dzoaann
26.11.08, 15:41
byłam wczoraj na dość dlugim spacerze z sasiadką.
Moje dziecię w chuscie spokojnie spało, a obok kolezanka z dzieckiem w
podobnym wieku i w wózku. Jej dziecko co chwilke plakało, więc je wyjmowała,
ja pomagalam pchac wózek, ona niosla. Wózkiem trudno manewrowac, strasznie
ciężki i malo zwrotny. Koszmarny do podbijania, więc niezle sie umęczyla na
krawężnikach i przy skręcaniu. Ogółnie sie umęczyła i upociła.
I w końcu po godzinie jej maluch dal sie odłozyc do wózka i zasnął. Ona po
chwili mnie sie pyta, czy mi nie cięzko tak nosić???
I nie dalo nic tlumaczenie, ze to inaczej niz na rękach, że ciężar się
rozkłada, kregoslup nie męczy, rece wolne... ona i tak swoje-
nie chcialaby sie tak męczyc niosac dziecko...
ja sie pytam- kto się męczył na tym spacerze?:(
ja wcale, a jeszcze jej pomagalam...
ech, niektorzy sa z lekka betonowi:(