Dodaj do ulubionych

A propos mojej siostry...

04.08.05, 19:09
Dla tych, co dziwili się, że boję się, że siostra na mnie nakrzyczy - właśnie
przed godziną siostra na mnie znowu się powydzierała :( Była awantura taka,
że aż się ściany trzęsły - a skończyło się tym, że siostra zadzwoniła do
rodziców i zażądała (trzymajcie się), by rodzice "kazali mi się jej słuchać,
bo ona jest mądrzejsza ode mnie".

Następnie musiałem z nią walczyć, by mnie nie zamykała w kuchni - wiecie,
robiłem sobie na obiad kiełbasę i ona się strasznie wściekała, że... ubrania
w jej pokoju (który jest na drugim końcu mieszkania!!!) przejdą zapachem
kiełbasy (tak jakbym na środku mieszkania urządzał ognisko albo rozstawił
grilla...). Kiedy zaś się kategorycznie nie zgodziłem jeść obiadu w
zamknięciu, to urządziła totalne wietrzenie mieszkania, by przypadkiem
zapachu tej mojej kiełbasy nigdzie nie było czuć...

Dodam, że kiełbasa prawie w ogóle nie pachniała i nawet w samej kuchni prawie
nic nie było jej czuć.

Acha, po drodze usłyszałem od siostry, że jest gnojkiem, nie mam mózgu,
jestem niepoczytalny i żadna dziewczyna mnie nie zechce.

Może to Wam nieco objaśni, czemu wolę z nią nie zadzierać...
Obserwuj wątek
    • kochanica-francuza Re: A propos mojej siostry... 04.08.05, 20:17
      Idź do terapeuty rodzinnego. "Gnojek bez mózgu" - to już mocna rzecz.
      • stephen_s Re: A propos mojej siostry... 04.08.05, 20:24
        Bywało gorzej. Pojebaniec, ciołek...
        • kochanica-francuza Re: A propos mojej siostry... 04.08.05, 20:36
          stephen_s napisał:

          > Bywało gorzej. Pojebaniec, ciołek...
          >
          No to idź do tego cholernika!!!!!
          • stephen_s Re: A propos mojej siostry... 04.08.05, 20:40
            No przecież sam nie pójdę, nie? A siostry zaciągnąć się nie da, bo ona jest
            przekonana, że to ona ma rację - a nawet jeśli rodzice mnie poprą, to ona
            powie, że wszyscy się sprzysięgliśmy przeciw niej...
            • kochanica-francuza Owszem, SAM pójdziesz 04.08.05, 20:43
              stephen_s napisał:

              > No przecież sam nie pójdę, nie? A siostry zaciągnąć się nie da, bo ona jest
              > przekonana, że to ona ma rację - a nawet jeśli rodzice mnie poprą, to ona
              > powie, że wszyscy się sprzysięgliśmy przeciw niej...

              a po siostrę wrócisz, kiedy pan(i) terapeut(k)a zazyczy sobie z nią mówić...

              Jako psycholog powinieneś się na tym chyba znać?
    • hiperrealizm Nie przejmuj się. 04.08.05, 20:41
      Też mam młodszą siostrę. Też "jest" mądrzejsza a już napewno głośniej krzyczy
      niż ja :).
      Problem rozwiązał się sam. Dwa lata temu moja kochana siostra wyszła za mąż.
      Teraz mój biedny szwagier musi się męczyć :)
      PS
      Ale kłopoty się nie skończyły :(
      Moja Najmilsza i moja siostra bardzo sobie przypadły do gustu, uzgodniły
      wspólne stanowisko wobec mnie, podzieliły się doświadczeniem.... Nie mam
      najmniejszych szans :(
      PS
      Jak widzisz szanuj siostrę bo może być jeszcze gorzej :D
      • stephen_s Re: Nie przejmuj się. 04.08.05, 20:48
        Moja siostra jest STARSZA.

        Na tym polega, mam wrażenie, problem... Ona wciąż po prostu nie może wyrosnąć z
        myślenia, że ja jestem "ten młodszy", czyli słabszy, głupszy, ten, który musi
        się jej słuchać... Nie może zrozumieć, że jesteśmy oboje już dorosłymi ludźmi -
        i ona nie jest już na pozycji, na której może na mnie krzyczeć, kazać mi robić,
        co jej się podoba... Zresztą dzisiaj to wyszło idealnie - jak usłyszałem, że
        dzwoni do rodziców, by oni kazali mi się jej słuchać, bo jest mądrzejsza, to
        nie wiedziałem, czy się wściec, czy popukać się w głowę...

        Ale do niej to nie dociera - i do tej pory mam sytuacje, że np. chcę zjeść
        obiad, a ona mnie nie wpuszcza do kuchni, bo też je - i chce sobie zjeść sama...
        • hiperrealizm Re: Nie przejmuj się. 04.08.05, 20:51
          stephen_s napisał:

          > Moja siostra jest STARSZA.
          ======================================
          O! to już jest prawdziwy problem! Za mąż ją wydaj (jeśli jeszcze męża nie ma)
          on będzie się mordował.
        • grzespelc Re: Nie przejmuj się. 04.08.05, 20:59
          jak usłyszałem, że
          > dzwoni do rodziców, by oni kazali mi się jej słuchać, bo jest mądrzejsza, to
          > nie wiedziałem, czy się wściec, czy popukać się w głowę...

          Najlepszy jest śmiech :))))


          Powinieneś się jak najszybciej wyprowadzić na swoje.....
          • stephen_s Re: Nie przejmuj się. 04.08.05, 21:33
            > Najlepszy jest śmiech :))))

            Czasami trudno się śmiać z tego wszystkiego...

            > Powinieneś się jak najszybciej wyprowadzić na swoje.....

            Prędzej ona się wyprowadzi. Mam nadzieję, bo czasami wytrzymać się w tym domu
            nie da...

            Ona normalnie się w sumie hamuje, ale jak rodzice wyjeżdżają, to potrafi być
            niezły cyrk. Parę dni - i zaczyna się miotać... Ciekawe, do czego w tym roku
            dojdzie - rok temu ustanowiła nowy rekord chamstwa, niemalże zwalając mi obiad
            na podłogę w ramach egzekwowania swojego urojonego prawa do samotnego
            spożywania posiłków niezależnie od okoliczności...
            • a000000 Re: Nie przejmuj się. 05.08.05, 00:00
              Mnie to przypomina obsesję. To samotne jedzenie. Zostaw ją w samotności,
              wyznacz sobie swój teren, i broń dostępu. Wyznacz godziny w których ona jest w
              kuchni i w których Ty jesteś. I rozedrzyj się jeszcze głośniej. A wiesz
              dlaczego? Aby jej pokazać dokładnie jej lustrzane odbicie. A gdy dzwoni do
              rodziców - śmiej się, że skarżypyta do mamusi leci.
              Wprowadź rozdział "kościoła od państwa" i konsekwentnie się tego trzymaj.
              Podziel teren, obowiązki, czas i miejsce poruszania się, najlepiej na piśmie:
              wydrukuj i powieś na lodówce. Tylko sprawiedliwie, aby nie było się do czego
              przyczepić.

              Kiełbasa jej śmierdziała? Może ma chorą wątrobę? Wówczas rzeczywiście różne
              zapachy są nie do zniesienia.
              • stephen_s Re: Nie przejmuj się. 05.08.05, 00:28
                > Mnie to przypomina obsesję. To samotne jedzenie.

                Oczywiście, że to jest obsesja. Wiesz, ona ma normalnie hopla na punkcie
                porządku - przed każdym posiłkiem sprząta, jeden okruszek wyprowadza ją z
                równowagi... Swojego czasu dostawała histerii, jak w czasie jej jedzenia
                wchodziłem do kuchni, żeby sobie kawałek bułki ukroić...

                Mówimy o kimś, kto potrafi się awanturować o to, w którym miejscu zlewu leży
                gąbka do mycia naczyń, albo czy cukiernica stoi na blacie, czy na stole (gdy
                stoi w złym, to już jest "burdel").

                > Zostaw ją w samotności,
                > wyznacz sobie swój teren, i broń dostępu. Wyznacz godziny w których ona jest
                > w kuchni i w których Ty jesteś.

                Wiesz, ja się staram jej nie prowokować i omijać kuchnię, gdy ona tam jest. Ale
                nie zawsze się da... Czasem np. wychodzimy z domu rano o tej samej godzinie - i
                nie mogę spóźnić się do Itaki dlatego, że siostra nie może ścierpieć mnie w
                swoim otoczeniu. Swojego czasu była też sytuacja, że byłem na wielogodzinnym
                spacerze, wróciłem do domu naprawdę ze skręconymi kiszkami z głodu - i naprawdę
                musiałem zjeść obiad, mimo, że ona też coś wtedy jadła. Oczywiście tak się
                wściekła, że niemalże mi obiad na podłogę zwaliła ze stołu...

                Ona takich sytuacji "wyższej konieczności" nie rozumie - ona uważa, że ma
                święte prawo jeść sama, cokolwiek by się nie działo. Przez to zdarza się, że ja
                np. wychodzę do kina, koniecznie muszę coś zjeść przed wyjściem - a ona mnie
                wyrzuca z kuchni z tekstem, że jak raz nie zjem obiadu, to nic mi się nie
                stanie...

                Nie mówiąc o sytuacjach, kiedy np. to ja byłem np. w trakcie obiadu, ona
                wchodziła do mieszkania i od drzwi się awanturowała, co ja robię w kuchni... bo
                przecież powinienem przewidzieć, że ona zaraz przyjdzie - i zjeść wcześniej
                tak, by ona mogła swobodnie, zaraz po przyjściu, korzystać nieskrępowanie z
                kuchni. Wyobrażasz to sobie? Dosłownie hrabina na włościach...

                > Kiełbasa jej śmierdziała? Może ma chorą wątrobę? Wówczas rzeczywiście różne
                > zapachy są nie do zniesienia.

                Nie, ona ma po prostu obsesję na punkcie zapachu tłuszczu. Strasznie się boi,
                że jak ja sobie np. coś smażę, to np. jej pościel przejdzie tym zapachem... Co
                jest niemożliwe, my naprawdę mamy duże mieszkanie i zapachy się aż tak nie
                gromadzą.
              • stephen_s PS 05.08.05, 00:34
                Co do "rozdziału Kościola od państwa" - obawiam się, że nie tędy droga...
                Prowadzimy zbyt niesystematyczne życie, by to się dało zorganizować. Poza tym,
                jestem zdania, że to byłoby utrwalaniem chorej sytuacji, zamiast rozwiązywaniem
                jej. Chodzi o to, żeby ona się nauczyła iść na elementarne kompromisy, a nie by
                cała rodzina stawała na głowie, by ona mogła komfortowo i bezstresowo sobie
                żyć. Bo z jej strony nierzadko właśnie wychodzi takie oczekiwanie, że reszta
                świata (a ja szczególnie) istnieje po to, by jej robić dobrze.
                • a000000 Re: PS 05.08.05, 00:50
                  Stefanie, z tego co piszesz wynika, że Twoja siostra pomocy lekarskiej
                  potrzebuje. Poważnie. Przyjrzyj się jej pod kątem schizofrenii. To by była
                  bardzo poważna sprawa. Kobieta 28 letnia nie zachowuje się jak rozkapryszona
                  małolata. Czy jako dziecko była nadpobudliwa ruchowo i emocjonalnie?
                  • stephen_s Re: PS 05.08.05, 01:15
                    Nie, to nie schizofrenia... Raczej nerwica połączona z zaburzeniami osobowości.

                    A co do pomocy lekarskiej... no wiesz, podejmowaliśmy takie próby - ale trudno,
                    by wyleczył się ktoś, kto odmawia przyjęcia do wiadomości, że zachowuje się
                    niewłaściwie. Siostra albo w ogóle uważa, że wszystko z jej strony jest OK -
                    albo, że nie jest OK, ale wszyscy mają obowiązek znosić jej humory w imię
                    pomagania jej. Bez oglądania się na to, czy przypadkiem nie dezorganizuje to im
                    życia...

                    M.in. dlatego moje stosunki z siostrą bywają takie napięte - ona rodziców boi
                    się jednak "ustawiać" (choć zdarzało się, że ojca nawyzywała od gówniarzy, a
                    matkę opieprzyła za "robienie bałaganu"), więc próbowała robić to ze mną. Kiedy
                    zacząłem się przed tym bronić i powiedziałem jej, że nie zniszczę sobie życia
                    po to, by ona w spokoju mogła żyć ze swoimi obsesjami, uznała mnie za
                    potwornego egoistę i zaczęła się na mnie wściekać... I im bardziej walczę o
                    swoje, tym bardziej ona mnie nie znosi.
                    • tom1111 Re: PS 05.08.05, 07:38
                      może spróbuj przyjmować jej wszystkie zachowania z uśmiechem (wiem ,że to nie
                      jest proste), przytakuj jej , nie odzywaj się na zaczepki , zawsze szczery
                      uśmiech :-)
                      może gdy zobaczy ,że się nie denerwujesz (na początku pewnie będzie gorzej),
                      zmieni swe podejście do Ciebie ,

                      "jeśli ktoś chce byś szedł z nim tysiąc kroków , idź dwa tysiące" :-)
                      • stephen_s Re: PS 05.08.05, 12:51
                        > może spróbuj przyjmować jej wszystkie zachowania z uśmiechem (wiem ,że to nie
                        > jest proste), przytakuj jej , nie odzywaj się na zaczepki , zawsze szczery
                        > uśmiech :-)

                        Próbowałem, działa jak płachta na byka...
                    • hiperrealizm ? 05.08.05, 08:23
                      Stefan co ty właściwie robisz? Po jaką cholerę ty się męczysz? W imię czego?
                      Szkoda zdrowia! Wyprowadź się! Wynajmij sobie pokój choćby na kilka miesięcy.
                      Ciekawe co sie wtedy stanie? Może siostra się uspokoi?
                      ====================================
                      No chyba że prawda leży po środku.....
                      ====================================
                      • stephen_s Re: ? 05.08.05, 12:52
                        > Stefan co ty właściwie robisz? Po jaką cholerę ty się męczysz? W imię czego?
                        > Szkoda zdrowia! Wyprowadź się! Wynajmij sobie pokój choćby na kilka miesięcy.

                        Za co? Poza tym, parę miesięcy nic nie rozwiąże, ta sytuacja trwa już od lat...
                        • hiperrealizm Re: ? 05.08.05, 13:14
                          stephen_s napisał:

                          > > Stefan co ty właściwie robisz? Po jaką cholerę ty się męczysz? W imię cze
                          > go?
                          > > Szkoda zdrowia! Wyprowadź się! Wynajmij sobie pokój choćby na kilka miesi
                          > ęcy.
                          >
                          > Za co? Poza tym, parę miesięcy nic nie rozwiąże, ta sytuacja trwa już od
                          lat...
                          ==================================
                          Nie wiem gdzie mieszkasz i ile w twoim miescie kosztuje wynajęcie pokoju ale w
                          wawaie trzba za coś takiego zapłacić ok 400zł. w Otwocku 0o. 200zł. To nie są
                          astronomiczne pieniądze.
                          Będę się powtarzał (bo wielu to na forum mówiło) znajdź jakąkolwiek pracę.
                          ŻRÓB COS! Popełni błędy, pomyłki ale zrób coś!
                    • a000000 Re: PS 05.08.05, 09:56
                      U znajomych jest podobny przypadek. Dziewczyna też cały świat podejrzewa o
                      niecne knowania wobec niej, i absolutnie odrzuca myśl, że to ona nie jest w
                      porządku. Ostatnio urządziła taką awanturę, że chyba rodzina się rozleci.

                      Stefanie, mnie się wydaje, że dla własnego dobra powinienieś nie zwracać na nią
                      uwagi. Zacznie awanturę? Wyjdź. Niech się wścieka. Konsekwentnie rób swoje.
                      Jeśli ma zaburzenia osobowości, awantury mogą tylko ten stan pogorszyć.
                      Konieczny jest LEKARZ.

                      Najlepiej byłoby, abyś się wyprowadził. Wiem,wiem, kasa. Poszukaj sobie
                      naychmiast pracy, pierwszej z brzegu, wynajmij do spółki z kolegami jakieś
                      niewielkie lokum. Wiesz, ja mieszkałam w akademiku, w sześć osób w jednym
                      pokoju, łóżka piętrowe. I zapewniam Cię: da się, nawet całkiem nieźle da się
                      mieszkać. Pomyśl o samodzielności, warto.
                      • stephen_s Re: PS 05.08.05, 12:58
                        > U znajomych jest podobny przypadek. Dziewczyna też cały świat podejrzewa o
                        > niecne knowania wobec niej, i absolutnie odrzuca myśl, że to ona nie jest w
                        > porządku.

                        Ano. Moja siostra ma tak samo - nawet jak wszyscy w domu jej zgodnie mówią, że
                        nie ma racji, to ona twierdzi, że wszyscy się przeciw niej sprzysięgliśmy...

                        > Stefanie, mnie się wydaje, że dla własnego dobra powinienieś nie zwracać na
                        > nią uwagi. Zacznie awanturę? Wyjdź. Niech się wścieka. Konsekwentnie rób
                        > swoje.

                        Staram się taką strategię przyjmować, ale czasem udaje jej się wziąść mnie z
                        zaskoczenia i wkręcić w awanturę.

                        > Najlepiej byłoby, abyś się wyprowadził. Wiem,wiem, kasa. Poszukaj sobie
                        > naychmiast pracy, pierwszej z brzegu, wynajmij do spółki z kolegami jakieś
                        > niewielkie lokum. Wiesz, ja mieszkałam w akademiku, w sześć osób w jednym
                        > pokoju, łóżka piętrowe. I zapewniam Cię: da się, nawet całkiem nieźle da się
                        > mieszkać. Pomyśl o samodzielności, warto.

                        W sumie racja, ale racja trudno wykonalna :(
                        • maria421 Re: PS 05.08.05, 14:01
                          Jasne ze sytuacja nie jest normalna. Wspolczuje tez rodzicom ktorzy zostawiaja
                          dwoje doroslych dzieci w domu a dostaja na wczasach telefony ze skargami i
                          prosba o interwencje, jakby zostawili w domu malolaty jakies.
                          Stefan, porozmawiaj spokojnie sam na sam z rodzicami kiedy wroca, powiedz ze
                          chcialbys sie wyprowadzic (chcialbys?) i popros ich, aby Ci w tym pomogli.
                • kochanica-francuza Klasyczna, pardon, nerwica natręctw u siostry 05.08.05, 15:54
                  a z drugiej strony to podobny typ,co moja śp. Babcia... jak jej to nawet
                  powiesz, to oświadczy, że wariatka kochanica wszędzie wariactwo widzi.
    • kochanica-francuza NO KU...A ŻESZ! 05.08.05, 15:58
      Stephenie, podłap cokolwiek i znajdź pokój dwuosobowy, ze współlokatorem, np.
      przez "Kącik za grosik" (tablica ogłoszeń przy samorządzie UW).

      W każdym razie - rusz dupę!

      Bo ty zdaje się czekasz, aż nastapi cud nad Wisłą...

      Albo idź do terapeuty, i może jego opinia na siostrę podziała...
      • diabollo Re: NO KU...A ŻESZ! 05.08.05, 19:04
        kochanica-francuza napisała:

        > Stephenie, podłap cokolwiek i znajdź pokój dwuosobowy, ze współlokatorem, np.
        > przez "Kącik za grosik" (tablica ogłoszeń przy samorządzie UW).
        >
        > W każdym razie - rusz dupę!
        >
        > Bo ty zdaje się czekasz, aż nastapi cud nad Wisłą...
        >
        > Albo idź do terapeuty, i może jego opinia na siostrę podziała...

        ...tym czasem, jak to od dawna wiadomo a ostatnio udowodniono, "cudu nad Wisłą"
        nigdy nie było. Wygrywali zawsze lepsi i lepiej poinformowani.
        Kłaniam się nisko.
        • a000000 Re: NO KU...A ŻESZ! 05.08.05, 20:20

          diabollo napisał:

          > ...tym czasem, jak to od dawna wiadomo a ostatnio udowodniono, "cudu nad
          Wisłą"
          > nigdy nie było. Wygrywali zawsze lepsi i lepiej poinformowani.

          Ostatnio? Patrz casus Dawid i Goliat, Samson i Dalila.
          A z dzisiejszych: opowiastka z pociągu, jak to warto mieć TU (wskazanie na
          główkę), a nie TU (wskazanie na bicepsy).
          A cud był, tylko na czym innym polegał, niż dotąd sądzono. I to taki bardziej w
          ziemskim rozumieniu cud, niz interwencja sił nadprzyrodzonych.
          • diabollo Re: NO KU...A ŻESZ! 05.08.05, 23:23
            a000000 napisała:

            >
            > diabollo napisał:
            >
            > > ...tym czasem, jak to od dawna wiadomo a ostatnio udowodniono, "cudu nad
            > Wisłą"
            > > nigdy nie było. Wygrywali zawsze lepsi i lepiej poinformowani.
            >
            > Ostatnio? Patrz casus Dawid i Goliat, Samson i Dalila.
            > A z dzisiejszych: opowiastka z pociągu, jak to warto mieć TU (wskazanie na
            > główkę), a nie TU (wskazanie na bicepsy).
            > A cud był, tylko na czym innym polegał, niż dotąd sądzono. I to taki bardziej w
            >
            > ziemskim rozumieniu cud, niz interwencja sił nadprzyrodzonych.

            Droga A000000,

            Nie wiem czy to na miejscu się powtarzać i to w kwestiach historycznych, ale -
            jak już kiedyś piałem cały "cud na Wisłą" urodził się w kręgach Narodowej
            Demokracji (ten cały "cud" wkurwiał nie tylko obóz sanacyjny, ale irytował też
            samego Piłsudskiego, który zwykł był powtarzać, że poprostu "wybiliśmy się na
            niepodległość"), no i ze wszech miar przedstawianie bitwy warszawskiej przez
            narodowców jako "cud nad Wiłą" miało charakter czysto polityczny.

            Kłaniam się nisko.
            • a000000 Re: NO KU...A ŻESZ! 05.08.05, 23:47
              Diabollątko ty moje! Cudem niezaprzeczalnym, aczkolwiek nie nadprzyrodzonym,
              było to, że mała armia pogoniła pięciokrotnie większego w każdej dziedzinie
              kolosa. Cudem było, że Armia Czerwona pogodziła się z upokorzeniem i odstąpiła
              od dalszych ataków zbrojnych. W końcu cudem było samo wybicie się na
              niepodległość, przy wydatnej pomocy dyplomatycznej niejakiego Paderewskiego,
              właściwie wbrew liczącej się "Europie".

              I to, że Rosja Radziecka nie opanowała wówczas rozbitej i rany leczącej Europy
              (a hasła nośne miała, zwłaszcza dla biednych i wyzyskiwanych), śmiało można
              cudem nazwać, nie tym religijnym, lecz w potocznym znaczeniu.

              nawet obraz jakiś artysta namalował: wojska pohańca w popłochu uciekają przed
              księdzem z krzyżem w podniesionej ręce. Ku pokrzepieniu serc.
              • hiperrealizm A00000000000 06.08.05, 08:27
                To nie był cud. To była porządnie przeprowadzona operacja wojskowa.
                Wszystk ozadziałało jak należy! Każdy wykonał wzorowo powierzone mu obowiązki!
                Maszyna zadziałała! Efekt był przewidywalny! STAŁO SIE! Inaczej być nie mogło!
                =====
                Chwała kryptologom!
                Chwała żołnierzom!
                Chwała dowódcom!
                Cwała Piłsudzkiemu!
                • a000000 Re: A00000000000 06.08.05, 13:23
                  Ale przyznasz, że:

                  wzorowe wykonanie obowiązków powierzonych Polakom - czyż tego nie można nazwać
                  cudem? Przy naszej ułańskiej fantazji, duszy słowiańskiej i niepokornym karku?

                  Ty, Hiper, nie sądź, że ja kiedykolwiek wierzyłam w wojenne siły
                  nadprzyrodzone. Bóg nie staje obok wojsk i nie zabija. To tylko takie "pobożne
                  życzenia", może wytłumaczenie niezrozumiałego?

                  Zgadzam się z oddaniem czci naszym Ojcom (w tym matematykowi Banachowi, którego
                  podręcznik akademicki zobowiązana byłam pokonać). Jedyne nie rozumiem aluzji
                  wobec Piłsudskiego, wiem, miał ulubioną klacz Kasztankę która cwałowała, ale
                  pozwól, że ja w to miejsce wpiszę jednak: C H W A Ł A!
                  • hiperrealizm Re: A00000000000 06.08.05, 14:07
                    :D
                    To nie aluzja (broń Boże) tylko literówka. Szacunek niezmierny dla marszałka
                    mam!
                    ==========
                    CHWAŁA PIŁSUDSKIEMU!!!
                    PS
                    A "fantazją" to w tamtym czasie popisywali się bolszewicy!
                  • hiperrealizm Re: A00000000000 06.08.05, 14:10
                    "chwała" to małe piwo...
                    Ja nazwisko marszałka źle napisałem :((((((
                    To już jest prawdziwy skandal!
                  • hiperrealizm Re: A00000000000 06.08.05, 14:12
                    a000000 napisała:

                    > Ale przyznasz, że:
                    >
                    > wzorowe wykonanie obowiązków powierzonych Polakom - czyż tego nie można
                    nazwać
                    >
                    > cudem? Przy naszej ułańskiej fantazji, duszy słowiańskiej i niepokornym karku?
                    >
                    ==============================================================
                    Marszałk wszyscy się bali, nikt w jego obecności ani pod jego dowództwem nie
                    miał ochoty na fantazję czy inne tego typu fanaberie.
                    • a000000 Re: A00000000000 06.08.05, 14:38
                      > Marszałk wszyscy się bali, nikt w jego obecności ani pod jego dowództwem nie
                      > miał ochoty na fantazję czy inne tego typu fanaberie.

                      I może właśnie dlatego pogonili bolszewików?
                      • hiperrealizm Re: A00000000000 06.08.05, 19:02
                        a000000 napisała:

                        > > Marszałk wszyscy się bali, nikt w jego obecności ani pod jego dowództwem
                        > nie
                        > > miał ochoty na fantazję czy inne tego typu fanaberie.
                        >
                        > I może właśnie dlatego pogonili bolszewików?
                        ====================================================
                        Nie tylko, ale osobowość wodza ma bardzo duże znaczenie.
    • stephen_s Siostra znowu wrzeszczy :(((( 08.08.05, 17:44
      Tym razem usłyszałem, że jestem głupim idiotą, by wytarłem rozlaną wodę na
      blacie przy kuchni nie tą ścierką, co trzeba :((((
      • isma Re: Siostra znowu wrzeszczy :(((( 08.08.05, 17:53
        Nie wycieraj, po prostu nie wycieraj. Chce miec porzadek - niech sama o niego
        zadba.
        • stephen_s Re: Siostra znowu wrzeszczy :(((( 08.08.05, 17:56
          No wiesz, ona uważa, że wszystko można wytrzeć ręcznikiem papierowym... Nawet
          jak mi się porządnie wodą chlupnie. I nie przyjmuje do wiadomości, że zamiast
          ciągle wycierać (i zużywać) ręczniki jednorazowe, potrzebna jest porządna
          ścierka do tego :( A jak jej to mówię, to mi odpowiada, że jest głupi :(
          • isma Re: Siostra znowu wrzeszczy :(((( 08.08.05, 18:21
            To niech sama zuzywa. Na zdrowie. Tylko niech kupi, jak sie skoncza.
            • stephen_s Re: Siostra znowu wrzeszczy :(((( 08.08.05, 18:28
              No, ale na mnie krzyczy, jak ja ich nie używam... :((((
              • isma Re: Siostra znowu wrzeszczy :(((( 08.08.05, 18:31
                Niech krzyczy. Zachrypnie, to przestanie.
                • stephen_s Re: Siostra znowu wrzeszczy :(((( 08.08.05, 18:33
                  Wiem, wiem... Po prostu trudno mi zachować spokój w zetknięciu z taką agresją :
                  (((
                  • isma Re: Siostra znowu wrzeszczy :(((( 08.08.05, 18:52
                    Wiem, wiem ;-))). Ale chyba nie ma innego wyjscia ;-(((.
                    • stephen_s Re: Siostra znowu wrzeszczy :(((( 08.08.05, 18:55
                      A co zrobić w sytuacjach, kiedy ignorowanie nie wystarcza? :((( Kiedy np. chcę
                      sobie przymknąć okno, bo jest mi zimno - a ta z wrzaskiem wpada i mi to okno
                      otwiera z powrotem? :((
                      • herbarium Re: Siostra znowu wrzeszczy :(((( 08.08.05, 20:11
                        "Stanowczo, łagodnie, bez lęku" czy jak to tam pisali w tych podręcznikach
                        asertywności?;)
                        Możesz okno zamkąć i zagrodzić sobą, a jak zacznie krzyczeć, to jak zdarta
                        płyta powtarzać, np. "jest mi zimno, więc okno ma być zamknięte", możesz (o ile
                        Ci głos nie zadrży...)w pozie wyprostowanej i patrząc w oczy powiedzieć jej,
                        żeby zamknęła je z powrotem...
                        A w ogóle to pewność siebie najlepiej ćwiczyć przed lustrem. Można też w
                        internecie;)
    • kochanica-francuza STEPHEN, CZY TY OCZEKUJESZ 08.08.05, 21:20
      - że znajdziemy ci pracę i lokum
      - że utemperujemy twoją siostrę
      - że skłonimy twoich rodziców, żeby się bardziej z tobą liczyli????

      Po kiego diabła smarujesz wszystkie te posty??? Nie skuteczniej wziąć dupę w
      troki i znaleźć pracę i lokum?????

      • stephen_s Re: STEPHEN, CZY TY OCZEKUJESZ 08.08.05, 21:24
        Dobra, Kochanico, jak następnym razem Ty walniesz post o tym, że zakochałaś się
        w angliście, to też Ci walnę odpowiedź pt. "Co nas to obchodzi???" :((((((((

        Rany, wyrzucić z siebie trochę złości nei można? :(
        • kochanica-francuza Re: STEPHEN, CZY TY OCZEKUJESZ 08.08.05, 21:37
          stephen_s napisał:

          > Dobra, Kochanico, jak następnym razem Ty walniesz post o tym, że zakochałaś się
          >
          > w angliście, to też Ci walnę odpowiedź pt. "Co nas to obchodzi???" :((((((((


          Tylko że ja zakochawszy się w angliście DZIAŁAM , a ty tylko PISZESZ.

          Anglista już wie, stwierdził, że to mój problem; a w ogóle straciłam do niego
          serce (nie wiem, czy się odkochałam,ale patrzę na niego zupełnie innymi oczami).

          Zmieniam anglistę (być może na anglistkę) i wcale nie wiem, czy chcę kontynuować
          tę znajomość...


          W każdym razie - ROBIĘ COŚ! A ty TYLKO SKLAMRZYSZ!


          >
          > Rany, wyrzucić z siebie trochę złości nei można? :(
          >
          • kochanica-francuza Re: STEPHEN, CZY TY OCZEKUJESZ 08.08.05, 21:39

            > > Rany, wyrzucić z siebie trochę złości nei można? :(
            > >
            Nie!!! Bo wyrzucasz, wyrzucasz i ch... z tego wychodzi! Siostra znowu robi swoje
            numery, a ty płaczesz w internecie i tak w kółko!

            Jakbyś nie mógł tej złości wyrzucić, to może by cię ona (złość) popchnęła do
            działania!
            • stephen_s Re: STEPHEN, CZY TY OCZEKUJESZ 08.08.05, 21:47
              > Nie!!! Bo wyrzucasz, wyrzucasz i ch... z tego wychodzi! Siostra znowu robi
              > swoje numery, a ty płaczesz w internecie i tak w kółko!

              Bo po 6 latach takiego życia już nie wiem, co mogę jeszcze zrobić :((
              • kochanica-francuza Re: STEPHEN, CZY TY OCZEKUJESZ 08.08.05, 22:01
                stephen_s napisał:

                > > Nie!!! Bo wyrzucasz, wyrzucasz i ch... z tego wychodzi! Siostra znowu rob
                > i
                > > swoje numery, a ty płaczesz w internecie i tak w kółko!
                >
                > Bo po 6 latach takiego życia już nie wiem, co mogę jeszcze zrobić :((

                Wyprowadzić się!!! Do mieszkania studenckiego!!! I pracę jakąś podłapać!!!

                Mamy ci to napisać 1000 razy, żeby zadziałało, tak jak 1000 żurawi origami?
                • stephen_s Re: STEPHEN, CZY TY OCZEKUJESZ 08.08.05, 23:01
                  > Mamy ci to napisać 1000 razy, żeby zadziałało, tak jak 1000 żurawi origami?

                  Jak co..??? ;)
                  • kochanica-francuza Re: STEPHEN, CZY TY OCZEKUJESZ 08.08.05, 23:20
                    stephen_s napisał:

                    > > Mamy ci to napisać 1000 razy, żeby zadziałało, tak jak 1000 żurawi origam
                    > i?
                    >
                    > Jak co..??? ;)
                    >
                    Jak 1000 żurawi origami, i nie zmieniaj tematu.
                    • stephen_s Re: STEPHEN, CZY TY OCZEKUJESZ 08.08.05, 23:35
                      OK, OK.

                      A inne rady poza wyprowadzeniem się masz?
                      • a000000 Re: STEPHEN, CZY TY OCZEKUJESZ 09.08.05, 00:10
                        Stefanie, to jest rada najlepsza. Inne są konfliktogenne. Gdyż Twoje pozostanie
                        w domu zawsze będzie narażone na kontakty z siostrą. Zresztą, jeśli chcesz
                        dorosnąć, być samodzielny, ruszaj w świat. To mówię Ci ja, Azerka. Rzuć się na
                        głęboką wodę, tak jak to wszyscy inni uczynili. Każdy miał stracha, każdy miał
                        wątpia....ale nie ma zmiłuj. Bierz swoje sprawy w swoje ręce. Ja się
                        wyprowadziłam z domu, i to do innego miasta, mając lat 18. Wiesz jak się bałam?
                        A gdy do pracy poszłam, myślałam, gdzie tam, pewna byłam, że mnie palcami
                        wytykają, śmieją się z mojej naiwności...Chciałam, aby się ziemia pode mną
                        rozstąpiła... Przeżyłam, pióra wyrosły i ptak nauczył się latać. Ruszaj
                        Stefanie w dorosłość, nie obracaj się wstecz. Porozmawiaj z rodzicami, może Ci
                        pomogą jakieś lokum wynająć na początek, pracę znaleźć.
                        Siostra chora, omijaj ją. Bez leczenia sytuacja sie nie zmieni, a więc to Ty
                        zmień sytuację.
                        • maria421 Re: STEPHEN, CZY TY OCZEKUJESZ 09.08.05, 11:04
                          a000000 napisała:

                          >Porozmawiaj z rodzicami, może Ci
                          > pomogą jakieś lokum wynająć na początek, pracę znaleźć.

                          Radzilam juz to samo- rozmowe z rodzicami i prosbe o pomoc.
                          Stefanie, mowie to z pozycji osoby,ktora sama jest matka doroslej corki. Gdybys
                          przyszedl do mnie z takim problemem, powiedzialabym Ci- OK- moge Ci dac xxx
                          zlotych miesiecznie, zabierzesz z domu to, co potrzebujesz na pierwsze
                          urzadzenie sie, reszte sobie dorobisz, pamietaj, ze masz zawsze drzwi otwarte,
                          ze mozesz przyjsc kiedy chcesz, albo wrocic, jak Ci bedzie zle.

                          Przypuszczam, ze Twoi rodzice zareaguja podobnie. Im tez bedzie przeciez
                          latwiej bez ciaglych klotni miedzy dziecmi.

                          Odwagi!
                      • kochanica-francuza Re: STEPHEN, CZY TY OCZEKUJESZ 09.08.05, 15:22
                        stephen_s napisał:

                        > OK, OK.
                        >
                        > A inne rady poza wyprowadzeniem się masz?
                        >
                        Ta opcja jest najlepsza...
                        • kochanica-francuza Steph, a co ci się nie podoba 09.08.05, 15:40
                          w motywie przeprowadzki?
                          • stephen_s Re: Steph, a co ci się nie podoba 09.08.05, 17:41
                            Chwilowo jest nierealna, poza tym prędzej się siostra wyprowadzi, niż ja. Ja
                            raczej potrzebuję rady, jak radzić sobie z nią w najbliższych dniach...
                            • kochanica-francuza Re: Steph, a co ci się nie podoba 09.08.05, 19:03
                              stephen_s napisał:

                              > Chwilowo jest nierealna

                              W kółeczko powtarzamy, że nierealna?
                              • kochanica-francuza Re: Steph, a co ci się nie podoba 09.08.05, 19:32
                                kochanica-francuza napisała:

                                > stephen_s napisał:
                                >
                                > > Chwilowo jest nierealna
                                >
                                > W kółeczko powtarzamy, że nierealna?

                                A jak by tak zacząć coś robić?
                      • hiperrealizm WYPROWADŹ SIĘ ALBO ZAAKCEPTUJ SYTUACJĘ 09.08.05, 15:41
                        w jakiej się znajdujesz!
                        Innej rady nie ma!
                        PS
                        I przestań sie użalać nad sobą i liczyć na to że ktoś tutaj ciebie pogałaska!
                        Ludzie tu obecni nie takie probleny na głowie maja i nie angażują w to całego
                        forum!
                        A jak dalej uważasz że taki biedny i jest ci strasznie żle to zajrzyj sobie
                        tutaj:
                        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=22678
                        ZNAJ PROPORCJE CZŁOWIEKU!!!!!!!!!!!!!!!
                        • kochanica-francuza Działaj, stivenku, działaj 09.08.05, 15:52
                          we wczorajszej "Gazecie Praca" jest 13 (słownie: TRZYNAŚCIE) stron z
                          ogłoszeniami drobnymi o pracy.

                          Nie wmawiaj nam, że nic tam nie znajdziesz.

                          Ja wysłałam przed chwilą CV w trzy miejsca... ciekawe, kto mi odpowie... a w
                          październiku idę na warsztaty aktywnego poszukiwania pracy, gdzie mi
                          przemodelują cv na bardziej zachęcające, nauczą pindrzyć się adekwatnie na
                          rozmowy kwalifikacyjne tudzież dobrze na nich wypadać.

                          A ty jojczysz i walisz w kompa...
                          • kochanica-francuza Re: Działaj, stivenku, działaj 09.08.05, 15:53
                            A. Warsztaty są tylko dla kobiet. A znalazłam je w Gazecie Praca. Tak że oczki
                            dookoła głowy i angażujemy mózg w wyszukiwanie przydatnych wiadomości. Wszak
                            żyjemy w erze informacji!;-)
                        • isma Re: WYPROWADŹ SIĘ ALBO ZAAKCEPTUJ SYTUACJĘ 09.08.05, 16:30
                          E, no, nie, to, jak dla mnie, jest chwyt ponizej pasa. Jaaasne, mozemy wszyscy
                          uznac, ze nie mamy problemow, bo nie walczymy z rakiem (to by wychodzilo na to,
                          ze ja od jakichs dwunastu lat zadnych problemow nie mialam, co za ulga).
                          Hiper, nie wiemy, jak powazna jest sytuacja akurat u Stephena, ale generalnie,
                          to z cala pewnoscia zycie pod jednym dachem z osoba zaburzona psychicznie do
                          emocjonalnych luksusow nie nalezy ;-(((.
                        • elli_nika Re: WYPROWADŹ SIĘ ALBO ZAAKCEPTUJ SYTUACJĘ 09.08.05, 17:26
                          Niewiele da się tu poradzić, tzn. dałoby się coś poradzic gdybyscie byli min.
                          dziesiąc lat młodsi niz jestescie teraz. Piszesz, ze siostra jest starsza. I
                          ona też mieszka z rodzicami? Ma pracę? Męża? Chłopaka?
                          Nie jest dobrze za długo siedzieć w rodzinnym gniazdku, sam o tym wiesz. Moze
                          zachowanie siostry wynika z jej frustracji? Nie jest łatwo wyprowadzic się z
                          domu, a z każdym rokiem jeszcze trudniej. Daj sobie szansę na normalny związek
                          i normalne udane życie. Każdy dzień w domu czyni taką perspektywę mniej realną.
                          To trudny krok ale korzysci przewyzszają trudy i kłopoty. Czas się przemóc;-)
                          • maria421 Re: WYPROWADŹ SIĘ ALBO ZAAKCEPTUJ SYTUACJĘ 09.08.05, 17:53
                            Bywaja rozni ludzie, nie kazdego ciagnie do samodzielnosci, wielu boi sie
                            nieznanego.
                            W domu siostra sie panoszy, ale to jest juz takie "znane" panoszenie sie. A jak
                            bedzie, jak sie zacznie panoszyc ktos obcy, jakis nowy sasiad czy wspollokator?

                            Moja corka tez nie jest z tych, co to uwazaja, ze swiat zawojowac potrafia.
                            Od pazdziernika studiuje i mieszka sama w innym miescie, do domu przyjezdza na
                            weekendy i ferie. Pamietam jej telefon w pierwszy wieczor w jej nowym lokum i
                            slowa przez lzy "Mama, ja wcale nie chce byc dorosla"...
                            No ale ona miala wtedy 19 lat...

                            W tydzien pozniej znalazla juz towarzystwo z ktorym stworzyla "Lerngruppe",
                            zapisala sie na basen, poznala wszystkie zakatki i czula sie juz "u siebie"...

                            Czasem mysle sobie, ze dobrze dla niej i dla nas, ze studiuje poza domem, a nie
                            na tutejszym uniwerku. Nauczyla sie sprzatac, gotowac, zrobila sie samodzielna,
                            oszczedna. Gdyby zostala w domu byloby napewno wiecej konfliktow.

                            Wracajac do Stefana, mam nadzieje, ze rodzice mu pomoga. Nie musi przeciez
                            nawet wyprowadzac sie do innego miasta, jak moja corka.

                        • stephen_s Hiper, z łaski swojej... 09.08.05, 17:52
                          ... nie masz zielonego pojęcia o moich problemach (skąd wiesz, czy nie mam i
                          innych, o których tutaj nie mówię?), więc podaruj sobie teksty o "znaniu
                          proporcji", OK?

                          PS. Ciekaw jestem, jak długo Ty bys psychicznie wytrzymał mieszkanie z osobą,
                          która regularnie Cię obraża, naśmiewa się z Twojego życia osobistego, udowadnia
                          Ci, jaki jesteś bezwartościowy, kontroluje każdy Twój krok (do tego stopnia, że
                          nie możesz spokojnie skorzystać z ubikacji, umyć się albo zaprosić kogokolwiek
                          ze znajomych do domu), szantażuje emocjonalnie, odreagowuje stresy, traktuje
                          jak trędowatego oraz generalnie sugeruje, że Twoje istnienie jest dla niej
                          największym nieszczęściem w życiu... Szczególnie, kiedy taka osoba jest
                          członkiem Twojej najbliższej rodziny i nie możesz tak po prostu znienawidzieć
                          jej i zerwać z nią kontaktów...
                          • hiperrealizm Re: Hiper, z łaski swojej... 10.08.05, 20:47
                            stephen_s napisał:

                            > ... nie masz zielonego pojęcia o moich problemach (skąd wiesz, czy nie mam i
                            > innych, o których tutaj nie mówię?), więc podaruj sobie teksty o "znaniu
                            > proporcji", OK?
                            ============================================================
                            Masz większe problemy? To zajmij się nimi zamiast zawracać ludziom głowy
                            opowiesciami "jak to ci strasznie żle z siostrą"
                            ============================================================
                            > PS. Ciekaw jestem, jak długo Ty bys psychicznie wytrzymał mieszkanie z osobą,
                            > która regularnie Cię obraża, naśmiewa się z Twojego życia osobistego,
                            udowadnia
                            >
                            > Ci, jaki jesteś bezwartościowy, kontroluje każdy Twój krok (do tego stopnia,
                            że
                            >
                            > nie możesz spokojnie skorzystać z ubikacji, umyć się albo zaprosić
                            kogokolwiek
                            > ze znajomych do domu), szantażuje emocjonalnie, odreagowuje stresy, traktuje
                            > jak trędowatego oraz generalnie sugeruje, że Twoje istnienie jest dla niej
                            > największym nieszczęściem w życiu... Szczególnie, kiedy taka osoba jest
                            > członkiem Twojej najbliższej rodziny i nie możesz tak po prostu znienawidzieć
                            > jej i zerwać z nią kontaktów...
                            ================================================
                            1) To ja bym wykończył psychicznie taką osobę!~
                            2) A jak by to nie pomogło to agumety siłowe też bym użył (spokojnie bez
                            rękoczynów oczywiście - ale parę talerzy w trakcie kłótni by wylądowało na
                            ścianie)
                            3) Jeśli jednak okazało by się że osoba ta jest silniejsza ode mnie to
                            WYPROWADZIŁBYM SIĘ w ciągu tygodnia (tyle czasu zajęło by mi znalezienia pokoju
                            oraz przewiezienie gratów)
                            • stephen_s Re: Hiper, z łaski swojej... 10.08.05, 20:55
                              > Masz większe problemy? To zajmij się nimi zamiast zawracać ludziom głowy
                              > opowiesciami "jak to ci strasznie żle z siostrą"

                              No cóż, fajnie, że kiedy człowiekowi puszczą nerwy i ponarzeka nieco sobie w
                              eter, do ludzi, z którymi czuje pewną więź, to dla Ciebie jest to "zawracanie
                              głowy".

                              Podpowiedź: NIKT CI NIE KAŻE CZYTAĆ MOICH POSTÓW NA TEN TEMAT.

                              > 1) To ja bym wykończył psychicznie taką osobę!~

                              Masz się czym chwalić... No cóż, to widać moja wada: że nie chcę wykończyć
                              psychicznie rodzonej siostry...

                              > 2) A jak by to nie pomogło to agumety siłowe też bym użył (spokojnie bez
                              > rękoczynów oczywiście - ale parę talerzy w trakcie kłótni by wylądowało na
                              > ścianie)

                              I co by to wg Ciebie rozwiązało?

                              > 3) Jeśli jednak okazało by się że osoba ta jest silniejsza ode mnie to
                              > WYPROWADZIŁBYM SIĘ w ciągu tygodnia (tyle czasu zajęło by mi znalezienia
                              > pokoju oraz przewiezienie gratów)

                              Brawo. Udowodniłeś mi, że jesteś bardziej zaradny życiowo ode mnie. Zadowolony?
                              Poczułeś się lepiej?
                              • kochanica-francuza Re: Hiper, z łaski swojej... 10.08.05, 21:05

                                >
                                > Brawo. Udowodniłeś mi, że jesteś bardziej zaradny życiowo ode mnie. Zadowolony?
                                >
                                > Poczułeś się lepiej?

                                Steph, naprawdę. Jakbyś dziś zaczął (z dyplomem psychologa) szukać roboty, to
                                nie szukałbyś jej zbyt długo...

                                Podobnie mieszkania...

                                Dlaczego NIE ODPOWIADASZ na rzeczowe posty (w tym dwa moje)?
                                • hiperrealizm Re: Hiper, z łaski swojej... 10.08.05, 21:10
                                  kochanica-francuza napisała:

                                  >
                                  > >
                                  > > Brawo. Udowodniłeś mi, że jesteś bardziej zaradny życiowo ode mnie. Zadow
                                  > olony?
                                  > >
                                  > > Poczułeś się lepiej?
                                  >
                                  > Steph, naprawdę. Jakbyś dziś zaczął (z dyplomem psychologa) szukać roboty, to
                                  > nie szukałbyś jej zbyt długo...
                                  >
                                  > Podobnie mieszkania...
                                  >
                                  > Dlaczego NIE ODPOWIADASZ na rzeczowe posty (w tym dwa moje)?
                                  ====================================================================
                                  Najpierw trzeba ustalic w jakim celu Stefan założył ten wątek.
                                  Moze on tak naprawdę nie chce zmieniac sytuacji w jakiej się znajduje.
                                • stephen_s Re: Hiper, z łaski swojej... 10.08.05, 21:11
                                  > Dlaczego NIE ODPOWIADASZ na rzeczowe posty (w tym dwa moje)?

                                  Może dlatego, ze w sumie macie rację? Co mogę dodać? Czytam Was i wyciągam
                                  wnioski...

                                  Odpowiadam natomiast Hiperowi, bo przyznaję, wkurza mnie ktoś, kto najwyraźniej
                                  nie był w takiej sytuacji, jak moja - a się chwali, jak to on by sobie poradził
                                  z psychiczną przemocą, udowadnia, jaki to ja jestem niezaradny i generalnie
                                  wysyła mnie na drzewo... Sorki, ale piszę te posty dla ludzi zainteresowanych,
                                  skoro moje prywatne życie Hipera nie obchodzi, to czytać (ani tym bardziej
                                  komentować) ich naprawdę nie musi.
                                  • kochanica-francuza Re: Hiper, z łaski swojej... 10.08.05, 21:16
                                    stephen_s napisał:

                                    > > Dlaczego NIE ODPOWIADASZ na rzeczowe posty (w tym dwa moje)?
                                    >
                                    > Może dlatego, ze w sumie macie rację? Co mogę dodać? Czytam Was i wyciągam
                                    > wnioski...
                                    >
                                    No i jakie misiaczku? Działasz?
                                    • stephen_s Re: Hiper, z łaski swojej... 10.08.05, 21:21
                                      > No i jakie misiaczku? Działasz?

                                      Staram się...
                                      • kochanica-francuza Re: Hiper, z łaski swojej... 10.08.05, 21:25
                                        stephen_s napisał:

                                        > > No i jakie misiaczku? Działasz?
                                        >
                                        > Staram się...
                                        >
                                        To brzmi enigmatycznie. Konkreciki poprosimy. W sprawie konkursu komiksowego też
                                        się starałeś i g...o z tego wyszło.
                                        • stephen_s Re: Hiper, z łaski swojej... 10.08.05, 21:31
                                          > To brzmi enigmatycznie. Konkreciki poprosimy. W sprawie konkursu komiksowego
                                          > też
                                          > się starałeś i g...o z tego wyszło.

                                          Kochanico, w sprawie konkursu komiksowego, który wyraźnie Cię gryzie :) Wiem
                                          już co nieco więcej i po prostu odnoszę wrażenie, że to nie ten kaliber
                                          konkursu, na jaki mogę się załapać... Żeby w tym wziać udział, musiałbym mieć
                                          chociażby do współpracy rysownika, który byłby gotowy nad tym popracować przez
                                          sporo czasu bez gwarancji, że to mu się zwróci. Nie znam nikogo takiego,
                                          naprawdę...
                                          • kochanica-francuza Re: Hiper, z łaski swojej... 10.08.05, 21:32
                                            stephen_s napisał:

                                            > > To brzmi enigmatycznie. Konkreciki poprosimy. W sprawie konkursu komiksow
                                            > ego
                                            > > też
                                            > > się starałeś i g...o z tego wyszło.
                                            >
                                            > Kochanico, w sprawie konkursu komiksowego, który wyraźnie Cię gryzie :) Wiem
                                            > już co nieco więcej i po prostu odnoszę wrażenie, że to nie ten kaliber
                                            > konkursu, na jaki mogę się załapać...

                                            A rączka by ci odpadła, gdybyś to od razu napisał?


                                            Żeby w tym wziać udział, musiałbym mieć
                                            > chociażby do współpracy rysownika, który byłby gotowy nad tym popracować przez
                                            > sporo czasu bez gwarancji, że to mu się zwróci. Nie znam nikogo takiego,
                                            > naprawdę...

                                            Niemozliwe? Nie znasz drugiego tskiego komiksoświra;-)?
                                            >
                                            • stephen_s Re: Hiper, z łaski swojej... 10.08.05, 21:38
                                              > A rączka by ci odpadła, gdybyś to od razu napisał?

                                              No fakt :)

                                              > Niemozliwe? Nie znasz drugiego tskiego komiksoświra;-)?

                                              Znam, ale nawet komiksoświry muszą się z czegoś utrzymywać :) Ten rysownik, z
                                              którym robiłem komiks o Driadzie, wprost mi swojego czasu powiedział, że za
                                              darmo może mi narysować te siedem stron, ale raczej nic dłuższego. Po prostu
                                              nie ma możliwości angażować się w długi projekt, jeśli nie będzie za nim szły
                                              żadne pieniądze.

                                              I to nie jest jego żaden materializm, takie są fakty. Wiesz, ile wysiłku i
                                              czasu zajmuje narysowanie komiksu?
                                        • kochanica-francuza KONKRECIK! 10.08.05, 21:31
                                          kochanica-francuza napisała:

                                          > stephen_s napisał:
                                          >
                                          > > > No i jakie misiaczku? Działasz?
                                          > >
                                          > > Staram się...
                                          > >
                                          > To brzmi enigmatycznie. Konkreciki poprosimy. W sprawie konkursu komiksowego te
                                          > ż
                                          > się starałeś i g...o z tego wyszło.
                                          • kochanica-francuza NIE WIDZĘ KONKRECIKA n/t 10.08.05, 21:40
                                            • stephen_s Jak konkrecik będzie, to się pojawi :) (n/t) 10.08.05, 21:52

                                              • kochanica-francuza Re: Jak konkrecik będzie, to się pojawi :) (n/t) 11.08.05, 15:40
                                                stephen_s napisał:

                                                >
                                                Coś powoli z tym konkrecikiem... Melduj , CO ROBISZ I JAK DZIAŁASZ W OMAWIANEJ
                                                KWESTII.
                                  • hiperrealizm Re: Hiper, z łaski swojej... 10.08.05, 21:22
                                    I bardzo dobrze! Powinieneś się wkurzyć! Wreszcie jakieś emocje!
                                    Może to wyzwoli w tobie chęć do działania!
                                    PS
                                    Nie wiesz w jakie sytuacji byłem, w jakiej jestem i co mnie grzyzie.
                                    Powiem tylko tyle że od jakiegoś roku staram się iść przez życie jak czołg!
                                    Każdy problem biorę szturmem z marszu! Sporo mnie to zdrowia kosztuje! Ale
                                    doszedłem do wniosku że życia szkoda na strach i zbędne rozważania "za i
                                    przeciw". Parę razy nieźle się przejechałem! Ale naprawdę warto było. Działanie
                                    zawsze jest lepsze od czekania! Choc niesie ze soba znacznie wieksze ryzyko -
                                    zawsze moze się nie udać.
                                    • stephen_s Re: Hiper, z łaski swojej... 10.08.05, 21:27
                                      > I bardzo dobrze! Powinieneś się wkurzyć! Wreszcie jakieś emocje!
                                      > Może to wyzwoli w tobie chęć do działania!

                                      Eeeee... bez komentarza. Psychologia o subtelności cepa...

                                      Tłumaczenie: swoimi tekstami nie osiągnąłeś nic poza tym, że jest mi zwyczajnie
                                      przykro.

                                      > Nie wiesz w jakie sytuacji byłem, w jakiej jestem i co mnie grzyzie.

                                      Ty też nie wiesz, w jakich ja sytuacjach byłem i z czym się zmagam, więc z
                                      łaski swojej nie podsyłaj mi tekstów "Inni ludzie mają gorzej", OK?

                                      > Powiem tylko tyle że od jakiegoś roku staram się iść przez życie jak czołg!
                                      > Każdy problem biorę szturmem z marszu!

                                      Uważaj tylko, mój Ty młody zdobywco, by w swoim zapale nie przejechać się po
                                      tych, co nie mają takiego "jedynie słusznego podejścia", co Ty... :P
                                      • hiperrealizm Re: Hiper, z łaski swojej... 10.08.05, 21:36
                                        stephen_s napisał:

                                        > > I bardzo dobrze! Powinieneś się wkurzyć! Wreszcie jakieś emocje!
                                        > > Może to wyzwoli w tobie chęć do działania!
                                        >
                                        > Eeeee... bez komentarza. Psychologia o subtelności cepa...
                                        >
                                        > Tłumaczenie: swoimi tekstami nie osiągnąłeś nic poza tym, że jest mi
                                        zwyczajnie
                                        >
                                        > przykro.
                                        >
                                        > > Nie wiesz w jakie sytuacji byłem, w jakiej jestem i co mnie grzyzie.
                                        >
                                        > Ty też nie wiesz, w jakich ja sytuacjach byłem i z czym się zmagam, więc z
                                        > łaski swojej nie podsyłaj mi tekstów "Inni ludzie mają gorzej", OK?
                                        >
                                        > > Powiem tylko tyle że od jakiegoś roku staram się iść przez życie jak czoł
                                        > g!
                                        > > Każdy problem biorę szturmem z marszu!
                                        >
                                        > Uważaj tylko, mój Ty młody zdobywco, by w swoim zapale nie przejechać się po
                                        > tych, co nie mają takiego "jedynie słusznego podejścia", co Ty... :P
                                        =====================
                                        Jedna uwaga. Jeśli chcesz czekać aż sytuacja sama się rozwiąże to czekaj. Twoja
                                        sprawa.
                              • hiperrealizm Re: Hiper, z łaski swojej... 10.08.05, 21:07
                                stephen_s napisał:

                                > > Masz większe problemy? To zajmij się nimi zamiast zawracać ludziom głowy
                                > > opowiesciami "jak to ci strasznie żle z siostrą"
                                >
                                > No cóż, fajnie, że kiedy człowiekowi puszczą nerwy i ponarzeka nieco sobie w
                                > eter, do ludzi, z którymi czuje pewną więź, to dla Ciebie jest to "zawracanie
                                > głowy".
                                >
                                > Podpowiedź: NIKT CI NIE KAŻE CZYTAĆ MOICH POSTÓW NA TEN TEMAT.
                                =======================================================================
                                CHŁOPIE TOBIE POTRZEBNY JEST PORZĄDNY WSTRZĄS!!!
                                A NIE POKLEPYWANIE PO PLECACH!
                                ========================================
                                > > 1) To ja bym wykończył psychicznie taką osobę!~
                                >
                                > Masz się czym chwalić... No cóż, to widać moja wada: że nie chcę wykończyć
                                > psychicznie rodzonej siostry...
                                =============================================
                                A znasz powiedzenie "trafiła kosa na kamień" Twoja soistra to kosa ty
                                powinieneś być kamieniem.
                                Na tym powinno to polegać.
                                *******
                                Gdzieś ktoś napisał że rodzina to pole nieustajacej bitwy.
                                ===============================================================
                                > > 2) A jak by to nie pomogło to agumety siłowe też bym użył (spokojnie bez
                                > > rękoczynów oczywiście - ale parę talerzy w trakcie kłótni by wylądowało n
                                > a
                                > > ścianie)
                                >
                                > I co by to wg Ciebie rozwiązało?
                                ============================================================================
                                Samo w sobie nic. Ale taki czyn ma dużą siłę oddziaływania na psychikę.
                                Pokreśla determinację oraz wzmacnia argumenty słowne.
                                ==============================================================
                                > > 3) Jeśli jednak okazało by się że osoba ta jest silniejsza ode mnie to
                                > > WYPROWADZIŁBYM SIĘ w ciągu tygodnia (tyle czasu zajęło by mi znalezienia
                                > > pokoju oraz przewiezienie gratów)
                                >
                                > Brawo. Udowodniłeś mi, że jesteś bardziej zaradny życiowo ode mnie.
                                Zadowolony?
                                >
                                > Poczułeś się lepiej?
                                ===================================================
                                Odpowiedz mi po co założyłes ten wątek?
                                Czy po to żeby poczuć się lepiej ?
                                Czy może po to by otrzymać pomoc w rozwiązaniu problemu siostry?
                                • kochanica-francuza Re: Hiper, z łaski swojej... 10.08.05, 21:16

                                  > >
                                  > > Masz się czym chwalić... No cóż, to widać moja wada: że nie chcę wykończy
                                  > ć
                                  > > psychicznie rodzonej siostry...
                                  > =============================================
                                  > A znasz powiedzenie "trafiła kosa na kamień" Twoja soistra to kosa ty
                                  > powinieneś być kamieniem.

                                  Eee. Tu Hiper chrzanisz. "Powinien" - a ja bym na przykład NIE UMIAŁA (nawet
                                  chcąc).
                                • stephen_s Re: Hiper, z łaski swojej... 10.08.05, 21:20
                                  > CHŁOPIE TOBIE POTRZEBNY JEST PORZĄDNY WSTRZĄS!!!
                                  > A NIE POKLEPYWANIE PO PLECACH!

                                  A Tobie jest potrzebne szkolenie z empatii, mój drogi...

                                  > A znasz powiedzenie "trafiła kosa na kamień" Twoja soistra to kosa ty
                                  > powinieneś być kamieniem.
                                  > Na tym powinno to polegać.

                                  Doprawdy, chciałbym to zobaczyć, jak wcielasz to w życie będąc w mojej
                                  sytuacji. Funkcjonując w takiej rodzinie CAŁE ŻYCIE.

                                  > Samo w sobie nic. Ale taki czyn ma dużą siłę oddziaływania na psychikę.
                                  > Pokreśla determinację oraz wzmacnia argumenty słowne.

                                  I nakręca wzajemną agresję...

                                  > Odpowiedz mi po co założyłes ten wątek?
                                  > Czy po to żeby poczuć się lepiej ?
                                  > Czy może po to by otrzymać pomoc w rozwiązaniu problemu siostry?

                                  Wiesz, założyłem wątek, bo gdzieś przy okazji wyszło, że mam problemy z
                                  siostrą, jednocześnie siostra właśnie dała mi się we znaki - i napisałem o tym.
                                  Tak licząc na odrobinę i wsparcia, i porady ze strony życzliwych ludzi. Oraz
                                  tak chcąc zilustrować to, o czym wcześniej mówiłem. W sumie NIE JESTEM PIERWSZĄ
                                  OSOBĄ, która na tym forum o swoich problemach wspomina.

                                  Fakt, jakbym wiedział, że przypnie się do mnie domorosły psycholog, którego
                                  radą będzie "Mam w d... Twoje problemy, idź się wyżalać gdzie indziej", to bym
                                  się zastanowił, czy o tym pisać.

                                  I koniec tej rozmowy, nie mam zamiaru prowadzić chryi na temat moich problemów.
                                  • kochanica-francuza Re: Hiper, z łaski swojej... 10.08.05, 21:24
                                    stephen_s napisał:

                                    > > CHŁOPIE TOBIE POTRZEBNY JEST PORZĄDNY WSTRZĄS!!!
                                    > > A NIE POKLEPYWANIE PO PLECACH!
                                    >
                                    > A Tobie jest potrzebne szkolenie z empatii, mój drogi...
                                    >
                                    Ty nie bądź taki psycholog... Niektórych trzeba utulić, a niektórych kopnąć w
                                    d... A ty uważasz, że utulić - to wszystkich.

                                    > >
                                    >
                                    > Doprawdy, chciałbym to zobaczyć, jak wcielasz to w życie będąc w mojej
                                    > sytuacji. Funkcjonując w takiej rodzinie CAŁE ŻYCIE.

                                    Tyż prawda. Teoretyk.
                                    >
                                    >
                                    • stephen_s Re: Hiper, z łaski swojej... 10.08.05, 21:28
                                      > Ty nie bądź taki psycholog... Niektórych trzeba utulić, a niektórych kopnąć w
                                      > d... A ty uważasz, że utulić - to wszystkich.

                                      Wsparcie emocjonalne jest nieodłącznym elementem terapii... Bez niego nawet
                                      porządny kop w d... nie zadziała.
                                      • kochanica-francuza Re: Hiper, z łaski swojej... 10.08.05, 21:31
                                        stephen_s napisał:

                                        > > Ty nie bądź taki psycholog... Niektórych trzeba utulić, a niektórych kopn
                                        > ąć w
                                        > > d... A ty uważasz, że utulić - to wszystkich.
                                        >
                                        > Wsparcie emocjonalne jest nieodłącznym elementem terapii...

                                        Ha, ha, szkoda, że go nigdzie nie doświadczyłam...
                                        • stephen_s Re: Hiper, z łaski swojej... 10.08.05, 21:31
                                          > Ha, ha, szkoda, że go nigdzie nie doświadczyłam...

                                          To niedobrze :(
                                  • hiperrealizm Re: Hiper, z łaski swojej... 10.08.05, 21:31
                                    stephen_s napisał:

                                    > > CHŁOPIE TOBIE POTRZEBNY JEST PORZĄDNY WSTRZĄS!!!
                                    > > A NIE POKLEPYWANIE PO PLECACH!
                                    >
                                    > A Tobie jest potrzebne szkolenie z empatii, mój drogi...
                                    ==========================================================================
                                    Nie masz pojęcia o mojej empatii. A wstrząs jest ci bardzo potrzebny.
                                    =========================================================================
                                    > > A znasz powiedzenie "trafiła kosa na kamień" Twoja soistra to kosa ty
                                    > > powinieneś być kamieniem.
                                    > > Na tym powinno to polegać.
                                    >
                                    > Doprawdy, chciałbym to zobaczyć, jak wcielasz to w życie będąc w mojej
                                    > sytuacji. Funkcjonując w takiej rodzinie CAŁE ŻYCIE.
                                    ==========================================================================
                                    Moja rodzina to tez kuriozum emocjonalne ale jakos daję sobie radę.
                                    =======================================================================
                                    > > Samo w sobie nic. Ale taki czyn ma dużą siłę oddziaływania na psychikę.
                                    > > Pokreśla determinację oraz wzmacnia argumenty słowne.
                                    >
                                    > I nakręca wzajemną agresję...
                                    ===============================================================
                                    Raz zrobiłem taki numer w trakcie dyskusji z moją siostrą. Sytuacja natychmiast
                                    się uspokoiła. Rozmowa nabrała charakteru merytorycznego.
                                    =================================================================
                                    > > Odpowiedz mi po co założyłes ten wątek?
                                    > > Czy po to żeby poczuć się lepiej ?
                                    > > Czy może po to by otrzymać pomoc w rozwiązaniu problemu siostry?
                                    >
                                    > Wiesz, założyłem wątek, bo gdzieś przy okazji wyszło, że mam problemy z
                                    > siostrą, jednocześnie siostra właśnie dała mi się we znaki - i napisałem o
                                    tym.
                                    >
                                    > Tak licząc na odrobinę i wsparcia, i porady ze strony życzliwych ludzi. Oraz
                                    > tak chcąc zilustrować to, o czym wcześniej mówiłem. W sumie NIE JESTEM
                                    PIERWSZĄ
                                    >
                                    > OSOBĄ, która na tym forum o swoich problemach wspomina.
                                    >
                                    > Fakt, jakbym wiedział, że przypnie się do mnie domorosły psycholog, którego
                                    > radą będzie "Mam w d... Twoje problemy, idź się wyżalać gdzie indziej", to
                                    bym się zastanowił, czy o tym pisać.
                                    ============================================================================
                                    Gdybym mial w d... to bym żadnego postu w tym watku nie napisal!
                                    ==========================================================
                                    > I koniec tej rozmowy, nie mam zamiaru prowadzić chryi na temat moich
                                    problemów.
                                    >
                                    • stephen_s Re: Hiper, z łaski swojej... 10.08.05, 21:59
                                      Hiper, jak już mówiłem - nie mam zamiaru ciągnąć tej rozmowy.

                                      Powiem Ci tylko jedno: uświadom sobie, że Twoja rodzina to nie MOJA rodzina.
                                      Twoja siostra to nie MOJA siostra. Nie oceniaj, z łaski swojej, MOICH problemów
                                      poprzez TWOJE doświadczenia. Mówiłem Ci: nie wiesz, jakie stosunki panują w
                                      mojej rodzinie, nie zetknąłeś się nigdy z moją siostrą, nie wiesz, jak ona
                                      potrafi się zachowywać. Więc proszę - nie pouczaj mnei, bo nie masz podstaw, by
                                      mi udowadniać, że przesadzam.

                                      Wiesz, mam kolegę, który jest zupełnie typowym, męskim, odpornym emocjonalnie
                                      facetem. Z moją siostrą zetknął się raz, siedem lat temu. Do tej pory klnie,
                                      jak sobie to spotkanie przypomni... Więc mówię - z łaski swojej, odpuść sobie
                                      ten pouczający ton. Naprawdę nie wiesz, o czym mówisz.
                                      • maria421 Re: Hiper, z łaski swojej... 11.08.05, 10:11
                                        Stefanie, podzieliles sie z nami Twoim problemem i kazdy radzi, jak potrafi,
                                        kazdy radzi z wlasnego punktu widzenia. Kochanica Cie pogania, Hiper stosuje
                                        terapie szokowa, ja pisze z pozycji osoby, ktora moglaby byc Twoja mama...
                                        Jezeli chcesz naprawde wiedziec, co inni mysla na ten temat, to powinienes byc
                                        gotow na przyjecie rowniez krytyki.

                                        Jedno mnie zastanawia, Stefanie. Znam Cie z forum jako osobe potrafiaca sie
                                        doskonale obronic, jako osobe, ktorej "jezyka w gebie" nie brakuje, co
                                        udowadniasz wlasnie odpowiadajac Hiperowi. Nie wyobrazam sobie Ciebie w roli
                                        potulnego mlodszego brata dajacego sie tyranizowac starszej o dwa lata siostrze.

                                        Tak czy inaczej- jak widzisz, wszyscy radza Ci to samo: wyprowadz sie, wez
                                        zycie we wlasne rece. Kiedys i tak ten moment bedzie musial przyjsc, czym
                                        pozniej przyjdzie, tym trudniej Ci bedzie wyleciec z gniazdka. Jezeli nie ma
                                        pracy w Warszawie, rozejrzyj sie w innych miastach.

                                        Ja wiem, ze w Polsce nie jest latwo samemu stanac na nogi, wiem (i juz o tym
                                        pisalam), ze jednym samodzielnosc przychodzi latwiej, innym gorzej. Ale
                                        samodzielnosc jest nieodzownym atrybutem doroslosci. Nie da sie od niej uciec.

                                        Sytuacja kiedy rodzice mieszkaja razem z dwojgiem doroslych dzieci nie jest
                                        zdrowa sytuacja ani dla rodzicow, ani dla dzieci. Owszem, biore poprawke na
                                        polskie warunki. Ale w Waszej rodzinie nadszedl czas, zeby chociaz jedno
                                        dziecko wyszlo z domu. Jezeli siostra sie nie kwapi, to zrob Ty ten krok.

                                        Uwazam, ze Twoi rodzice z pewnoscia dostrzegaja problem. Moze jednak nie maja
                                        odwagi powiedziec to dzieciom? Moze obawiaja sie, ze dzieci potraktuja taka
                                        zachete do samodzielnosci jako wyganianie z domu?

                                        Porozmawiaj z rodzicami. Czy to tez jest "niemozliwe"?
                                        • hiperrealizm Mario 11.08.05, 10:47
                                          Na forum bardzo łatwo nie tracić języka w gębie. Co innego stanąć z kimś
                                          twarzą w twarz.
                                        • stephen_s Re: Hiper, z łaski swojej... 11.08.05, 13:14
                                          > Jezeli chcesz naprawde wiedziec, co inni mysla na ten temat, to powinienes
                                          > byc gotow na przyjecie rowniez krytyki.

                                          Przepraszam, od kiedy udzielanie rad polega na udowadnianiu komuś, że problem
                                          nie istnieje, a inni mają gorzej?

                                          Kurczę, w sobotę mam nocny dyżur w Itace. Spoko, pewnie przyjmę strategię
                                          Hipera i jak zadzwoni do mnie ktoś z problemem, to mu wygarnę! "Co się pani
                                          przejmuje zaginionym dzieckiem? Wie pani, jak ludzie w Afryce mają ciężko?
                                          Proszę wziąść się w garść i nie zawracać nam głowy!"

                                          Przepraszam, jak mnie ktoś prosi o pomoc, to staram się spojrzeć na sprawę z
                                          jego punktu widzenia i pomóc mu ten problem rozwiązać. Udzielić rad,
                                          naprowadzić na właściwy trop... A nie stosować terapię szokową
                                          pt. "Przesadzasz, problemu nie ma, inni mają gorzej!". To jest arogancja i
                                          wrażliwość na poziomie cepa. Hiper nie jest w mojej sytuacji, na dobrą sprawę
                                          jej nie zna (skąd wie, że np. nie choruję na coś, co utrudnia mi wydatnie
                                          podjęcie pracy?) i NIE MA PRAWA mi udowadniać, jak to ja przesadzam. A już na
                                          pewno nie ma prawa mnie szantażować moralnie tym, że nie mam raka, więc moje
                                          problemy to nic istotnego!

                                          > Jedno mnie zastanawia, Stefanie. Znam Cie z forum jako osobe potrafiaca sie
                                          > doskonale obronic, jako osobe, ktorej "jezyka w gebie" nie brakuje, co
                                          > udowadniasz wlasnie odpowiadajac Hiperowi. Nie wyobrazam sobie Ciebie w roli
                                          > potulnego mlodszego brata dajacego sie tyranizowac starszej o dwa lata
                                          > siostrze

                                          Kwestia stosunków panujących w mojej rodzinie, wychowywania się całe życie w
                                          takim układzie. Ludzie róznie się zachowują w zależności od kontekstu, w jakim
                                          się znajdują.

                                          > Sytuacja kiedy rodzice mieszkaja razem z dwojgiem doroslych dzieci nie jest
                                          > zdrowa sytuacja ani dla rodzicow, ani dla dzieci. Owszem, biore poprawke na
                                          > polskie warunki. Ale w Waszej rodzinie nadszedl czas, zeby chociaz jedno
                                          > dziecko wyszlo z domu. Jezeli siostra sie nie kwapi, to zrob Ty ten krok.

                                          Ależ ja mówiłem, że prędzej się siostra wyprowadzi, niż ja. Rodzice chwilowo
                                          zajmują się mieszkaniem dla niej, nie dla mnie. Jeśli dobrze pójdzie, za parę
                                          miesięcy problem stosunków z siostrą się rozwiąże, bo ona się wyprowadzi...

                                          > Uwazam, ze Twoi rodzice z pewnoscia dostrzegaja problem. Moze jednak nie maja
                                          > odwagi powiedziec to dzieciom? Moze obawiaja sie, ze dzieci potraktuja taka
                                          > zachete do samodzielnosci jako wyganianie z domu?

                                          No co Ty? Moi rodzice od lat dają nam do zrozumienia, że przeszkadzamy im w
                                          domu. Stawiają sprawę, że mieszkanie jest ich, my w nim tylko mieszkamy - a
                                          ponieważ jesteśmy dorośli, to w zasadzie natychmiast powinniśmy stamtąd
                                          zniknąć. Ja w ostatnich latach regularnie słyszę teksty o tym, że mnie już
                                          niedługo wymeldują na ulicę... Rodzice mieliby się martwić tym, czy nie
                                          zmartwimy się wyganianiem z domu? Przecież oni właśnei wprost to robią, mówią,
                                          że chcą, żebyśmy się wyprowadzili.

                                          > Porozmawiaj z rodzicami. Czy to tez jest "niemozliwe"?

                                          Owszem, to jest niemożliwe. Z moimi rodzicami nie da się rozmawiać. Zresztą nie
                                          będę brał pieniędzy na mieszkanie od mojego ojca, skoro on nawet na jedzenie
                                          nie chce mi pieniędzy dawać ("NIe będziesz mieć za co kupić jedzenia? Najwyżej
                                          trochę schudniesz"). Jeżeli jemu szkoda dać mi pieniądze na nowe spodnie (w
                                          sytuacji, zaznaczam, gdy wszystkie inne spodnie mam ZNISZCZONE albo zbyt małe -
                                          i nie mam autentycznie czego na tyłek wciągnąć), to ja tym bardziej nie będę
                                          żebrał u niego o pieniądze na mieszkanie. Ja tez mam swoją dumę...
                                          • maria421 Re: Hiper, z łaski swojej... 11.08.05, 13:40
                                            Stefanie, im wiecej piszesz, tym bardziej zaczynam rozumiec sytuacje.
                                            Siostra sie wyprowadza- hurra, jeden problem bedziesz mial rozwiazany.

                                            Ale problem miedzy Toba a rodzicami pozostanie.
                                            Jezeli ojciec nie chce dawac Ci na spodnie, to nie jest znak, ze on Ci skapi,
                                            to jest jego message do Ciebie "Synu, zrob cos, zapracuj sobie na nowe spodnie,
                                            masz glowe, dwie rece, jestes zdrowy..."

                                            Stefan, bede szczera, jestes jedynym 26-latkiem, ktorego znam, ktory nie ma
                                            zadnych wlasnych dochodow i musi sie o wszystko rodzicow prosic.
                                            Ja od mojej corki tez bym wymagala, aby po studiach zaczela zarabiac wlasne
                                            pieniadze- jezeli nie w zawodzie to w inny sposob.

                                            Co do terapii szokowej Hipera- czasem skutkuje...
                                            Pamietam, w Boze Narodzenie 2003 lezalam w szpitalu po operacji wrzodu zoladka,
                                            cala nieszczesliwa, ze nie moge Wigilii spedzic w domu z rodzina. Zalilam sie
                                            nad soba dopoki nie przywiezli do mojego pokoju pacjentki w moim wieku, ktora
                                            byla kandydatka do przeszczepu watroby. Byla osoba samotna, mieszkala z matka
                                            chora na Alzheimera i ojcem chorym na Parkinsona...

                                            Przy niej zrozumialam, jak ja mam dobrze...

                                            Oczywiscie, Ty nie mozesz na dyzurze powiedziec nikomu, ze jego problem nie
                                            jest problemem i ze powinien znac proporcje. Ale Hiper nie jest na dyzurze...)))
                                            • hiperrealizm Hmmmm..... 11.08.05, 17:04
                                              To ja już więcej sie nie odzywam w tym wątku.....
                                              ******
                                          • a000000 Re: Hiper, z łaski swojej... 12.08.05, 13:45
                                            Stefciu, nie denerwuj się. My naprawdę chcemy Ci pomóc. Ale jeśli istnieją
                                            jakieś obiektywne przyczyny, które ograniczają Twoje możliwości
                                            usamodzielnienia się, to powinieneś je podać. Inne są rady dla człowieka
                                            chorego, a inne dla młodziana w pełni sił.
                                            Wnioskując ze stosunku ojca do Ciebie, przyjmij ode mnie radę serdeczną:
                                            wyprowadź się, usamodzielnij. Nie od razu, skoro tak bardzo sie tego boisz, ale
                                            stopniowo, powoli. Masz tak zwane "trudne" układy w rodzinie. Najpierw własne
                                            dochody, wszystko jedno co będziesz robił, nikt Ci nie zagwarantuje pracy w
                                            zawodzie wyuczonym, potem zaś wynajęcie lokum. Niech ojciec zobaczy, że
                                            potrafisz, że możesz. Być może, że zaproponuje Ci powrót do dużego pustego (bez
                                            siostry) mieszkania, ale powrócisz "z tarczą", jako samodzilny dorosły
                                            mężczyzna. Bo jak na razie, leżysz "na tarczy" i niczego nie robisz, oprócz
                                            narzekania, aby się wyzwolić. Czyny, bracie, czyny są potrzebne. Nie słowa.

                                            > No co Ty? Moi rodzice od lat dają nam do zrozumienia, że przeszkadzamy im w
                                            > domu. Stawiają sprawę, że mieszkanie jest ich, my w nim tylko mieszkamy

                                            PRAWDA, mieszkanie jest rodziców.

                                            - a
                                            > ponieważ jesteśmy dorośli, to w zasadzie natychmiast powinniśmy stamtąd
                                            > zniknąć.

                                            Prawda, dorosłe dzieci muszą być samodzielne. Może nie od razu muszą znikać,
                                            ale NA WŁASNYCH NOGACH stawać.


                                            Ja w ostatnich latach regularnie słyszę teksty o tym, że mnie już
                                            > niedługo wymeldują na ulicę... Rodzice mieliby się martwić tym, czy nie
                                            > zmartwimy się wyganianiem z domu? Przecież oni właśnei wprost to robią,
                                            mówią, że chcą, żebyśmy się wyprowadzili


                                            A wiesz co robią ptaki, aby ich potomstwo się usamodzielniło? Siłą wyrzucają z
                                            gniazda. Dla powszechnego dobra.

                                            Widocznie rodzice nie widzą w Tobie ani źdźbła chęci do ponoszenia ciężarów
                                            dorosłego życia, stąd ich rozpaczliwe wręcz apele o wymeldowaniu. Wyjdź im
                                            naprzeciw, dźwigaj się na samodzielność. Mój syn z domu wyjechał gdy miał 25
                                            lat, na CAŁKOWITĄ samodzielność. Sam znalazł sobie pracę, załatwił
                                            mieszkanie...Przyznam Ci się, że w tym momencie mi zaimponował. Pokazał, że
                                            jest dorosłym, odpowiedzialnym i zaradnym członkiem rodziny. Od tego momentu
                                            liczę się z jego zdaniem i często działam zgodnie z jego wolą, pomimo, że to
                                            moje dziecko, a więc niejako ktoś podległy. Jest dorosły, udowodnił to.

                                            To pięknie, że masz swoją dumę. A więc udowodnij ojcu, że sobie poradzisz.
                                            Zadbaj o swoje życie, jak każdy dorosły człowiek: podejmując OBOWIĄZKI
                                            dorosłego, prawa otrzymując przy okazji.
                                            I nie kłóć się z rodzicami, dorosłemu synowi nie przystoi.

                                            • maria421 Re: Hiper, z łaski swojej... 12.08.05, 14:10
                                              Dodam tylko jeszcze, ze ja mojej corce powiedzialam jasno jeszcze przed matura,
                                              ze jak sie nie dostanie na studia, bedzie musiala cos robic, ze ja jej dam dach
                                              nad glowa i wyzywienie, ale na inne wlasne potrzeby bedzie musiala sobie sama
                                              zapracowac.
                                              Stefanie, w Twoim wieku zakup nowych ciuchow to jest Twoj problem, nie Twoich
                                              rodzicow.
                                              • stephen_s Re: Hiper, z łaski swojej... 12.08.05, 14:22
                                                > Stefanie, w Twoim wieku zakup nowych ciuchow to jest Twoj problem, nie Twoich
                                                > rodzicow.

                                                W sytuacji, kiedy bez tych ciuchów nie będę w stanie z domu wyjść???

                                                Ja naprawdę nie mówię o tym, że rodzice mają mi kupować ubrania, bo mam taki
                                                kaprys. Chodzi mi o sytuację, w której staję przed możliwością, że nawet jak
                                                dostanę gdzieś pracę, to nie będę miał się w co ubrać, by do tej pracy iść.

                                                Jak ja mam zdobyć pracę, jeśli mi grozi, że na rozmowę kwalifikacyjną będę
                                                musiał iść w dziurawych dżinsach? W takiej sytuacji ubrania stają się
                                                materiałem pierwszej potrzeby.

                                                Poza tym, nie tylko o ubrania chodzi, bo ja u ojca nawet o jedzenie muszę
                                                żebrać...
                                                • maria421 Re: Hiper, z łaski swojej... 12.08.05, 14:33
                                                  Jedzenie to co innego... U mnie nikt o jedzenie nie musialby zebrac, a juz
                                                  najmniej corka.

                                                  Jezeli chodzi o ciuchy, coz, chyba juz od jakiegos czasu znasz stanowisko ojca,
                                                  wiec nie powinienes byl czekac, az Ci sie dziury w jeansach zrobia.
                                                  • stephen_s Re: Hiper, z łaski swojej... 12.08.05, 15:37
                                                    > Jezeli chodzi o ciuchy, coz, chyba juz od jakiegos czasu znasz stanowisko
                                                    > ojca, wiec nie powinienes byl czekac, az Ci sie dziury w jeansach zrobia.

                                                    Eeee, no to było odwrotnie. Najpierw mi się te dziury zrobiły, a potem ojciec
                                                    zaczął deklarować, że mi na nową parę nie da...
                                                  • herbarium Stephen, widzę coś ciekawego... 13.08.05, 00:36
                                                    na stronie, którą podała Kochanica:
                                                    www.praca.pl/site/s,joboffers,type,page,id,12118,from,search,pg,1,rows,47.html
                                                  • kochanica-francuza Re: Stephen, widzę coś ciekawego... 13.08.05, 13:55
                                                    wkleiłaś mu wyszukiwarkę?
                                                  • kochanica-francuza poprawka 13.08.05, 13:56
                                                    kochanica-francuza napisała:
                                                    miało być:
                                                    > wkleiłaś mu wyszukiwarkę

                                                    ???
                                                  • herbarium Nie, wkleiłam mu... 19.08.05, 23:03
                                                    "autora komiksów dla dzieci" którego jakieś wydawnictwo poszukuje. Nie wiem,
                                                    dlaczego pokazała się wyszukiwarka.
                                                  • maria421 Re: Hiper, z łaski swojej... 13.08.05, 14:06
                                                    stephen_s napisał:

                                                    > > Jezeli chodzi o ciuchy, coz, chyba juz od jakiegos czasu znasz stanowisko
                                                    >
                                                    > > ojca, wiec nie powinienes byl czekac, az Ci sie dziury w jeansach zrobia.
                                                    >
                                                    > Eeee, no to było odwrotnie. Najpierw mi się te dziury zrobiły, a potem ojciec
                                                    > zaczął deklarować, że mi na nową parę nie da...

                                                    Stefan, jezeli Ty jestes juz rok po studiach, to powinienes miec juz za soba
                                                    kilka(nascie) rozmow kwalifikacyjnych i problem ubrania sie na nie juz dawno
                                                    rozwiazany, jezeli nie przez Twoich rodzicow, to przez Ciebie samego.


                                                  • kochanica-francuza Re: Hiper, z łaski swojej... 13.08.05, 14:17
                                                    maria421 napisała:

                                                    > stephen_s napisał:
                                                    >
                                                    > > > Jezeli chodzi o ciuchy, coz, chyba juz od jakiegos czasu znasz stan
                                                    > owisko
                                                    > >
                                                    > > > ojca, wiec nie powinienes byl czekac, az Ci sie dziury w jeansach z
                                                    > robia.
                                                    > >
                                                    > > Eeee, no to było odwrotnie. Najpierw mi się te dziury zrobiły, a potem oj
                                                    > ciec
                                                    > > zaczął deklarować, że mi na nową parę nie da...
                                                    >
                                                    > Stefan, jezeli Ty jestes juz rok po studiach, to powinienes miec juz za soba
                                                    > kilka(nascie) rozmow kwalifikacyjnych i problem ubrania sie na nie juz dawno
                                                    > rozwiazany, jezeli nie przez Twoich rodzicow, to przez Ciebie samego.
                                                    >
                                                    >
                                                    To na rozmowy chodzi się w dżinsach??? a ja głupia latam po całym mieście za
                                                    porządnym WEŁNIANYM garniturem i dostać nie mogę...

                                                    ale to chyba zasady z przedwojnia???
                                            • isma Re: Hiper, z łaski swojej... 12.08.05, 14:41
                                              Nie no, dziewczyny, dobrze mowicie, chociaz mysle, ze istotne jest to, jak wy
                                              wychowywalyscie PRZEZ CALE ZYCIE wlasne dzieci, i w zwiazku z tym mozecie teraz
                                              zbierac tego owoce w postaci np. samodzielnosci. A to nie zawsze tak bywa.

                                              U nas w domu bylo tak, ze pierwsze korepetycje zaczelam dawac, majac lat
                                              niecale 15, w pierwszej klasie LO. No, bo po pierwsze w rodzinie dwojga
                                              pracownikow naukowych sie nie przelewalo,a po drugie, rodzice zawsze
                                              twierdzili, ze sama sie przy okazji czegos naucze ;-))). Korki dawalam przez
                                              cale liceum i dwa czy trzy lata studiow, potem, majac indywidualny tok tychze,
                                              poszlam na etat do gazety, i okazalo sie, ze wierszowka moge zarobic (fakt,
                                              tyrajac od rana do wieczora - szef byl starym kawalerem i uwazal, ze wszyscy
                                              musimy podzielac jego styl zycia, polegajacy na siedzeniu w redakcji lub
                                              obrabianiu tematow od 9 rano do 22 wieczorem ;-((() wiecej, niz moi rodzice
                                              razem wzieci... Nawiasem mowiac, rodzina wtedy zaczela sie troszczyc o to,
                                              zebym nie przesadzila, i jednak skonczyla jakies studia ;-))). Jezdzilam na
                                              saksy, kupilam kawalerke jako osoba 22-letnia, teraz jestem w stanie utrzymac
                                              rodzine.

                                              Ale dlaczego o tym mowie - bo ja mialam na studiach kupe kolegow, ktorzy w
                                              calosci funkcjonowali pasozytniczo, bo rodzice byli tak zachwyceni faktem
                                              dostania sie przez nich na uczelnie, ze zapewniali im caly wikt i opierunek,
                                              co, zwlaszcza w przypadku miejscowych, bylo dosc zabawne: "ty sie, corciu,
                                              tylko ucz". No i potem, jak te dzieci ukonczyly byly studia na byc moze
                                              prestizowym, ale jakze malo praktycznym kierunku, jakim jest teatrologia, i sie
                                              okazalo, ze nie ma dla nich pracy (zwlaszcza bez zadnego zawodowego czy chocby
                                              parazawodowego doswiadczenia), to rodzice - w sumie wspolwinni - palali
                                              szczerym, acz nieuzasadnionym gniewem na "darmozjadow", szantazujac ich
                                              wystawieniem walizek oraz innymi drastycznymi sankcjami (ktore oczywiscie
                                              pozostawaly glownie w sferze werbalnej).
                                              • maria421 Re: Hiper, z łaski swojej... 12.08.05, 16:58
                                                Ismo, ja juz wczesniej pisalam, ze dzieciaki tez sa rozne. Jeden sie pali do
                                                samodzielnosci, a inny nie. Moja corka nie jest z tych przebojowych, palacych
                                                sie do samodzielnosci...
                                                Na szczescie jest bardzo odpowiedzialna, pracowita i ambitna, wiec mysle, ze
                                                beda z niej ludzie:-)
                                                Ja sama zaczelam dorabiac na pierwszym roku studiow, korepetycjami i
                                                tlumaczeniami. Wtedy innych mozliwosci dla studentow wlasciwie nie bylo. A,
                                                nie, pardon, byla tez Studencka Spoldzielnia Pracy "Puchatek"...)))
                                                • isma Re: Hiper, z łaski swojej... 12.08.05, 17:49
                                                  Nie, no, jasne, tylko ze ja teraz raczej mowie o wychowaniu rodzicow ;-))).
                                                  Znaczy o tym, ze rodzice czasem budza sie z reka w nocniku, ze pociecha
                                                  finansowo niesamodzielna, jak ta studia skonczy i pracy nie moze znalezc ;-(((,
                                                  a wtedy pretensje nalezy miec tylez do pociechy, co i do siebie samych.

                                                  PS. Steph, masz maila. Courage ;-))).
                                                  • maria421 Re: Hiper, z łaski swojej... 12.08.05, 17:59
                                                    isma napisała:

                                                    > Nie, no, jasne, tylko ze ja teraz raczej mowie o wychowaniu rodzicow ;-))).
                                                    > Znaczy o tym, ze rodzice czasem budza sie z reka w nocniku, ze pociecha
                                                    > finansowo niesamodzielna, jak ta studia skonczy i pracy nie moze znalezc ;-
                                                    (((,
                                                    >
                                                    > a wtedy pretensje nalezy miec tylez do pociechy, co i do siebie samych.

                                                    Z tym znalezieniem pracy to ostatnio ciezko. Tak w Polsce, jak i w Niemczech.
                                                    Tym bardziej nie nalezy ograniczac szukania tylko do miejsca zamieszkania.
                                                    Niestety, wielu rodzicow chce miec "na starosc" dzieci blisko siebie...

                                                  • isma Re: Hiper, z łaski swojej... 12.08.05, 18:22
                                                    Wiesz, jak staruszkowie maja jedno dziecko, to faktycznie moze byc ograniczenie
                                                    mobilnosci - ja, jedynaczka, akurat tak mam, ale nie uwazam, zeby to bylo
                                                    jakies specjalne utrudnienie. Zreszta ja sobie nie wyobrazam przeprowadzki z
                                                    powodow zasadniczych, w tym miescie moja rodzina (znaczy, jedna jej galaz)
                                                    mieszka od pokolen, tu jest moja "mala ojczyzna", tu jest moja lokalna
                                                    spolecznosc, i to jest wartosc, ktorej bym raczej na jakies korzysci materialne
                                                    nie zamienila (o czym dowiedzieli sie od swoich zon moj ojciec, i moj dziadek -
                                                    ten to mial dopiero zgryz - i o czym wiedzial moj cudzoziemski maz - wyjazd nie
                                                    wchodzil w rachube).

                                                    Po prstu, wiedzac, co ogranicza, trzeba sie za to przylozyc na innych frontach -
                                                    zdobyc dodatkowe umiejetnosci, wczesnie zaczac szukac, popracowac w
                                                    wolontariacie, no, a takze, niestety, czasem pojsc na kompromisy, itd. itp.
                                                  • kochanica-francuza Re: Hiper, z łaski swojej... 12.08.05, 20:26
                                                    O jacyście, kurczę wodne, dzielni.

                                                    Ja nie mogę dostać roboty tłumacza, bo nie mam doświadczenia.

                                                    Moje maile z CV są ignorowane.

                                                    Moja mama nie bierze tekstów, więc nie weźmie mi na swoje nazwisko. Dwoje jej
                                                    znajomych już mi tego odmówiło, dziś dzwoniłam do przesympatycznej pani X, by
                                                    się dowiedzieć, że... ona tekstów nie robi.

                                                    Poleciła mi panią Y.

                                                    Na stronach biur tłumaczy są pięciostronicowe formularze do wypełnienia i trzeba
                                                    mieć ze 3 lata i ze 3000 stron doświadczenia...
                                                  • kochanica-francuza Re: Hiper, z łaski swojej... 12.08.05, 20:29
                                                    a kurs na lektora języka kosztuje 2000 zł, zakładając, że ja - odludek - dam
                                                    radę opanować grupę...

                                                    Dziś dzwoniłam w sprawie roboty "Studenci do sekretariatu szkoły językowej".
                                                    Najmilej widziani do 25 roku życia. Obowiązkowy komunikatywny angielski (ten
                                                    warunek spełniam, ale w CV tego nie widać, bo Advanced planuję dopiero w grudniu)...

                                                    Wszędzie CV mailem ( a jeszcze LM - a już umiem napisać!), żadnych telefonów,
                                                    każdy chce czego innego - mam pisać za każdym razem inne CV? A "praca
                                                    administracyjna" w firmie rodzinnej mi się liczy???
                                                  • kochanica-francuza Re: Hiper, z łaski swojej... 12.08.05, 20:30
                                                    Kurs "Jak zbajerować pracodawcę, wypindrzyć się na rozmowę i dobrze na niej
                                                    wypaść" mam dopiero w październiku...

                                                    Nie wiem nawet, gdzie kupić elegancką,stonowaną, granatową bluzkę w moim
                                                    rozmiarze...
                                                  • elli_nika Re: Hiper, z łaski swojej... 12.08.05, 20:34
                                                    Oj, chleb tłumacza to cięzki chleb;-) a do tego warsztat drogi, że brrr...Zgłos
                                                    się do kogos na praktykę, pracuj nad portfolio tłumaczeń. Zamówienia przyjdą,
                                                    ale to nie kwestia dni ani tygodni..
                                                  • kochanica-francuza Re: Hiper, z łaski swojej... 12.08.05, 20:42
                                                    elli_nika napisała:

                                                    > Oj, chleb tłumacza to cięzki chleb;-) a do tego warsztat drogi, że brrr...

                                                    Masz na mysli programy kompowe? bo słowników, przynajmniej niemieckich,jest w
                                                    domu dość...(Mama robi kabiny)


                                                    Zgłos
                                                    >
                                                    > się do kogos na praktykę


                                                    Czekaj, nie rozumiem .Jak to na praktykę? Do kogo?

                                                    Jak na stronach z pracą wklepuję "tłumacz" w wyszukiwarkę, to mi przeważnie
                                                    wychodzą Asystentki Dyrektora Zarządzające Całym Biurem I Dyrektorem, do których
                                                    obowiązków (jednych z wielu!) należą tłumaczenia...


                                                    Widzisz mnie w roli Super Zarządzającej Cycatej Lali? Widziałaś moje
                                                    zdjęcie?;-)))))))

                                                    A nie, przepraszam, ostatnio jedna firma szukała konsultantów język,owych,
                                                    najchętniej native`ów...z czeskiego, ukraińskiego i tureckiego.
                                                  • isma Re: Hiper, z łaski swojej... 12.08.05, 20:48
                                                    kochanica-francuza napisała:

                                                    > > A nie, przepraszam, ostatnio jedna firma szukała konsultantów język,owych,
                                                    > najchętniej native`ów...z czeskiego, ukraińskiego i tureckiego.

                                                    Kochanica, podziel sie namiarem. Bo ja mam w domu takiego native'a, co sie
                                                    czasem nudzi - jak by to sie dalo robic zdalnie, to moze by sie podjal?
                                                  • kochanica-francuza Re: Hiper, z łaski swojej... 12.08.05, 23:29

                                                    >
                                                    > Kochanica, podziel sie namiarem. Bo ja mam w domu takiego native'a, co sie
                                                    > czasem nudzi - jak by to sie dalo robic zdalnie, to moze by sie podjal?
                                                    Rany koguta, nie pamiętam. To było gdzieś w kompie...

                                                    Tu jest. Grafton Recruitment .

                                                    tinyurl.rzeszow.net/?show=408
                                                  • kochanica-francuza hm, co powiecie na to? 12.08.05, 23:32
                                                  • kochanica-francuza Re: hm, co powiecie na to? 12.08.05, 23:32
                                                    www.praca.pl/site/s,joboffers,type,page,id,10649,from,search,pg,0,rows,50.html
                                                  • kochanica-francuza Re: Hiper, z łaski swojej... 12.08.05, 23:33
                                                    kochanica-francuza napisała:

                                                    >
                                                    > >
                                                    > > Kochanica, podziel sie namiarem. Bo ja mam w domu takiego native'a, co si
                                                    > e
                                                    > > czasem nudzi - jak by to sie dalo robic zdalnie, to moze by sie podjal?
                                                    > Rany koguta, nie pamiętam. To było gdzieś w kompie...

                                                    tam jest węgierski, obawiam się, czy ukraińskiego nie zmyśliłam...:-(((

                                                    zadzwoń do firmy
                                                    >
                                                    > Tu jest. Grafton Recruitment .
                                                    >
                                                    > tinyurl.rzeszow.net/?show=408
                                                  • isma Re: Hiper, z łaski swojej... 16.08.05, 10:48
                                                    Bardzo dziekuje.
                                                  • elli_nika Re: Hiper, z łaski swojej... 12.08.05, 21:52
                                                    Przez warsztat rozumiem i literaturę, i kursy, i wyjazdy zagraniczne, i sprzęt
                                                    i oprogramowanie. + oczywiście składeczki za legitymacje, akredytacje tego,
                                                    siamtego stowarzyszenia...

                                                    Przez praktykę rozumiem praktykę w biurze tłumaczeń/tłumacza. Popracuj trochę
                                                    jako riserczerka, weryfikatorka źródeł. Zbuduj portfolio. Nie dziw się brakiem
                                                    zleceń = w tym zawodzie doswiadczenie to sprawa kluczowa.

                                                    A co do szukania pracy - zgłoś się do dobrych biur, renomowanych tłumaczy w
                                                    swojej okolicy. Jesli Twoja Mama jest symultanicznym bez trudu Ci kogoś
                                                    poleci ;-)
                                                  • kochanica-francuza Re: Hiper, z łaski swojej... 12.08.05, 23:30
                                                    elli_nika napisała:

                                                    > Przez warsztat rozumiem i literaturę, i kursy, i wyjazdy zagraniczne, i sprzęt
                                                    > i oprogramowanie. + oczywiście składeczki za legitymacje, akredytacje tego,
                                                    > siamtego stowarzyszenia...
                                                    >
                                                    > Przez praktykę rozumiem praktykę w biurze tłumaczeń/tłumacza. Popracuj trochę
                                                    > jako riserczerka, weryfikatorka źródeł. Zbuduj portfolio. Nie dziw się brakiem
                                                    > zleceń = w tym zawodzie doswiadczenie to sprawa kluczowa.

                                                    Teraz. Moja M.zaczynała bez niego.
                                                    >
                                                    > A co do szukania pracy - zgłoś się do dobrych biur, renomowanych tłumaczy w
                                                    > swojej okolicy. Jesli Twoja Mama jest symultanicznym bez trudu Ci kogoś
                                                    > poleci ;-)


                                                    No to te właśnie biura mają te fajne formularze...
                                                  • elli_nika Re: Hiper, z łaski swojej... 13.08.05, 10:39
                                                    >Teraz. Moja M.zaczynała bez niego.

                                                    Czasy sie zmieniły - i dobrze. Jak czytam tłumaczeia dokumentów sprzezd 15 lat
                                                    przetłuamczone przez tłumacza przysiegłego, to się za głowę łapię! Człowiek
                                                    dziś nie miałby jakichkolwiek szans na rynku - poziom makabryczny! Sa
                                                    oczywiście tacy, co się wzieli za siebie i dokształcili.

                                                    > No to te właśnie biura mają te fajne formularze...
                                                    No ale powiedziałam Ci juz - nie licz na pracę tłumacza! Napisz maila do firmy
                                                    z prosba o odbycie praktyki. Niektóre firmy oferuję pracę dla kandydatów na
                                                    tłumaczy. Poćwiczysz, podszkolisz się, soksztalcisz, i za rok, dwa mozesz już
                                                    coś próbować.
                                                  • kochanica-francuza Re: Hiper, z łaski swojej... 13.08.05, 13:55
                                                    elli_nika napisała:

                                                    >
                                                    > No ale powiedziałam Ci juz - nie licz na pracę tłumacza! Napisz maila do firmy
                                                    >
                                                    > z prosba o odbycie praktyki. Niektóre firmy oferuję pracę dla kandydatów na
                                                    > tłumaczy. Poćwiczysz, podszkolisz się, doksztalcisz, i za rok, dwa mozesz już
                                                    > coś próbować.


                                                    Ach! Załapałam wreszcie, o jaką praktykę Ci chodzi! Do biur tłumaczy, czy do
                                                    jakich firm?
                                                  • elli_nika Re: Hiper, z łaski swojej... 13.08.05, 20:38
                                                    poszukaj ofert takich jak tu:
                                                    www.csx.pl/pl/kandydat_na_tlumacza.php
                                                    lub sama zaproponuj swoją pomoc renomowanym biurom.
                                                  • kochanica-francuza Dupa ciemna i zielona 13.08.05, 22:58
                                                    Oferta dotyczy nie tylko studentów filologii, lecz również kończących studia o
                                                    kierunkach ekonomicznych i prawnych

                                                    ... studiuję kulturoznawstwo

                                                    Od kandydatów na to stanowisko z oczywistych względów nie wymagamy wieloletniego
                                                    doświadczenia, jednak cenione jest aktywne podejście do nabywania doświadczeń na
                                                    polu tłumaczeń ekonomiczno-prawnych (nawiązany kontakt z biurami tłumaczeń,
                                                    stworzone portfolio własnych tłumaczeń).

                                                    Dodatkowymi atutami są:

                                                    * przynajmniej jeden semestr studiów zagranicznych w ramach wymiany
                                                    międzyuczelnianej

                                                    Ha! Ha! Ja sama za granicą? Chyba że z terapeutą osobistym;-)

                                                    * ukończenie dodatkowych kursów językowych

                                                    tzn. jakich? np. Wirtschaftsdeutsch? nie mam :-(

                                                    * uzyskane certyfikaty językowe (CAE, CPE, LCCI, TOEFL)

                                                    noooo... ZMP

                                                    * wyjazdy zagraniczne powiązane z doskonaleniem języka

                                                    dupa

                                                    * staże w firmach i instytucjach finansowych, kancelariach prawnych, bankach

                                                    dupa

                                                    * działalność w kołach studenckich i organizacjach uczelnianych związanych z
                                                    językiem angielskim

                                                    nie ma u nas takich, a zresztą cennych dodatkowych propozxycji szkoły unikam jak
                                                    zarazy - nie znoszę jej

                                                  • kochanica-francuza Re: Hiper, z łaski swojej... 13.08.05, 22:58
                                                    niemniej spróbuję - w tych innych biurach :-)
    • hiperrealizm Prorponuję przenieść ten wątek tutaj: 08.08.05, 21:45
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=210
      • stephen_s Re: Prorponuję przenieść ten wątek tutaj: 08.08.05, 21:47
        Dzięki, ale przed obcymi otwierać się nie będę...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka