Dodaj do ulubionych

pierwsze przymrozki

18.09.05, 19:43
Witam wszystkich Torbiarzy po tygodniowym urlopie wykopkowym na wsi/w lesie
(bo przecież tę kapustę i inne wyrzywopodobne, o których mękoliłam wiosną
trzeba kiedyś zebrać, zakisić, posuszyć, do piwniczki wrzucić...)

Jesień już pełną gębą i po kilku naprawdę cieplutkich dniach przyszły
pierwsze przymrozki, temperatura spadła w nocy do -3 stopni i sezon
szparasolkowy i cukiniowy już definitywnie się skończył...

Po kilku dniach samotnych zmagań z cementową ciut strukturą ziemi (nie bez
przyczyny mówi się o upplandzkich glinach, i nie o policjantów miejscowych
chodzi...), samotnych wypraw do lasu i samotnego czytania w ciepełku pieca na
drewno - do grona wielbicieli jesiennych prac polowych dobił mąż i nasze dwie
przyjacióły i... imprezowaliśmy się radośnie i w trójnasób, bo okazji też
było wiele... 1.dożynki 2.spotkania po latach 3.kwaśny śledź... 4. i w ogóle

Pozdrawiam jesiennie ale nie smutnawo, choć jutro rano już na pewno będę
musiała założyć rękawiczki...
B:-)
Obserwuj wątek
    • stella25b Re: pierwsze przymrozki 18.09.05, 20:12
      Dobrze, ze sie odzywasz bo juz myslalam ze bede musiala Cie z lodu jakims
      czekanem odkuwac;)
    • brunosch a księżyc jaki piękny 18.09.05, 21:51
      wzeszedł kilka godzin temu, był żółty i wielki jak talerz, teraz srebrny wisi
      sobie i świeci.
      • beatanu Re: a księżyc jaki piękny 18.09.05, 22:38
        I jak wspaniale świeci! Przez dwa ostatnie wieczory i troszkę w nocy
        podziwiałam grę światłocieni... Bo księżyc prawie tłuściutki wychylał się zza
        drzew i tworzył krajobrazy tak cudowne (acz napełniające odrobiną niepokoju),
        że bolały oczy i radowała się dusza :)

        Dobranoc!
        B
    • agni_me Re: pierwsze przymrozki 18.09.05, 23:58
      Lubię pierwsze zimne i słoneczne dni września. Dla światła. Tylko wtedy drzewa,
      wciąż zielone, zyskują ciepłozłocistą aureolę światła. Nie wiem, czy to mgła,
      czy skomplikowane optyczne zjawiska, ale tylko wtedy świat zyskuje złotawą
      otoczkę, która cieszy serce. Ta otoczka leciutko drga i jakby wnika w kontury
      rzeczy. Tylko wtedy świat łagodnieje. Wstaję świtem bladym (okolice siódmej) i
      ścieram gęstą mgłę z szyb samochodu, a potem jadę jedną z piękniejszych dróg
      pełną drzew i krzaków, które niby katoliccy święci stoją w aureolach i raduję
      się. Jest w tej radości i masę smutku, bo nienawidzę zimy i zimna i zmroku i
      ciszy. Ale jeszcze przez kilka dni pocieszę się światłem, zapominając o zimie.
      Wiecie, jestem pewna, że Caillebotte uwielbiałby malować polskie wrześniowe
      drzewa, to ten sam rodzaj światła.
      • olahabe Re: pierwsze przymrozki 19.09.05, 07:30
        Rzeczywiście, to światło jest piękne, ale bardzo smutne. To takie pożegnanie
        długiego dnia i ciepła na świecie, znak, że lada chwila nie będzie już zieleni.
        U mnie na wsi zaparowane okna w domu, świt budzi chłodem przejmującym , nawet
        śpiącego pod pierzyną, a brzozy produkują obłędne ilości liści i żółtych
        pyłków, które trzeba zamiatać co parę godzin. Grabie i miotła moim najlepszym
        przyjacielem! Smutno mi, bo lato tego roku było całkiem ładne.
        • daria13 Re: pierwsze przymrozki 19.09.05, 13:42
          U mnie na wsi dziś rano o 6.30 było +1. Zimnica jak diabli! A taką mieliśmy
          nadzieję, ze skoro wrzesień taki ciepły, to może i sezon grzewczy będzie można
          rozpoczać dopiero w październiku. Jak do tej pory w sobotę wystarczyło rozpalić
          w kominku, ale nie wiem czy to wystarczy, jak tak dalej pójdzie.
          Światło jest rzeczywiście zupełnie cudowne. Śmieszy mnie Julka, która
          codziennie wracając z porannego spaceru z psem żałuje, że nie wzięła aparatu,
          bo nad kanałkiem o 7 rano unosi sie przepiękna mgiełka. I codziennie sobie
          obiecuje moje zaspane dziecko, że jutro to juz na pewno weźmie aparat, a jutro
          znowu wychodzi z domu jak zombie, bez aparatu:)I tak w kółko.
          Najgorszym mankamentem zimnych pór roku jest to, że wcześnie robi się ciemno i
          nie mogę już czytać na przystanku, a i oswietlenie w naszych autobusach jest
          tak marne, że coraz bardziej meczą mi się oczy, kiedy czytam wracając do domu.
          Jesień jest piękna, ale kapryśna i krótka, ot co.
          Pozdrawiam.
          Ps.
          Przed chwilą bardzo mnie pogryzł taki malutki, rachityczny komarek, któremu
          widać jakoś przymrozki nie przeszkodziły:)
          • olahabe Re: pierwsze przymrozki 19.09.05, 14:40
            Oj, u mnie kominek nie wystarczył, trzeba było dogrzewać łazienkę (w piwnicy,
            brrr)i pokoje, a że dom nie jest całoroczny, udało mi się znów osiągnąć cudowny
            efekt trzech stref klimatycznych w jednym budynku, co nam już służy, bo przez
            lata przywykliśmy, ale znajome mieszczuchy w odwiedzinach zawsze o tej porze
            roku wyjeżdżają od nas z katarem.
    • griszah Re: pierwsze przymrozki 19.09.05, 09:27
      beatanu napisała:

      > 3.kwaśny śledź...
      A więc coś takiego rzeczywiście istnieje - ktoś mi kiedyś opowiadał, że Szwedzi
      jedzą takie kiszone śledzie i podobno strasznie to .... cuchnie. Da się to
      jeść? Ciekawym bardzo bo śledziki lubię w różnej postaci ale z kiszonymi się
      nie spotkałem.
      U nas przymrozków chyba jeszcze nie stwierdzono ale za to trwa grypowe rodzinne
      domino (ta odmiana nie przenosi się przez interenet jeszcze ;)).
      Pozdrawiam
      • beatanu Kiszone śledzie 19.09.05, 19:18
        istnieją i dzielą Szwedów na tych, którzy kochają surströmming i tych, którzy
        nie są w stanie wyobrazić sobie, że wkładają do ust coś tak ohydnie
        śmierdzącego... Bo kiszone śledzie nie pachną pięknie - wyobraź sobie stojącą w
        ciepłym pomieszczeniu niepasteryzowaną kapstę kiszoną... i może jeszcze trochę.
        Ale do smrodu zmysł powonienia przyzwyczaja się bardzo szybko, a później
        czekają już tylko kulinarne pozytywne sensacje. Jedzony z odpowiednimi
        dodatkami (specjalny rodzaj ziemnaków, tzw "migdałowych", cebula, szczypiorek,
        koperek, specjalny chleb - coś w rodzaju macy - miękkiej albo chrupkiej,
        obowiązkowo piwo i całkiem sporo wódki :) jest niezapomnianym delikatesem,
        naprawdę! Pokochanie kiszonego śledzia zajęło mi parę sezonów, bo pierwszy raz
        jadłam wyłącznie z ciekawości, później dla towarzystwa, i dopiero po jakichś
        pięciu latach zaczęłam wyczekiwać trzeciego czwartku w sierpniu - dnia, w
        którym tradycyjnie zaczyna się sezon sfermentowanego śledzia.
        Cała ceremonia (ryby nie są filetowane, trzeba się trochę przy wyłuskiwaniu
        mięsa pomęczyć), wspólne biesadowanie, zapadający na zewnętrz wieczór... to
        wszystko ma niepowtarzalny (choć z roku na rok powtarzany) urok. I jeszcze
        jedno - kiszony śledź jest bardzo słony (zanim podda się go kilkumiesięcznemu
        procesowi fermentacji, moczy się go w solance, w specjalnych drewnianych
        kadziach...) ale palące po śledziowej imprezie pragnienie ma też niewątpliwie
        związek z konsumpcją alkoholu... Chociaż słyszałam, że prawdziwi Norrlandczycy
        (bo głównie w tej północnej prowincji Szwecji kultywuje się tradycję kiszenia
        ryb) piją do surströmming mleko...

        Pozdrawiam postśledziowo :)
        • griszah Re: Kiszone śledzie 21.09.05, 09:33
          Dziękuję bardzo - bardzo podobają mi się takie opisy przyrządzania czegoś -
          można powiedzieć RYTUAŁY - lubię czytać np. o sposobach robienia whisky (te
          dębowe beczki), wina (garbniki, moszcz, selekcjonowane szczepy winne) i zawsze
          jak mogę oglądam jak zahipnotyzowany piękny film „Uczta Babette”.
          Często lokalne smakołyki są bardzo intrygujące ale myślę, że trzeba mieć w
          sobie dużo ciekawości żeby zjeść np. jakieś chrząszcze w cukrze, mózg małpy czy
          jądra bawole (brrr). Ale do kiszonych śledzików pewnie bym się przekonał bo nie
          są tak egzotyczne.
          Pozdrawiam.
          • olahabe Re: Kiszone śledzie 21.09.05, 09:38
            Jak wygląda kiszenie śledzia po namoczeniu w solance? Ile trwa, zanim
            sfermentuje on czy też zakisi się aby w ten sierpniowy czwartek mieć swoją
            premierę?
            • beatanu przepis na kiszone śledzie 21.09.05, 16:35
              Od razu wyjaśnienie. Te śledzie kisi się w przetwórniach, mniejszych lub
              większych. O ile wiem, nikt nie robi tego w domu, jak my np. kisimy ogórki albo
              kapustę. Gotowy produkt kupuje się w śmiesznie wybrzusonych puszkach :)
              Cały proces zaczyna się na wiosnę, kiedy łowi się śledzie. Ryby MUSZą być
              świeże, to podstawa całego przedsięwzięcia. Po kilku dniach w solance (w
              otwartych, drewnianych kadziach) śledzie przekładane są do zamkniętych beczek,
              gdzie leżakują wodzie o znacznie mniejszym stężeniu soli. Beczki wytacza się na
              słoneczko, żeby zapoczątkować proces fermentacji, śledzie kiszą się około 8
              tygodni w temp. 15 - 18 stopni. A później przelewa się zawartość beczek do
              puszek, które od połowy sierpnia można kupić w sklepach.

              I od razu zamarzyło mi się takie torbiacze spożywanie kiszonego śledzia... Kto
              wie, może kiedyś będzie okazja do wspólnego zatykania nosa i próbowania
              delikatesu z północnej Szwecji?
              B optymistycznie nastawiona jednak!
              • dr.krisk Mniam, mniam... 21.09.05, 17:24
                Bardzo lubie probowac rozmaite dziwnosci kulinarne oryginalne. No moze z
                wyjatkiem jakis ekstremaliow azjatycko-afrykanskich. Ale suszone krewetki
                pozeralem bez problemu (pachnialy i wygladaly jak suszone karaluchy). A co tam!
                Ciekawi mnie proces otwierania takich nadetych puszek - musi byc smiesznie i
                smiardliwie!!!
              • griszah Re: przepis na kiszone śledzie 22.09.05, 09:03
                A ja od razu zaczynam sobie wyobrażać piwnicę z regałami, na których spoczywają
                takie wybrzuszone puszeczki z odpowiednią nalepką – rocznik taki a taki,
                śledziki z zatoki Botnickiej albo złowione opodal Gdańska. Wytrawny
                śledzikowy „kiper” ocenia – rocznik 2001 nie był najlepszy dla śledzików bo
                słoneczko nie dogrzało, fermencik zbyt był rachityczny a solanka za słodka - a
                krzywi się a kręci nosem a językiem mlaska przeżuwając śledziowe dzwonko. Czy
                takie śledziki trzeba zjeść od razu tego samego roku czy można je przechowywać
                po kilka lat – np. w koneserskich piwniczkach? :)
                Pozdrawiam.
                • beatanu Re: przepis na kiszone śledzie 22.09.05, 09:48
                  griszah napisał:

                  > A ja od razu zaczynam sobie wyobrażać piwnicę z regałami, na których
                  >spoczywają
                  > takie wybrzuszone puszeczki z odpowiednią nalepką

                  Podobno najlepsze są śledzie z poprzedniego sezonu (wtedy puszka jest
                  wybrzuszona) - nie jestem w stanie tego ocenić, w tym roku jadłam "świeże"
                  (puszka nie zdążyła napuchnąć :) i były równie smaczne!
                  O ile wiem, nie sprzedaje się starszych puszek, niż z poprzedniego sezonu.
                  Proces fermentacji ciągle postępuje (nawet w lodówce, bo kiszony śledź musi być
                  przechowywany w 4-8 stopni) i w końcu z pysznego jędrnego mięsa robi się
                  miękkawa ciapciaja, może dalej jadalna ale chyba już nie tak
                  apetyczna... "Przekiszona" kapusta kiszona, albo ogórki też nie należą do
                  smakołyków....

                  Specjalnie dla dr Kriska:
                  www.surstromming.se/engrossening/folder%20bilder/burkoppning.jpg
                  Puszkę należy przedziurawić trzymając ją pod kątem ca 45 stopni. Później
                  położyć płasko i otwierać powolutku . Najlepiej robić to na zewnątrz (chociaż
                  gdy ciepło - od razu zlecą się osy i muchy :( Ubranko ochronne wskazane!

                  B :)
    • dr.krisk O wyzszosci przymrozkow nad inna pora roku. 21.09.05, 17:31
      Uwielbiam pore pierwszych przymrozkow. Rano wstac i pobiec przez oszroniony
      las...... Albo na rowerze jechac, sluchajac jak pod kolami chrupie cienka
      warstewka lodu na kaluzach.... A potem wstaje slonce, i robi sie cieplo, ale
      jets w powietrzu jeszcze zapach porannej mroznej swiezosci.
      Caly wtedy jestem bardziej poukladany, otrzezwialy, na biurku mam porzadek,
      pamietam co kupic wracajac z pracy, i tak dalej.
      Mozna wyciagnac z szafy rozmaite polary, goreteksy i windstoppery. Mozna
      przestac kosic trawe zwarzona przymrozkiem. W ogole, duzo mozna!
      • stella25b Re: O wyzszosci przymrozkow nad inna pora roku. 22.09.05, 12:31
        Osobiscie nie przepadam za tymi pierwszymi. Juz pare razy zdarzylo mi sie nie
        pozbierac wszystkich roslin z tarasu i...po pierwszych przymrozkach nawet
        reanimacja im nie pomogla.
        • daria13 Re: Jesienny deszcz 28.09.05, 16:12
          A u mnie na wsi wczoraj spadł deszcz, a właściwie nie deszcz, tylko deszczyk i
          pachniało po nim zupełnie nie jesiennie ale wiosennie. Serio. I wcale się nie
          ochłodziło, wręcz przeciwnie, dziś niemal upał. A może jesień w ogóle nie ma
          zamiaru do nas przyjść? Cholera, pewnie zapeszę.
          Aha, drzewa u mnie tez jeszcze wcale nie chcą kolorowieć, jak były zielone tak
          sa, jedynie winobluszcz od południa się czerwieni, ale od strony zachodniej
          wciąż pyszni się soczystą zielenią. Jest pieknie!!!!!
          Pozdrawiam szczęśliwa jesiennie:)
          • braineater Re: Jesienny deszcz 28.09.05, 16:16
            Super normalnie
            szkoda, że z Twojej wsi poszedł sobie nad moja metropolię:P , zmoczył mnie
            doszczętnie, przyniósł katara, dreszcza i kaszla i zdenerwował mnie
            niepomiernie, bo jak ogólnie lubie sobie w łózku chorować, to przez
            najbliższych parę tygodni nie mam na to szansy najmniejszej...
            brrrrrr
            braineater deszczem zniesmaczony

            P:)
          • eva.68 Re: Jesienny deszcz 28.09.05, 17:08
            Ma zamiar i już niedługo go zrealizuje. Wiem z telewizji. :-)
            Chyba, że znowu kłamie. ;-) (TV)
            • eva.68 Re: Jesienny deszcz 28.09.05, 17:30
              U mnie właśnie się zachmurza. Chyba jednak idzie... :-(
          • beatanu Re: Jesienny deszcz 28.09.05, 19:56
            To ja się zapytowywuję: jeżeli wczoraj w Warszawie i Katowicach - to dlaczego
            właśnie dzisiaj w środkowej Szwecji? Właśnie kiedy zaplanowałam wypad do lasu i
            sadzenie cebulek wszelakich . Głównie papu dla sarenek na wiosnę niestety, choć
            czasami niektóre tulipany się ostają, na szczęście! Zresztą krokusy też!

            Chociaż może nawet dobrze, że popadało, bo ziemia gliniasto-cementowa trochę
            lżej dała się skopywać, coby te cebulki na zimę przygarnąć. A po południu
            przestało padać i zrobiło się cudownie... Gdybym ptrafiła malować kiczowate
            obrazki (tzn gdybym w ogóle potrafiła malować :) jeden z nich wyglądałby tak:
            wylewające się z lasu na zieloną jeszcze łąkę mleko mgły, płonące klony i
            brzozy - choć nie tak ostro, bo słońce już zdążyło schować się za czubki
            świerków, i zaplątana gdzieś w tym białym welonie mgły sarna (pewnie ta sama,
            która za parę dni zacznie podskubywać stojącą jeszcze na polu kapustę :)

            B
            • eva.68 Re: Jesienny deszcz 29.09.05, 16:16
              beatanu napisała:

              Gdybym ptrafiła malować kiczowate
              > obrazki (tzn gdybym w ogóle potrafiła malować :) jeden z nich wyglądałby tak:
              > wylewające się z lasu na zieloną jeszcze łąkę mleko mgły, płonące klony i
              > brzozy - choć nie tak ostro, bo słońce już zdążyło schować się za czubki
              > świerków, i zaplątana gdzieś w tym białym welonie mgły sarna (pewnie ta sama,
              > która za parę dni zacznie podskubywać stojącą jeszcze na polu kapustę :)

              Bardzo ładnie "namalowane". :-) Malowanie słowami to też sztuka. I jakie
              możliwości przed "oglądającymi"! Obrazek, jaki jest, każdy widzi. Tu
              natomiast... Co wyobraźnia, to trochę inne barwy np., inny kształt welonu itp.
              Pozdrawiam, zauroczona "namalowanym" przez Ciebie pejzażem.
              :-)
              • beatanu Re: Jesienny deszcz 30.09.05, 08:36
                :-)))
                • stella25b Tulipany 30.09.05, 17:53
                  Mnie sie wyjatkowo spodobalo sadzenie tulipanow jako karmy dla sarenek:))
                  Ja niestety nie moge sie pochwalic tak "egzotycznym" zwierzatkiem jak sarenka
                  ale w naszym ogrodku ostatnio buszuje wiewiorka. Juz latem robila zapasy na
                  zime i w donicy z oliwka zakopala orzecha wloskiego. Pechowo dla wiewiorki
                  orzech wypuscil piekne zielone listki. Teraz mam 2 "drzewka" w donicy a biedna
                  wiewiorka zadnego zarelka.

                  Tez dzisiaj posadzilam pierwsze cebulki tulipanow, reszta czeka cierpliwie na
                  miejsce, w ktorym jeszcze kwitna begonie.
                  Pozdrawiam wszystkich wielbicieli tulipanow.

    • kwiecienka1 Re: pierwsze przymrozki 01.10.05, 15:55
      :-(
      no właśnie!
      ZIMNO MI!!!
      wróciłam sobie, a tu proszę, tak mnie Polska wita... a ja biedna, nieszczęsna,
      nie przywykłam do takich temperatur :-((( aż się boję z domu wyjść...
      całe szczęście, że laptopka mogę sobie na kolana i myk-myk pod kocyk :-)))
      dziś sobie tylko poczytam co się działo na forum beze mnie, ale od jutra
      obiecuję się reaktywować :-)
      pozdrawiam wszystkich
      Kwiecienka Pogodą Przerażona

      ps pamiętacie mnie jeszcze?
      • daria13 Re: pierwsze przymrozki 01.10.05, 16:22
        Witaj nam kochana Kwiecienko! Nie masz pojęcia jak się cieszę, że już jesteś!
        Jak wyjeżdżałaś, to wydawało mi się, że strasznie długo Cię nie będzie, a Ty
        już wróciłaś!
        Życzę Ci szybkiej aklimatyzacji powrotnej. Na szczęsie w przyszłym tygodniu ma
        się znowu ocieplić, więc może nie odczujesz zbyt mocno tego zimna. Musisz teraz
        jedynie przez kilka dni na siebie uważać, bo zaczyna się sezon przeziębieniowo-
        grypowy, więc może zostań ze swoim laptopkiem pod kocykiem i nie wychodź
        nigdzie dopóki się nie ociepli:)))
        Pozdrawiam bardzo gorąco z niecierpliwością oczekując na Twoje włączenie się w
        nasze rozmowy:)
      • beatanu Re: pierwsze przymrozki 02.10.05, 14:09
        Witaj Październikowa Kwiecieńko!!!
        Podobnie jak Daria (i pewnie jeszcze dziesiątki jawnych i mniej jawnych Twaczów-
        Twarków-Torbiarzy) cieszę się ogromnie z Twojego powrotu :D

        Jakiegoś polara narzuć i ciepłe skarpety, zaparz sobie herbatki gorącej i.. po
        dwóch dniach przyzwyczaisz się do klimatu środkowoeuropejskiego.

        B Niecierpliwa Relacji z Południa Upalnego

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka