Dodaj do ulubionych

Ludzka bezczelność nie ma granic :(

10.08.07, 11:46
Zacznę od początku. Warszawa zakorkowana, więc lepiej posługiwać się
autobusem. Na 10.30 miałam umówione w LIM w Mariotcie usg
przezciemiączkowe. Po chwili namysłu stwierdziłam, że pakuje małego
w chustę, biorę torbę, parasol i jadę.
W stronę centrum milusio, Franio pozaczepiał ludzi w autobusie i w
metrze. Badanie udane, dziecko zdrowe więc lecimy do autobusu w
drogę powrotną na Bródno.

Szczęśliwie zdążyliśmy na wcześniejszy i jedziemy. Na drugim
przystanku Franio sobie zasnął. Na wysokości Arkadii (dla nie
wtajemniczonych jakieś 15 minut później) do autobusu wsiadł babon.
Donośnym głosem kazała mi usunąć torbę i parasol i sobie usiadła.
Wiec pokazuje jej ciiiiii i mówię szeptem że Franio śpi. A ta co?

WŁADOWAŁA MI ŁAPĘ DO CHUSTY!!!!!! Odchyliła chustę i z łapą na
buzię Franiową się pcha. Myślałam, że mnie kurka wodna podrze.
Oczywiście obudziła Frania więc ją
opierdzielam gdzie się pcha z łapami. A ona do mnie, że chciała
zobaczyć. To się jej pytam czy pozwoliłam.

Matko jak można być takim bezczelnym, bez pytania, z brudną łapą
dziecku do buzi!!!!!
Teraz żałuje, że jej tym parasolem nie zdzieliłam. Zadzwoniłam do
Męża i on mi powiedział, że trzeba było ją trzasnąć.

Mnie odjeło normalnie mowę. Noż jak można być takim bezczelnym i
bezmyślnym.
Jak tylko wysiadłam z autobusu wytarłam mu buzie mokrymi
chusteczkami a w domu wymyłam mydłem. Może ja jestem jakaś powalona,
ale nie nawidzę, jak ktoś bez pytania dotyka mi dziecka. Nóżkę,
rączkę jeszcze przeżyje, ale żeby odchylać chustę (a był zapakowany
tak, że nie było go widać) i brudną łapę na buzie pchać...

Aż mną trzęsie normalnie... Chyba zacznę chodzić z pieprzem w
spray'u i będę walić po oczach!!!!

Mysłałam, że już mnie nic nie zaskoczy a tu proszę! Uwaga na stare
baby!
Obserwuj wątek
    • grimma Re: Ludzka bezczelność nie ma granic :( 10.08.07, 11:58
      rozumiem
      mnie trzesie jak czasem kurna dotykaja wojciszkowej nogi, ze niby taka slodka i
      gruba :[
      raz baba w przychodni nazwala go tlustym pulpetem jakos zaniemowilam ale teraz
      wymyslilam riposte: ale jemu w przeciwienstwie do innych z tym do twarzy :) baba
      byla gruba :[
      • kasienka_84 Re: Ludzka bezczelność nie ma granic :( 10.08.07, 12:23
        ja też cię rozumiem, Twoja reakcja jest uzasdniona, ja zrobiłam bym
        dokładnie tak samo...dziecko jest Twoje, a ty jesteś jego matką, po
        to, żeby go chronić...ja nie cierpie jak ktoś obcy dotyka moje
        dziecko, bo cholera wie gdzie wcześniej wsadzał swoje łapska
      • vega_k_w Re: Ludzka bezczelność nie ma granic :( 10.08.07, 12:23
        jej grimma :) riposta boska - zastosuję na mojej sąsiadce która też
        jest gruba i ostatnio jej pojechałam, bo wygadywała coś o "wadze
        ciężkiej" Tymka...

        Ola :) już Ci na gg wystukałam :)
        Nie przejmuj się...
        Łączę się z Tobą w wysyłaniu złych fluidów głupiej babie :)


    • mary-anne Re: Ludzka bezczelność nie ma granic :( 10.08.07, 12:25
      Uuuu, nie lubię takich sytuacji :[
      Ja pamiętam jak mi kiedyś babka Antka w rękę pocałowała, bo taki śliczny, a inna
      wyjęła mu smoczek, żeby buzię sobie dokładnie obejrzeć. Z Ignasiem jeszcze
      takich sytuacji nie mieliśmy. Ale fakt, Twoja nachalna baba była wybitnie nachalna.
      • buns Re: Ludzka bezczelność nie ma granic :( 10.08.07, 12:30
        Mnie też się parę razy zdarzyło, że nie tylko za nóżkę Agę łapali, ale po buźce
        też głaskali, "normalni" ludzie, ale bez pytania mnie! nie wiem jak wtedy
        reagować, zawsze mam chusteczki wilgotne w pogotowiu, ale mnie to wkurza.
    • zulam3 Re: Ludzka bezczelność nie ma granic :( 10.08.07, 12:51
      Współczuję i podzielam oburzenie!
      Jak mi Zuzę chcieli głaskać to mówiłam "proszę uważać, ona choruje
      na cytomegalię", zgodnie z prawdą z resztą ;) Tą gadkę mam w
      zanadrzu i dla Ignacka, ale nie zdążyłam ostatnio bo stałam w
      aptece, odwróciłam się do Zuzy, a tu jakiś babiszon mi głaszcze
      synka w chuście. Syn jednak okazał asertywność i się rozryczał.
      Specjalnie podsłuchiwałam co ów babiszon kupuje żeby wiedzieć czy
      nie chory bardzo...
      No bezczelność, ech.
    • annamamaalexa Re: Ludzka bezczelność nie ma granic :( 10.08.07, 12:54
      mnie też to ciągle spotyka! zaczęłam się nawet zastanawiać, czy jest
      tak mało dzieci, bo mnie ludzie na ulicy zaczepiają i dotykają!
      największy szok przeżyłam będąc w ciąży, jak jeden facet w
      warszawskim supermarkecie podbiegł do mnie i bez pytania zaczął mi
      obmacywać brzuch z okrzykiem: o dzidziuś!! też zaniemówiłam.
      • anhes Re: Ludzka bezczelność nie ma granic :( 10.08.07, 14:04
        annamamaaxela chyba bym gościa zdzieliła ;-) szok !
    • mysia125 Re: Ludzka bezczelność nie ma granic :( 10.08.07, 14:15
      Jestem w szoku!

      Mimo, ze chusta zabezpiecza przed nachylaniem sie obcych (latwiej zniesc macanie
      nozki wystajacej z chusty niz calego dziecka wystawionego na intruza w wozku) to
      nie zabezpiecza przed bezczelnoscia :(

      rany, ale bym zrobila afere...i pania tez bym obmacala po buzce, ta druga reka,
      nietrzymajaca parasola.

      Mlodemu bakterie pewnie nic nie zrobia, ew wzmocnia go - ale za to sam FAKT - co
      to, wlasnosc publiczna? koteczek pluszowy?

      p.s.
      wiem, ze ci nie do smiechu...ale gdy jechalam na chustowy spacer w maju w Wawie
      z lala w chuscie, pare osob tez sie pchalo z lapami..na szczescie jakos
      uniknelam kontaktu dotykowego - to by sie zdziwili..
      z drugiej strony - moze to zbieg okolicznosci, ale z lapami do wystajacych z
      chusty konczyn poza Polska mi sie jakos nie pchali...

      --
      Kasia & Felix & Chustomania
      www.kasiamarcin.com
      • alexkieszek Re: Ludzka bezczelność nie ma granic :( 10.08.07, 14:47
        Ja mam wrażenie, że to jest nagminne w Wawie.
        U moich teściów w Radzyminie, czy na wsi u dziadków męża nikt się
        nie pcha z łapami...

        A tu za przeproszeniem wiocha tak, że szlag mnie trafia.
        Sama nie jestem z Warszawy, ale zachować się umiem i nigdy bez
        pytania niczego i nikogo nie dotykam. Po prostu przesada.
        Ja rozumiem, uśmiechnąć się, nawet zapytać czemu w chuście a nie w
        wózku, podyskutować na ten temat. Ja na prawdę grzecznie odpowiem.
        Ale pokazuje babie, że dziecko śpi i żeby nie mówiła głośno...
        Na samą myśl mnie trafia... Zresztą nawet mój Mąż który ma więcej
        cierpliwości od mnie stwierdził, żeby zabił babona... Bakterie spoko
        przeżyjemy, ale zachowanie i bezczelność nie do wybaczenia.

        Oczywiscie mam nadzieję, że nikogo nie uraziłam, ale na prawdę
        czasem buractwo w tym mieście mnie dobija na każdym kroku.

        PS.A Mysiu ten Toronto od Ciebie jest super :) co prawda wisi mi
        ogon po same kostki bo mała jestem ale jak Franucho ładnie wygląda :)

        PPS. Co do macania brzucha, to ja mam takiego sąsiada. Niby fajny
        facet ale w ciąży też mnie irytował. Jedyne co go tłumaczyło to to,
        że Marcina zna od dziecka i mnie też trochę jak dziecko traktuje i
        na prawdę jest pomocny. Ale też raz burnkęłam że nie lubię jak się
        mnie dotyka po brzuchu. I przeszło.
        • mysia125 Re: Ludzka bezczelność nie ma granic :( 10.08.07, 14:50
          Potraktuj Toronto porzadnie pralka (60 stopni) i jeszcze lepiej byloby tez
          suszarka. Musi sie zbiec, bo tkany jest o pol metra dluzszy.

          Do tego czasu owin sie dodatkowo w pasie lub zrob potrojny wezel zamiast
          podwojnego lub juz po zawiazaniu wezla z przodu oddziel oba konce i utknij w
          pasie po obu bokach. Nie powinno Ci zwisac do kostek, bo sobie nadepniesz.

          --
          Kasia & Felix & Chustomania
          www.kasiamarcin.com
          • kurcze Re: Ludzka bezczelność nie ma granic :( 10.08.07, 16:12
            A czy wymiar chusty ( standartowe 460cm ) jest mierzony od ostrego końca do
            ostrego, czy od ostrego do rozwartego? :-) - nie wiem jak to opisać.
    • vipunia Re: Ludzka bezczelność nie ma granic :( 10.08.07, 15:22
      babsztyle paskudne!
      Sama nie wiem jakbym zareagowala! :(
      Teraz jak ludzie sie za mną oglądają to czuję się trochę zazenowana. Normalnie
      juz chyba nieumalowana nie wyjde :P
      Póki co każdy łapska trzymał z daleka, ale prędzej czy później. Muszę jakąś
      strategię obronną wymyśleć! :)
      • abepe Re: Ludzka bezczelność nie ma granic :( 10.08.07, 16:14
        Nam się raz jeden nietrzeźwy facet z łapami pchał do małego niesionego w
        foteliku samochodowym do przychodni. Mąż go objechał, że aż miło. Ale dziecko w
        foteliku to bardzo na widoku jest.
    • guruburu Re: Ludzka bezczelność nie ma granic :( 10.08.07, 20:37
      Mnie zasadniczo nigdy specjalnie nie przeszkadzało, ze ktoś
      pogłaskał jakąś kończynę ;) Ale to tez pewnie dlatego, że to na ogół
      raczej stosownie się odbywało i ludzie byli sympatyczni. Ale żeby
      się tak z łapami pchać - skandal! Niestety, ja też na ogół na
      najlepszą reakcję wpadam za późno i też bym pewnie dopiero po fakcie
      stwierdziła, ze trzeba było dać parasolem po łapach conajmniej :P.
      Co do 'pulpetów' - akurat sama na córkę mówiłam 'grubcia'
      vel 'tłustoń' :))).
    • lola_22 Re: Ludzka bezczelność nie ma granic :( 10.08.07, 22:43
      mnie zapowietrzyło gdy miła skądinąd i na poziomie włascicielka
      pensjonatu gdzie nocowalismy włożyła małej do buzi metalową
      łyżeczkę, żeby postukać czy ząbek juz sie przebił !

      Na moment zaniemówiłam i dobrze, że małżonek podszedł i wyciągnął
      kobitce narzędzie z ręki (a wczesniej z buzi) rzucajac baaardzo
      dyplomatycznie (potem wyznał, ze ledwo sie powstrzymywał) że mała
      nie lubi metalowych łyzeczek bo zimne (;-D), bo chyba bym jej gardło
      podgryzła.... hehe !
      Na jej obronę działa jedynie fakt , ze to taka sfrustrowana "jeszcze-
      nie-babcia" - aczkolwiek doszlismy do wniosku, ze nie ma sie co
      dziwic, ze dzieci nie staraja sie o wnuki - z taką wiedzącą-lepiej-
      co-dziecku-potrzeba trudno wytrzymać...

      ***vatanai***ellaroo***
      -----------------------
      Matylda
      zamotana ma już...
      • inezka6 Re: Ludzka bezczelność nie ma granic :( 11.08.07, 09:48
        Mnie zatkało wczoraj. Weszłam z małą w chuście do sklepu. Z chusty wystawały golutkie nóżki, było gorąco. Sprzedawca najpierw obmacał nóżki,a potem nakazał "mama, zimne nogi,nałóż skarpetki". Odpowiedziałam mu, że nie jestem jego mamą, a małej na pewno ciepło. Zamknął się :)

        .....................................
        inezzka.blog.onet.pl/
        • mysia125 inezka... 11.08.07, 10:38
          ;) fajny tekst o niemamie ;)
          ale z drugiej strony - zimne nozki = skarpetki
          chocby cieniutkie i krociutkie.
          Chyba, ze sprzedawca mial zburzenia krazenia i zle ocenil ;)

          --
          Kasia & Felix & Chustomania
          www.kasiamarcin.com
          • guruburu Re: inezka... 11.08.07, 11:18
            Ach skarpetki - moja mam atwierdziła, ze E ma 'marmurek' na nogach
            od za ciasnych sciągaczy ;).
            Tylko ciekawe co z marmurkiem na rękach...
            • bonsai_88 Re: inezka... 12.08.07, 12:56
              Oj rozumiem was dobrze... już teraz denerwują mnie te wszytki baby
              które bez pytania pochodzą i macają mój brzuch... Tylko że ja
              naprawdę nie lubię jak mnie ktoś dotyka [jest parę wyjątków - reszta
              znajomych wie że tego nie lubię więc się przyzwyczaiła ;)]
              A co dopiero jak ktoś będzie chciał głaskać mojego Mciuśia po
              twarzy...
        • aniuki Re: Ludzka bezczelność nie ma granic :( 12.08.07, 15:58
          hmm jeśli uważał, że dziecku jest chłodno, to mógł przecież grzecznie
          powiedziec... to też może być denerwujące (przynajmniej dla mnie), ale juz
          bardziej dopuszczalne

          natomiast "macanie" jest przede wszystkim dowodem braku szacunku dla małej
          istotki! dziecko to nie rzecz, do cholery! każdy tylko wyciąga ręce i maca,
          szturcha, międli i podszczypuje! zupełnie jakby "to" nie było osobną osobą tylko
          normalnie maskotką.

          tak jak wczoraj u mnie goście - prosto z furtki okrążyli leżaczek z dzieckiem i
          dawaj macać, laskotać i głośno śmiać się z małych tłustych nóżek. to było
          śmieszne i sympatyczne, ale dla dużych ludzi.... a mały człowiek - rozpłakał się
          przerażony już po 15sek :(((
          ledwo zdążyłam zabrać i przytulić

          to nie fair :(
          niby wszyscy wiedzą że dziecko jest ważne, ale często zapominają o najprostszym
          jego prawie do bycia szanowanym
          • magme Re: Ludzka bezczelność nie ma granic :( 12.08.07, 19:09
            Hehe, skąd ja to znam! Miałam taką sytuację w szpitalu, jak
            czekalismy z młodym do lekarza gastroalergologa dziecięcego i
            paniusia w fartuchu zaczęla mi go macać mimo że się odsuwałam i
            odwracałam! Nie wytrzymałam i wypaliłam że proszę mi nie dotykać
            dziecka i dopiero sie nasłuchałam!Ze jestem dziwaczką, że przecież
            ona pracuje w szpitalu i myje ręce często ( ja wiem dobrze jak to
            jest z tymi rękami , sama pracowałam w szpitalu, i wiem że niestety
            wcale większośc osób nie myje rąk tak często jak powinna)a jak
            powiedziałam że to szpital i nigdy nie wiadomo to się obraziła i
            mnie normalnie zwymyślała!!Jedyne co mogłam zrobić to odejść i tak
            zrobiłam po prostu sie odwróciłam plecami i poszłam korytarzem.. bo
            mnie zatkało ..Ja wiem ile i jak zdrowych (lub nie) dzieci ona
            dotykała wcześniej? Nie znoszę jak mi obcy ludzie się pchają z
            łapami do dziecka i z reguły jak mówię że sobie nie życzę lub się
            odsuwam to ludzie jakoś, może nie bardzo uszczęśliwieni ale reagują
            w miarę normalnie.. ta baba biła rekordy.. też byłam wtedy wściekła
            jak diabli i trzęsło mną jeszcze przez kilka następnych dni! To
            przejdzie ale złości człowieka nieziemsko! Trzymaj się, pozdrawiam
            ciepło, magda
            • aniuki a jak reagujecie na pytanie: 12.08.07, 19:32
              "mogę wziąć ją/jego na ręce?" oczywiście osoby znajome
              ja powoli ćwiczę nową odpowiedź

              ma brzmieć:
              NIE

              ale niestety nie zawsze mi się udaje
              • kakot Re: a jak reagujecie na pytanie: 12.08.07, 20:30
                dopiero teraz zdałam sobie sprawę, że nikt mi takiego pytania nie zadał :) no ale nie aż tak wielu znajomych się nam przez dom przewija, a Młoda w wieku naręcznym głównie wisiała na mnie, tzn przy cycu, więc gołym okiem było widać, że do nikogo innego nie pójdzie. A teraz sama nie chce, od razu jest wrzask nader dobitny: "mama, mama!"
                • abepe Re: a jak reagujecie na pytanie: 12.08.07, 23:13
                  Moja babcia strasznie lubi dzieci tłamsić i całować. Dostała kiedyś od małej w
                  zęby i teraz lubi ją mniej, hehe.
          • abepe Re: Ludzka bezczelność nie ma granic :( 12.08.07, 23:10
            aniuki napisała:


            >
            > to nie fair :(
            > niby wszyscy wiedzą że dziecko jest ważne, ale często zapominają o najprostszym
            > jego prawie do bycia szanowanym


            Są też tacy, którzy twierdzą, ze dziecko nie boli a nawet jak boli to nie
            szkodzi bo dziecko zaraz zapomina. To dopiero brak szacunku dla maleńkich uczuć!!!

            Nawet mój czteroletni syn wie, że do młodszego pochodzi się tylko z umytymi
            rękami (ja tam wolę niemowlaka obcymi bakteriami na razie nie uodparniać, co
            innego swojskie, domowe:)
            • bonsai_88 Re: Ludzka bezczelność nie ma granic :( 13.08.07, 06:29
              Gdzieś keidyś przeczytałam, że w Polse dziecko nadal uważan jest
              za "własność publiczną"... chyba dlatego wszyscy uważają, że mają
              prawo obmacywać i wyrywać matkom z rąk śpiącego niemowlaka :/
              • mysia125 wlasnosc publiczna ;) 13.08.07, 08:30
                > Gdzieś keidyś przeczytałam, że w Polse dziecko nadal uważan jest
                > za "własność publiczną"...

                w zeszlym tygodniu bylo w "Polityce" - w tej nowej rubryce o rozwoju od 0-7 lat.
                Pod zdjeciem Sylwii z Fundacji MaMa www.fundacjamama.pl/

                Bardzo trafne haslo...

                --
                Kasia & Felix & Chustomania
                www.kasiamarcin.com
                • alexkieszek Re: wlasnosc publiczna ;) 13.08.07, 08:36
                  Od piątku zastanawiam się nad tą sytuacją. Nadal mną trzęsie na samą myśl!
                  Zasanawiam się dlaczego ludzie nie szanują innych istot i to od dnia narodzin.
                  Zaczyna się to już w szpitalu. Sposób w jaki kąpane i pielęgnowane są dzieci nie
                  mają nic wspólnego z szacunkiem ani dla wystraszonego dziecka ani dla zmęczonej
                  mamy ;(
                  I potem jest to kontynuuowane przez sąsiadów, ciocie, obcych ludzi w sklepie.
                  Każdy dotyka, maca etc.
                  Ja nie znoszę jak ktoś obcy stanie za blisko lub dotknie mnie bez pytania!
                  Dlaczego inni dotykają dzieci?

                  Co wymyśliłam żeby temu zaradzić: po pierwsze noszenie!
                  Po drugie: jak tylko ktoś dotnie bez przedstawienia się dziecku i zapytania czy
                  może w grzeczny acz stanowczy sposób poproszę o zostawienie dziecka w spokoju.
                  Jeśli nikt nie wychował takiego człowieka do tej pory to mogę być pierwsza;
                  Po trzecie: chyba przypnę do wózka kartkę z hasłem: Czy lubisz być bez pytania
                  macany? Nie? Ja też NIE!!!!

                  Myślę, że najwyższa pora zakończyć ten bezlitosny proceder obmacywania dzieci.
                  Starsi ludzie tylko z racji wieku nie nabywają praw do robienia tego co im się
                  żywnie podoba!
    • kamiko5 Re: Ludzka bezczelność nie ma granic :( 13.08.07, 14:56
      Wiecie co? ja akurat jestem przerażona tym postem, a jeszcze
      bardziej odpowiedziami. Dziewczyny, opanujcie się. Co jest złego, że
      ktoś chce dotknąć wasze dziecko? Oczywiście rozumię sytuację, że
      jakiś tam pijak się dobiera, opieprzyć, bez dwóch zdań. Ale jeżeli
      jakaś osoba jest miła i chce dotknąć czy pogłaskać z sympatią, to ja
      naprawdę nie widzę w tym nic zdrożnego. Może nie po twarzy, ale cóż
      złego jeżeli po rączce albo po nóżce? Przecież od tego się nie
      umiera. Zresztą można również zareagować bardziej miło, nawet jeżeli
      ktoś obudził dzidziusia w huście. Trochę więcej przyjazności, bo
      tytuł "bezczelność nie ma granic", to już lekka przesada. Dodam, że
      ja osobiście się cieszę kiedy ktoś chce pogłaskać moje dzieci, a jak
      już jest coś nie tak, to zawsze tłumaczę sobie, że ktoś chciał
      przecież dobrze, nie zrobił tego ze złości. Dziewczyny, opanujcie
      się trochę, bo czytając te posty mam obraz wrednych mam z chustami,
      które jak wilczyce bronią swoich dzieci, tylko nie wiem przed czym.
      A ja też noszę w chustach i nie chcę mieć takiej opinii. No sorry. I
      proszę się nie obrażać, tylko przemyśleć.
      • abepe Re: Ludzka bezczelność nie ma granic :( 13.08.07, 15:16
        Cóż, pamiętam jak byłam dziewczynką z grubym warkoczem i każdy musiał ten
        warkocz dotknąć z podziwu. Kiedyś wreszcie na taką chętną warknęłam. Obraziła
        się, hehe. Może gdyby spytała a nie pchała się z łapami.
        Różnimy się wrażliwoscią na dotyk i mamy różne poczucie intymności.
      • mysia125 kamiko5 13.08.07, 15:23
        Kamiko, jest zdecydowana roznica w sytuacji, gdy ktos napierw sie spyta, czy
        moglby, a dopiero pozniej po uslyszeniu zachety dotyka i sytuacji, w ktrej ktos
        bez pytania pcha sie do dotykania dziecka - niekoniecznie delikatnego.

        Jasne, to jest szalenie mile, gdy ktos mowi" Ach jaka nozia tu wystaje, czyja to
        nozia" - tylko dlaczego od razu z rekami? Nie uwazam sie za przewrazliwiona na
        punkcie wlasnego dziecka czy tez zarazkow (maly od malego chodzi na zajecia z
        dzieciakami, gdzie sie wzajemnie czestuja mieszankami wybuchowymi), ale
        denerwuje mnie fakt, ze w Polsce takie pchanie sie do dziecka z lapami jest na
        porzadku dziennym.

        Pisze "w Polsce", bo dopiero podczas wakacji z malym zauwazylam to zjawisko. W
        Niemczech tez sie ludzie zachwycaja, usmiechaja, komentuja, ale nikomu nie
        przychodzi do glowy leciec od razu z rekami. Tu nie chodzi o bakterie, tu chodzi
        o zasade. Nie lubie naruszania mojej cielesnosci, a dziecko nie jest
        przedmiotem. Nie chce, zeby traktowano go jak milego koteczka, ktorego wszyscy
        chca poglaskac.

        O tym, jak bardzo jest to irytujace przekonalismy sie niedawno w Indonezji. Co
        prawda mlodziak juz podrosniety i wlasne zdanie miewa na rozne tematy, ale
        ludzie nie mogli sobie odmowic podejscia i podotykania go, a nawet szczypania.
        Zeby sprawdzic, czy jest "prawdziwy", bo taki bialy... i moja asertywnosc nagle
        bardzo wzrosla, gdy zobaczylam, ze moje dziecko wyraznie sobie nie zyczy bycia
        maskotka.


        --
        Kasia & Felix & Chustomania
        www.kasiamarcin.com
      • lola_22 kamiko 13.08.07, 16:19
        tu nie chodzi akurat o złość CZY ZŁOŚLIWOŚĆ tych, któzy dotykaja
        bez pardonu ale o ich przekonanie, że maja do tego prawo. Czy
        chcialabys byc dotykana przez obcych (nawet z czułością )i nie miec
        na ten dotyk wplywu ? Kto chciałby ? Poki moje dziecko nie bedzie w
        stanie samo zaakaceptowac albo odrzucic takich gestow bedzie to moje
        zadanie(a chyba zaczyna komunikowac swoje emocje w tym zakresie
        krzywi sie albo placze i widze ze nie ze strachu ;-)



        ---------------------------------
        ***vatanai***ellaroo***
        Matylda
        • kamiko5 Re: kamiko 13.08.07, 17:09
          no to trochę inaczej się wyrażę. Sporo z Was pisze tutaj jakie to w
          Polsce jest chamstwo, jak to super kulturalnie za granicą. No to
          może zacznijmy my Polacy być trochę milsi dla siebie, co? Bo jak
          czytam co odpowiadają dziewczyny tym dotykającym ludziom, to mi się
          włos na głowie jeży. No co to za odzywka "a pozwoliłam?", albo co to
          za zachowanie opieprzać ludzi, którzy owszem, może zrobili coś złego
          (w Waszej opinii)ale ich zamysł był zupełnie inny. Już nie wspomnę o
          tych komentarzach typu "wredna, gruba baba",
          albo "niedoszła/niespełniona babcia" jako reakcja na to, że ktoś
          powiedział np. "pulpecik" (ja na codzień mówię na moje
          dziecko "pulpecik", zresztą nie tylko na moje - teraz widzę, że się
          muszę cieszyć, że nie zostałam za to opierniczona). No dziewczyny...
          Wystarczy trochę więcej kultury, nawet jako reakcja na "niekulturę"
          innych. Przecież można powiedzieć "wie pani, wolałabym żeby nie
          dotykać dziecka, bo nie lubi" albo coś w tym rodzaju, a nie jeżyć
          się na każdego, który nie chce przecież zrobić nic złego. Tak się
          składa, że też byłam trochę za granicą i fakt, tam ludzie są o wiele
          kulturalniejsi, ale i MILSI. Tam się na siebie nie rzuca z pazurami
          i może to jest cały sekret. Strasznie dużo w Was zawiści. I nie
          odbierajcie mnie jako jakiejś wielkiej mentorki. Chodzi mi o to,
          żeby zacząć trochę inaczej reagować, trochę więcej uśmiechu, a mniej
          jadu, szczególnie w tych Waszych wypowiedziach typu o walnięciu
          wrednej baby parasolką.
          Nie wpomnę, ale to już na marginesie, że trochę uśmiałam się z
          opowieści alexkieszek o tym, jak to zaczęła dziecku czyścić buzię
          chusteczką i mydłem...no comments
          • magme Re: kamiko 13.08.07, 18:52
            To ja jeszcze raz się odezwę, moja poprzednia notka też była do
            Ciebie, Kamiko. To czy odzywka "bardzo proszę nie dotykać mojego
            dziecka" po uprzednim grzecznym odsuwaniu się i odwracaniu się
            (żeby ,broń Boże, nie urazić)jest aż tak bardzo niegrzeczna? A
            zostałam wyzwana od dziwaczek i zwymyślana dosyć ordynarnie! Jestem
            i byłam grzeczna, bo nie lubię chamstwa. A uważam, że mam
            prawo "Panią" nazwać babsztylem, po tym jak się względem nas
            zachowała! A że Alex zaczęła buzię dziecku myć? I cóż w tym
            śmiesznego? Ja też miałam taką ochotę - stałam pod gabinetem do
            alergologa, Bóg jeden wie, z czym tam były inne dzieci, które
            dotykała wcześniej ta "Pani"..
            • magme Re: kamiko 13.08.07, 18:53
              Poprzednia notka to ta poniżej :)
          • lola_22 Re: kamiko 13.08.07, 19:26
            nie można, bo po prostu to nie zdaje egzaminu - na hasło podobne do
            Twojego
            "wie pani, wolałabym żeby nie dotykać dziecka, bo nie lubi" albo coś
            w tym rodzaju ...
            już nieraz usłyszałam odpowiedź od lepiej-wiedzących cyt. "no co też
            mamusia za (! - vel głupoty vel nie zna się - to wszystko w
            kontekscie wychowywania !) opowiada, przecież ty do schrupania
            jesteś ! " NIE CHCE ( a nie wolałabym, nie chciałabym, prosiłąbym)
            by ktoś dotykał moje dziecko.
            A pisząco schrupaniu przypomniała mi sie rodzinna historia gdy
            dwulatka dostała ode mnie piżamkę w baranki, które kolekcjonuję i
            ja mówiłąm jej że jest taka w niej śliczna, ze postawię ją u siebie
            na półce... Niby nic prawda ? a mała wybuchcała płączem i chowała
            się za mamę i do dziś mi wypomina, ze ja straszyłam, ze bedzie
            musiała stać nieruchomo na półce u mnie w pokoju ;-) Nie ma
            niewinnych słów jeśli chodzi o małe głowki dzieci - dla nich
            wszystko jest na serio i wyolbrzymione wiec, jesli mogę nie pozwolic
            by ktos gadal bez sensu do mojej córki to to zrobię - nawet jesli
            pol swiata uzna mnie za chamidło.

            ---------------------------------
            ***vatanai***ellaroo***
            Matylda
            • lola_22 Re: kamiko 13.08.07, 19:26

              miało być "za brednie"

              ---------------------------------
              ***vatanai***ellaroo***
              Matylda
            • abepe Re: kamiko 13.08.07, 23:07
              Mnie zupełnie nie interesuje porównywanie Polski i zagranicy.

              A właściwie dlaczego mamy być miłe dla kogoś, kto włazi buciorami(łapskami) w
              naszą prywatność? Myslę, że to takie trochę atawistyczne, instynktowne
              zachowanie - obrona potomstwa:))
              Ale tak naprawdę to chyba nikt nie napisał, ze zwymyślał "dotykacza". Pomstujemy
              sobie już po fakcie i odreagowujemy wymyślając epitety.
      • magme Re: Ludzka bezczelność nie ma granic :( 13.08.07, 16:34
        Ja akurat się z Tobą nie zgodzę, w mojej sytuacji i z doświadczenia
        wiedząc co się w szpitalach (i nie tylko tam)szwęda nie życzę sobie
        dotykania mojego dziecka przez osoby obce tylko dlatego że
        jest "śliczniutki". Ciekawi mnie czy ta baba chciałaby być
        obmacywana przez obcych bo jest "śliczniutka"? Jak Ty byś
        zareagowała gdyby np obcy facet Cię zaczął obmacywać w tramwaju np
        bo jesteś "apetyczna"? Ja dałabym w twarz (zresztą raz dałam :)) , a
        dziecko nie może się samo obronić, prawda? A jeśli akurat jest w
        fazie (jak teraz moje) że nawet Babcia czy czasem i Tata jest be, to
        co? Mam prawo jako matka się nie zgodzić na dotykanie dziecka i
        bronić jego prawa do intymności. Jak ktoś tu napisał- to nie jest
        własność publiczna ani maskotka. Nie jestem przewrażliwiona na
        punkcie Krzyśka, bardzo często jestem zaczepiana ( w chuście i bez)
        i różni ludzie sobie oglądają Małego na przystankach , w sklepie
        itd.. ale tylko oglądają, często rozmawiam z nimi nt dziecka i to
        jest ok. Ale dotykania sobie nie życzę. Czasem kusiło mnie obejrzeć
        sobie jakieś małe dzidziusiątko, ale nigdy nie pcham się do cudzych
        dzieci z łapami. To tyle. I w pełni rozumiem tytuł i zastosowanie w
        tej sytuacji słowa -bezczelność- jeśli w obronie swojego dziecka
        zostałam zwymyślana przez obcego babsztyla ,bo nie pozwoliłam go
        obmacać (niestety , właśnie po buzi..).. Magda.
        • alexkieszek Do Kamiko 13.08.07, 23:27
          Umyłam dziecku buzię bo Pani miała brudne ręce. A moja reakcja moim zdaniem była
          uzasadniona i nie Tobie to oceniać. Franio jest moim dzieckiem i muszę go bronić
          jeśli uważam, że czyjeś zachowanie jest w stosunku do niego nie taktowne.
          Czy chciałabyś być dotykana brudnymi łapkami jak śpisz? Lubisz jak ktoś się
          budzi nie szanując Twojego snu? Nie uwierzę jeśli powiesz, że tak.

          Ja nie lubię jak ktoś bez pytania dotyka mnie za rękę lub ramię a co dopiero po
          twarzy. To jest część ciała dostępna tylko dla najbliższych którym na to
          pozwalam. Reagując w ten sposób pokazuje też mojemu dziecku, że nie wszyscy mają
          prawo je dotykać! Bo nie wszyscy mają do tego prawo. Pani z brudnymi rękami,
          która ani się nie przedstawiła ani nie pytała czy może zajrzeć jest ostatnią
          osobą która ma do tego prawa. Możesz się śmiać lub nie, ale ja będę bronić
          mojego dziecka przed tym co wydaje mi się złe.

          I szczerze nie powinno to podlegać ani Twojej ani niczyjej ocenie, bo każda mama
          wie co jest dla jej dziecka dobre. Ja wiem co jest dobre dla Frania i korzystam
          z prawa do powiedzenia nie. I mam też prawo być nie uprzejma i zapytać: Czy ja
          Pani pozwoliłam? Nie powiedziałam jest: OPR... tylko zapytałam stanowczo czy ma
          do tego prawo i przyzwolenie Matki??? Co w tym złego? NIC, złe jest podchodzenie
          do dziecka i bez pytania dotykanie go na jakiejkolwiek części jego ciała.

          Może jestem przewrażliwiona, ale uważam, że to jest pewna forma molestowania.

          Zrób prosty test, podejdź do jakiejś osoby i zacznij jej dotykać po twarzy
          (oczywiście obcej osoby i zrób to bez pytania). Ciekawa jestem reakcji. Sorry
          teraz jestem złośliwa.

          Może Tobie odpowiada macanie Twojego dziecka, ale mnie nie i mam prawo się
          wyżalić i wyrazić swój sprzeciw. Jak widzę, nie jestem w tym osamotniona.

          I owszem pytania typu: czy się nie udusi? Czy Pani zgłupiała nosząc tak dziecko?
          Też działają na mnie jak płachta na byka. Bo wszyscy są mądrzy, ale jak ojciec
          za ścianą leje dziecko to nikt nic nie słyszał. I ot taka moralność ludzka.

          Ja nigdy się nie zgodzę, aby ktoś bez pytania dotykał moich dzieci i będę ich
          tego uczyć od dnia narodzin, że ich ciało należy do nich a póki nie mogą same
          się sprzeciwić będę stawać w ich obronie nawet narażając się na śmieszność. Może
          w końcu ludzie się nauczą, że nie wszystko wolno i dzieci nie służą do dotykania
          ich kiedy się chce. Dzieci trzeba szanować i trzeba szanować ich cielesność.

          Gdyby ktoś podszedł do mnie i powiedział: Dzień dobry czy mogę zajrzeć do
          środka, czy mogę pogłaskać odpowiedziałabym: Tak tylko proszę nie przestraszyć
          dziecka. I pewnie spędziłabym kilka miłych chwil. Bo tak robię. Jeśli ktoś jest
          kulturalny i szanuje i mnie jako mamę i moje dziecko to ja szanuje i tę osobę.
          Jeśli ktoś uważa że wszystko mu wolno mam prawo się oburzyć!

          Pozdrawiam
          Ola
    • kamiko5 Re: Ludzka bezczelność nie ma granic :( 14.08.07, 11:19
      Czytam i czytam i myślę, że to może ze mną jest coś nie tak:))) Bo
      bronicie swojego podejścia, a ja znowu nie mogę się z tym zgodzić,
      no może nie do końca.
      Przyznaję - szczególnie po wyjaśnieniach, że w niektórych sytuacjach
      może rzeczywiście ludzie zachowali się bezczelnie (typu babka w
      przychodni), a ich reakcją powinno być słowo "przepraszam", ale
      dalej uważam, że część z Was przesadza i przechodzi w jakieś
      skrajności.
      Może zostawmy obcych ludzi, bo - rzeczywiście - przekonałyście mnie
      trochę do tego Waszego podejścia. Powinni się zapytać, a jak już się
      im zwróciło uwagę, to powinni przeprosić, a nie np. zwyzywać. OK.
      Macie rację. Chociaż wyzywanie ich od głupich grubych starych
      babsztyli jest dla mnie nie potrzebne.
      Ale czytam tu także o podejściu do znajomych, no i znowu zdziwienie.
      Po pierwsze wydaje mi się, że jak już w domu pojawią się znajomi, to
      naturalne jest, że odrazu podchodzą do dziecka, robią różne "gili
      gili", uśmieszki i takie tam, bo co mają zrobić? Nie podchodzić - to
      odrazu część z Was byłaby oburzona, że się nie zainteresowali nawet
      dzieckiem, jakby było przedmiotem, a przecież to osoba i jemu też
      należy się szacunek, a więc i przywitanie. A z dzieckiem inaczej nie
      da się przywitać, no sorry, ale chyba niemowlak nie poda im łapki,
      ani nie powie "dzień dobry". To zupełnie normalna reakcja -
      nachylanie się nad dzieckiem. I tu poprostu nasza rola - jak się
      dzidzi boi, to wystarczy powiedzieć, że się boi, żeby delikatnie,
      nie przestraszyć, albo żeby raczej nie, albo później jak już się
      przyzwyczai, a nie jeżyć się i wkurzać, że ktoś podszedł. A piszę to
      dlatego, że przecież nie raz i ja podchodzę do małych dzidziusiów
      żeby się z nimi przywitać i robię to właśnie w ten sposób. Zresztą
      ich rodzice robią właśnie to o czym pisałam - jak się dziecko boi,
      to mnie o tym informują. Nie chciałabym bardzo, żeby potem jakaś
      moja koleżanka pisała o mnie na forum w ten sposób jak niektóre tu
      piszą, bo np. dzieciątko rzeczywiście się skrzywi na mój widok albo
      zareaguje nie tak, jakby sobie tego życzyła jej mama. A tak przecież
      bywa. To przykre.

      No i druga sprawa - odpowiedź dla Kakot na pytanie znajomych "czy
      mogę wziąć ją/go na ręce", gdzie odpowiedź ma brzmieć "NIE". A
      dlaczego, dziewczyny, no co jest znowu w tym złego, że ktoś chce
      wziąć dzieciaka na ręcę - podkreślę jeszcze - ktoś znajomy i ktoś
      kto się zapytał. To jest już skrajność nad skrajności. I proszę mi
      nie wmawiać, że to jest znowu jakieś nieszanowanie dziecka albo coś.
      Nie chcę nikogo urazić, naprawdę. Ale mówię na swoim przykładzie.
      Moja córa owszem, bała się obcych jak była niemowlakiem. Ale nigdy
      nie zabraniam żeby inni znajomi mogli się z nią przywitać. Trzymałam
      ją na rękach, a jak tylko coś było nie tak (krzywa minka), to ją
      przytulałam, podobnie z braniem jej na ręce przez innych - jak tylko
      się zaczynała krzywić, to wracała do mnie i tyle. Takie sytuacje się
      powtarzały, ale w końcu przyzwyczajona, przestała się bać. Bo jak
      będziecie zabraniać zbliżania się do dziecka w ogóle, bo się boi, to
      zawsze będzie się bało, bo jak się ma nauczyć, że inni ludzie to nic
      złego? Efekt był taki, że jak na początku płakała na widok
      znajomych, tak potem śmiała się do łez podczas tłamszenia i
      całowania, które po prostu uwielbia, a o którym też piszą niektóre z
      Was, że to niedopuszczalne. Jak dzieci tego nie lubią, to dlaczego
      moje zanoszą się śmiechem podczas takich zabaw z innymi, nie tylko
      ze mną? Mam inne dzieci czy jak?

      Ale sie rozpisałam, a i tak nie wiem czy przekazałam to co chciałam
      przekazać. Jeszcze raz powtarzam - nie chcę nikogo urazić, ale
      popadanie w skrajności też jest złe. Amen
      • abepe Re: Ludzka bezczelność nie ma granic :( 14.08.07, 12:02
        Ja pisałam o tłamszeniu i całowaniu ale dziecka, które tego nie lubi. Takie,
        które lubią - sama chętnie tłamszę:)) Ale jak ktoś ściska i całuje siłą dziecko,
        które się wyrywa, sorki, ale powinien dostać w twarz. Bo to jest toksyczne -
        uczy, że jak ktoś nas kocha to może z nami robić wszystko. Chcesz, żeby Twoja
        córka pozwalała w przyszłości swojemu facetowi na rzeczy, na które nie ma
        ochoty? Jak słyszę, że kobieta mówiąc "nie" myśli "tak" to mnie trzęsie.

        Jestem przekonana, ze myślisz tak jak ja. Czasem takie dyskusje w internecie się
        rozwijają trochę bez sensu bo łatwo o niezrozumienie. Gdyby się rozmawiało face
        to face - szybciej byśmy się dogadały:))

        A co do znajomych - mam właściwie tylko takich, którym na dotykanie i noszenie
        swoich dzieci z chęcią pozwolę.
        Mam nawet jedną sąsiadkę, która Grzesia ściska i całuje od zawsze. Ale jakoś tak
        się lubią, że nie mam nic przeciwko temu:))

        Ok, uciekam pochustować. Szkoda dnia:))
        • alexkieszek Re: Ludzka bezczelność nie ma granic :( 14.08.07, 15:44
          No to teraz ja :) bo wywołałam te burze :)
          Kamiko mam nadzieję, że teraz już rozumiesz moje oburzenie :)
          Znajomi dotykają Frania do woli, tylko jakoś tak jest, że znajomi pytają czy
          mogą, podchodzą do niego i ładnie się witają :)

          I to mi nie przeszkadza, powiem więcej bardzo mnie to cieszy bo dziecko
          potrzebuje takich kontaktów, żeby lepiej się rozwijać :) Ja nawet sama chętnie
          do siebie zapraszam mamy forumowe, koleżaki, znajomych. Chętnie sama z Franiem
          chodzę do innych osób. Ale znam je, wiem, że mogę mieć do nich zaufanie, że
          zanim podejdą do dziecka chociaż opłuczą ręce czystą wodą.

          A obcych nie znam :(. Sama jak już pisałam nie znoszę jak ktoś obcy mnie dotyka
          i pewnie też z tego powodu tak mnie to oburza :)

          A gilgotanki i śmieszne boczki są mile widziane, ale przyznam, że Franio czasem
          sam się sprzeciwia. Co bardzo mnie cieszy :) bo nie każdy nawet znajomy musi
          mieć przyzwolenie na dotyk :)

          Ufff teraz chyba wszystko jasne :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka