Dodaj do ulubionych

..zero powodów by istniec...

03.06.04, 16:39
bardzo podobał mi się ten tytuł..
stał się miejscem ostatnio jedynym.. mojego kontaktu z przyjaciółmi...
siedzę..od czterech miesięcy w domu..
nie mam kontaktu z ludzmi...
moi przyjaciele odchodzą..ABC:((((
Gatty też nie widać....:(((
zastanawiam się właśnie..czy mam jeszcze jakiś powod by tu przebywać..?



Obserwuj wątek
    • dreamoholic Re: ..zero powodów by istniec... 03.06.04, 16:43
      Czasami trzeba wyjść z domu do ludzi, lub gdy nie ma takiej możliwości zaprosić
      kogoś do siebie :-)

      Pozdrawiam
      • urszulka_ma Re: ..zero powodów by istniec... 03.06.04, 16:52
        dreamoholic napisał:

        > Czasami trzeba wyjść z domu do ludzi, lub gdy nie ma takiej możliwości
        zaprosić
        >
        > kogoś do siebie :-)
        >
        > Pozdrawiam

        :))))
        a pomożesz mi..?..potrafisz opiekowac się umierajacym ptakiem?
        dasz mi zmiane..żebym mogła wyjść..?
        tylko czy ja chcę zostawić mojego ptaka..On ufa tylko mnie..
        • dreamoholic Re: ..zero powodów by istniec... 03.06.04, 17:34
          jeżeli ptak jest metaforą ... to chyba rozumiem ( przynajmniej tak mi się
          wydaje ), gdyż znam kilka osób uwiązanych do domu poprzez chorobę, czasami
          kalectwo... Jeżeli napisałem coś niestosownego to przepraszam.


          urszulka_ma napisała:

          > dreamoholic napisał:
          >
          > > Czasami trzeba wyjść z domu do ludzi, lub gdy nie ma takiej możliwości
          > zaprosić
          > >
          > > kogoś do siebie :-)
          > >
          > > Pozdrawiam
          >
          > :))))
          > a pomożesz mi..?..potrafisz opiekowac się umierajacym ptakiem?
          > dasz mi zmiane..żebym mogła wyjść..?
          > tylko czy ja chcę zostawić mojego ptaka..On ufa tylko mnie..
          • urszulka_ma Re: ..zero powodów by istniec... 03.06.04, 17:47
            nie przepraszaj..
            nie znasz mnie..
            więc nie możesz wiedzieć..o mojej sytuacji..
            nic niestosownego nie napisałeś..:)
            dobrze zrozumiałeś .."ptak" jest metaforą..
          • urszulka_ma Re: ..zero powodów by istniec... 30.06.04, 10:01
            dreamoholic napisał:

            > jeżeli ptak jest metaforą ... to chyba rozumiem ( przynajmniej tak mi się
            > wydaje ), gdyż znam kilka osób uwiązanych do domu poprzez chorobę, czasami
            > kalectwo... Jeżeli napisałem coś niestosownego to przepraszam.
            >

            smutne.. już mogę..wędrować sobie..
            w miejscu, gdzie teraz stoję
            ustawiałam krzyż drewniany
            z imieniem mojego ptaka wypisanym...
    • edzioszka Re: ..zero powodów by istniec... 03.06.04, 16:48
      no właśnie, gdzie się podziewa Gatta?
      • urszulka_ma Re: ..zero powodów by istniec... 03.06.04, 16:53
        edzioszka napisała:

        > no właśnie, gdzie się podziewa Gatta?

        nie wiem:((((
        • halina_77 Re: ..zero powodów by istniec... 03.06.04, 17:57
          Jest mi cholernie przykro z powodu tego ,co się stało.
          Nie rozumiem takich zachowań.
          Owszem,próbuję je w jakiś sposób usprawiedliwiać, ale naprawdę,nie rozumiem.
          Nie wyobrażam sobie życia w towarzystwie takich ludzi.
          To jest jaikś inny ,egzotyczny dla mnie świat.
          Zupełnie mi nieznany i wcale nie chcę go poznać.
          Nie rozumiem,jak wyrządzanie komuś przykrości może być powodem do zadowolenia z
          siebie.
          Mnie sprawia zadowolenie dawanie ludziom powodów do radości .
          To tyle...
          • urszulka_ma Re: ..Halinko..dla Ciebie..:) 03.06.04, 18:06

            Dobro obok zła...

            Zło obok dobra wieczność stoi...

            Zło skręcone, zgmatwane...
            niczym drogi życia ludzkie,
            którzy prawdę omijając
            wiele nadrobić muszą...

            Z pychy pnia i nienawiści
            gęste konary porosły
            zazdrości i pogardy, żądzy i skąpstwa,
            kwitnie kłamstwo i obłuda
            a na ziemie opadają wojny, zdrady
            klątwy, epidemie, ból i cierpienie...
            i pytanie... o bezsens życia...

            Dobro proste, zwykłe dwie poprzeczki widzi
            miłości i śmierci...
            śmierci i miłości...
            tak mało a tak wiele -
            ludziom nastarczyć nie może...

            Gdy poskręcane węża cienie
            na ziemię się rzucają
            takąż samą ją czynią, alboż
            to nasze cienie...
            i nasze czyny...

            Zło nadęte sobą
            pyszni się swym bogactwem odmian....
            Dobro dumnie pośrodku stoi...
            ustępując nie zamierza, ale jakby...
            kurczy się...i chowa w sobie...

    • oldpiernik Re: ..zero powodów by istniec... 03.06.04, 19:12
      i tyleż samo, by zniknąć

      czy mnie się tylko wydaje, czy naprawdę tak trudno...
      • urszulka_ma Re: ..zero powodów by istniec... 04.06.04, 08:07

        ..trudno..?..jestem kawałkiem skały Binia..:)))
        trwam niezmiennie....
        • oldpiernik Re: ..zero powodów by istniec... 04.06.04, 08:25
          To jest właśnie ta różnica, której z zewnątrz nie widać.
          Ty wiesz o tym, Ty ją czujesz.
          I nikt poza Tobą nie jest w stanie tego pojąć.
          Choć przyznam, że stale próbuję zrozumieć...
          Tym bardziej uśmiech jest usmiechem a dobre słowo staje się więcej warte.

          OLDWBŁOGIEJNIEŚWIADOMOŚCI ;)
        • bosa_poganka Re: tysiąc powodów, by istnieć.... 04.06.04, 11:35
          Urszulko....są tysiące powodów, byś tu była i byś do nas przychodziła,
          tysiące.....napiszę ci o wszystkich zaraz...ale nie tutaj:)))))

          Dopóki ktoś cię ceni, ktoś cię potrzebuje, ktoś cię zauważa, ktoś twojej
          obecności wypatruje masz tysiące powodów aby mówić, istnieć, przychodzić,
          zostawać.

          Łucja
          • urszulka_ma Re: tysiąc powodów, by istnieć.... 04.06.04, 17:02
            ..czy aby nie przesada..?:)

            ..biegaj po ogrodzie koniku magnoliowy...
            ciesz moje oczy...:)))
            • halina_77 Re: tysiąc powodów, by istnieć.... 09.06.04, 10:20
              Dzisiaj byłaś w moim śnie Urszulko.
              Świat wirtualny połączył się gdzieś tam głęboko ze światem snów.
              Jesteś taka delikatna .
              Dobrze,że jesteś ...
              • urszulka_ma Re: tysiąc powodów, by istnieć....? 30.06.04, 10:07
                halina_77 napisała:

                > Dzisiaj byłaś w moim śnie Urszulko.
                > Świat wirtualny połączył się gdzieś tam głęboko ze światem snów.
                > Jesteś taka delikatna .
                > Dobrze,że jesteś ...

                jestem..i znowu sen mnie dopada..

                ..biegałam sobie..w tym śnie po łące...i goniłam swoje cienie..
                udawałam ptaki...rozkładając ramiona..chciałam lecieć gdzieś do góry..
                ..a może to już były chmury...chciałam jak najbliżej słońca..
                Promienie słońca jak chwilki radosne mieniły się swoimi kolorami i wyglądały
                chwilkami..jak płatki kolorowych kwiatów.. które rozsiadły się na łące..
                ..i wszystkie barwy naraz zatańczyły..
                Wirowały tak jak szalone w rytm muzyki, którą tylko one słyszały..
                ..a słychać było tylko cykanie małego konika, który pasł się na łące i
                przyglądał biedronce..
                Biedronka zmartwiona była bardzo.. szukała swoich zagubionych kropek..
                ..i pytała liści czy nie widziały..takich małych kropeczek czarnych..
                ale liście niemowy tylko lekko się kołysały i nic nie odpowiadały..
                co teraz ten owad mały miał zrobić gdzie szukać swoich zagubionych kropeczek?
                ..A było to bardzo ważne, by one się znalazły..
                bo to były kropki czarodziejskie.. pełno w nich było myśli schowanych..
                Biedronka się obawiała.. że bez nich to już całkiem przestanie..istnieć..
                Dosiadła, więc konika..co skrzydełka swoje rozłożył..bo to nie był zwykły
                konik...tylko taki pegaz...co potrafił po chmurach biegać..
                I popędzili do góry na chmury tych kropeczek szukać..
                Wiadomo, że myśli ulotne..do góry się na pewno wzniosły..więc nadzieja się
                narodziła..
                .. że myśli w kropki zamienione zostaną odnalezione....
                • ryszq Re: tysiąc powodów, by istnieć....? 15.07.04, 15:45
                  Ach - już teraz wiem , że wczoraj na czacie zamieniłem kilka sympatycznych
                  słów z halina_77: No teraz już wiem w jakim klimacie Was odbieram. Ale mimo
                  to, łobuziarstwo i tak z Was wyziera. Klimat olda jest naprawdę przyjazny.
                  Pozdrówka.(R)
                  • oldkompleks Re: tysiąc powodów, by istnieć....? 15.07.04, 16:27
                    przyjaźnie sie uśmiecham do Twoich komplementów...
                    do Ciebie też ;)
                  • urszulka_ma Re: tysiąc powodów, by istnieć....? 16.07.04, 11:44
                    ryszq napisał:
                    No teraz już wiem w jakim klimacie Was odbieram. Ale mimo
                    > to, łobuziarstwo i tak z Was wyziera. Klimat olda jest naprawdę przyjazny.
                    > Pozdrówka.(R)

                    pozdrowionka:)))
                    ..czasem trzeba komuś kulką śniegu w nosek..ten tego..
                    ale..żeby tak zaraz od łobuziaków:)))))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka