Dodaj do ulubionych

Ile mamy tutaj "wolnych ludzi" w wieku ok.28 lat ?

06.09.04, 05:04
Jestem zadeklarowanym i zatwardzialym, 28 letnim singlem. A ciekawi mnie, ile
osob z tego Fiorum jest w tym wieku i jest samotnych. Tak tylko pytam, zeby
bylo wiadomo, czy jest jeszcze z kim chodzic na imprezy ;-))))

Acha, jesli ktos jest singlem w trybie "search", to niech napisze tez, kogo
szuka, jaki przedzial wiekowy, tego jestem najbardziej ciekaw. Dla
rozkrecenia odpowiedzi sam sie przyznam, ze mi sie ostatnio gusta rozszerzyly
na kobiety w wielu 19-trzydziestu kilku lat... Niezly rozrzut, co ???
Obserwuj wątek
    • altu Re: Ile mamy tutaj "wolnych ludzi" w wieku ok.28 06.09.04, 09:23
      ja 28 jeszcze nie mam (niewiele mi brakuje)
      jestem singlem (he he jak to smiesznie brzmi), ale niekoniecznie typu search

      jak szukasz - zglos sie na forum "szukam męża"
      tutaj raczej jest forum, gdzie mozna powymieniac sie opiniami na dany temat..
    • graape Re: Ile mamy tutaj "wolnych ludzi" w wieku ok.28 06.09.04, 10:15
      Witam, to co zakladamy funclub 28latkow?;)
      a na imprezy jest jeszcze z kim chodzic... gorzej kogos ciekawego na nich
      znalezc;))))))
      jesli chodzi o poszukiwania... to zdecydowanie 19latkowe odpadaja... ja raczej
      zauwazam ze ze starszymi mi sie znacznie lepiej rozmawia.... Poza tym
      zdecydowanie zonaci odpadaja chociaz zdarzaja sie fajni faceci do pogadania!!!!
    • kira_koslin Re: Ile mamy tutaj "wolnych ludzi" w wieku ok.28 07.09.04, 16:21
      singiel'ka 28 i pewnie że jest z kim chodzić na imprezy:)
    • safrane1 Re: Ile mamy tutaj "wolnych ludzi" w wieku ok.28 09.09.04, 20:34
      29 lat :)
      Na razie opcja "szukaj" wyłączona.
      • dusia_b Re: Ile mamy tutaj "wolnych ludzi" w wieku ok.28 09.09.04, 21:49
        28 lat, singielka, a opcja "search" włącza się przy ciekawycg facetach, przy
        nudziarzach włącza się moduł "auto-blocking". Co do imprez, to różnie bywa...
    • naughty.by.nature Re: Ile mamy tutaj "wolnych ludzi" w wieku ok.28 10.09.04, 08:21
      27. ponieważ wyglądam dosyć gówniarzowato, to zawsze interesują się mną młodsi
      panowie, co niekoniecznie odzwierciedla moje zainteresowania. czasami szukam,
      czasami nie szukam. częściej się po prostu przyglądam :-) są momenty kiedy
      zastanawiam się czy kiedykolwiek spotkam kogoś z kim znowu się będę wstanie
      związać.przeważnie jednak myślę, że takie sprawy trzeba traktować "bez
      ciśnienia" bo co ma być to będzie.
      i pozdrawiam
      asia
    • brzoskwiniowa Re: Ile mamy tutaj "wolnych ludzi" w wieku ok.28 10.09.04, 11:42
      Dzien dobry
      Tu brzoskwiniowa - lat 26 (swiezo ukonczone)
      Still haven't found what I am looking for :)
      Opcja "desperado - szukaj" - WYLACZONA.
      Maxyma - NIC NA SILE (dlatego wylaczona opcja)
      Single white female :)
      Jest mi nienajgorzej bez chlopca
      Sa jeszcze koledzy i tylko koledzy (bez szans na zwiazek). I dobrze :)
      pozdrawiam wszystkich nie zdesperowanych, zadowolonych z zycia pojedynczych
      • cora_thora Re: Ile mamy tutaj "wolnych ludzi" w wieku ok.28 14.11.04, 14:01
        KOLEDZY???
        Dziewczyno, moi wszyscy koledzu juz sie pozenili, i tez bylo fajnie (bo byli
        koledzy) a naszym wieku to pojecei jzu smeisznie brzmi..
        C-T (lat 27)
    • myszeczka27 Re: Ile mamy tutaj "wolnych ludzi" w wieku ok.28 10.09.04, 14:48
      nigdy nie mow nigdy:-))
    • la_lune 24 10.09.04, 16:45
      a ja dochodzę do wniosku, że ta cała miłość jest nieco przereklamowana. Moze za
      dużo chce? I co z tego, że jest z kim chodzić na imprezy jeśli te osoby są tak
      mało ciekawe, że czas imprezy jest 10krotnie dłuższy niż ewentualna rozmowa? a
      ile można pić i uśmiechać sie udając, że "jest mi z tobą dobrze"? A gdy już
      spotkam kogoś interesującego, to zajętego, za młodego, za starego.... a gdzie
      mój Książe? Mój wpis nie ma mieć wydźwięku anonsu towarzyskiego, chcę się tylko
      dowiedzieć czy i Wy macie takie spostrzeżenia?
      • polish_ranger Re: 24 12.09.04, 03:44
        la_lune napisała:

        > a ja dochodzę do wniosku, że ta cała miłość jest nieco przereklamowana. Moze
        za
        >
        > dużo chce?

        Prawdziwa milosc nie jest przereklamowana! Niestety w dzisiejszym swiecie
        reklamy coraz wiecej. widze, ze nie spotkalas dotad nikogo interesujacego,
        skoro nie masz o czym rozmawiac, jesli tak to faktycznie strata czasu. Mam
        podobny problem, ale funkcjonuje w obecnej chwili w specyficznym srodowisku...
        Czuje sie samotny, czesto jest mi smutno z tego powodu, ale to nie powod, abym
        wyrzekl sie wlasnego "ja" i udawal kogos innego. Moze lepiej wierzyc w
        ideal "PRAWDZIWEJ MILOSCI" i czekac cierpliwie dalej. Ponoc kazdy ma gdzies w
        na swiecie swoja druga polowke, ale w tym tloku ciezko znalezc!
        • la_lune Re: 24 12.09.04, 12:29
          Ja absolutnie nie zamierzam się zmieniać i wyrzekać własnego "ja" tylko po to,
          aby zapełnić pustkę. Nie umiem żyć w fałszu, choćby ten fałsz dotyczył tylko
          malutkiej części mnie. Zapewne masz racje twierdząc, iż lepiej czekać
          cierpliwie. Ale teraz nasuwa mi się pytanie: czy ja rozpoznam moją drugą
          połówkę? Przecież nie można spodziewać się cudów i nie jestem tak naiwna, żeby
          wierzyć w Księcia z bajki. Zresztą wolę kogoś z krwi i kości. Po czym poznać,
          ze to już jest TO? Na poczatku przecież zawsze jest zawrót głowy, ale potem
          przychodzi codzienność. I wtedy nie jest już tak różowo, a jednak to jest
          właściwy moment na decyzję czy chcę być z tą osobą dłuzej czy szukam dalej.
          Skąd mogę wiedzieć, że za 5,10 lat jekieś drobnostki, które teraz są ledwie
          przeze mnie zauważalne, nie będą mnie doprowadzać do szłu? Skąd mam wiedzieć
          czy mój wybranek będzie mnie nadal kochał? Skąd mam wiedzieć, że będzie dla
          mnie podporą, że nie okaże się "mięczakiem"? I w końcu skąd wiedzieć, że ja
          będę dla niego szczęściem na całe życie?
          • sweet_charlie Re: 24 12.09.04, 16:41
            Jak juz spotkasz kogos takiego, pospotykasz sie z nim, to potem zamieszkajcie
            razem. Wspolne mieszkanie przez przynajmniej rok (ale warunek - musiscie sie
            utrzymywac za swoje pieniadze !) spowoduje, ze bardzo wiele spraw wyplynie i
            albo sie "dotrzecie" razem, albo rozejdziecie. Tak jest najsensowniej.

            A z miloscia do konca zycia - to w obecnych trudnych czasach jest
            przereklamowana sprawa. Przeciez ludzie sie tak zmieniaja, zakochujesz sie w
            kims innym, a on jest kims zupelnie innym za 10-15 lat ! Bo jak majac takie
            otoczenie sie nie zmieniac w ktoras ze stron ?
            • la_lune Re: 24 12.09.04, 17:04
              a nie można się zmieniać razem? przecież jeżeli ludzie żyją razem, to nie moga
              się zmienić tak, żeby stracić wspólney język? Czy wg ciebie koło czterdziestki
              mamy wszystko zaczynać od nowa? Brać kogoś "z odzysku", kto ma swoje
              przyzwyczajenia i przeszłośc nie zawsze łatwą do zaakceptowania? ja chcę
              miłości do końca życia, przejściowego faceta to mogę znaleźć w 5min, ale co to
              za przyjemność żyć z komś ze świadomością, że i tak za 10, 15 lat się
              rozstaniemy. Ja nie chcę kulturalnych rozwodów w stylu amerykańskich filmów i
              przyjaźni z byłymi mężami. Ja chcę tej drugiej połówki, o której mówił
              polish_ranger, i chcę być pewna, ze to On gdy go spotkam. Nic innego mnie w
              temacie miłości nie interesuje, żadnych półśrodków.
              • polish_ranger Re: 24 14.09.04, 05:24
                Widzisz la_lune, piszesz ze nie liczysz na Ksiecia z bajki, ale na kogos z krwi
                i kosci. Zgoda, ale wedlug mnie w dzisiejszych czasach bycie ze soba w milosci,
                szczesciu itp. przez cale zycie to osiagniecie na miare sredniowiecznych
                romansow. Niby wymagamy tak niewiele, a tak trudno to osiagnac. Zgadzam sie z
                opiniami kobiet, ze wspolczesni mezczyzni sa slabi emocjonalnie i niedojrzali .
                Kobiety moga wiecej, ale i wymagaja wiecej, to zrozumiale. Rozne sa
                przypadki,ale jestem jednak ciekaw czy samotna, statystyczna "kobieta sukcesu"
                jest w tym ukladzie szczesliwa. Rozumiem, ze rozne sa przypadki, ale czy
                poglebianie wspolczesnych tendencji w tej dziedzinie rozwoju spolecznego
                przysluzy sie spoleczenstwu? To tylko moje obserwacje, uwagi i dygresje.
                Statystyka moze nie klamie, ale nie ma co brac tego wszystkigo na serio, liczy
                sie PRAWDZIWA MILOSC, zadnych polsrodkow. Jezeli kochasz to chcesz dac z siebie
                drugiej osobie jak najwiecej, godzisz sie na pewne kompromisy (swiadczy to o
                dojrzalosci), bo wszystko to jest warte prawdziego uczucia, a tylko takie moze
                dac szczescie.
                La_lune, piszesz,ze sa wielkie trudnosci z rozpoznaniem tej wlasciwej osoby.
                Rzeczywiscie, to chyba trudniejsze niz odnalezienie kolejnego wcielenia
                Dalajlamy.
                • la_lune Re: 24 14.09.04, 08:12
                  Żyłam przez rok jak tzw kobieta sukcesu(jak na moje miasto) i akurat pierwszy
                  raz w życie byłam sama. Oto moje obserwacje: 1.najtrudniej, gdy człowiek ma
                  sukcesy i nie może się nimi z kimś podzielić, 2.Gdy ponosi się jakąś(niezbyt
                  dużą) porażke, jest dużo mężczyzn pragnących cię wesprzeć i pocieszyć,hmm...
                  3.nagle się okazuję, że jest w koło wielu zainteresowanych facetów, no ale
                  zainteresowanych w jeden sposób.To aż "bije po oczach", aha, i w tej grupie
                  jest mnóstwo żonatych! Odkrycie to był tak przerażająze, że zniechęciłam się do
                  meżczyzn na długi czas i przestałam wierzyć w miłość. I w końcu, po tym roku
                  obserwacji, poznawaniu co dzień nowych ludzi, coś się zmieniło(ciągle nad tym
                  pracuje). Doszłam mianowicie do wniosku, że ja nie muszę stosować sie do tych
                  reguł. Ja mogę pokierować moim życiem tak, jak chce! Teraz więc, uczę się na
                  nowo wierzyć w miłośc i w to, że gdzieś jest dla mnie ktoś, kto nie będzie
                  niedojrzały i słaby. Zakładam, ze jeśli w końcu uwierze w to tak naprawde, ON
                  się znajdzie. W świecie jest tyle różnorodności, ze przecież cudowni, warci
                  kochania ludzie też się znajdą. Ale jak wiadomo: "to co najpiękniejsze, jest
                  niewidoczne dla oczu" i dlatego jak sądzę poszukiwania trwają ak długo.....
                  • polish_ranger Re: 24 17.09.04, 02:17
                    la_lune napisała
                    najtrudniej, gdy człowiek ma
                    > sukcesy i nie może się nimi z kimś podzielić,

                    Rzeczywiscie najlatwiej jest cieszyc sie z wlasnych sukcesow albo z sukcesow
                    bliskich, najtrudniej z sukcesow znajomych czy obcych.

                    Gdy ponosi się jakąś(niezbyt
                    > dużą) porażke, jest dużo mężczyzn pragnących cię wesprzeć i pocieszyć,hmm...

                    Hmm, jezeli mloda atrakcyjna kobieta sukcesu ma przejsciowe problemy... to
                    mezczyzni lgna aby ja pocieszyc gdyz czuja sie wtedy mocniejsi, bardziej mescy,
                    gdy moga pomoc slabszej kobietce, do tej pory nie mieli odwagi i na tyle sily,
                    aby cieszyc sie z jej osiagniec. Nie ma to jak wkroczyc do akcji we wlasciwym
                    momencie.

                    jest w koło wielu zainteresowanych facetów, no ale
                    > zainteresowanych w jeden sposób.To aż "bije po oczach", aha, i w tej grupie
                    > jest mnóstwo żonatych!

                    Jesli sugerujesz, ze to mezczyzni wiecej zdradzaja niz kobiety to nie zgadzam
                    sie z Toba. A z kim mielby to niby robic? Z pannami - erotomankami? To jeden ze
                    spolecznych mitow, ze statystycznie to maz zdradza zone, a nie na odwrot. Wiem,
                    ze istnieja badania potwierdzajace wieksze sklonnosci mezczyzn do zdrady i
                    niewiernosci, ale w zyciu to wyglada inaczej. Byc moze twoje obserwacje dotycza
                    tylko mezczyzn, ale wcale nie twierdzisz, ze kobiety sa w tym wzgledzie
                    bardziej niewinne, nie wiem.

                    Odkrycie to był tak przerażająze, że zniechęciłam się do
                    >
                    > meżczyzn na długi czas i przestałam wierzyć w miłość

                    Jesliby wszyscy by sie kochali, nie byloby zdrad, rozwodow, cierpien, klotni,
                    obojetnosci itp w zwiazkach dwojga ludzi, istnialoby pojecie "prawdziwej
                    milosci"? Nie, bo wtedy taka milosc bylaby oczywista, zwyczajna i sila rzeczy
                    nie mialaby tej wartosci. Gdyby milosc byla taka prosta, czy w ogole bylaby
                    miloscia?
                    • la_lune Re: 24 20.09.04, 08:46
                      W ciągu minionego weekendu dowiedziałam się tylu rzeczy, że już inaczej patrzę
                      na temat zdrady. A poza tym, masz racje - z kim ci żonaci mieliby zdradzać
                      żony? no przecież z normalnymi babkami, może mężatkami. Jakoś z tej strony
                      nigdy na to nie patrzyłam.
                      W ogóle bardzo lubię Twoje odpowiedzi, bo są pouczające dla mnie. masz takie
                      spokojne spojżenie na wszystko(tzn piszę tu tylko o tym, o czym rozmawiamy, bo
                      co do reszty nie mam pojęcia). Ja mam taki charakter, że panikuje, stawiam
                      kategoryczne sądy i wydaje mi się(choć wiem, ze to nie słuszne), że sprawy są
                      czarne lub białe.
                      A w ciągu kilku ostatnich dni zaobserwowałam coś niesamowitego-jest możliwa
                      miłość, przywiązanie, przyjaźń między kochającymi się ludźmi. Jeszcze nigdy nie
                      widziałam tego na własne oczy......i teraz myślę, że to wszystko na czym mi
                      zalezy i czego pragnę mogę mieć. I to nie chodzi o znalezienie TEGO JEDYNEGO,
                      tylko o to, co postanowisz z mężczyzną(kobietą) i o konsekwencje. Brzmi to
                      nieromantycznie, ale ja osobiście już tak się "przejechałam" na tym
                      romantyzmie, że absolutnie mi tego nie potrzeba na co dzień. Od dziś zamierzam
                      przemyśleć sobie to wszystko czego się dowiedziałam, spisać na karteczce ;-) i
                      z wiarą iśc do przodu. "Wielka miłość" jest prozaiczna( w jak najlepszym
                      znaczeniu tego słowa), i może dlatego ludzie jej nie znajdują, bo szukają
                      czegoś"więcej", a sami nie wiedzą jak to wygląda.
                      Troszkę namieszałam, ale mam nadzieję, ze uchwycisz sens polish_ranger.
                      • polish_ranger Re: 24 22.09.04, 01:43
                        La_lune mnie uwaza
                        Raczej mnie takowym stwarza

                        Dobrym dawca rad jak zyc
                        Ale mowie: tak nie moze byc!

                        Psychologia tym przypadkiem
                        Jest mi obca zupelnie, calkiem

                        Amatorsko tez przedmiot mnie nie zajmujacy
                        Tako moj glos w zyciowych sprawach czyniac nieprzekonujacy.

                        Sady kategoryczne wydajacy, wszystkowiedzacy
                        Sa dla mnie coraz bardziej denerwujacy

                        Im dluzej zyje i obserwuje - powiem Ci raczej
                        Wiem jak duzo nie wiem, nie inaczej.

                        Historyjke z zycia mego chce Ci przytoczyc
                        Problem ten gryzl mnie i chcial otoczyc

                        Na wstepie ku wyjasnieniu cos Ci wyznam
                        Logicznemu mysleniu zawsze pierszenstwo przyznam

                        Sam sobie chcialem slowem przyjemnosc sprawic
                        Ze samotnym szczescie mozna znalezc i milosc zostawic

                        Wolnosc i niezaleznosc niechaj zyje
                        Krzycze wolam, tkwie w tym po szyje

                        Juzem wszystko poukladal, juz sie ciesze
                        No i robie z tego zamieszania cala rzesze

                        Nagrode Nobla dostane niebawem
                        Za uszczesliwienie samotnych tym razem

                        Po tym przyplywie geniuszu owego
                        Chcialem sie pochwalic z tego...

                        Kobiecie z krwii i kosci
                        Tylko to wszystko stalo w sprzecznosci!

                        Medrca szkielko i oko rzecz mi bliska
                        Tylko czasem troszke smutek za serce sciska

                        Wniosek taki sie nasuwa - niegdys stal mi oscia
                        Racjonalne myslenie odrzucic czas, milosc, miloscia!

                        W weekend duzo rzeczy zdarzyc sie moze,
                        (Czasem takich, ze uchowaj Boze)

                        Napatrzy sie czlowiek, niepewna niewiasta jak to ona
                        I wiara w prawdziwa milosc moze byc utracona

                        "Przejechala sie na romantyzmie" latwo
                        W dwa dni poszlo gladko

                        W to co cale zycie wierzyc chciala
                        Jeno przyjazn z tego bedzie miala.

                        Przyjazn zawsze duzo daje
                        A po latach niech ona choc zostaje

                        Przyjazn to zwiazku wieksza polowa
                        Wiecej nie pisze, nie trza slowa

                        Ale bez romantyzmu, kwiatow, wierszy
                        Milosci sobie nie wyobrazam, nie jako pierwszy

                        Kolacje przy swiecach musza byc odbywane
                        Zapewnienia milosci, czule slowka wypowiadane

                        Tako pytam La_lune, niech mi powie
                        Czy prawdziwa milosc, Erosem, co sie zowie

                        Do tej pory za sluszna miala
                        Zyjac w bledzie tylko tego chciala

                        Czy tez tylko kobiecie zmienna bedac
                        Piszac posty po weekendzie i gawedzac

                        Sama w sobie sprzecznosci nie upatruje
                        Zagubiona bedac, nie majac tego co ja miluje

                        Slowa te moze na chwile utkwia w niej wszedzie
                        I wiara w przawdziwa milosc wrocona bedzie

                        Ja tak nad tym postem sie zamyslilem
                        i to co widzisz w ksiege umiescilem.

                        P.S. Pozdrawiam serdecznie wszystkich czytajacych to forum!



                        • la_lune Re: 24 22.09.04, 08:47
                          Szanowny Polish_ranger! Uśmiałam się do łez! to było świetne! tzn śmiech
                          podziwiający - nie lekceważący, bez obaw. Napiszę odpowiedź(niestety nie
                          wierszem, bo niestety moje talenty w tę dziedzinę nie sięgają) jak wrócę z
                          pracy. zakładając, że jeszcze będę sie do czegoś nadawać, bo dsiś mam ciężki
                          dzień. Pozdrawiam serdecznie! :-))))))))))))))))))
                        • la_lune Re: 24 24.09.04, 08:57
                          Bardzo mi sie Twoja twórczość podoba, ale są tam niestety błędy. Chyba nie do
                          końca mnie zrozumiełeś Polish_ranger. Śpieszę więc wyjaśnić, że nie próbuję Cię
                          stwarzć dawcą rad jak żyć. Ja tylko napisałam, że lubię twoje, jakże inne od
                          mojego, spojżenie na poruszane przez nas sprawy. Przecież o to chodzi w
                          rozmowach-czy to na forum czy twarzą w twarz. Nie ma sensu dyskusja, z która
                          nie wnosi niczego nowego w poglądy rozmówców.
                          > Wolnosc i niezaleznosc niechaj zyje
                          > Krzycze wolam, tkwie w tym po szyje
                          i bardzo dobrze! wolność to podstawa. Ja właśnie próbuję budować coś nie tracąc
                          niezależności i wolności. Czy to mi się uda???........
                          co do romantyzmu...mnie on naprawde nie jest potrzebny. Czesto nic za nim nie
                          idzie. Romantyczny potrafi być każdy, przy czym najczęściej niewiele
                          zostaje "na póżniej". Kochać prawdziwie-to jest wyzwanie!
                          aha, i baaaaardzo wolniutko, małymi kroczkami wraca do mnie wiara w M :-)

                          pozdrawiam
                          • polish_ranger Re: 24 25.09.04, 01:01
                            > Bardzo mi sie Twoja twórczość podoba, ale są tam niestety błędy. Chyba nie do
                            > końca mnie zrozumiełeś Polish_ranger. Śpieszę więc wyjaśnić, że nie próbuję
                            Cię
                            >
                            > stwarzć dawcą rad jak żyć

                            Wyjasnienie moze jest banalne...Jakby to powiedziec...O moim pisaniu nie mozna
                            mowic jako o "tworczosci"(zreszta kazdy widzi (sic!)). Jestem zwyklym
                            chlopakiem, po pracy ulozylem te naiwna rymowanke. Troszke koncentracji. Jak
                            mowi R. Kapuscinski, talent to nic innego jak zdolnosc koncentracji, ale ja sie
                            z tym nie do konca zgadzam, potrzeba jeszcze troche czegos nieuchwytnego, iskry
                            bozej czy jak to tam nazwac, ja niestety nie wiem. Moim zamiarem byla jednak
                            odpowiedz na Twoj post nie przecze, cieszy mnie bardzo ze tekst byl dla Ciebie
                            zabawny , co do bledow - koncentracja raczej nad stylistyka. Teraz sam widze
                            sprzecznosc w kilku poczatkowych "zwrotkach".

                            Ja tylko napisałam, że lubię twoje, jakże inne od
                            > mojego, spojżenie na poruszane przez nas sprawy. Przecież o to chodzi w
                            > rozmowach-czy to na forum czy twarzą w twarz. Nie ma sensu dyskusja, z która
                            > nie wnosi niczego nowego w poglądy rozmówców.

                            Mimo wszystko ciekawa dyskusja na wazny temat, fajnie ze troche smiechu przy
                            tym bylo, bo duza sztuka jest mowic o rzeczach waznych zartem. (a jak wyszlo
                            sami osadzcie).W tym miejscu chcialem zwrocic uwage na jalowosc i szarosc wielu
                            postow, w roznych forach, na rozmaite tematy. Ciezko wylowic jakas perelke...

                            > > Wolnosc i niezaleznosc niechaj zyje
                            > > Krzycze wolam, tkwie w tym po szyje (tom napisal, nie przecze)

                            Ale chyba sobie troche zaprzeczylem, bo zdaje sie, ze mowilem juz na temat roli
                            wolnosci w moim zyciu...wyjasnienie wyzej.

                            Romantyczny potrafi być każdy, przy czym najczęściej niewiele
                            > zostaje "na póżniej"

                            Wydaje mi sie, ze nie kazdy potrafi byc romantyczny, a co do reszty racja.

                            Kochać prawdziwie-to jest wyzwanie!
                            > aha, i baaaaardzo wolniutko, małymi kroczkami wraca do mnie wiara w M :-)

                            Moze moj geniusz nie udzielil sie na darmo? Tak wiec tym optymistycznym
                            akcentem mozna zakonczyc nasza dyskusje, w tej waznej dla nas kwestii. Ku
                            uciesze (a moze rozczarowaniu) naszych Kolegow z forum. Pozdrawiam serdecznie
                            Wszystkich, a w szczegolnosci Ciebie.
                            • la_lune Re: 24 25.09.04, 10:40
                              Rzeczywiście nieźle nam to wyszło. Pozdrawiam i do nastepnego waznego
                              tematu :-)
            • blondynka27 Re: 24 17.11.04, 21:19
              A co, jeśli a mieszkam od 8 miesięcy z chłopakiem, który właściwie w dużym
              stopniu mnie utrzymuje - tak to trzeba nazwać (od niedawna mam do dyspozycji
              jego samochód, nie płacę za mieszkanie, nie daje mi płacić za ubrania, jeśli
              coś przy nim kupuję), ja robię codzienne zakupy "kuchenno-jedzeniowe", za
              weekendowe takze płaci on, jeśli robimy je razem? A dodam, że od 1,5 miesiąca
              jestem bez pracy i na moje stwierdzenia, że jeśli nie znajdę nowej pracy, to
              wracam do swojego mieszkania, on mówi, że przecież "jestem jego" więc on ma
              pieniądze dla nas dwojga?
              • salza Re: 24 25.02.05, 00:28
                uu... prawdziwy freestyle.. ;)

                pozdr,
                Mr. Prosiak
                humor.prosiak.pl
                dowcipy.prosiak.pl
                alpinsc.webpark.pl
    • far-and-away 29/m seeks 18-30/f ;) nt 21.09.04, 09:57

    • burak_cukrowy Re: Ile mamy tutaj "wolnych ludzi" w wieku ok.28 21.09.04, 23:01
      a czemu ma sluzyc ta ankieta???
      chwile mnie nie bylo, kurza stopa, wracam, a tu sie okazuje, ze w miedxzyczasie
      forum przeksztalcilo sie w serwis randkowy (no, prawie), proporcje sie calkiem
      rozchwialy
      przy okazji pozdrawiam wszystkie single
      • altu Re: Ile mamy tutaj "wolnych ludzi" w wieku ok.28 22.09.04, 10:29
        hej dziadku vel buraku! :)
        (jakkolwiek to nie brzmi, jest tam duza dawka sympatii)

        miło, że wróciłeś..
        pomóż doprowadzić forum do pionu.. moralnego:)
        • utah75 co tu sie dzieje do cholery? 23.09.04, 16:10
          Skandal!!!!!!!!!!!
          :-)
      • an.nan Re: Ile mamy tutaj "wolnych ludzi" w wieku ok.28 18.10.04, 14:57
        nie dość,że nowa jestem to jeszcze bardziej rozchwieję proporcje
        28 tuż, tuż
        pozdrawiam
    • otowlasnieja też jestem jedną z WAs 16.10.04, 20:21
      Witam i ja wszystkich forumowiczów!!!
      Ja też jestem jedna z Was, mam 29 lat i chciałabym poznać kogoś do kogo moje
      serducho by mocniej zabiło.Oczywiście nic na siłę, ale muszę przyznać,że
      samotność mnie zabija, zwłąszcza w weekendy i święta, dlatego ciągle staram sie
      coś robić(jezyki, studia podyplomowe, basen i inne). Zastanawiam sie czy to
      wszystko ma sens, nie chce wiecej zyć tylko dla siebie... Wierzę,że ktos czeka
      na mnie gdzieś...
      Napiszcie jak radzicie sobie jak czujecie sie samotnymi????
      Fajnie ,że znalazłam to forum i inteligentnych ludzi na nim, pozdrawiam
      • alright Re: też jestem jedną z WAs 18.12.04, 03:32
        otowlasnieja napisała:

        > coś robić(jezyki, studia podyplomowe, basen i inne). Zastanawiam sie czy to
        > Napiszcie jak radzicie sobie jak czujecie sie samotnymi????

        w ogole sobie nie radze... mam w tej chwili totalnego doła.. nie wiem co dalej..
        czas leci.. tez zajmuje sobie tydzien zajeciami sportowymi i innymi ale
        przestalo pomagac.. ciezki przypadek..

        pozdro
    • pk81 Re: Ile mamy tutaj "wolnych ludzi" w wieku ok.28 17.12.04, 10:12
      > Jestem zadeklarowanym i zatwardzialym, 28 letnim singlem.

      ha ha ha pogadamy za 5 lat
      ciekawe czy ten stan wtedy bedzie ci sie podobal.
      Narazie jestes mlody- ale uwazaj zeby najlepsze sztuki ci nie uciekly
    • mycha1977 Re: Ile mamy tutaj "wolnych ludzi" w wieku ok.28 10.09.05, 21:24
      Jestem single, ale nie zdeklarowana, mam 28 lat Warszawa,
      pozdrawiam wszystkich singli
    • serwal Re: Ile mamy tutaj "wolnych ludzi" w wieku ok.28 11.09.05, 19:00
      Jestem sam, w zasadzie, z przymusu.
      No i dobrze mi tak!
    • ksingu Re: Ile mamy tutaj "wolnych ludzi" w wieku ok.28 12.09.05, 00:26
      hmm..ja rowniez jestem "wolna" kobieta ..lat 26..pozdrawiam
      wszystkich "wolnych" hehe :-)czy szukam? hmm..czasem tak, czasem nie :-)
    • froda77 Re: Ile mamy tutaj "wolnych ludzi" w wieku ok.28 14.09.05, 20:45
      ta i ja też mam 28 lat i jestem wolna jak ptaszek. Latam sobie to tu, to tam.
      Skubne co nieco tu i tam. Czy z wyboru, czy że tak wyszło? Jestem sama 2
      rok ... serce złamane długo płakało. Wywróciłam sobie całe życie do góry nogami
      przez ten związek. Teraz odpoczywam... choć to już długo trwa...Czasami jednak
      brakuje mi kogoś bliskiego.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka