alexkieszek
10.08.07, 11:46
Zacznę od początku. Warszawa zakorkowana, więc lepiej posługiwać się
autobusem. Na 10.30 miałam umówione w LIM w Mariotcie usg
przezciemiączkowe. Po chwili namysłu stwierdziłam, że pakuje małego
w chustę, biorę torbę, parasol i jadę.
W stronę centrum milusio, Franio pozaczepiał ludzi w autobusie i w
metrze. Badanie udane, dziecko zdrowe więc lecimy do autobusu w
drogę powrotną na Bródno.
Szczęśliwie zdążyliśmy na wcześniejszy i jedziemy. Na drugim
przystanku Franio sobie zasnął. Na wysokości Arkadii (dla nie
wtajemniczonych jakieś 15 minut później) do autobusu wsiadł babon.
Donośnym głosem kazała mi usunąć torbę i parasol i sobie usiadła.
Wiec pokazuje jej ciiiiii i mówię szeptem że Franio śpi. A ta co?
WŁADOWAŁA MI ŁAPĘ DO CHUSTY!!!!!! Odchyliła chustę i z łapą na
buzię Franiową się pcha. Myślałam, że mnie kurka wodna podrze.
Oczywiście obudziła Frania więc ją
opierdzielam gdzie się pcha z łapami. A ona do mnie, że chciała
zobaczyć. To się jej pytam czy pozwoliłam.
Matko jak można być takim bezczelnym, bez pytania, z brudną łapą
dziecku do buzi!!!!!
Teraz żałuje, że jej tym parasolem nie zdzieliłam. Zadzwoniłam do
Męża i on mi powiedział, że trzeba było ją trzasnąć.
Mnie odjeło normalnie mowę. Noż jak można być takim bezczelnym i
bezmyślnym.
Jak tylko wysiadłam z autobusu wytarłam mu buzie mokrymi
chusteczkami a w domu wymyłam mydłem. Może ja jestem jakaś powalona,
ale nie nawidzę, jak ktoś bez pytania dotyka mi dziecka. Nóżkę,
rączkę jeszcze przeżyje, ale żeby odchylać chustę (a był zapakowany
tak, że nie było go widać) i brudną łapę na buzie pchać...
Aż mną trzęsie normalnie... Chyba zacznę chodzić z pieprzem w
spray'u i będę walić po oczach!!!!
Mysłałam, że już mnie nic nie zaskoczy a tu proszę! Uwaga na stare
baby!