mamaszyma
09.05.05, 09:38
Kupiłam Szymkowi piłkę w Smyku, wielkości piłki do nogi, gumową z kubusiem
Puchatkiem. No i moje dziecko się zakochało. Cały dzień chodził z ta piłką,
a wieczorem zrobił awanturę i chciał ja koniecznie wziąć do łózka. I efekt
był taki, że spał z ta piłka w ramionach. Jak zasnął to łapki mu się z niej
zsunęły, ale jak się tylko przebudził od razu ją łapał.... Kupiłam mu też
ciastolinę, na początku się jej bał, a teraz nic tylko chce sie tym bawić, no
i wiaderko z ciastoliną musi leżeć w nocy obok łóżka, żeby z rana zaraz po
przebudzeniu mógł sie bawić. Tragedia....