nie będzie wskazań do cc, też chcę rodzić naturalnie. ale to
          ja i to moja decyzja, nie jakiegoś tam pacana rządzącego. każda kobieta ma
          prawo sama decydować jak urodzi i nic im , rządzącym, do tego! Jeszcze trochę a
          będzie prawem zapisane ,że mamy rodzić minimum 3 dzieci i najlepiej siedzieć w
          domu a pracować i rządzić będą mężczyźni! To jest faktycznie oburzające! Nie
          jestem jakąś kopniętą feministką, ale co może na temat porodu powiedzieć facet,
          zwłaszcza na temat takiego porodu który trwa kilkadziesiąt godzin, to lepiej
          dopuścić do zagrożenia życia matki i dziecka byle tylko urodziło się
          naturalnie?! Ech, szkoda gadać! Wyjechać, wyjechać stąd byle dalej, bo sie nam
          robi państwo nie tylko policyjne ale ... I kompletnie nie rozumiem, co ma cc
          do ilości dzieci, wręcz odwrotnie, jeśli kobieta nie ma wspomnień z porodu jako
          koszmarnego , trwającego kilkadziesiąt godzin przeżycia to nie będzie żle
          nastawiona do kolejnej ciąży, nie ma to nic wspólnego czy poprzednio rodziła
          oprzez cc czy naturalnie.. Mam koleżankę która rodziła przez cc i była super
          zadowolona, nie bolało bo w znieczuleniu, okres rekonwalescencji wcale dużo
          dłuższy nie był, i obyło sie bez komplikacji. Teraz jest w drugiej ciąży..
        • starogardzka_mama odpowiedzialnośc za jakość zycia 20.04.07, 15:04
          agamamaani napisała:

          > dali jej znieczulenie i wycisnęli
          > dziecko - oczywiście o cesarce ine było mowy mimo, zę do niedotlenienia już
          > mogło dojść

          Mnie bulwersuje wręcz, brak odpowiedzialności lekarza, który na siłę
          przeprowadza poród naturalnie. Dla kobiety, dla jej fizjologi jest to być
          może(ale tylko być może) lepsze. Natomiast szokuje mnie tu uprzedmiotowienie
          dziecka. Ma się urodzić i tyle. Nie słyszałam, by położnicy przejmowali się
          wielce jakością życia dziecka po niedotlenieniu czy nawet mikrourazie mózgu.
          A konsekwencje są na całe życie dla dziecka, dla jego całej rodziny :-/
    • celkra Re: Gdzie my zyjemy?! 20.04.07, 09:12
      Matko, czuję się zażenowana. No i jak to skomentować?
    • mysia125 jeszcze lepsza wersja... 20.04.07, 09:24
      wiadomosci.onet.pl/1522454,11,item.html


      --
      Kasia & Felix 23/01/2005
      Felix for beginners
      • ekomama Przeraziłam się... 20.04.07, 09:37
        Mysiu, ja się realnie przeraziłam... jestem w trakcie przeprowadzania się do
        naszego pięknego kraju, choć wszyscy mi mówią "Nie jedż do Kaczorów!". Mężowi
        już przestalam cytować nowe pomysly naszych wladz, aby zdania nie zmienil, latam
        wypracowane...

        Ale tak byc krotkowzrocznym: aby nie widziec prostych polączeń: większa opieka i
        bezpieczeństwo, większy przyrost. Dobrym przykladem jest Francja, gdzie mieszkam
        i ktora jest jednym z niewielu krajow europejskich,gdzie przyrost naturalny
        naturalny jest dodatni. Rodzisz jak chcesz, masz system doplat, masz zlobki i
        opiekunki z doplatami. KObiety rodza i moga wrocic do pracy (po 3,4 miesiaca
        juz, mozna by bylo wiecej...)Ale sa faktycznie pod dobra opieka w czasie
        ciazy,podczas porodu i po ciazy (reedukacja krocza to standard!).

        A u nas klody i klody. Mysle, ze jutro wszystkie zajdziemy w ciaze, aby kaczorom
        w bolu dac nowe kaczatka.

        Ja rodzilam naturalnie, ale ze znieczuleniem na zyczenie, z ktorego
        skorzystalam. I powiedzialam jedynie "poprosze", a nie "dawajcie, zaplace".

        Mysiu, tak dobrze mi się dzień zaczal... ale kaczorowa rzeczywistosc zawsze nas
        dopadnie.

        (najgorzej, ze od wyborow nie spotkalam ani jednej osoby co glosowala na ten
        kaczodol... a przeciez ktos ich wybral, merde!)
      • rudy_kot Re: jeszcze lepsza wersja... 20.04.07, 10:50
        nosz $*@#$... co facet, choćby i ginekolog może wiedzieć o rodzeniu dziecka.

        Ja, mimo gestozy, nastawiałam się na poród sn, ale w szpitalu okazało się, że
        trzeba ciąć, bo ciśnienie mam 180/130 i zbić się go nie da, i traumy z powodu
        cc nie mam. Ale szpitalowi się to "opłacało"

        Niestety dopóki w tym kraju będą rządzić lewacy (o ironio, partie "prawicowe"
        mają bardziej lewackio poglądy niż ci, którzy się otwarcie nazywają lewicą) ,
        to państwo zamiast pełnić rolę stróża nocnego, będzie zaglądać pod kołdrę, do
        portfela i lodówki. Myślę, że nam nie trzeba nawet takich "zachęt" jak we
        Francji - wystarczy, żeby państwo przestało się we wszystko wtrącać - im mniej
        recznego sterowania, tym lepiej.

        Brrrr.... podniosłam sobie ciśnienie z rana...
        • visenna2 Re: jeszcze lepsza wersja... 20.04.07, 10:52
          "Myślę, że nam nie trzeba nawet takich "zachęt" jak we
          > Francji - wystarczy, żeby państwo przestało się we wszystko wtrącać - im
          mniej
          > recznego sterowania, tym lepiej. "

          Święte słowa. Podpisuję się obiema rękami.
    • felonia Re: Gdzie my zyjemy?! 20.04.07, 09:41
      ja to dziś rano w tiwi usłyszałam to mi się aż ciśnienie podniosło
      grrrr!!!!
    • nekokoneko Re: Gdzie my zyjemy?! 20.04.07, 10:18
      miejmy nadzieje ze ten "układ" sie rozpadnie...może już niedługo....
    • cebolla Re: Gdzie my zyjemy?! 20.04.07, 10:25
      Cisną mi sie na usta same niecenzuralne słowa...Co za debile... Szkoda gadać.
      Tylko sie zdenerwowałam niepotrzebnie. Ide zjeść czekoladkę kupioną za pensję
      męża, bo przecież kobiecie na wychowawczym nic sie nie należy, tylko niech
      dzieci rodzi naturalnie (naturalnie) i siedzi cicho...Grrrrr
      • teane Re: Gdzie my zyjemy?! 20.04.07, 10:30
        takie debilstwo tylko facet mógł wymyślić... niech sam spróbuje dziecko
        urodzić... po 2 skórczu błagałby o cesarke.
    • asiamamusia Re: Gdzie my zyjemy?! 20.04.07, 10:28
      Ja jestem coraz bliższa decyzji o wyniesieniu się z tego kraju bo nie mogę juz
      tego znieść. Nie wiem naprawdę kiedy to się skończy...
      • starogardzka_mama lepiej zostać i powalczyć! 20.04.07, 15:06
        Póki jest jeszcze możliwość.
    • mysia125 Ekomamo 20.04.07, 12:46
      Wiesz, bardzo rzadko odwoluje sie do argumentu, ze "u nas, za granica"...

      Ale SA sytuacje, gdy niestety tak TRZEBA.
      Trzeba powiedziec glosno, zeby inne dziewczyny wiedzialy, ze ktos im krzywde robi.

      Ze trzy lata temu przez ktores z ogolnych forow przetoczyla sie fala postow o
      nacinaniu krocza. Jedna dziewczyna odwalila niesamowity kawal roboty, wyszukujac
      mase artykulow naukowych, abstraktow z konferencji, etc, zeby powiedziec
      dziewczynom, ze to NIE JEST koniecznosc. I ze lepiej popekac niz dac sie
      ciachnac. I mimo to spadla na nia masa zlych komentarzy, bo przeciez "pan
      doktor..."

      Rozumiem, ze niektorym cesarka na zyczenie moze sie wydac fanaberia. Ba,
      niektorzy twierdza, ze znieczulenie to tez fanaberia (ciekawe, ze przewaznie tak
      mowia panowie). Ale niech nikt za nas nie decyduje, jak chcemy rodzic! Nie
      mowiac juz o bzdurnej teorii, ze kobieta po cesarce sie boi zajsc w ciaze...

      Na miesiac przed terminem zalapalam jakiegos wirusa, ktory zainfekowal nablonek
      kanalu rodnego. W klinice zrobili mi zabieg zamrazania zmian wirusowych (w
      znieczuleniu zzo). Gdy dwa tygodnie pozniej Felix podczas uroczego spotkania na
      200 osob w subtelnym lokalu w centrum miasta oznajmil w mokry sposob, ze
      zamierza przywitac sie ze swiatem (tak, tak, zaczelam rodzic w miejscu jak
      najbardziej publicznym;), w szpitalu polozne i lekarz d razu mi powiedzieli:
      nablonek nie jest do konca zagojony, dziecko jest ulozone idealnie i dosc
      niewielkie, moge rodzic naturalnie i pojdzie to niezauwazalnie, ale z drugiej
      strony istnieje maly procent mozliwosci, ze sie maly podczas przeciskania
      zakazi. Niegroznie, ale zaczalby zycie na zewnatrz od lekow. I ze to MOJA
      decyzja, co robic. Czy sie decydowac na naturalny czy na operacyjny porod.
      Dlugo sie nie zastanawialam - Felix jest po cesarce. I ciesze sie, ze rodzilam w
      miejscu, w ktorym POWIEDZIANO mi, ze istnieje chocby ulamek procenta ryzyka.

      A nastepne dzieci? oczywiscie , ze chce. Mialam piekny porod, piekny pobyt w
      szpitalu, przepiekne poczatki macierzynstwa. I chcialabym przezyc to jeszcze
      raz. Ale to ODE MNIE ma zalezec - czy-kiedy-ile.

      Kocham Polske, ale wystarczy mi raz na dwa miesiace.

      --
      Kasia & Felix 23/01/2005
      Felix for beginners
      • visenna2 nacięcie 20.04.07, 12:59
        Jestem zdania że JEŚLI TRZEBA to należy ciąć. Ale jeśli nie trzeba to nie:)
        Gdyby np. mnie nie nacięto, mogłoby sie to skończyć źle, i tak Zuza urodziła
        się z pękniętym obojczykiem po 1,5 godz. parcia.
        Nie czuję się okaleczona, nie bałam się nacięcia i dla mnie akurat nie było ono
        traumą.
        Dla mnie to zwykły zabieg, który oczywiście nie powinien być rutyną, ale tez
        nie przesadzajmy w drugą stronę.
      • ithilhin no wlasnie - mozliwosc wyboru 20.04.07, 13:18
        a dzialania wladz od ostanich wyborow mam wrazenie zmierzaja do tego abysmy nie
        mieli wyboru zadnego i przyjmowali opcje wydumane przez oszolomow z pocalowaniem
        reki. i to jest bardzo przykre.
        a sluzbe zdrowia nalezy jak najszybciej sprywatyzowac.
        • guruburu Re: no wlasnie - mozliwosc wyboru 20.04.07, 13:37
          a. w wielu krajach, m.in. belgia, liczba cesarek na życzenie niepokojąco rośnie,
          bo np. lekarze boją się, że przy porodzie sn 'coś' się stanie i będą mieli na
          karku proces. ALE
          b. odgórne ograniczanie możliwości wykonania cc na życzenie to droga donikąd -
          jak z większością tego typu inicjatyw.
          c. Wolność wyboru - a co do reszty to pozostaje jedynie kampania informacyjna
          dlaczego warto rodzić sn.
          A tak między wierszami to pewnie chodzi i o to, że po cc lepiej mieć dwa lata
          przerwy, a taka kobita po porodzie sn to może co roku rodzić ;), więc może
          wyprodukować państwu w okresie, powiedzmy, pięciolatki - prawie dwa razy więcej
          dzieci ;).
        • agamamaani Re: no wlasnie - mozliwosc wyboru 20.04.07, 13:38
          a'propos cięcia..
          miałam dwa i dalej bym chciała mieć jeszcze z jedno dziecko ..
          niestety starzeję się, a kolejnej dwuletniej różnicy chyba bym nie zniosła ;)
          pierwsze cięcie zrobiono po 12h koszmaru - naprawdę fatalnie wspominam pierwszę
          "fazę naturalnego porodu" - dzięki temu, że był mój mąż, który zrobił aferę, bo
          młoda nie schodziła do kanału rodnego i na złość obróciła się bokiem zrobiono
          cesarkę - dziękowałam wszystkim za to rozwiązanie.
          po niecałych 1,5 roku zaszłam w drugą zaplanowaną ciąże.. na koniec dano mi
          wybór - albo monitorowany poród SN z możliwością pęknięcia blizny albo cięcie..
          wogóle sie nie zastanawiałam i zrobili mi Cc.. i mam dwójkę.. a kto wie.. może z
          jedno jeszcze będzie kiedyś :D
          • mamuk1 Re: no wlasnie - mozliwosc wyboru 20.04.07, 13:56
            Moim zdaniem najważniejsze sa względy medyczne i rzetejne poinformowanie o nich
            pacjentki, żeby mogła dokonać sensownego wyboru. Przecież cesarka wcale nie jest
            taka bezpieczna, ale o tym należy rozmawiać, a nie nakazywać. Każdy poród
            przebiega inaczej, więc trudno coś z góry załozyć. Ja miałam dwie cesarki i
            zadna nie była planowana. Za drugim razem miałam wybór i zdecydowałam się na
            próbę sn, ale wiedziałam, że, jak cos pódzie nie tak to nie będa mnie meczyć
            tylko zaraz zrobia cesarkę i tak się tez stało.
    • dioneja Re: Gdzie my zyjemy?! 20.04.07, 15:10
      strach pomyśleć co jeszcze wymyślą!!! może przymusową inseminację jeśli do
      25r.ż. nie urodzi się co najmniej dwójki dzieci ;\! czas stąd wiać...
      • rassia Re: Gdzie my zyjemy?! 20.04.07, 17:00
        > strach pomyśleć co jeszcze wymyślą!!! może przymusową inseminację jeśli do
        > 25r.ż. nie urodzi się co najmniej dwójki dzieci ;\! czas stąd wiać...

        dobre :))) na szczęście ja bym sie na takowa nie załapała,bo do 25 r.ż dwoje dzieci
        urodziłam :)
        A tak serio to dwoje dzieci urodziłam sn bez znieczulenia , bez nacinania ale
        uważam że żonglowanie życiem lub zdrowiem dziecka w celach statystycznych
        jest żenujące . Ja się akurat boję cesarki , znieczulenia ...ale bezpieczeństwo
        dziecka i mamy powinny być priorytetem. Niestety znam przypadki w rodzinie i
        wśród znajomych kiedy lekarz nie podjął w odpowiednim momencie decyzji o cesarce
        i miało to skutki raczej tragiczne.Nie rozumiem czemu taki projekt ma służyć ,
        bo leczenie dziecka z powikłaniami okołoporodowymi to są często duże koszta,
        nie mówiąc o traumie rodziców , którzy na pewno ochoczo zdecydują się na kolejne..
        • starogardzka_mama Re: Gdzie my zyjemy?! 20.04.07, 17:39
          Koszta??? Leczenie?? Zzzzzzz... No właśnie. Mówimy o człowieku, który mógłby się
          normalnie rozwijać i nie mieć nigdy pojęcia, że to co mu przychodzi tak
          naturalnie, jak oddech, "uszkodzonemu" rówieśnikowi przyjdzie we łzach, trudzie,
          czasem bólu a może nigdy dane nie będzie.

          Mam wrażenie, że dla takich ludzi, z takimi poglądami jak p Chazan, ta strona
          medalu jest poza zasięgiem wyobraźni.
    • elafela Re: Gdzie my zyjemy?! 20.04.07, 17:34
      Co ma piernik do wiatraka? Każda z nas zakłada posiadanie określonej liczby
      dzieci. Jedne chcą miec 2, inne troje. Cesarka ma wpływ tylko odstępy między
      kolejymi ciążami.
      Swoją drogą to diabelski pomysł. Mi proponowali cesarkę, nie chciałam urodziłam
      naturalnie. Miłosz był niedotleniony, dostał 6pkt. Miałam straszne wyrzuty
      sumienia, że się nie zgodziłam. Na szczęście wszystko jest w porządku.
      Jak by taki projekt wszedł w życie szpitale nie zdecydują się na cesarki w
      ogóle i wtedy odsetek dzieci chorych zwiększy się. Ciekawe kto zapłaci za
      leczenie tych dzieci?
      • k_izydorczyk Re: Gdzie my zyjemy?! 20.04.07, 19:18
        Widać pan doktor woli "ilość" nie "jakość":P Zapomina że nie sztuka narobić
        dzieci tylko sztuką jest je potem wychować i jakąś sensowną przyszłość
        zapewnić:PP Może więc go tak do Chin wspólnymi siłami wystrzelić, miałby jak w
        raju!!!
        A swoją drogą zauważyłyście, że znowu jest to "wina" kobiet, że NIE CHCĄ
        rodzić, a nie np. panów, bo NIE MOGĄ (jakież by to niepopularne było;P)??? Nie
        ważne, że o zdrowiu kobiety w ciąży tudzież mamy z małym dzieckiem już się nie
        myśli, a wręcz np. zwalnia z pracy, "bo dzieci to kłopot", a przedszkola się
        likwiduje... Niech takie porządki we własnej sypialni robią! Tylko pewnie tam
        dostają po łapach i potem efekt odreagowania frustracji widzimy w postaci
        takich chorych wymysłów... Fuj!
    • kajkasz1 Re: Gdzie my zyjemy?! 20.04.07, 21:21
      Pierwsze słyszę, że cesarki odstraszają matki od posiadania kolejnych dzieci.
      A ja głupia, naiwna myślałam, że badziewne warunki ekonomiczne panujące w
      naszym chorym państwie.
      A swoją drogą, może pan doktor wszedłby na forum rodziców po stracie dzieci.
      Tyle tam tragedii, tyle łez, często spowodowanych złym prowadzeniem porodu.
      Oczka przepełnione nienawiścią do kobiet i tak by mu się nie otworzyły, ale
      może szlag by go trafił (na nasze szczęście).
    • kasiaimichael Re: Gdzie my zyjemy?! 21.04.07, 01:17
      Nie czytalam wszystkich wypowiedzi wiec sorry jesli bee sie powtarzac.
      Jesli ten p. chrzan rzeczywiscie powiedzial, ze to kobiety sa odpowiedzialne za
      niz demograficzny to jest debilem (sorry za przeklenstwo) z oczywistych
      wzgledow i nie bede tu wymieniac powodow tego nizu, bo kazda z Was dobrze je
      zana. W kazdym razie na pewno sytuacja ekonomiczna naszego kraju jest powodem
      nr 1, moim osobistym zdaniem. Ja tez podobnie jak ekomama chcialam sie
      przeprowadzic do naszego kraju na stale. Przyjechalismy na ten rok sprobowac ja
      sie bedzie mezowi podobac i czy mozemy tu mieszkac normalnie. Okazalo sie ze
      jesli chcemy tu wyzyc, kiedy tylko jedna osoba pracuje moj maz musi pracowac
      wiecej niz na jeden etat bo po prostu do 1 nie starcza. Nie chce zeby moj maz
      pracowal na 2 etaty i nie widzial prawie dzieci, dlatego niestety chyba
      bedziemy wracac do UK, choc bardzo chcialabym mieszkac w Polsce :(
      Co do cesarki to oczywiscie sa sytuacje kiedy rzeczywiscie jest konieczna i
      jest lepsza dla dziecka czy matki czy obojga. Ale 30 % odsetek cesarek to
      drobna przesada. W szpitalu, w ktorym urodzil sie Kuba (pomylka mojego zycia
      przyjazd do Polski i porod tu)cesarka jest robiona najczesciej dlatego ze panu
      doktorowi sie spieszy. Moj porod tez o malo by sie nia zakonczyl, gdybym nie
      byla temu przeciwna. Tak ze co do ograniczenia tej liczby to dobrze ale niech
      eliminuja te niepotrzebne cc, te kiedy to jest widzimisie lekarza albo nie ma
      rzadnych wskazan zdrowotnych. Takiej jest tez zalecenie WHO, zeby ograniczyc cc
      wiec to akurat nic nowego. W Polsce zauwazylam niedawno jaks nagonke w mediach
      na to jaka to cesarka jest dobra i lepsza, szczegolnie dla dziecka, niz porod
      sn. A to jest nieprawda i wprowadzanie ludzi w blad. Cesarka nie jest lepsza i
      bezpieczniejsza dla nikogo metoda rodzenia dzieci. Cesarka to ostatecznosc i
      jako taka powinna byc widziana.
      Poza tym zauwazylam jeszcze jedna rzecz- jak kobiety sa straszone i izolowane
      od tego co wlasciwie dzieje sie z ich cialem w czasie ciazy i ze tylko lekarz
      wie co i jak. To mnie przeraza.Wystarczy wejsc na forum ciaza zeby zobaczy jak
      bardzo ten naturalny stan w naszym spoleczenstwie przypomina chorobe a rosnaca
      ciaza obserwowana jest na monitorach USG z niepokojem z jakim obserwowany jest
      rosnacy guz zlosliwy co najmniej. Kobiety zyja od wizyty do wizyty u gina,
      ktory jest od tego zeby je upewnic ze wszystko jest ok. Namawiam tu nikogo do
      rezygnacji z wizyt w gabinecie ale chcialabym, zeby kobiety wiedzialy wiecej o
      ciazy i porodzie i zeby nie baly sie tego i ufaly swojemu cialu ze jest tak
      skonstruowane ze sobie poradzi i z ciaza i porodem. Juz samo to zmniejszyloby
      moim zdaniem odsetek cc. Poza tym porod sn widziany jest nie tylko jako
      procedura medyczna ale tez jak cos obrzydliwego, bolacego i czegos co powinno
      sie jak najszybciej skonczyc, czego jedynym plusem jest koncowy efekt dziecko.
      Mysle, ze w naszym spoleczenstwie jest duzo do zrobienia zeby zmienic ten
      stosunek kobiet do sn, duzo edukacji potrzeba na temat zasadnosci bolu,
      sposobow radzenia sobie z nim, na temat samego porodu sn i jego zalet i duzo
      psychoterapii dla niektorych.
      • visenna2 Re: Gdzie my zyjemy?! 21.04.07, 09:06
        Hmmm
        Co do sposobów radzenia sobie z bólem podczas porodu, to ja byłam teoretycznie
        przygotowana doskonale, ale praktycznie te sposoby okazały się do d*py:)))
        Może to dlatego że rodziłam na oxy a ponoić to bardziej boli, nie wiem.
        Dla mnie poród to właśnie coś mało przyjemnego, bolącego ale koniecznego, i nie
        zawracam sobie tym głowy bo i tak tego nie zmienię.
        Nie bałam się porodu i okazało się że słusznie:) Drugiego tez się nie będę bać:)

        A co do ciąży to zgadzam się całkowicie - za bardzo ufamy lekarzom a za mało
        sobie. Chociaż dzięki comiesięcznym wizytom i badaniom można wykryć i
        zneutralizować wiele zagrozeń, to jednak nie należy przesadzać i ufać także
        sobie:) i zdrowemu rozsądkowi:)
        • magme Re: Gdzie my zyjemy?! 21.04.07, 18:54
          A ja się zastanawiam , czy myśmy się ciutkę nie zagolopowały? Przeczytałam
          jeszcze raz , tym razem bardziej wnikliwie , te tam wiadomości i :
          a)faktycznie Pan Chazan zwala winę na kobiety za niż demograficzny i tu jest
          delikatnie mówiąc stuknięty i się z nim nie zgadzamy ,
          b)uważa ,że cc są odpowiedzialne za to ,że kobiety mają mniej dzieci bo się
          boją kolejnych ciąż i tu również się nie zgoadzamy chyba wszystkie ..
          c) ale ... nigdzie się nie dopatrzyłam, żeby było napisane ,że będzie
          ograniczona odgórnie=prawnie możliwość wykonania cc w przypadkach
          uzasadnionych medycznie tylko ,że jest propozycja żeby porody naturalne były
          tak samo refundowane=płacone szpitalom jak cc. Przestanie się opłacać "Państwu
          Lekarzom" wykonywanie cc bo za poród sn szpital dostanie tyle samo kasy a to
          już chyba dobrze?
          I zgadzam się w pełni z Kasiaimichael w całej jej wypowiedzi, która zresztą mi
          się bardzo podobała..:) No.
          Mam nadzieję ,że mnie nikt nie zastrzeli za ten wpis ;))
          • lucka6 Re: Gdzie my zyjemy?! 21.04.07, 20:42
            no chyba nie dobrze, ze to bedzie kosztowalo tyle samo. Normalne ze cc jest
            drozsze, bo to operacja, wielu lekarzy, anestezjolog, itp...
            jak sie szpitalom "nie bedzie oplacalo" zrobienie cc to beda meczyc kobiete zeby
            urodzila naturalnie, bo przeciez ktos za to cc musi zaplacic, a szpital kasy nie
            ma :((
            ja jestem po cc ze wzgledu na degeneracje siatkowki i mimo zaswiadczen od 3
            okulistow ze mam miec cc (w tym od szefa kliniki okulistyki w Warszawie),
            musialam byc przebadana w szpitalu jeszcze raz przez ichniejszych lekarzy (nota
            bene o mniejszych kwalifikacjach niz specjalisci u ktorych bylam prywatnie) bo
            nie chcieli mi za bardzo zrobic ciecia. Jak jeszcze sie okaze ze to sie nie
            bedzie oplacalo, to ile bedzie takich kobiet, ktore maja ryzykowac zdrowie ze
            wzgledu na chore przepisy??
    • llulla1 co mnie bulwersuje 21.04.07, 21:38
      Mysia napisała, że miałą zabieg zamrażania zmian wirusowych przeprowadzony w znieczuleniu zzo. W
      Polsce notorycznie zszywa się kobietom krocze po porodzie bez znieczulenia (inna sprawa, że nacina
      się zazwyczaj niepotrzebnie), nierzadko wykonuje się zabieg oczyszczenia jamy macicy bez
      znieczulenia!!!, cewnikuje się bez znieczulenia itd. Ja chciałąm rodzić naturalnie i nie bałam się porodu,
      bałam się jednak polskiej służby zdrowia, wybrałam szpital oddalony od miejsca zamieszkania o ponad
      100km aby tan strach zminimalizować. Jak długo kobiey nie będą traktowane podczas porodu fachowo
      i zgodnością, tak długo cc będzie coraz więcej.
      • ithilhin Re: co mnie bulwersuje 21.04.07, 23:43
        tu jest nieco inny punkt widzenia
        www.gazetawyborcza.pl/1,75248,4077982.html
        a w ogole to ja sie dziwie gdzie to parcie na CC w polskich szpitalach? ja sie
        jak dotad spotkalam raczek z parciem na porod SN a CC robiono w ostatniej
        chwili, albo nie robiono i dziecko rodzilo sie z trudem i komplikacjami dla zdrowia.
        jesli w tej sytuacji cesarka jeszcze mialaby byc nieplacalna dla szpitala to..
        nie wyobrazam sobie tego.

        a w ogole cesrka cesarka media sie podniecaja a fakt, ze dwoch panow usiadlo i
        znowu wymysla kretyznizmy powoli sie zaciera.
        • kajkasz1 Re: co mnie bulwersuje 22.04.07, 00:45
          Ja też nie zauważyłam szczególnego parcia (hi!hi!) na CC w szpitalu, w którym
          rodziłam. Kilka planowanych (ze względów medycznych, żadnego na życzenie),
          reszta była SN. Faktem jest, że z niewiadomych przyczyn coraz więcej dzieci
          jest "przenoszonych" i coraz więcej mam, które ciężko znoszą porody. Ale myślę,
          że to niestety znak naszych czasów, wygodnego życia, braku ruchu i ogólnie
          pogarszającej się odporności ludzi na stres, ból itp. Trudno nas równać z
          naszymi prababkami, które oporządzały cały dom, dzieci, szły w pole do naprawdę
          ciężkiej pracy, obsługiwały tabum facetów (dziadków, ojców, mężów, również
          ciężko pracujących) i miały taką krzepę, siły, że gdzie nam tam do nich. A i na
          nie przy porodzie czyhały niebezpieczeństwa, krwotoki, złe ułożenie dziecka.
          Dlatego jestem za CC w przypadku, kiedy trzeba go wykonać ze względów
          medycznych, ale przeciw, jeśli jest to podyktowane tylko wygodą matki. Szkoda
          tylko, że o względach medycznych decydują często niekompetentni i niedouczeni
          lekarze.
          • turzyca Re: co mnie bulwersuje 23.04.07, 02:14
            "Faktem jest, że z niewiadomych przyczyn coraz więcej dzieci jest
            "przenoszonych" i coraz więcej mam, które ciężko znoszą porody."
            Dzieci rodza sie wieksze. Zarowno ciezar jak i glowka. Co komplikuje porod.
            Zawdzieczamy to m.in. lepszemu zywieniu i ogolnie lepszym warunkom zyciowym.
            Nie wiem, jak jest z przenaszaniem, ale podobno to zalezy od genow i partnera.


            Poza tym miara cywilizacji jest smiertelnosc okoloporodowa i smiertelnosc
            noworodkow. Ile znalyscie kobiet, ktore umarly z powodu ciazy/pologu? Ja dopiero
            czytajac teksty na ten temat, dowiedzialam sie, ze jeszcze na poczatku XX wieku
            kazda pierwiastka znala (rodzina, znajomi) co najmniej jedna kobiete, ktora
            umarla w ciazy/pologu.




            PS skoro to moj pierwszy post tu: jak zajde w ciaze to zaczne prawdziwe
            forumowanie. Tymczasem (dlugim tymczasem, niestety) bede Was podczytywac. :)
    • zaisa Re: Gdzie my zyjemy?! 23.04.07, 12:10
      Ostatecznie urodziłam przez cc. Ostatecznie...
      Synek co najmniej 2 mies. przed porodem był w położeniu miednicowym. Na Karowej
      (W-wa) po 36 tc nie jest to wskazanie do cięcia a właśnie 36 tc skończyliśmy.
      Szpitala wybrać nie mogłam - leżałam tam na patologii.
      Fakt, że dziecko nie schodzi przy 9cm rozwarcia jakoś nikogo nie wzruszał.
      Wzruszyły dopiero spadki tętna. Wypadły na nasze szczęście w czasie obchodu.
      Nagle zaczęło się wszystkim śpieszyć, ale nie na tyle, żeby ktoś z tego stada
      wokół mnie pomógł mi zmienić koszulę na szpitalną!
      Ostatecznie okazało się, że Mały obrócić się nie mógł - był podwieszony na
      pępowinie. Z trudem go wysupłano z brzucha. Dostał 5 pkt. Niedotlenienie
      okołoporodowe. W jego wyniku asymetria komór mózgowych. Potrzebował pomocy.
      Na jego i nasze szczęście - wystarczyła doba w inkubatorze, 2,5 na patologii
      noworodka. Jak do tej pory (pół roku) rozwija się dobrze, nie było potrzeby
      rehabilitacji. I tak pozostaje/pozostawał pod opieką: neonatologiczną w
      przychodni przyszpitalnej (co 2-3 mies. usg przezciemiączkowe), okulistyczną,
      neurologiczną, ma być u audiologa.
      My mieliśmy/mamy szczęście. Nie wszyscy je mają.
      Ale taniej to w sumie nie wychodzi...
      Z tego co wiem, w innym szpitalu próba porodu naturalnego byłaby, gdybym sobie
      tego wyraźnie życzyła. A Karowa poprawiała statystyki...

      Owszem - do następnej ciąży podchodzę z obawą. Nie z powodu cc, tylko dlatego,
      że na 90 kilka % będę musiała leżeć a nie mamy nikogo na czyją pomoc moglibyśmy
      liczyć (pomoc przy synku) i sądząc po naszej przeszłości są, niestety, duże
      szanse na ciążę nieudaną. Ale większość badań po poronieniach wykonałam sama
      (znaczy odpłatnie), dzięki netowi i kilku - kilkunastu kobietom i ich wielkiej
      pracy społecznej (bo tak to trzeba nazwać) wiedziałam w ogóle za co się brać.
      Psychicznie - nie lekarzom zawdzięczam jako taką równowagę, lekarzom
      zawdzięczałam kolejne załamania.
      Wiecie co, tyle myśli pcha mi się do głowy, że korkują się na wylocie:(
      Ale na pewno nie kobiety można winić za niż demograficzny. I nie zwiększony % cc.
    • tobjasz Re: Gdzie my zyjemy?! 23.04.07, 12:50
      Przykre - banda idiotów dopchała się do władzy,
      jak narazie wszystkie ich pomysły mające na celu zwiększyć ilośc porodów
      odstraszają nas planowania kolejnych dzieci.

      Jakakolwiek forma bezpośredniego lub pośredniego przymuszenia kobiety do
      rodzenia w narzucony przez władze sposób to najgorsza rzecz jaką mozna zrobić w
      imię "walki o silną , zaludnioną polskę" - czytaj "ZUS". tak naprawedt tylko o
      to sie rozchodzi - o to, że zamiast zreformować ten twór - sprawić, by
      pieniądze, które ja zarabiam szły na moją emeryture/rente etc wolą przyczepić
      się do problemu niżu demograficzniego.
      Niestety - wynika to z ich niewiedzy i niekompetencji - łatwiej wymyślać i
      wykrzykiwać absurdalne pomysły mające na celu zwiększyć przyrost naturalny niż
      zaproponować kompleksową reformę tego zakładu.

      A obwiniać kobiety za niż demograficzny - nie mieści mi się to w głowie!
      Jak można myśleć w ten sposób, a co dopiero wypowiadać siętak publicznie.
      Wiele rzeczy, które oni robią mnie śmieszy, ale to jest przerażające!
      Niedługo wyjdzie jakis nierób i nieuk z propozycją przymusowych obozów
      rozpłodowych, albo jakiś minister wyda broszurke "plusy i minusy legalizacji
      gwałtów".

      szkoda, szkoda, szkoda... że "człowiek", który wymyślił takie bzdury nigdy nie
      zajdzie w ciąże...


      U nas gdyby nie cesarka poród trwał by nie parenaście, a paredziesiąt godzin.
      cesarka była wybawieniem zwłaszcza, że Iwo na USG miał ok 3200, a w
      rzeczywistości 4100 na co nikt nie był przygotowany.
      • mysia125 zaisa 23.04.07, 16:19

        Co do badan, ktore trzeba, etc.

        Bo to powinno byc tak, jak za Odra: przy kazdej okazji, gdy tego wymaga, dostaje
        sie od lekarza drukowany przez szpital/lekarza/polozna "poradnik" - zcasem jest
        to kartka A4, czasem kilka. Nic specjalnego, ktos siadl do komputera i zebral w
        jedno to, co pacjent powinien wiedziec:
        - drodzy rodzice, dzis szczepicie swoje dziecko przeciw......Oto, jak dziala ta
        szczepionka.
        -drodzy rodzice, wasze dziecko skonczylo wlasnie.... Mozecie zaczac rozszerzac
        mu diete w nastepujacy sposob....
        -droga pacjentko, bedziesz miec zabieg chirurgiczny w znieczuleniu
        zewnatrzoponowym. Oto, co powinnas wiedziec na ten temat.
        -drogi pacjencie, wyjezdzasz w tropiki. Ja, miejski lekarz medycyny tropikalnej
        chcialbym Ci przekazac pare informacji zwiazanych z (malaria/ szczepieniom
        zalecanym przy wyjezdzie/ dlugim lotem samolotem)
        -drogi pacjencie, jak juz wiesz, badania wykazaly, ze musimy usunac Twoje zeby
        madrosci. Jest to jak najbardziej standardowy zabieg, chcemy jednak powiedziec
        Ci, dlaczego Twoje zeby wymagaja operacji i jak musisz sie zachowywac po zabiegu...

        Albo info z oddzialu polozniczego. Dzieki temu np. przed porodem wiedzialam, ze
        mam sie zjawic ze swoja ksiazeczka przebiegu ciazy i karta z ubezpieczalni. Cala
        reszte zapewnia szpital, nawet wtyczke do internetu przy lozku. Wiedzialam, jaki
        rodzaj posilkow bede miec, jak wyglada kacik do przewijania maluchow, ze moge
        sie nie zgodzic na umycie dziecka zaraz po porodzie, etc.


        To przykladowe kawalki, ktore mam w domu (zbieram, bo to cwiczenia jezykowe ;).

        Czy to jest bardzo trudne? Nie. ALe wymaga myslenia o pacjencie inaczej niz o
        przypadku. Tak samo jak np. ustawienie na korytarzu w oddziale polozniczym
        regalu z woda mineralna, czajnikiem i herbata w kilku rodzajach (z duzym
        napisem: mamo karmiaca!herbata mietowa i z szalwii zmniejsza produkcje mleka)

        --
        Kasia & Felix 23/01/2005
        Felix for beginners

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka