Gość: M.
IP: *.cpe.net.cable.rogers.com
28.11.04, 04:37
Witam wszystkich. Gnebi mnie ostatnio pewna watpliwosc i pomyslalam, ze
chcialabym uslyszec opinie innych osob na ten temat. Sprawa stara jak swiat:
czy istnieje "druga milosc"? Czy osoby, ktore przezyly rozwod, rozpad
zwiazku, ktore kochaly - odwaza sie pokochac znowu.
Tak latwo pokochac ten pierwszy raz, szczegolnie jak sie jest mlodym. Ta
ufnosc, ta swiezosc, wiara, ze na zawsze, pelne oddanie. Jesli sie ma
szczescie, to to jest na zawsze. Ale jesli nie? Czy zostaje nam samotnosc?
Wiem, wiem, powiecie, ze wiele jest 2-gich malzenstw, itp. Przygladam im sie
ostatnio. Zawarte sa zwykle ze strachu przed samotnoscia, czy
odpowiedzialnoscia; czy ze wzgledow finansowych; czy ze zwyklego zmeczenia
byciem samym ciagle i robienia ciagle wszystkiego samemu; no i braku stalego
partnera do lozka.
Nie o to chodzi, przynajmniej mi. Jaka jest szansa by po 30-tce i po
przejsciach znalesc kogos z kims sie chce byc dla przyjemnosci a nie strachu.
Ja trace wiare ........ a wy?