Dodaj do ulubionych

zostałam wyklęta

16.11.07, 23:13
Dziwne przygody mamy chustowej...

Jakiś m-c temu zwróciłam uwagę jednej mamie DELIKATNIE, żeby uważała i nie
nosiła ZA CZĘSTO dziecka przodem do świata, bo to niebezpieczne... na dodatek
jeszcze miała nosidełko, takie co to się chłopakowi w krocze wcinało.
Dziewczyna nie wygląda na głupią blondynkę, ale raczej okazuje się, ze wzięła
to bardzo do siebie :(

Niestety widujemy się dość często, od tamtej pory nie dość, że do mnie się nie
odzywa (to mi akurat nie przeszkadza), ale strasznie mi kopie dołki do okoła i
jakoś przesadnie się lansuje na fajną mamuśkę, a ja taka "zacofana" jestem :)

Normalnie jakoś spodziewałam się różnych reakcji i "stosunków" z moją osobą,
ale po takiej akcji to ja już naprawdę nei wiem, co mam myśleć o młodych
matkach, bo niektóre jakieś durnowate są.
Obserwuj wątek
    • anggie2 Re: zostałam wyklęta 17.11.07, 10:02
      no widzisz z tego wynika ze nie kazda mama uwaza noszenie w chuscie za takie swietne i jak tez nie raz zauwazylam jakby patrzyłay na mnie z politowaniem :) a nie z podziwem

      dlatego ja nikogo na siłę nie uświadamiam, jak sie zpyta to owszem :)
    • primamama Re: zostałam wyklęta 17.11.07, 23:11
      to ryzyko trzeba wliczyć w koszty ;). Fajnie, że starałaś się delikatnie jej zwrócić uwagę nie mogąc patrzeć na pajacyka. Spróbowałaś, a ludzie są różni. Myślę, że to tylko świadczy o jej niskiej samoocenie- na siłę przekonuje całe otoczenie, a pewnie i siebie, że tak naprawdę jest świetna. Nie wszyscy potrafią przyznać się do błędu, szczególnie w ważnych sprawach niestety.
    • budzik11 Re: zostałam wyklęta 17.11.07, 23:22
      Mnie prawie wyklęła moja osobista, rodzona babcia. Powiedziała mi, że wstydzi
      się ze mną chodzić, że ludzie pomyślą, że jestem jakąś nędzarką, że jak nie mam
      w co włożyć dziecka (kombinezon, wózek) to ona da mi pieniądze, bylebym nie
      nosiła dzieciaka "za pazuchą".
      A od obcych ludzi spotykam się z wyłącznie miłymi komentarzami, najczęściej
      słyszę "Takiemu to dobrze, cieplutko ma, blisko mamy" itp. Jak idę do przychodni
      u mnie na wsi, zlatują sie wszystkie pielęgniarki z zachwytami "Ojej, jakie toto
      fajne" :)
      • fiabei ja miałam to samo z rodzicami... 17.11.07, 23:34
        na wsi u babci wstydzili się wyjśc z nami w chuście :/ za to babci się podobała
        Eliza w chuście i ludzie wcale dziwnie nie patrzyli...
    • marta_nie_martka Re: zostałam wyklęta 17.11.07, 23:23
      Ja zauważyłam jeszcze inną reakcję mam noszących dzieci w nosidłach. Mam
      wrażenie, że są urażone, że jeszcze ktoś, oprócz nich nosi swoje dziecko. Z
      mamami chustowymi, a spotkałam na osiedlu trzy, uśmiechamy się porozumiewawczo.

      --
      właścicielka:
      - www.oppamama.pl
      - oppamama.blogspot.com
      • vipunia Re: zostałam wyklęta 20.11.07, 02:38
        Hmm może nosidła dają im poczucie, że są bardziej nowoczesne i po prostu lepsze?
        Może to taki lans? :P
        albo trend czy jak to tam się mówi w modzie :P

        Cholerka ja to takie undergrundowe sprawy zawsze muszę wykombinować :P
        • ypsi79 Re: zostałam wyklęta 20.11.07, 14:08
          Vipunia, a może z uśmiechem zaproś młodą "stylową" mamę na spotkanie dot.
          noszenia maluszków. Szczegóły za chwilę na forum.
          Może jak napatrzy się i osłucha to zrozumie że noszenie jest ok, ale nie w jej
          wykonaniu.
          Ja tez widze,że rodzice nosidełkowi przodem do świata są cieżko reformowalni ale
          ja tam próbuję - dla dobra maluchów. I nie biorę do siebie ich uwag bo sa
          bezpodstawne :)
    • sylwiksylwik a ja... 18.11.07, 06:54
      mam sasiadke ktora ma synka tydzien starszego od mojej Hani. Jak Hania miala
      miesiac i zaczelismy sie chustowac to mi powiedziala ze ona to starszego w
      nosidle nosila. Ja jej na to ja starsza tez ale jak byla duuzo starsza. No i jej
      opowiedzialam szybko o zaletach chusty (ze kregoslup podparty, ze nozki
      odpowiednio, ze fizjologicznie... no i jak nasze maluchy mialy po 3 miesiace
      widze sasiadke z malym w nosidle przodem do swiata. Sasiadka jest lekarzem i
      zdaje teraz egzamin koncowy z medycyny rodzinnej...
      mialam nadzieje ze moj "wykladzik do niej trafil" (streszczenie informacji z
      chustomanii).
      Oprocz tego sasiadka powiedziala ze maly jest leniuszek bo slabo trzyma glowe w
      lezeniu na brzuszku... ale juz siedzi... jak go podepra poduszkami, to siedzi ze
      hej... tata maluszka tez jest lekarzem rodzinnym.
      Ze strony mlodych mam sie spotykam ze stwierdzeniami ze chyba zwariowalam zeby
      dzieciaka nosic, ze rozpieszczam. Na to ja z usmiechem staram sie odpowiadac ze
      tak, rozpieszczam.
      • mal_art Re: a ja... 18.11.07, 15:35
        AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA rozpacz!!!!!!! I co ta pani będzie opowiadać swoim
        pacjentom?! Zachęcać do podpierania dzieci poduszkami?!
        A ja głupia nie wierzyłam, że takie coś jest możliwe... I myślałam, że chociaż
        PODSTAWY wiedzy o tym, jak się dziecko rozwija, to lekarze poznają na studiach...
        Temu nosidełku się aż tak bardzo nie dziwię... W koncu wielu ludzi tak nosi...
        Ale podpieranie poduchami w wykonaniu lekarza zajmuje aktualnie pierwsze miejsce
        w moim top ten "co też ludzie potrafią zrobić własnemu dziecku"... Detronizując
        wyczyny mojej koleżanki ze studiów - pedagoga specjalnego.
        Smutne.
      • budzik11 Re: a ja... 20.11.07, 13:17
        OMG!!! I tacy lekarze leczą nasze dzieci.... Smutne...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka