anick5791
24.07.09, 21:03
Najpierw się przywitam - czytuję Was od jakiegoś czasu, ale jeszcze się nie
odzywałam.
Mam na imię Anka, moja córka - Beata - ma 3 miesiące. Nosimy się regularnie od
3. tygodnia jej życia. Najczęściej w chuście wiązanej, ale też w tzw. 'torbie
na dziecko'. Teraz do kompletu jeszcze planujemy ergonomika, bo noszenie
generalnie bardzo nam przypadło do gustu :) Tylko jest jedno ale...
Dotąd wszystko było ok. Mała w kieszonce, pod górną krawędzią pieluszka (tak
wyczytałam u Was - że można :) ), jak się pochylam do przodu to nie odstaje,
plecki lekko wygięte, kolanka wyżej niż pupa, brodą dotykam czubka główki,
pupa nad pępkiem... Wyglądałoby, że wszystko gra. Zapakowuję ją i zasypia po
50 metrach, ale... po godzinie gdzieś zaczyna się wiercić i się budzi i już
nie chce siedzieć w chuście :( Płacz i muszę ją wyciągnąć. Co ciekawe czasami
nosimy się też w carrycot infant i nie protestuje. Przypuszczam, że jest
bardziej zadowolona, bo więcej widzi z takiej 'kołyski'. I teraz nie wiem, czy
ten płacz w tkanej to jakiś przejściowy bunt, czy coś jej nie pasuje... i co
by to mogło być?
Z góry dzięki za odzew
Pozdrawiam
Anka