14.02.04, 21:38
Kiedyś nazwę tego państwa pisało się z francuska SOUDAN, ale że
expaci "rozszyfrowali" to jako skrót State Of Under Developed African
Niggers, to od 1956 roku, gdy ten kraj przestał być brytyjsko-egipskim
kondominium stosuje się tylko nazwę "Sudan". Niestety, sporo w tym złośliwym
żarcie jest prawdy, bo trzeba naprawdę dużego talentu, by kraj o takich
możliwościach doprowadzić do ruiny, głodu i skrajnej nędzy bez prowadzenia
jakiejkolwiek wojny zewnętrznej i udziału jakiejś wrogiej zewnętrznej siły.
Sudan ma powierzchnię taką, jak cała dotychczasowa Unia Europejska bez
Skandynawii, a dróg asfaltowych w 1991 roku było 1500 km, czyli dużo mniej
niż wynosi rozciągłość tego kraju z północy na południe... Mostów na Nilu
było wtedy w całym kraju aż 6, z czego 2 pobrytyjskie, do tego 3 tamy z
możliwością przejazdu po koronie (w tym 2 pobrytyjskie). Kraj sukcesu, czyż
nie?
W Sudanie wylądowaliśmy w 1989 roku dzięki kontraktowi na budowę elektrowni
2*60 MW w Chartumie. Finansował tę inwestycję Bank Światowy. Gdy ją
zaczynaliśmy, rządził jeszcze Sadik al-Mahdi, wnuk Mohammeda Mahdiego, tego
z "W Pustyni i w Puszczy". Ledwośmy się jednak jakoś zaczęli organizować,
wybuchł pucz Omara Hassana al-Bashira i chyba nawet Bank Światowy zaczął
żałować, że wyłożył te pieniądze...
Ten pucz, jak na afrykańskie standardy był „bezkrwawy”, tzn. Sadika al.-
Mahdiego nie zgładzono. Trudno jednak byłoby zgładzić wnuka bohatera
narodowego i czegoś w rodzaju świętego. Pomimo tej „bezkrwawości”, sporo osób
pożegnało się z życiem. My, expaci, gdy zaczęła się cała ta afera, uznaliśmy,
że lepiej będzie się oddalić od miasta, w którym rozruchy wisiały na włosku i
pojechaliśmy sobie na wycieczkę na VI kataraktę (akurat mieliśmy jeszcze
przepustki wydane przez „starą” władzę. Te przepustki to i tak iluzja, bo
wszyscy mniej-więcej wiedzą, gdzie sa check-pointy i mając samochód terenowy
czy choćby wysoko zawieszoną ciężarówkę można te posterunki
radośnie „objechać” dookoła. Po roku-dwóch spędzonych w takim kraju
sztukę „objeżdżania” wybranego punktu po łuku o promieniu 1 km można mieć
opanowaną do perfekcji. Potrzebny do tego jest kompas zamocowany na szybie
nad kierownicą i licznik przebiegu: jedziesz traktem, w określonym punkcie
skręcasz w bok o 90° i potem co 200 m „odkładasz” 10°. Wyjeżdżasz na trakt
kilometr-półtora za check-pointem...
Ale, wracając do naszych przygód w czasie puczu: Pojechaliśmy na Kataraktę,
rozstawiliśmy grilla na skalnej ostrodze nad samą wodą, zaczęliśmy się
delektować pięknem okolicy, gdy nagle ktoś zwrócił uwagę, że zaraz obok nas
przepływają trupy bez głów... Naliczyliśmy ich kilkanaście.

Sudan potencjalnie jest jednym z najbogatszych krajów nie tylko Afryki, ale
Świata: Ma dość super-urodzajnej ziemi i wody w Nilu, by zapewnić wyżywienie
nie tylko dla swoich mieszkańców, ale i dla reszty Kontynentu. Nil mógłby też
zapewnić temu krajowi komfortową niezależność energetyczną... Zabytki Nubii i
Meroe w Sudanie są nie gorsze, niż większość tego, co można zobaczyć w Górnym
Egipcie, rafy w okolicach Suakin mogą się równać z Wielką Rafą Koralową.
Lokalizacja chartumskiego lotniska czyni z niego idealny punkt tranzytowy. Na
Południu pod ziemią znajduje się niemal cała tablica Mendelejewa, w tym ropa
i uran. Aż dziwne, że żaden z Możnych Tego Świata się tym nie zainteresował...

W Chartumie mieszkałem ponad dwa lata z na campie przy elektrowni. Camp był
najgorzej zaprojektowany, jak tylko było można: kontenery ustawione z dużymi
przerwami pomiędzy nimi i ogrodzone siatką. Przez całe te dwa lata, jak
pamiętam, na siatce „wisiały” dzieciaki i domagały się „bakszyszu”. Na koniec
to było po prostu błaganie o jedzenie, gdyż w okolicznych obozach uchodźców
panował zwyczajny głód. Teraz wiem, że gdyby przyszło do budowy następnego
campu dla następnego projektu, to należałoby popatrzeć na sposób, w jaki
ogradzają swoje obejścia tubylcy - w Sudanie siatka ogrodzeniowa jest
nieznanym wynalazkiem. Jeśli coś jest do ogrodzenia, to się to ogradza murem
z cegły z nilowego muru. Przez taki mur nikt nic nie zobaczy... także lokalni
donosiciele policji (znacznie gorsi od głodnych dzieciaków). NB. zamożni
Sudańczycy ogradzają swe domostwa murami z cegły o wysokości 3 m i więcej, a
na górze zakładają kilka rzędów drutu kolczastego o potłuczone szkło...

Samochody w Sudanie to w znakomitej większości double pick-upy Toyoty i
Nissana. Są to jedyne samochody, które mają „zasięg” umożliwiający dojazd do
dalszych miejsc w tym kraju. Oczywiście mając dwie beczki ropy na „pace”. Tak
się składało, że w tym kraju, niemal leżącym na ropie, nie było paliwa w
wolnej sprzedaży. Można je było kupić stosunkowo łatwo w Port Sudanie i,
mając asygnaty (my mieliśmy) - w Chartumie. Dojazd do Wadi Hajfa wymagał już
zabrania ze sobą zapasu paliwa na całą drogę i powrót z powrotem. Niezależnie
od paliwa wozi się w Sudanie ze sobą po kilka kół zapasowych - powodem są
akacje, których kolce są na tyle twarde i ostre, że z łatwością przebijają
opony. Oczywiście w każdej większej mieścinie jest zakład wulkanizacyjny, ale
problem w tym, że od jednej mieściny do drugiej jest z reguły około 100 km...

Kolej. W Sudanie koleje są wąskotorowe. Wszystkie - nie ma w
ogóle „normalnych” torowisk. Anglicy zostawili po sobie dość gęstą sieć linii
kolejowych, o wiele gęstszą, niż dróg. Cóż z tego - „za anglo-egipskich
czasów pociąg pośpieszny Chartum - Port Sudan pokonywał tę trasę „overnight”,
a w wagonach klasy I serwowane były najwymyślniejsze potrawy. Dziś pociąg
Chartum - Port Sudan niegdy nie wiadomo, kiedy odjedzie i kiedy przyjedzie,
ale w przybliżeniu, jeśli nic się nie popsuje, to pokonanie tej trasy zajmuje
mu kilka dni. Klasy I nie ma, są klasy II i III, o wystawnych posiłkach nikt
nie słyszał. Wagony są „piętrowe”, tzn. „klasa IV” jest na dachu.

Żegluga. Oczywiście najlepszą magistralą w Sudanie mógłby być (acz nie jest)
Nil. Zarówno Nil Właściwy - od egipskiej granicy do Konfluencji pod
Chartumem, jak i Nil Błękitny i Nil Biały. Atbara żeglowna nie jest. Problem
w tym, że większość statków na Nilu pamięta czasy anglo-egipskie, a przy tym
nie pamięta chyba, by kiedykolwiek przeprowadzano im jakiś remont. Skutek
jest taki, że nie ma stałego połączenia żeglugowego ani z Waadi Hajfą, ani z
Roseires, że o Jubie nie wspomnę. Co więcej - trasa na południe, Nilem
Białym, przebiega przez Sudd, czyli bagna i rozlewiska. Czasu swego zaczęto
budować kanał mający osuszyć te tereny i jednocześnie umożliwić spokojną
żeglugę, ale sprawa upadła na skutek wojny. Dziś ogromne koparki, które ten
kanał kopały, przestawszy kilkadziesiąt bezczynnie są zapewne niezdatne do
użytku...
Obserwuj wątek
    • chaladia O tamach na Nilu. 29.02.04, 18:18
      Nil jest najdłuższą rzeką Świata. Niestety, ma bardzo nierównomierny przepływ
      wody w skali roku. Zanim wybudowano pierwsze tamy na Nilu, w czasie wysokiej
      wody rzeka zalewała niemal całą Dolinę Nilu. Być może nawet przelewała się do
      Fayum. Pozwalało to na wykorzystanie żyznego i nasiąkniętego wodą namłu dla
      uzyskania wysokich plonów, ale z drugiej strony rujnowało doszczętnie
      infrastrukturę - drogi, domy, kanały irygacyjne. Pomijając budowle wzniesione
      na wysokim gruncie, Egipt starożytny był państwem odbudowującym się co wylew
      Nilu niemal od podstaw.

      Starożytnym Egipcjanom to widocznie nie przeszkadzało - w takim świecie się
      urodzili i nie widzieli powodów, by miło być inaczej. Grecy Ptolemeusza też
      specjalnie nie mieli pomysłu na zmianę sytuacji. Tym mniej Arabowie, którzy
      jako lud pustynny w ogóle nie mieli ochoty mieć za dużo do czynienia z wodą, a
      już na pewno nie z taką, jak nilowa - mulistą i niosącą bilharcjozę. Francuzi
      Napoleona byli w Egipcie zbyt krótko, by coś wymyślić, za to Anglicy zabrali
      się do rzeczy fachowo. Pierwsze inwestycje hydrotechniczne to była tama z
      hydroelektrownią w Assuanie na 1 katarakcie, zbudowana w latach 1898-1902
      i „baraże” czyli niższe tamy bez elektrowni pozwalające na żeglugę barkami i
      zasilenie wodą kanałów. Tych baraży jest chyba 5. Pierwsza tama assuańska miała
      początkowo 30,5 metra wysokości. Już to pozwoliło na wyrównanie mniej-więcej
      poziomu Rzeki w ciągu roku. Potem kilkakrotnie tamę podwyższano, w latach 1907-
      12 o 5 metrów i w latach 1929-32 o następne 5 metrów. Wciąż było to za mało, by
      zapewnić dość wody w latach suchych, które w Egipcie potrafią zdarzyć się 7
      razy z rzędu. Dopiero budowa Wysokiej Tamy (110 m wysokości) kilkanaście km
      powyżej pierwszej w latach 1960-1970 uniezależniła Egipt od kaprysów Nilu.
      Niestety, nie na zawsze. W dniu uroczystego otwarcia 15 stycznia 1970 roku
      Zniornik Nassera zaczął napełniać się wodą, ale nie tylko. Równocześnie z wodą
      do zbiornika zaczął napływać muł i, wobec gwałtownego spadku prędkości niosącej
      go wody w gigantycznym jeziorze, osiadał na dnie. Dziś, w 35 lat później,
      zbiornik Nassera ma pojemność o połowę mniejszą, niż miał w chwili napełnienia.
      Dla Egipcjan to problem, bo tamy można budować tylko na kataraktach, a oni jiż
      więcej katarakt nie mają.

      Katarakty ma za to Sudan. Dlatego ostatnio słychać sporo o przygotowaniach do
      budowy tamy na IV Katarakcie. Od kiedy pamiętam (1989) kręcili się w okolicach
      Dongoli jacyś Biali expatriaci i robili jakieś badania geo- i hydrotechniczne
      na temat możliwości budowy takiej tamy. Ale o budowie nie było słychać nic.
      Dopiero ostatnio w prasie pojawiły się informacje, że „coś się buduje”. Kto
      buduje i za czyje pieniądze - tego nie wiem. Nawet nie wiem, jak rozwiązano
      dowóz materiałów na taką budowę, bo drogi asfaltowej do Dongoli nie ma (ledwo
      do Atbary dochodzi szosa z Chartumu), a kolejka wąskotorowa też chyba nie jest
      dobrym środkiem transportu dla tysięcy ton cementu, stali itp. Ciekaw jestem,
      kto to finansuje i kto jest wykonawcą tej inwestycji.
      Wysoka Tama w Assuanie jest tamą masywną, tzn. jest to gigantyczna grobla
      usypana z kamieni i obłożona tylko betonem. Takie rozwiązanie zabezpieczyło
      Egipt przed ewentualnym zalaniem w wypadku uszkodzenia tamy, bo takiej
      konstrukcji nie zdołałaby zniszczyć nawet bomba atomowa. Ciekaw jestem, jakie
      rozwiązanie zastosuje się w Dongoli...
      Tak - czy inaczej jest jeszcze kilka katarakt do „zagospodarowania”.

      W Sudanie jest jeszcze trzy tamy, dwie zbudowane przez Anglików w Jebel Aulia
      i w Sennarze i jedna, nowsza, w er-Roseires. Żadna nie gromadzi za dużo wody, a
      i tak soldateska muzułmańska rządząca w Chartumie pojęcia nie ma, jak tę wodę
      wykorzystać. Anglicy stworzyli w widłach Nilu Białego i Błękitnego obszar
      sztucznie nawadniany zwany Gezira (wyspa), o powierzchni większej niż Delta
      Nilu i chyba jeszcze żyźniejszy, bo namuł nilowy był tam „świeższy” gdyż nie
      musiał spływać 3000 km w dół rzeki, a i słońce dogrzewa tam jakby jeszcze
      mocniej. Cóż z tego, gdy dziś 80% pół (lub więcej) leży odłogiem...
    • chaladia Marsz Sahary na Południe 12.03.04, 10:11
      Przez lat kilka (1989-1992) miałem malejącą przyjemność oglądania marszu Sahary
      na południe Sudanu. To przerażające, ale jeżdżąc w stronę tamy er-Roseires
      zapamiętuje się prawie każde drzewo i krzew (bo przy jednym trzeba skręcić,
      przy drugim jest waadi i trzeba uważać, żeby nie urwać zawieszenia a za trzecim
      jest check-point itd. itp.
      Niestety, jeżdżąc tak przeciętnie co pół roku obserwowałem, jak rzedną akacje w
      półpustynni, jak coraz dalej trzeba jechać, by zobaczyć zieloną trawę, jak
      szybko posuwa się na południe zupełna pustynia…
      Niestety, to nie jest przyczyna „naturalna”, czyli ocieplenie klimatu, bo to
      można by jeszcze jakoś zrozumieć. Przyczyna jest wzrost ilościowy nomadów
      zamieszkujących te tereny. Wystarczyło te trochę antybiotyków, szczepionek i
      mydła, by z 14 dzieci rodzących się w przeciętnej rodzinie Beżów przeżyło 5-8,
      a nie jak w XIX wieku dwoje-troje. Epidemie i głód też jakby zbierają mniejsze
      żniwo. Każdy nomada za punkt honoru uważa posiadanie jeśli nie wielbłąda, to
      choćby kozy i owcy, lepiej kilku – a te zwierzęta niezwykle skutecznie niszczą
      resztki trawy na półpustynni i ogryzają korę z akacji. Co więcej, każdy nomada
      musi się ogrzać, a że cywilizacja dała mu piłę z dobrej stali, to zamiast
      obcinać cienkie gałązki, jak to czynili jego dziad i pradziad, ścina całe
      drzewa. Akacja ma niezwykle twarde drewno i skutecznie broniła się przed
      beduińskimi ”gebhryjskimi” mieczami, ale przeciw pile Sandvik a nawet jej
      tajwańskiej podróbie nie ma szans. Gdy zabraknie drzewa, to i słońce wkrótce
      wypali resztkę trawy, która pod nim rosła… przygnębiająco wygląda pustynia
      usiana pniakami ściętych akacji.
      Oczywiście nikt nic nie robi, żeby kontrolować liczbę ludności na tych
      terenach. Bardziej na południe, gdzie grasują partyzanci Garanga, a armia
      rządowa urządza pacyfikacje, wojna swym naturalnym okrucieństwem wraz z AIDSem
      przyczyniają się do ustalenia populacji na właściwym, niewysokim poziomie i
      można mieć pewność, że tam pustynia tak szybko nie będzie zdobywać terenu…
    • chaladia Słuchajcie, ale szok! 12.05.04, 21:52
      My tu sobie o Sudanie jako o obrazię biedy z nędzą piszemy, a właśnie trafiłem
      na znajomego, który stamtąd powrócił - okazuje się, że rząd w Chartumie zdołał
      jakoś wybudować ropociąg aż do Atbary, tam "od podstaw" wybudować całkiem sporą
      rafinerię i pompując ropę na południu a przetwarzając ją na północy Sudan staje
      się niezależny paliwowo. Do tego pod Dongolą budują (kontrakt na robotę mają
      Chińczycy, a nadzór - Niemcy) ogromną elektrownię wodną:
      www.lahmeyer.de/e/units/gw/merowe.pdf
      1200 MW ma mieć, przy wysokości około 50 metrów (Assuańska ma 110 m).
      Podobno trwają też rozmowu w sprawie rozbudowy Khartoum North Power Station.
    • oldpiernik Re: The Sudan 14.05.04, 13:04
      Pięknie...
      Ale trochę za daleko :)

      Nie pisuję tu, ale czytam z zaciekawieniem.
      Nubia interesowała mnie bardziej niż delta Nilu, historia starożytnego Egiptu
      jest ciekawą pożywką dla różnych spekulacji.
      A tu masz... Sudan współczesny niemniej frapujący.

      Czytam dalej...
      • chaladia A ja posłałem Lahmeyerom moje CV... 14.05.04, 16:19
        oldpiernik napisał:

        > Pięknie...
        > Ale trochę za daleko :)

        Nie aż tak daleko. Lecisz do Cairo, tam można złapać przesiadkę do Khartoum, a
        itak wcale nie jestem pewien, czy ci Niemcy nie mają jakiejś szybkiej łodzi
        kursującej do Wadi Halfy albo wręcz Assuanu, bo to może być nawet szybciej i
        napewno wygodniej. Zdziwiłbym się, gdyby stawki tam były poniżej 5000 Euro
        miesięcznie na konto...

        > Nie pisuję tu, ale czytam z zaciekawieniem.

        A szkoda...

        > Nubia interesowała mnie bardziej niż delta Nilu, historia starożytnego Egiptu
        jest ciekawą pożywką dla różnych spekulacji. A tu masz... Sudan współczesny
        niemniej frapujący.

        Poczytaj sobie Christiana Jacque'a.
    • chaladia Podobno od piątku... 06.09.04, 23:05
      Czyli od 3 dni w Sudanie panuje pokój.
      Ciekawe, na jak długo i kto tym razem się nim znudzi.
    • ismailija Re: The Sudan 25.03.05, 15:40
      Miła Koleżanko, wspomnienia są super, ale "the Sudan" nie znaczy tego co masz
      na myśli - przynajmniej w j.ang.
      • karmin-cynober Re: The Sudan 28.03.05, 00:50
        Czy rzad w Sudanie dlatego pacyfikuje poludnie, bo na poludniu jest ropa?
        • chaladia Re: The Sudan 29.03.05, 13:22
          Obecnie pacyfikują Kordofan, w którym nominalnie nie ma nic poza głodem.
          Tzn. nikt nie wie, co tam jest, bo nikt tego nie badał. Nawet porządnych map
          nie ma, a co tu dyskutować o tym, co pod ziemią...
      • pam_pa_ram_pam Re: The Sudan 29.03.05, 14:59
        ismailija napisała:

        > Miła Koleżanko, wspomnienia są super, ale "the Sudan" nie znaczy tego co masz
        > na myśli - przynajmniej w j.ang.


        O ile się nie mylę, to Chaladia to chłopisko 6 stóp i parę cali ważący 1/8
        tony... skoro nadałaś sobie taki arabski nick to powinnać wiedzieć, że chaładia
        oznacza obcokrajowca w rodzaju męskim. Kobieta to chaładzieja.

        A takie rozwinięcie nazwy The Sudan zdarzało mi się słyszeć wśród expatriate'ów
        przy piwie nawet tak daleko jak w Brazylii i na Jamajce. Oczywiście nie jest to
        wersja oficjalna i w takich np. USA można by za podobne naruszenie poprawności
        politycznej iść do więzienia, ale doskonale odzwierciedla to, co się tam dzieje.
        • karmin-cynober Re: The Sudan 29.03.05, 20:23
          o ile wiem na poludniu sa chrzescijanie, niezbyt zadowoleni z muzulamanskiej
          polnocy. Poczatkowo chcieli sie oderwac. Dzisiaj mozana by powiedziec, ze
          istnieja tam resztki chrzescijan. Wlasciwie to probuje dojsc do jakiegos
          wniosku: czy islam jest agresja czy ropa. Bo jesli jest ropa w Sudanie to
          dlaczego Irak byl celem USA, nastepnym potencjalnym celem moglby byc Iran ale
          do Sudanu nikt sie nie spieszy. Pomimo,ze wiadomosci z tego kraju to horror.
          • chaladia Re: The Sudan 01.04.05, 19:04
            Wychowało się tam już kilka pokoleń wojowników. Śmiem wątpić, czy ci ludzie
            potrafiliby przestać walczyć i poddać się reżimowi ciężkiej pracy przy
            odbudowie zniszczonego wojną kraju.
            • pam_pa_ram_pam Re: The Sudan 16.09.05, 15:13
              Może nie będzie tak źle. Po Mahdii też można było powiedzieć, że większość
              młodych Sudańczyków rodzaju męskiego (przynajmniej muzułmanów) wychowana
              została tylko do walki z niewiernymi (zwracam uwagę, że Mahdia trwała przez
              całe ówczesne pokolenie) - a jak nastał Lord Kitchener, a zwłaszcza jego
              następca, Lord Windgate zdołali przekształcić ten kraj w niemal kwitnącą
              gospodarkę. Powstały tamy, koleje, drogi, uregulowano Nil Biały na tyle, że
              można było przełynąć z Chartumu do Jeziora Wiktorii.
              Być może tak będzie tekże i obecnie. Oby tylko znalazł się ktoś, kto tych ludzi
              zdoła popędzić do pracy.
              • tetys Re: The Sudan 02.11.05, 22:23
                A'propos Sudanu wczoraj na TVP3 był program "5 minut o..." Sudanie, zwykle nie
                oglądam telewizji, ale właśnie przypadkiem włączyłem. Wyższa szkoła
                humanistyczna w Pułtusku zamierza rozpocząć tam nowe prace archeologiczne.
                Mówili, że w Sudanie mamy najwięcej grup archeologów, czy może raczej
                stanowisk, tzn 10, a tyle nie ma ani USA, ani Francja :) Podkreślali to prawie
                na każdym kroku :)))

                Tak więc wydaje mi się, że dość spora liczba archeologów - Polaków pracuje w
                Sudanie aktualnie...

                Pozdrawiam
                • chaladia Re: The Sudan 03.11.05, 01:33
                  Sudan to w dużej części Nubia, Meroe, czyli w czasach Nowego Państwa -
                  starożytny Egipt. Jest tam masa ciekawych zabytków, czekających na odkrycie.
                  Zupełnie inna atmosfera, niż w Egipcie. W Egipcie do zabytku jedziesz po szosie
                  i drogę wskazują ci drogowskazy, a w Sudanie jedziesz 300-400 km po pustyni na
                  kompas, żeby znaleźć abytki nie gorsze, ale zupełnie opuszczone. Na dobrą
                  sprawę, to za każdym razem, gdy się je odnajduje, to się je trochę "odkrywa".
                  Niesamowite uczucie.
                  • tetys Re: The Sudan 03.11.05, 09:12
                    Może kiedykolwiek dane mi będzie to przeżyć !:)
                • rasta69 Re: The Sudan 03.11.05, 11:58
                  Oprocz archeologow do Sudanu wybiera sie PAH Ochojskiej. Maja budowac na
                  poludniu studnie, by uchodzcy z tej czesci kraju mieli gdzie i po co wracac.

                  a tu troche aktualnego info o Sudanie
                  www.pomagamy.pl/tematy/sudan.php
                  • chaladia Ale zdjęcia! 14.10.06, 09:50
                    www.skyscrapercity.com/showthread.php?t=398255
                    Popatrzcie na te fotki!
                    Niestety, Skyscrapersi mają bardzo słaby serwer i trzeba to oglądać bardzo rano
                    albo w nocy, przy małej oglądalności, bo się nie otwiera. Ale architektura
                    zatyka dech w piersiach. No i te zdjęcia Habubu!
                    Biorąc pod uwagę stan, w jakim ten kraj był półtorej dekady temu - to robi
                    wrażenie...
                    Patrząc na Google Earth naliczyłem w Chartumie więcej nowych mostów niż w
                    Warszawie...
                  • beduinka Re: The Sudan 04.11.07, 14:22

                    rasta69 napisał:

                    > Oprocz archeologow do Sudanu wybiera sie PAH Ochojskiej. Maja
                    budowac na
                    > poludniu studnie, by uchodzcy z tej czesci kraju mieli gdzie i po
                    co wracac.
                    >

                    tak... PAH ma swoją misję w Bor na południu oraz prowadzi projekty
                    (bez stałej misji) w Darfurze
    • beduinka Chaladia - może to cię zainteresuje... 21.11.06, 22:41
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10662&w=8550746&a=52625146
      • chaladia Re: Chaladia - może to cię zainteresuje... 03.12.06, 19:11
        Wczoraj był w TV program o Sudanie.
        Rozwój tego kraju zapewnia ropa. Tego się można było domysleć. Ale stwierdzono,
        że ponieważ wciąż Sudan pozostaje na "czarnej liście" państw b. koalicji
        antysaddamowskiej, to zdecydowana większość kontraktów na budowę dróg,
        rurociągów, tam i różnych budynków publicznych przypada firmom chińskim. Tym
        bardziej, że są znacznie tańsze, a Sudańczykom nie przeszkadza nieco niższa
        jakość i mizerne standardy BHP...

        W ten sposób polityka wykańcza eksport "białych" usług budowlan-montażowych i
        consultingowych.
    • chaladia Polecam artykuł BBC do przeczytania 24.04.07, 21:07
      news.bbc.co.uk/2/hi/africa/6573527.stm
      Rozmawiałem dziś z kolegą, z którym bywaliśmy w Hotelu Acropolis w Chartumie na
      przełomie lat '80/'90 ub. wieku. Te "klimatyzatory" (naprawdę to były
      nawilżacze, może trochę schładzające powietrze, ale zapewniające jego 100%
      wilgotność - nie wiem, co gorsze - 40 stopni i sucho czy 25 stopni i łaźnia
      parowa).
      Tego Charumu wkrótce nie będzie...
      • chaladia Woda w Darfurze 19.07.07, 21:20
        Sudan, od lat trapiony suszą ma obecnie odmienny kłopot - za dużo wody.
        Spora część Chartumu znalazła się pod wodą. Ciekaw jestem, jak ma się
        budowa "Chartumu Przyszłości" nad Białym Nilem, gdzie zabezpieczenia
        przeciwpowodziowe nie były zbyt potężne (Brytyjczycy nie zbudowali tam wałów,
        bo teren był wóczas niezamieszkany, a ponadto wierzyli w skuteczność Jebel
        Aulia Dam.
        news.bbc.co.uk/2/hi/africa/6906365.stm
        Tymczasem w Darfurze odkryto wielkie zasoby słodkiej wody na głębokości
        umożliwiającej jej wydobycie.
        news.bbc.co.uk/2/hi/africa/6904318.stm
        Zapewne przyniesie to koniec wojny o wodę. Inna sprawa, że pierwszy rzut oka na
        mapkę pozwala na stwierdzenie, że woda jest w części określanej jako Shamal
        Darfur. To znaczy, że w rejonie najbardziej pustynnym (włąściwie to już
        Sahara), zamieszkałym przez muzułmańskich Beduinów. Jak ja ich znam, to nie
        będą mieli ochoty dzielić się wodą nawet z Braćmi w Wierze w Allacha z Jabub i
        Gharb Darfuru, że o chrześcijanach i animistach nie wspomnę... Tak więc ci
        ostatni nadal będą mieli problem. Wprawdzie nikt nie będzie do nich strzelał,
        ale wody nadal będzie brakować.

        Obym się mylił...
        • chaladia Bedinka na wiertnicy! 31.10.07, 19:08
          Właśnie się dowiedziałem, że Beduinka jedzie do Darfuru walczyć z
          suszą. Osobiście 100.000 gwinei rocznie by mnie tam nie popędziło,
          bez względu na package... ale widocznie są jeszcze na tym świecie
          romantycy.

          Życzmy Beduince sukcesów i szczęśliwego powrotu w dobrym zdrowiu!
          • survey06 Re: Beduinka na wiertnicy! 01.11.07, 08:41
            Chaladia, Ty osobiście nie musisz rozglądać się za kwotą 100.000 gwinei gdyż nie
            masz królewskiego dworu na utrzymaniu, czy chociażby …potrzebę zabezpieczenia
            bytu skromnej prezydenckiej kancelarii całkiem dużego europejskiego kraju po
            spodziewanych wkrótce wzmocnieniach kadrowych. Za miesiąc pracy w Al Geneina w
            Darfur na stanowisku Logistic Officer szwajcarska organizacja wolontariacka
            płaci 2.600 Euro. Trochę poszperałem w sieci i przyznaję się, że mnie również
            nic i żadną siłą nie pognałoby w tamte rejony. Mój ostatni pracodawca z dużymi
            kłopotami realizuje ciekawy projekt w sąsiednim Czadzie. Miałem propozycję, aby
            się tam przemieścić na 6-7 miesięcy w rotacji 28/28 dni ale odmówiłem.

            Podziwiam Beduinkę, jestem pełen uznania dla jej odwagi, hartu ducha i
            młodzieńczego optymizmu. Będę za Nią trzymał kciuki, aby podołała wszystkim
            wyzwaniom tej trudnej i niebezpiecznej misji i żeby szczęśliwie i zdrowa
            powróciła do domu.

            www.icrc.org/web/eng/siteeng0.nsf/htmlall/sudan-feature-180607
            www.unhcr.org/publ/PUBL/452fa53d2.pdf
            www.unsudanig.org/library/mapcatalogue/darfur/data/towns/Map%20505%20West%20Darfur%20Geneina%20Overall%20Town%20Plan%20Map%20Aug%202004.pdf
            web.amnesty.org/library/index/engafr540632006
            www.unsudanig.org/library/mapcatalogue/darfur/data/towns/Map%20321%20El%20Geneina%20Town%20and%20Office%20Locations%20Sept%202005.pdf
            wwwnotes.reliefweb.int/w/res.nsf/wDocs/63C2368D6AE2D7B5C12570E5003E0739
            www.islamic-relief.com/submenu/Appeal/photodiary/photodiary9.htm
            • chaladia Re: Beduinka na wiertnicy! 01.11.07, 09:31
              Ja ją znam w realu.
              Ona to robi z powodów całkowicie różnych od tych, jakie kierują
              nami, z potrzeby serca, żeby to górnolotnie nazwać.

              Co do 100.000 gwinei rocznie, to nie martw się, już moja Małżonak k
              moja Córcia wiedziałyby dobrze, co z tym zrobić. NB - jest to
              normalna, realistyczna stawka dla design coordinatora albo quantity
              surveuora w Qatarze... bo widywałem już takie, tyle że nie udało mi
              się "załapać".

              BTW - o ile się nie mylę, to RP 3/4 nie ma z Czadem umowy o unikaniu
              podwójnego opodatkowania, więc przemiły polski fiskus będzie się
              jeszcze do tych 2600 Euro dobierał...
              • beduinka Re: Beduinka na wiertnicy! 03.11.07, 01:00
                chaladia napisał:

                > Ja ją znam w realu.
                > Ona to robi z powodów całkowicie różnych od tych, jakie kierują
                > nami, z potrzeby serca, żeby to górnolotnie nazwać.

                zgadza się... póki jestem w stanie tak działaś - będę ;-)
                >
                > Co do 100.000 gwinei rocznie, to nie martw się, już moja Małżonak
                k
                > moja Córcia wiedziałyby dobrze, co z tym zrobić.

                oj... ja też bym wiedziała... chociażby lustrzankę jakąś cyfrową bym
                sobie kupiła ;-)
            • beduinka Re: Beduinka na wiertnicy! 03.11.07, 00:55
              survey06 napisał:

              > Podziwiam Beduinkę, jestem pełen uznania dla jej odwagi, hartu
              ducha i
              > młodzieńczego optymizmu. Będę za Nią trzymał kciuki, aby podołała
              wszystkim
              > wyzwaniom tej trudnej i niebezpiecznej misji i żeby szczęśliwie i
              zdrowa
              > powróciła do domu.
              >

              dzięki za te miłe słowa... dam radę ;-)
          • beduinka Re: Bedinka na wiertnicy! 02.11.07, 01:18
            chaladia napisał:

            > Właśnie się dowiedziałem, że Beduinka jedzie do Darfuru walczyć z
            > suszą. Osobiście 100.000 gwinei rocznie by mnie tam nie popędziło,
            > bez względu na package... ale widocznie są jeszcze na tym świecie
            > romantycy.
            >
            > Życzmy Beduince sukcesów i szczęśliwego powrotu w dobrym zdrowiu!
            >

            przychodzę tu poczytać sobie o Sudanie - a nawet tu się o mnie
            plotkuje ;-P
            • chaladia Re: Bedinka na wiertnicy! 02.11.07, 11:33
              Chciałem Ci wczoraj wysłać słowniczek budowlany polsko-angielsko-
              niemiecki. Niestety, chyba masz przeładowaną skrzynkę, albo znowu
              serwer pocztowy "Gazety" zawodzi...
              • beduinka Re: Bedinka na wiertnicy! 02.11.07, 16:44
                chaladia napisał:

                > Chciałem Ci wczoraj wysłać słowniczek budowlany polsko-angielsko-
                > niemiecki. Niestety, chyba masz przeładowaną skrzynkę, albo znowu
                > serwer pocztowy "Gazety" zawodzi...
                >

                ale ja ten słowniczek dostałam i ci nawet na maila odpowiedziałam...
                • chaladia Tak to jest z pocztą "Gazety"... 02.11.07, 17:15
                  A ja mam 3 reporty, że nie doszło, puste "wysłane" i żaden e-mail od
                  paru dni do mnie nie dotarł, za wyjątkiem paru spamów.

                  Przy okazji - na Skyscrapercity jest specjalny wątek na temat boomu
                  budowlanego w Chartumie...
                  • beduinka Re: Tak to jest z pocztą "Gazety"... 02.11.07, 18:38
                    chaladia napisał:

                    > A ja mam 3 reporty, że nie doszło, puste "wysłane" i żaden e-mail
                    od
                    > paru dni do mnie nie dotarł, za wyjątkiem paru spamów.
                    >

                    to na jaki mail powinnam ci podesłać swoją odpowiedź?
                    • chaladia Re: Tak to jest z pocztą "Gazety"... 02.11.07, 20:07
                      Właśnie dotarło.
                      Trochę czasu to zajęło...

                      Więc to takie "abisynki XXI wieku" mją być?
                      Z jakiej głębokości to-to ma szansę podciągnąć wodę?
                      Teoretycznie pompa ssąco tłocząca obsługiwana tłoczyskiem prętowym
                      nie ma ograniczenia wysokości tłoczenia, ale praktycznie chyba jakiś
                      limit jest?
                      Pamiętam studnię w Mussarawat (właściwie w Naqa), które miała chyba
                      z 90 m głębokości i była wykonana w cembrowinie murowanej. Ciekaw
                      jestem, ilu ludzi zginęło w czasie jej zapuszczania...
                      Tak-czy inaczej zastanawiam się, czy (skoro i tak płaszcz w takiej
                      studni musi być) pomysł z XIX-wiecznym tłoczyskiem prętowym nie
                      powinien zostać zastąpiony popmą pogrążalną z napędem elektrycznym
                      zasilanym baterią słoneczną? Przynajmniej słońca w Darfurze i
                      Kordofanie nie brak... A awaryjność takiego urządzenia jest jakby
                      mniejsza.
                      • beduinka Re: Tak to jest z pocztą "Gazety"... 02.11.07, 20:11
                        chaladia napisał:

                        > Właśnie dotarło.
                        > Trochę czasu to zajęło...
                        >
                        > Więc to takie "abisynki XXI wieku" mją być?
                        > Z jakiej głębokości to-to ma szansę podciągnąć wodę?
                        > Teoretycznie pompa ssąco tłocząca obsługiwana tłoczyskiem prętowym
                        > nie ma ograniczenia wysokości tłoczenia, ale praktycznie chyba
                        jakiś
                        > limit jest?
                        > Pamiętam studnię w Mussarawat (właściwie w Naqa), które miała
                        chyba
                        > z 90 m głębokości i była wykonana w cembrowinie murowanej. Ciekaw
                        > jestem, ilu ludzi zginęło w czasie jej zapuszczania...
                        > Tak-czy inaczej zastanawiam się, czy (skoro i tak płaszcz w takiej
                        > studni musi być) pomysł z XIX-wiecznym tłoczyskiem prętowym nie
                        > powinien zostać zastąpiony popmą pogrążalną z napędem elektrycznym
                        > zasilanym baterią słoneczną? Przynajmniej słońca w Darfurze i
                        > Kordofanie nie brak... A awaryjność takiego urządzenia jest jakby
                        > mniejsza.
                        >
                        >
                        >
                        a ja mam prośbę żebyśmy już dalej o tym projekcie tylko na maila
                        pisali!
                        • survey06 Re: Tak to jest z pocztą "Gazety"... 02.11.07, 23:07
                          Hej. Przepraszam, że się wtrącam. Czy mogę też obejrzeć te ."abisynki"?
                          Poproszę o e-maila z danymi/szczegółami na private. Trochę pompowni, ujęć
                          wodnych, studni głębinowych i stacji uzdatniania wody w RP i w świecie
                          wybudowalem. Może też mógłbym cośkolwiek doradzić. Puki mam czas i zanim po raz
                          kolejny nie wyruszę - juz wkrótce - szlakiem polskich expatów. Pozdrowienia.
                          • beduinka Re: Tak to jest z pocztą "Gazety"... 03.11.07, 00:40
                            survey06 napisał:

                            > Hej. Przepraszam, że się wtrącam. Czy mogę też obejrzeć
                            te ."abisynki"?
                            > Poproszę o e-maila z danymi/szczegółami na private. Trochę
                            pompowni, ujęć
                            > wodnych, studni głębinowych i stacji uzdatniania wody w RP i w
                            świecie
                            > wybudowalem. Może też mógłbym cośkolwiek doradzić. Puki mam czas i
                            zanim po raz
                            > kolejny nie wyruszę - juz wkrótce - szlakiem polskich expatów.
                            Pozdrowienia.

                            no to odezwij sie do mnie z jakimś niegazetowym mailem na beduinka
                            małpa gmail kropka com
                        • chaladia Ok, Ok... 03.11.07, 00:25
                          beduinka napisała:

                          > a ja mam prośbę żebyśmy już dalej o tym projekcie tylko na maila
                          pisali!


                          Nie wiedziałem, że to aż taka tajemnica...

                          • beduinka Re: Ok, Ok... 03.11.07, 00:41
                            chaladia napisał:

                            > beduinka napisała:
                            >
                            > > a ja mam prośbę żebyśmy już dalej o tym projekcie tylko na maila
                            > pisali!
                            >
                            >
                            > Nie wiedziałem, że to aż taka tajemnica...
                            >
                            >

                            ja tam nie wiem - ale nie chcę swojemu pracodawcy podpaść ;-P
                            • chaladia Re: Ok, Ok... 03.11.07, 16:04
                              Ten pracodawca to powinien na kolanach do Santiago de Compostella ze
                              swojej Helwecji z pielgrzymką się udać, że Cię do tej roboty
                              znalazł...
                              • beduinka Re: Ok, Ok... 03.11.07, 16:38
                                chaladia napisał:

                                > Ten pracodawca to powinien na kolanach do Santiago de Compostella
                                ze
                                > swojej Helwecji z pielgrzymką się udać, że Cię do tej roboty
                                > znalazł...
                                >
                                no co ty... ja się cieszę, że znalazłam właśnie TAKĄ pracę, ja się
                                nie nadaję do życia za biurkiem, ja muszę pracować w terenie, robiąc
                                coś co choć trochę zmieni świat na lepsze...

                                a tak przy okazji jaki jest twój nie-gazetowy e-mail?
                                • chaladia O psuciu rynku na expatów (już było razy parę) 03.11.07, 21:00
                                  OK. Cieszę sie, że Ty się cieszysz.
                                  Ale to nie powód, żeby zapomnieć o fakcie, iż za wyjazd do Sudanu
                                  zawodowiec - expatriat zażądał by 90 tys. gwinei plus suty package
                                  dla Chartumu ew. Donogli, a za Darfur, Kordofan albo pola naftowe na
                                  południu to chyba stawki zaczynać się powinny od 150.000 gwinei...

                                  Pracodawca MA MIEĆ ŚWIADOMOŚĆ, ŻE TO TY ROBISZ MU UPRZEJMOŚĆ, a nie
                                  on Tobie. Inaczej - zaraz wlezie Ci na głowę, a co gorsza - "tani"
                                  pracownik powoduje, że jego comrades in misfortune mają mniejsze
                                  szanse na wynegocjowanie podwyżek albo poprawy package'u.
                                  • beduinka Re: O psuciu rynku na expatów (już było razy par 03.11.07, 21:37
                                    chaladia napisał:

                                    > OK. Cieszę sie, że Ty się cieszysz.
                                    > Ale to nie powód, żeby zapomnieć o fakcie, iż za wyjazd do Sudanu
                                    > zawodowiec - expatriat zażądał by 90 tys. gwinei plus suty package
                                    > dla Chartumu ew. Donogli, a za Darfur, Kordofan albo pola naftowe
                                    na
                                    > południu to chyba stawki zaczynać się powinny od 150.000 gwinei...
                                    >
                                    > Pracodawca MA MIEĆ ŚWIADOMOŚĆ, ŻE TO TY ROBISZ MU UPRZEJMOŚĆ, a
                                    nie
                                    > on Tobie. Inaczej - zaraz wlezie Ci na głowę, a co gorsza - "tani"
                                    > pracownik powoduje, że jego comrades in misfortune mają mniejsze
                                    > szanse na wynegocjowanie podwyżek albo poprawy package'u.
                                    >

                                    ale czym innym jest praca dla dużych koncernów, a czym innym praca
                                    dla organizacji humanitarnych!!!
    • chaladia Co z Beduinką się dzieje?! 17.01.08, 19:04
      Na Skype ma wpis "dying in Khartoum, Sudan. Nie odpowiada.
      Gaja jest gdzieś poza zasięgiem. Czy ktokolwiek wie, co się dzieje?

      A tak na marginesie - dziś rocznica bitwy pod Abu Klea./
      1000 Anglików w drodze na ratunek Godonowi w Chartumie odparło ataki
      15.000 Mahdystów. Karabinów maszynowych nie mieli, bo ich jeszcze
      Maxim nie wynalazł.
      • beduinka Re: Co z Beduinką się dzieje?! 24.01.08, 18:06
        chaladia napisał:

        > Na Skype ma wpis "dying in Khartoum, Sudan. Nie odpowiada.
        > Gaja jest gdzieś poza zasięgiem. Czy ktokolwiek wie, co się dzieje?
        >

        z Beduinką nic się nie dzieje!!
        wszystko jest w porządku i proszę w panikę nie wpadać!!!
        • chaladia Re: Co z Beduinką się dzieje?! 24.01.08, 19:09
          I strasznie się cieszę!
          Uważaj na siebie.
    • chaladia Nap... się w samej stolicy 10.05.08, 21:27
      Właśnie wróciłem sobie z wycieczki do Modlina (i, jak zwykle Dziabli
      mnie wzięli, że taki zabytek jak Twierdza Modlin niszczeje), a tu
      zastaje info od naszej Beduinki, że w Chartumie walki pomiędzy
      rebeliantami a Armią. W polskich portalach nic o tym nie ma, ale BBC
      i Reurters już podają, choć niewiele i to samo.

      Podobno Rebelianci wzięli Omdurman (co dziwne, że od północy) i
      armia rządowa wali z dział do nich przez Biały Nil. Jak zrobią
      Mauzoleum Mahdiego to samo, co kanonierki Kitchenera, to będzie to
      złosiliwy chichot historii.
      • survey06 Re: Nap... się w samej stolicy 12.05.08, 07:59
        W tutejszych porannych TV News nic nie bylo o jakichkolwiek walkach
        w Chartumie czy w Sudanie. Uwaga jest skierowana na wydarzenia w
        Libanie, a scislej w Bejrucie. Cytuje sie sporo nieprzychylnych
        Hezbollahom przypadkowych wypowiedzi jak tez i oficjalnych
        komentarzy. Uwypukla sie podzial stanowisk i opinii jaki zarysowal
        sie w Lidze Arabskiej w kwestii ostatnich wydarzen w Libanie na na
        predce zwolanym w Kairze szczycie ministrow SZ panstw Ligi.

        Moja dobra rada dla Beduinki to obserwowac zachowania pracownikow
        misji dyplomatycznych i wszelkich organizacji pomocowych z ramienia
        ONZ, Red Crescent i innych. Najlepiej to na biezaco wiedziec co sie
        dzieje u nafciarzy. Jak sie zaczeli pakowac to znaczy, ze
        uruchomiono odpowiednie procedury ewakuacyjne i trzeba im zaufac i…
        zmykac jak najszybciej bez ogladania sie na wszystko, a najlepiej
        razem z nimi. Nie wolno gdybac co by bylo gdyby itd ...

        Tak na marginesie, w czasie ostatnich styczniowych rozruchow
        rebelianckich w stolicy Czadu Niyamey, zginelo 2ch pracownikow
        ambasady Arabii Saudyjskiej. Wladze saudyjskie oskarzaja Chartum o
        ten mord zarzucajac Sudanczykom jawne wspieranie rebelii "po
        sasiedzku" by ukryc/wyciszyc konflikty i problemy z Darfur.
        • chaladia Re: Nap... się w samej stolicy 12.05.08, 21:31
          Wychodzi na to, że dawni wspólnicy we władzy militarnej i duchowej,
          Omar Hassan al-Bashir i Dr. Turabi się wzięli za łby... Tak czy
          inaczej to jest sprawa pomiędzy muzułamanami. Animiści i
          chrześcijanie jakby w tym nie uczestniczą i może to dobrze dla nich.

          Osobiście nie wiem, czy warto zastępować Belzebuba Bashira Lucyferem
          Turabim...
          • survey06 Re: Nap... się w samej stolicy 13.05.08, 04:54
            Kto kogo, kiedy i jak zastapi to zadecyduje w koncu ten kto pociaga
            za sznurki. Widocznie Egipt nie ustalil jeszcze wszystkiego u siebie
            ani ze swoimi sojusznikami.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka